Okładka książki - Przypływy nocy Część 1 Misterny plan

Przypływy nocy Część 1 Misterny plan

Wydawnictwo: Mag
Data wydania: 2004-09-01
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 8389004658
Liczba stron: 446
Dodał/a recenzje: Katarzyna Górska

Ocena: 0 (0 głosów)

„Przypływy Nocy” zostały podzielone na dwa tomy, podobnie jak trzecia i czwarta część cyklu. Nie wiem czy to pomysł wydawcy, czy też zamysł samego autora, postanowiłam jednak potraktować oba tomy jako nierozłączną całość.
Piąta część cyklu Opowieści z Malazańskiej Księgi Poległych przenosi nas na nowy kontynent, leżący bardzo daleko od czegokolwiek, z czym mieliśmy do tej pory do czynienia.
Całkiem nowy świat, tak odmienny, że wydawałoby się, że Erikson zapomniał o reszcie swoich bohaterów i dotyczących ich niedokończonych wątkach. Im bardziej jednak zagłębiamy się w tę historię, tym bardziej spostrzegamy, że wszystko jest tak naprawdę kolejnym elementem wielkiej układanki świata autora.
Obok całkiem nowych wątków, postaci i ciągle komplikującej się fabuły pojawia się coś dla nas znajomego, motyw fabularny dotyczący fragmentu życia określonej postaci. Podobnie było wcześniej z Karsą Orlongiem, którego najpierw poznaliśmy jako Telomena Toblakai, a dopiero później autor poprowadził nas przez początki jego podróży, poczynając od rodzinnej wioski. Tyle, że tutaj mamy do czynienia z Tiste Edur.
Preludium jest jedną z najmocniejszych stron tejże powieści. Jako taki, piąty tom mógłby uchodzić za samodzielne dzieło osadzone w świecie, pozornie nie powiązane fabularnie. Jednak to właśnie znajomość poprzednich tomów pozwala na wyjaśnienie kilku tajemnic w nich zawartych za pomocą tej części. Zostają wytłumaczone pewne zawiłości, relacje między rasami oparte na wydarzeniach zamierzchłych czasów. Stosunkowo duży nacisk autor położył na wątek dotyczący Eleintów- czyli Smoków. Wreszcie możemy dowiedzieć się, kto, z kim i dlaczego.
Podobnie ma się z Talią Smoków: bohaterowie nie używają tutaj kart, lecz płytek, i nie ma tutaj Domów, lecz Twierdze. Z tymi ostatnimi zetknęliśmy się już w „Bramach Domu Umarłych” i bardzo wiele wskazuje, że Talia jest tylko odpryskiem czegoś większego, zniekształconym echem tradycji dużo starszej, daleko bardziej skomplikowanej i wszechogarniającej. Żeby nie napisać: pierwotnej. Talia Smoków wydaje się być zamazanym wspomnieniem Twierdz. I właśnie Płytki Twierdz bardziej niż cokolwiek innego przekonują, że zanurzamy się coraz głębiej w przeszłość, że docieramy coraz bliżej...Tylko czego? Z każdą stroną docieramy niżej, do coraz starszych warstw, na których powstało Imperium Malazańskie.
„Przypływy Nocy” dzieją się zarówno dużo wcześniej, jak i zupełnie gdzie indziej, niż wydarzenia poprzednich tomów.
Autor w poprzednich częściach sagi sięga jednak bardzo często do przeszłości, zamierzchłe wydarzenia i postaci ożywają na nowo, jeśli tylko istnieje ku temu okazja.
Otóż w „Przypływach” mamy do czynienia właśnie z tą przeszłością, która bezpośrednio lub pośrednio wpływa na pozostałe- teraźniejsze wątki. Jest to doskonały sposób na pogłębienie świata, nie tylko jego rozrost wszerz, ale także pokazanie, że pewne zaistniałe okoliczności i wydarzenia mają swoje powody i podstawy, że powstały z czegoś konkretnego.
W „Przypływach(..)” Erikson demonstruje nam na przykładzie teorię podboju kulturowego. I to wszystko oczywiście mimochodem, jako element tła; swobodnie, bez śladu emocji, nie ma
w tym śladu moralizatorstwa. Roztacza przed nami ponurą panoramę upadku starożytnych kultur na rzecz brutalnych, beznamiętnych najeźdźców, silniejszych militarnie i - przede wszystkim - ekonomicznie. I jest w tym tak przekonujący, że trzeba sobie przypominać, że zarówno strony konfliktu, jak on sam, są fikcją. Ale uświadomienie sobie nieuchronności i realizmu tego zjawiska i bezradności w jego obliczu - po prostu przytłacza.
Fabuła toczy się w sposób iście typowy dla autora sposób, czyli dynamicznie, ciekawie i jednocześnie na wielu poziomach. Wątki niczym nici są splatane po to, by na końcu zostać ułożone w kobierzec o nieco ciemnych barwach. Widać jednak, że autor nie kończy jeszcze opowieści o tych czasach, miejscu i bohaterach- wszystko dopiero się rodzi, zaczyna.
Całość okazałaby się raczej mroczna, gdyby nie wątek dotyczący Tehola Beddicta i jego lokaja Bugga. Do tej pory z humorem mieliśmy do czynienia głównie w przypadku dialogów malazańskich żołnierzy, tutaj jednak sprawa ma się inaczej. Autor ujawnił swój przycięty kłykieć i zademonstrował talent, w wyniku którego powstał kompletny, fabularny temat, napisany z największą precyzją a przy tym całkowicie humorystyczny. Żeby nie zdradzać szczegółów- nieumarli także mają swoje problemy, a w połączeniu z dialogami będącymi udziałem Tehola i Bugga- całość jawi się jako rewelacja.

Jeśli chodzi o tłumaczenie to znowu należą się pochwały panu Jakuszewskiemu. I poza umieszczeniem dopiero na końcu drugiego tomu glosariusza, który dużo wcześniej okazuje się przydatny, nie dostrzegłam poważniejszych błędów wydawnictwa.
W piątym tomie dostaliśmy więc kolejny, spójny i ciekawy świat, humor, intrygę, zdradę, wartką akcję a wszystko to polane sosem prehistorii, która tutaj wcale nie okazuje się aż tak bardzo „pre”- historią. Nawiązania do wydarzeń z innych tomów, dziejących się, co prawda w innych miejscach i czasie, ale jednak dotyczących tych samych bohaterów, potwierdzają, że wszystko to jest częścią większej całości. I jeżeli autorowi uda się to wszystko ogarnąć, nie tracąc poziomu literackiego- jak było do tej pory, to faktycznie całą „Opowieść z Malazańskiej Księgi Poległych” będzie można nazwać dziełem monumentalnym. Polecam.

Kup książkę

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Inne książki autora
Męty Końca Śmiechu
Steven Erikson0
Okładka ksiązki - Męty Końca Śmiechu

Po radosnym postoju w mieście Smętna Lalunia nieustraszeni czarodzieje Bauchelain i Korbal Broach, a wraz z nimi ich świeżo wynajęty lokaj Emancipor Reese...

Myto Ogarów. Początek. Tom 2
Steven Erikson0
Okładka ksiązki - Myto Ogarów. Początek. Tom 2

Powiadają, że Kaptur, Pan Śmierci, zgromadził zastęp bogów w miejscu znajdującym się poza zasięgiem śmiertelników. Powiadają, że czeka on na końcu każdego...

Reklamy