Okładka książki - Malowany Człowiek, księga II

Malowany Człowiek, księga II

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2009-02-13
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 978-83-7574-050-9
Liczba stron: 320
Tytuł oryginału: The Painted Man
Język oryginału:
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Ilustracje: -
Dodał/a recenzje: Gyero-Saski

Ocena: 5.42 (26 głosów)

W pierwszej księdzę Malowanego człowieka trudno było znaleźć jakiekolwiek mankamenty. Oczywiście można by narzekać na schematyczność i kalkowanie znanych od dawna w fantasy motywów, ale pisząc ten rodzaj literatury, autor nie jest w stanie tego uniknąć, na zawsze bowiem pozostanje niewolnikiem dokonań wielkich poprzedników i gotowych klocków fabularnych. Niemniej, pod każdym innym względem, powieść Bretta okazała się książką „świeżą”, fascynującą i świetną stylistycznie. Z tych powodów księga druga pierwszego tomu Trylogii demonów (sic!) z miejsca stała się pozycją wyczekiwaną, a wymagania względem niej adekwatne do poziomu poprzednika. Niestety, kontynuacja (mimo wielu dobrych stron) zawodzi, a momentami nawet trywializuje mitologię tworzoną przez Petera V. Bretta.Akcja tego tomu zaczyna się w miejscu finału księgi pierwszej. Arlen pokonuje prześladującego go demona i rusza do Krasji, gdzie chce pokazać swoje znalezisko – złotą włócznię ozdobioną runami wojennymi. Tymczasem Rojer praktykuje jako obwoźny ministrel, a Leesha wprawia się jako zielarka. Ta „sielanka” nie trwa długo i każde z nich ponownie musi stawić czoła niełatwemu przeznaczeniu. Następujące po sobie wydarzenia zmieniają każde z nich, zbliżając jednocześnie odrębne dotychczas ścieżki bohaterów. Przekłada się to na tempo akcji – dzieje się dużo i szybko. Ma to również przełożenie na jakość, ponieważ spada wiarygodność postaci, a każde z kolejnych starć jawi się parodią tych z poprzedniej odsłony.Brakuje tej książce przede wszystkim klimatu. Owszem, pojawił się bardziej wymyślny sposób na zabijanie otchłańców, ale przez to (w trakcie jednej potyczki) giną ich setki, co pozbawia pojedynki niepokoju – od początku wiadomo przecież, że bohaterowie muszą sobie poradzić, choćby potwory kopiowały się niczym Agent Smith w Matrixie. Zmienia się to w tępą sieczkę, okraszoną wzniosłymi przemowami oraz niezrozumiałymi z psychologicznego punku widzenia zachowaniami. Co z tego, że fabularnie jest nadal ciekawie i kilka rozwiązań przyprawia o opad szczęki, kiedy niknie to w natłoku rąbaniny, płytkich dialogów etc.  Nawet, gdybym spojrzał na to jak na zwykłą przygodówkę, to z trudem bym powieść Bretta przełknął, ponieważ wątek ten ogranicza się do patetycznej wędrówki do zapadłej dziury gdzieś w środku lasu. Gdzie jakieś ciekawe lokacje, gdzie pozostałe części świata, gdzie jakaś mistyka? - pytam się!Niestety, w księdze drugiej tomu pierwszego (SIC!) – nigdzie. Rozumiem, że autor zechciał to przesunąć na „później” i jestem w stanie to zaakceptować, ale jakim cudem stracił po drodze umiejętność budowania nastroju grozy, gdzie zapodział pełnokrwistych bohaterów? Czyżby wymogi redakcyjne, czyżby samodzielne spłycenie, aby trafić do jak najbardziej zróżnicowanego grona odbiorców? Mam nadzieję, że to nie jest wina żadnego z tych czynników, że po prostu Peter V. Brett uległ instynktowi debiutanta, dał się ponieść swojej opowieści i sam jak najszybciej chciał poznać dalsze losy postaci – stąd widoczny pośpiech, stąd banał oraz spadek w sferze stylistycznej. Jak wygląda rzeczywistość? Ocenić będzie można od połowy czerwca, kiedy  będzie miała miejsce polska premiera The Desert Spear (czyli tomu drugiego trylogii). Sięgnę po nią obowiązkowo, przede wszystkim dlatego, że nadal są w tej opowieści momenty fascynujące. Poza tym wierzę, że Brett oszlifował za ten czas swój warsztat, dzięki czemu powróci do poprzedniej formy, ponownie obdarzając czytelników magią, wciągającym, oryginalnym never-never-landem oraz dużymi ilościami grozy i tajemnicy.

 

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - speedi
speedi
Przeczytane:2010-11-02, Ocena: 6, Przeczytałem,
Przeznaczeniem niektórych jest walka


328 Rok Plagi. Arlen, po zdobyciu pokrytej starymi runami włóczni, stawia w końcu czoła demonowi, którego kiedyś okaleczył, Jednorękiemu. Kończy się w ten sposób pewien długi etap w jego życiu: czas nieustannego oczekiwania i niepokoju. Dziesięć lat przygotowania do owej chwili wypełnia się, Otchłaniec ginie w walce na śmierć i życie. Włócznia pokazuje swoją niezwykłą moc. A może raczej runy wojenne wydobywane są z wieloletniego zapomnienia?! Runy, działające na zasadzie swoistego sprzężenia zwrotnego. Wykorzystujące magię Otchłańców przeciwko im samym.

Rojer znajduje w końcu coś, co go wyróżnia z tłumu. Odkrywa niezwykłą siłę gry na skrzypcach, która potrafi nie tylko zafascynować słuchaczy, ale również powstrzymać lub odstraszyć demony. Dla niego też kończy się pewien etap życia. Ginie jego mentor Arrick, a młodzieniec od tej chwili sam musi stawić czoła życiu i samodzielnie dokonywać wyborów. Leesha jest już prawie dojrzałą kobietą. Ma świadomość swoich umiejętności i wiedzy, którą zdobyła. Musi wrócić po latach do Zakątka Drwali, by stawić czoła chorobie dziesiątkującej jego mieszkańców, w tym jej ukochanego ojca.

Wędrujemy po świecie wykreowanym w powieści. Poznajemy nowe miejsca, nowe postaci. Przemierzamy pustynię, odwiedzamy Fort Pustynną Włócznię. Przeżywamy chwile radosne i smutne, momenty wielkości i małości ludzi. Autor wyraźnie „dojrzewa” w trakcie pisania, co znacznie poprawia komfort lektury kolejnego tomu. Sytuacje stają się mniej jednoznaczne. Postawy ludzi - bardziej zróżnicowane i złożone. Opuszczają powoli pisarza niedociągnięcia i uproszczenia, natchnione mowy pełne pouczeń i wyjaśnień, znaczące wizje. Tylko seks ciągle jest lejtmotywem, który ani na moment nie opuszcza twórcy i jego literackiego tworu. Wdziera się w kolejne akapity jak lepki kurz w zakamarki wielkiego przemysłowego miasta.

Autor stara się przed nami odmalować, i to w epickim stylu, skomplikowany świat. Nie tylko fizyczny, ale również świat ludzkich uczuć. Świat prawdy i kłamstwa, wielkości i małości, przyjaźni i zawiści, zaufania i zdrady. Losy bohaterów pokazują, jak we wszystkich ludziach mieszkają sprzeczne uczucia i myśli. Jak stale trzeba dokonywać wyborów, określać się. Jak to wszystko buduje człowieka, decyduje o tym, kim jest i kim się stanie. Życie składa się z epizodów, ze zdarzeń małych i znaczących. Wszystkie one wpływają na człowieka, pozostawiając w nim ślady, które tworzą konkretną życiową drogę.

Drugi tom Malowanego człowieka jest ciekawszy niż pierwszy. Dokonują się tu duże zmiany w postawach bohaterów, dojrzewają oni i zaczynają silniej wpływać na swój własny los, nie tylko poddając się jego gniewnemu nurtowi. Tak jak Arlen, który zmienia się w osławionego, tajemniczego malowanego człowieka, kogoś pośredniego między człowiekiem a znienawidzonymi Otchłańcami.

Pewne wątki przykuwają tu uwagę bardziej niż inne. Problem walki i nienawiści, które nie mogą pozostać obojętne, bez konsekwencji dla osoby nimi ogarniętej. Problem jednostki i społeczeństwa, wzajemnych granic suwerenności i niezależności. Kwestie odpowiedzialności za siebie i za innych. Ci, którym podobał się tom pierwszy, powinni być usatysfakcjonowani i tym. Tym, których rozczarował początek cyklu, kontynuacja może wydać się ciekawsza, dojrzalsza. Wizja Bretta zdaje się nabierać rumieńców.

Link do recenzji
Avatar użytkownika - Gyero-Saski
Gyero-Saski
Przeczytane:2011-07-06, Przeczytałem,

W pierwszej księdzę Malowanego człowieka trudno było znaleźć jakiekolwiek mankamenty. Oczywiście można by narzekać na schematyczność i kalkowanie znanych od dawna w fantasy motywów, ale pisząc ten rodzaj literatury, autor nie jest w stanie tego uniknąć, na zawsze bowiem pozostanje niewolnikiem dokonań wielkich poprzedników i gotowych klocków fabularnych. Niemniej, pod każdym innym względem, powieść Bretta okazała się książką „świeżą”, fascynującą i świetną stylistycznie. Z tych powodów księga druga pierwszego tomu Trylogii demonów (sic!) z miejsca stała się pozycją wyczekiwaną, a wymagania względem niej adekwatne do poziomu poprzednika. Niestety, kontynuacja (mimo wielu dobrych stron) zawodzi, a momentami nawet trywializuje mitologię tworzoną przez Petera V. Bretta.

Akcja tego tomu zaczyna się w miejscu finału księgi pierwszej. Arlen pokonuje prześladującego go demona i rusza do Krasji, gdzie chce pokazać swoje znalezisko – złotą włócznię ozdobioną runami wojennymi. Tymczasem Rojer praktykuje jako obwoźny ministrel, a Leesha wprawia się jako zielarka. Ta „sielanka” nie trwa długo i każde z nich ponownie musi stawić czoła niełatwemu przeznaczeniu. Następujące po sobie wydarzenia zmieniają każde z nich, zbliżając jednocześnie odrębne dotychczas ścieżki bohaterów. Przekłada się to na tempo akcji – dzieje się dużo i szybko. Ma to również przełożenie na jakość, ponieważ spada wiarygodność postaci, a każde z kolejnych starć jawi się parodią tych z poprzedniej odsłony.

Brakuje tej książce przede wszystkim klimatu. Owszem, pojawił się bardziej wymyślny sposób na zabijanie otchłańców, ale przez to (w trakcie jednej potyczki) giną ich setki, co pozbawia pojedynki niepokoju – od początku wiadomo przecież, że bohaterowie muszą sobie poradzić, choćby potwory kopiowały się niczym Agent Smith w Matrixie. Zmienia się to w tępą sieczkę, okraszoną wzniosłymi przemowami oraz niezrozumiałymi z psychologicznego punku widzenia zachowaniami. Co z tego, że fabularnie jest nadal ciekawie i kilka rozwiązań przyprawia o opad szczęki, kiedy niknie to w natłoku rąbaniny, płytkich dialogów etc.  Nawet, gdybym spojrzał na to jak na zwykłą przygodówkę, to z trudem bym powieść Bretta przełknął, ponieważ wątek ten ogranicza się do patetycznej wędrówki do zapadłej dziury gdzieś w środku lasu. Gdzie jakieś ciekawe lokacje, gdzie pozostałe części świata, gdzie jakaś mistyka? - pytam się!

Niestety, w księdze drugiej tomu pierwszego (SIC!) – nigdzie. Rozumiem, że autor zechciał to przesunąć na „później” i jestem w stanie to zaakceptować, ale jakim cudem stracił po drodze umiejętność budowania nastroju grozy, gdzie zapodział pełnokrwistych bohaterów? Czyżby wymogi redakcyjne, czyżby samodzielne spłycenie, aby trafić do jak najbardziej zróżnicowanego grona odbiorców? Mam nadzieję, że to nie jest wina żadnego z tych czynników, że po prostu Peter V. Brett uległ instynktowi debiutanta, dał się ponieść swojej opowieści i sam jak najszybciej chciał poznać dalsze losy postaci – stąd widoczny pośpiech, stąd banał oraz spadek w sferze stylistycznej. Jak wygląda rzeczywistość? Ocenić będzie można od połowy czerwca, kiedy  będzie miała miejsce polska premiera The Desert Spear (czyli tomu drugiego trylogii). Sięgnę po nią obowiązkowo, przede wszystkim dlatego, że nadal są w tej opowieści momenty fascynujące. Poza tym wierzę, że Brett oszlifował za ten czas swój warsztat, dzięki czemu powróci do poprzedniej formy, ponownie obdarzając czytelników magią, wciągającym, oryginalnym never-never-landem oraz dużymi ilościami grozy i tajemnicy.

 

Link do recenzji
Avatar użytkownika - aga95
aga95
Przeczytane:2016-02-25, Ocena: 6, Przeczytałem, 12 książek 2016, Mam,
Super. Nie zawiodłam się na kontynuacji. Mam nadzieję, że reszta jest książek Brett'a równie dobra :D
Link do opinii
Świetna część druga! Jeszcze więcej akcji! Arlen przechodzi totalną przemianę i może być doskonałym przykładem tego jak porażkę przekuc w zwycięstwo! Rojer i Leesha również się zmieniają-dojrzewaja, "mężnieją" i zaskakują otchlance każde na swój sposób! Ale... To trzeba po prostu przeczytać :)
Link do opinii
Avatar użytkownika - roksana85
roksana85
Przeczytane:2015-11-18, Ocena: 5, Przeczytałem, Wyzwanie Initium - fantastyka,
Pierwszej części ustępuje jedynie objętością, za to więcej jest akcji, scen walki i odwagi. Wciąga od pierwszej strony i mocno trzyma, aż do ostatniej
Link do opinii
Avatar użytkownika - krasu
krasu
Przeczytane:2015-06-22, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2015,
Kontynuacja przygód Arlena, Leeshy i Rojera. Nadszedł czas na przecięcie strun losu bohaterów. Rojer podróżując ze swoim mistrzem po wioskach odkrywa talent do odganiania otchłańców przy pomocy skrzypiec. Niestety wiedza okupiona jest życiem mentora, który przez przypadek wypchnął ucznia za krąg runiczny, reflektując się uratował mu życie samemu ginąc od ciosów zadanych przez drzewnego demona. Minstrel powraca do Angiers dopiero po roku i znajduje nowego mecenata- starego Mistrza Sztuk z Gildii Minstreli. Nistety depcząca im po nogach konkurencja postanawia zemścić się za dawną zniewagę. Zostają dotkliwie pobici i pozostawieni na pastwę nocy. 2 strażników ryzykują życie postanawia im pomóc, tak oto Rojer poznaje Leeshę pracującą w szpitalu w Angiers. Niestety staruszek nie przeżył napaści. Pewnego dnia Leesha postanawia wrócić do rodzinnej miejscowości by pomóc z szalejącą zarazą. Minstrel wyrusza razem z nią. Dochodzi do napaści na trakcie przed Nocą ratuje ich Malowany Człowiek. Uważam, że książka w momeńcie gdy Rojer i Arlen chcą zemścić się na bandytach porusza ważny problem przebaczenia i tego, że nikt nie zasługuje na śmierć z rąk demonów. Najpardziej podoba mi się ten cytat:,, Weż najgorszego z przestępców, a potem wyjżyj za okno i nawet on będzie lepszy od tych bestii."
Link do opinii
Avatar użytkownika - karolina_c
karolina_c
Przeczytane:2015-05-20, Ocena: 5, Przeczytałem,
Rewelacyjna druga część serii. Odnaleziona zostaje włócznia Kajiego. Niestety Arlen który to uczynił zostaje oszukany przez Jadira i wyrzucony na pustynię na pastwę otchłańcom. Chłopak jednak nie zginął i się nie poddał. Odkrył możliwosć malowania run na ciele. Walka z otchłańcami stała się jego życiem, pasją i przeznaczeniem. Tak powstałmalowany człowiek. Tak powstał Wybawiciel.
Link do opinii
Avatar użytkownika - ewaboruch
ewaboruch
Przeczytane:2014-08-22, Ocena: 6, Przeczytałem, fantastyka, SF, przygoda,
Kolejne przygody Arlen, Leesha i Rojera. Tym razem ich ścieżki się ze sobą łączą. Zanim jednak do tego dojdzie każdy przechodzi swoje próby życia.
Link do opinii
Avatar użytkownika - aishiteru
aishiteru
Przeczytane:2014-06-16, Ocena: 5, Przeczytałem, 26 książek - 2014, Mam,
"Arlen, Leesha i Rojer wierzą, że ludzkość jest w stanie przeciwstawić się otchłańcom. I nie tylko oni, choć jedynie w odległej Krasji ludzie wypowiedzieli demonom otwartą wojnę." Kolejna część "Malowanego człowieka". Ludzkość w dalszym ciągu zmaga się z pojawiającymi się co wieczór otchłańcami, które tylko czyhają by zatopić swoje szpony w ludzkim ciele. Drogi bohaterów wreszcie się krzyżują, a sama druga część jest, wydaje mi się, bardziej już mroczna od swojej poprzedniczki. Bohaterowie są już dorośli, więc i sposób ich przedstawienia przez autora się zmienił. Ludzie zaczynają zdawać sobie sprawę z tego, że nie są bezsilni, że to oni mogą być ŁOWCAMI, a nie zwierzyną... Powoli rozpoczyna się walka, w której tylko jedna ze stron może być zwycięzcą. W dalszym ciągu moim ulubionym bohaterem jest tutaj Arlen. Podobała mi się ta jego zaciętość i chęć walki, a opisy zmiany bohatera w mrocznego wojownika ujeżdżającego wierzchowca z piekła rodem śledziłam z ciekawością. Tym bardziej się cieszę, że drogi bohaterów się skrzyżowały. :) Książka oczywiście nie jest pozbawiona wad, niektóre rozwiązania uważam za trochę naciągane, inne - za wręcz infantylne, jednak jest w tej pozycji coś, co sprawia, że czyta się ją z ogromną przyjemnością. Pewnie jest w tym spora zasługa tłumacza - Marcina Mortki. Dobrze się Pan spisał! Drugą część "Malowanego człowieka" uważam za udaną pozycję i z pewnością sięgnę po kolejne części "Cyklu Demonicznego". I niech mnie mrok pochłonie! - oby jak najszybciej. :)
Link do opinii
Avatar użytkownika - sabja
sabja
Przeczytane:2014-01-19, Ocena: 6, Przeczytałem, 52 książki - 2014, Mam, Ulubione,
Pierwsza księga mnie wciągnęła a druga księga zdecydowanie wessała mnie do świata Brett'a. Akcja nabiera dynamiki (choć i w poprzedniej księdze nie można było narzekać na nudę). Naznaczony przerósł moje wyobrażenia o tej postaci. Parę okrutnych scen spowodowało, że czytało się to naprawdę ciężko a natłok emocji groził wybuchem. Jednak nie żałuję ani jednego przeczytanego słowa. Sam koniec tomu kusi aby sięgnąć po kolejne części i sprawdzić czy radość ze zwycięstwa będzie towarzyszyła bohaterom w ich kolejnych starciach z Otchłańcami i ... ludźmi.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Ivor123
Ivor123
Przeczytane:2013-12-12, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,
Polecam wszystkim miłośnikom Fantasty
Link do opinii
Avatar użytkownika - kpt_Yossarian
kpt_Yossarian
Przeczytane:2012-07-10, Ocena: 5, Przeczytałem,
Lekka, łatwa i bardzo przyjemna. Zdecydowanie polecam!
Link do opinii
Avatar użytkownika - Valakiria
Valakiria
Przeczytane:2010-12-13, Ocena: 5, Przeczytałem,
Jak pisałam - im dalej tym lepiej :)
Link do opinii
Avatar użytkownika - Ariz
Ariz
Przeczytane:2010-10-20, Ocena: 6, Przeczytałem,
Bardzo dobra powieść. Napisana z rozmachem, doskonałe obraz działania run w kręgu. Polecam
Link do opinii
Avatar użytkownika - speedi
speedi
Przeczytane:2010-11-02, Ocena: 5, Przeczytałem,
Ten tom wydaje mi się lepszy i ciekawszy niż pierwszy. Autor odchodzi od uproszczeń. Postaci też stają się mniej jednoznaczne. Trochę więcej tu akcji niż moralizatorstwa. Czyli w sumie progres.
Ciekawie brzmi opis
Inne książki autora
Top 5 książek
Złodziejka książek
Markus Zusak
Okładka książki - Złodziejka książek
Ostatnia królowa
Gortner C.W.
Okładka książki - Ostatnia królowa
Dziewczyny z Syberii
Anna Herbich
Okładka książki - Dziewczyny z Syberii
Reklamy