Okładka książki - Losy dobrego żołnierza Szwejka czasu wojny światowej

Losy dobrego żołnierza Szwejka czasu wojny światowej

Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2015-04-09
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 978-83-240-3391-1
Liczba stron: 768
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a recenzje: Milwaukee Meg

Ocena: 3 (1 głosów)

Klasyka literatury ma różnorodne oblicza: niekiedy wzrusza, często pobudza do myślenia, czasem "jak nie zachwyca, jak zachwyca!"; są jednak takie książki, które trafiły do annałów i złotymi zgłoskami zapisały się na listach najwspanialszych dzieł z jednego prostego powodu: świetnie się czytają. I do takiej grupy należy niewątpliwie najbardziej znany przejaw twórczości czeskiego pisarza i satyryka, Jaroslava Haška, czyli „Losy dobrego żołnierza Szwejka czasu wojny światowej”, do której można dorabiać wszelakie ideologie, zastanawiać się ciężko, co autor miał na myśli i odstraszać przeciętnych zjadaczy słowa pisanego filozoficznymi interpretacjami, ale która i tak pozostanie po prostu przezabawną, ciętą satyrą, której nie sposób nie znać, choćby z opowieści czy filmów.

Kiedy w Sarajewie ginie arcyksiążę Franciszek Ferdynand i rozpoczyna się I wojna światowa, pokątny handlarz psów z Pragi, Józef Szwejk, powraca do wojska by jak najlepiej służyć cesarzowi panu i mężnie oddać za niego życie… a przy okazji w armii jest ciekawiej niż w cywilu. I dobry żołnierz Szwejk, z coraz to nowymi opowieściami na ustach, ciekawymi (jeśli to dobre słowo) komentarzami, godną pozazdroszczenia gorliwością i oddaniem stara się jak najlepiej wypełnić swoje żołnierskie powinności. Tylko że jakimś niezrozumiałym zrządzeniem losu nic nie dzieje się tak, jak powinno, a sam prażanin obarczony piętnem patentowanego idioty wpada w coraz dziwniejsze tarapaty. Zwiedza kilka więzień, zapoznaje się ze szpitalem, nosi listy miłosne, dorabia jako ministrant, kilkakrotnie zostaje oskarżony o zdradę, raz wzięty do niewoli przez własną armię… A to wszystko na tle wielokulturowych i pełnych absurdów Austro-Węgier, znanych chociażby z filmu „CK dezerterzy”.

Przygody Szwejka cieszą się ogromną popularnością już od wielu lat, pomimo pesymistycznych przepowiedni że sukces powieści jest sezonowy, bowiem opowieść o rozpadzie Austro-Węgier szybko stanie się niezrozumiała dla czytelnika. I faktem jest, że zgodnie z obawami szanownych rzeczoznawców wiele subtelnych i nie do końca subtelnych aluzji jest mało czytelnych… ale to w niczym nie przeszkadza. Książka się nie zestarzała – można by sądzić, że po 86 latach humor powinien być już trochę zwietrzały, a ostrze dowcipu stępione i wycelowane w próżnię. Nic bardziej mylnego. Hašek dalej zdumiewa trafnością oceny i bacznym okiem wytrawnego satyryka wytyka rzeczy na które przeciętny, a nawet bardzo spostrzegawczy, czytelnik nie zwraca uwagi. „Losy…” pozostają, i pozostaną przez kolejne 86 lat, świetnie napisaną satyrą, ciętą i ostrą niczym bagnet, na wojnę i wojskowych, na kościół i księży, na prostych chłopów i wyrafinowanych inteligentów, na głupich i mądrych. Nie ma chyba osoby, która nie uśmiechnie się choć raz w czasie lektury; miejscami wręcz slapstickowa, często ironiczna, pisana z przymrużeniem oka, książka może się poszczycić feerią barwnych postaci i ich równie fascynujących historii. Akcja jest wartka i szybka, a jej zwroty równie zadziwiające co niespodziewane – naprawdę nie sposób się nudzić. Trochę zabawę psuje fakt, że Hašek zmarł w czasie pisania czwartego tomu i powieść pozostała bez jednoznacznego zakończenia… ale nie można się tym zrażać.

Warto tutaj wspomnieć o nowym tłumaczeniu książki, zrywającym chociażby z zakorzenionym już w potocznej polszczyźnie tytułem „Przygody dobrego wojaka Szwejka podczas wojny światowej”. Już na podstawie tego można wskazać różnice między obydwoma tekstami: w starszej wersji Szwejk jest dobrotliwym i uśmiechniętym, uprzejmym acz prostym wojakiem, natomiast według Antoniego Kroha, który odważnie podjął się tego trudnego zadania, jest on cwaniakiem, prostackim żołnierzem. Nowa ‘wersja’ jest ostrzejsza i bardziej dosadna od poprzedniej. Tam stroniono od przekleństw; tu są one na porządku dziennym, język jest bardziej toporny, prostszy i mniej wyszukany. Przez to powieść straciła dużo na swojej dziwnej, czeskiej sielankowości. Ale czy wyszło to na dobre, czy na złe, trudno powiedzieć – mam jednak podejrzenia, że miłośnicy Szwejka z dziada na pradziada hołubić będą raczej poprzednie tłumaczenie, bardziej zgodne z, chociażby, filmem czeskim o przygodach tego wojaka (niestety, nie mogę pochwalić się znajomością oryginału książkowego, nie wiem, która wersja jest mu bliższa). Bardzo jednak dobrze się stało, że tłumacz pokusił się o dokładne przypisy, w których objaśnia niektóre zwroty, podaje nazwy geograficzne miejsc i szeroko komentuje treść, co spodoba się nawet najbardziej zatwardziałym obrońcom tytułowego „wojaka”.

„Losy dobrego żołnierza Szwejka czasu wojny światowej” to klasyka literatury, pozycja iście obowiązkowa. Napisana z lekkim humorem powieść o tak ciężkich sprawach jak wojna wciąż bawi i wskazuje absurdy zarówno życia w rozpadających się Austro-Węgrzech jak i codziennej egzystencji. A dziwaczne opowieści Szwejka, czy wojaka, czy żołnierza, ciągle przyciągają uwagę. Mogę się nad tą książką zachwycać jeszcze przez kilka stron, zachwalać styl i smak, ale zamiast tego zaproponuję samodzielną lekturę i ocenę. Raczej nikt się nie zawiedzie na tym arcydziele Haška, powieści czeskiej od deski do deski.

 

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - Milwaukee Meg
Milwaukee Meg
Przeczytane:, Ocena: 6,

Klasyka literatury ma różnorodne oblicza: niekiedy wzrusza, często pobudza do myślenia, czasem "jak nie zachwyca, jak zachwyca!"; są jednak takie książki, które trafiły do annałów i złotymi zgłoskami zapisały się na listach najwspanialszych dzieł z jednego prostego powodu: świetnie się czytają. I do takiej grupy należy niewątpliwie najbardziej znany przejaw twórczości czeskiego pisarza i satyryka, Jaroslava Haška, czyli „Losy dobrego żołnierza Szwejka czasu wojny światowej”, do której można dorabiać wszelakie ideologie, zastanawiać się ciężko, co autor miał na myśli i odstraszać przeciętnych zjadaczy słowa pisanego filozoficznymi interpretacjami, ale która i tak pozostanie po prostu przezabawną, ciętą satyrą, której nie sposób nie znać, choćby z opowieści czy filmów.

Kiedy w Sarajewie ginie arcyksiążę Franciszek Ferdynand i rozpoczyna się I wojna światowa, pokątny handlarz psów z Pragi, Józef Szwejk, powraca do wojska by jak najlepiej służyć cesarzowi panu i mężnie oddać za niego życie… a przy okazji w armii jest ciekawiej niż w cywilu. I dobry żołnierz Szwejk, z coraz to nowymi opowieściami na ustach, ciekawymi (jeśli to dobre słowo) komentarzami, godną pozazdroszczenia gorliwością i oddaniem stara się jak najlepiej wypełnić swoje żołnierskie powinności. Tylko że jakimś niezrozumiałym zrządzeniem losu nic nie dzieje się tak, jak powinno, a sam prażanin obarczony piętnem patentowanego idioty wpada w coraz dziwniejsze tarapaty. Zwiedza kilka więzień, zapoznaje się ze szpitalem, nosi listy miłosne, dorabia jako ministrant, kilkakrotnie zostaje oskarżony o zdradę, raz wzięty do niewoli przez własną armię… A to wszystko na tle wielokulturowych i pełnych absurdów Austro-Węgier, znanych chociażby z filmu „CK dezerterzy”.

Przygody Szwejka cieszą się ogromną popularnością już od wielu lat, pomimo pesymistycznych przepowiedni że sukces powieści jest sezonowy, bowiem opowieść o rozpadzie Austro-Węgier szybko stanie się niezrozumiała dla czytelnika. I faktem jest, że zgodnie z obawami szanownych rzeczoznawców wiele subtelnych i nie do końca subtelnych aluzji jest mało czytelnych… ale to w niczym nie przeszkadza. Książka się nie zestarzała – można by sądzić, że po 86 latach humor powinien być już trochę zwietrzały, a ostrze dowcipu stępione i wycelowane w próżnię. Nic bardziej mylnego. Hašek dalej zdumiewa trafnością oceny i bacznym okiem wytrawnego satyryka wytyka rzeczy na które przeciętny, a nawet bardzo spostrzegawczy, czytelnik nie zwraca uwagi. „Losy…” pozostają, i pozostaną przez kolejne 86 lat, świetnie napisaną satyrą, ciętą i ostrą niczym bagnet, na wojnę i wojskowych, na kościół i księży, na prostych chłopów i wyrafinowanych inteligentów, na głupich i mądrych. Nie ma chyba osoby, która nie uśmiechnie się choć raz w czasie lektury; miejscami wręcz slapstickowa, często ironiczna, pisana z przymrużeniem oka, książka może się poszczycić feerią barwnych postaci i ich równie fascynujących historii. Akcja jest wartka i szybka, a jej zwroty równie zadziwiające co niespodziewane – naprawdę nie sposób się nudzić. Trochę zabawę psuje fakt, że Hašek zmarł w czasie pisania czwartego tomu i powieść pozostała bez jednoznacznego zakończenia… ale nie można się tym zrażać.

Warto tutaj wspomnieć o nowym tłumaczeniu książki, zrywającym chociażby z zakorzenionym już w potocznej polszczyźnie tytułem „Przygody dobrego wojaka Szwejka podczas wojny światowej”. Już na podstawie tego można wskazać różnice między obydwoma tekstami: w starszej wersji Szwejk jest dobrotliwym i uśmiechniętym, uprzejmym acz prostym wojakiem, natomiast według Antoniego Kroha, który odważnie podjął się tego trudnego zadania, jest on cwaniakiem, prostackim żołnierzem. Nowa ‘wersja’ jest ostrzejsza i bardziej dosadna od poprzedniej. Tam stroniono od przekleństw; tu są one na porządku dziennym, język jest bardziej toporny, prostszy i mniej wyszukany. Przez to powieść straciła dużo na swojej dziwnej, czeskiej sielankowości. Ale czy wyszło to na dobre, czy na złe, trudno powiedzieć – mam jednak podejrzenia, że miłośnicy Szwejka z dziada na pradziada hołubić będą raczej poprzednie tłumaczenie, bardziej zgodne z, chociażby, filmem czeskim o przygodach tego wojaka (niestety, nie mogę pochwalić się znajomością oryginału książkowego, nie wiem, która wersja jest mu bliższa). Bardzo jednak dobrze się stało, że tłumacz pokusił się o dokładne przypisy, w których objaśnia niektóre zwroty, podaje nazwy geograficzne miejsc i szeroko komentuje treść, co spodoba się nawet najbardziej zatwardziałym obrońcom tytułowego „wojaka”.

„Losy dobrego żołnierza Szwejka czasu wojny światowej” to klasyka literatury, pozycja iście obowiązkowa. Napisana z lekkim humorem powieść o tak ciężkich sprawach jak wojna wciąż bawi i wskazuje absurdy zarówno życia w rozpadających się Austro-Węgrzech jak i codziennej egzystencji. A dziwaczne opowieści Szwejka, czy wojaka, czy żołnierza, ciągle przyciągają uwagę. Mogę się nad tą książką zachwycać jeszcze przez kilka stron, zachwalać styl i smak, ale zamiast tego zaproponuję samodzielną lekturę i ocenę. Raczej nikt się nie zawiedzie na tym arcydziele Haška, powieści czeskiej od deski do deski.

 

Link do recenzji
Czesi są przez nas uważani za zabawny, trochę nierozgarnięty naród. Pepiki mówią przecież śmiesznym językiem, są sympatyczni i... mają Szwejka! Tak głupiutki bohater raczej nie miałby szans przedrzeć się do panteonu polskich herosów literatury, ale literatura czeska bez wahania przyjęła na swoje łono idiotę z urzędu. Postać wykreowana przez Jaroslava Haska bawi i jednocześnie uczy na kartach powieści „Losy dobrego żołnierza Szwejka czasu wojny światowej”, wcześniej znanej pod tytułem „Przygody dobrego wojaka Szwejka czasu wojny światowej”. Inicjatorem zmiany tytułu oraz autorem nowego przekładu tej książki jest Antoni Kroh, jak się okazało w czasie lektury - czechofil pełną gębą. Szwejk jest poczciwym sprzedawcą psów i wielbicielem opowiadania anegdot. Przed laty był także żołnierzem, ale został superarbitrowany z wojska z powodu wrodzonego idiotyzmu. Los chciał, że ponownie musiał zawitać w szeregi armii austro-węgierskiej, ponieważ wybuchła wojna światowa. Gdy już zorientował się, że zabito TEGO Ferdynanda, a nie Ferdynanda Kokoskę i nie drogistę Prusi, jako przykładny obywatel Szwejk postanawił bronić ojczyzny (czymkolwiek by ona nie była i jakich terenów nie obejmowała). Tak to zaczeła się jego (anty)wojenna przygoda. Szwejk jest bohaterem wyrazistym, nakreślonym grubą krechą. Wbrew pozorom (i zapewnieniom głównego zainteresowanego) nie jest skończonym idiotą. Przemawia przez niego przysłowiowa ludowa mądrość, nie można też odmówić mu bystrości. Wiele w nim samego Haška; autor najbardziej znanej czeskiej powieści był świetnym gawędziarzem, satyrykiem, niezbyt walecznym żołnierzem, ateistą, bolszewikiem. Niektóre jego cechy i przekonania zostały bezpośrednio przelane na Szwejka, inne są przez niego przekazywane pośrednio, najczęściej poprzez komizm. Hašek szczególną awersją darzył wojsko i tzw. obywatelskie obowiązki. Szwejk jest za to oddanym żołnierzem, który wytrwale próbował dotrzeć do swojej jednostki. Nie jest to przejawem hipokryzji pisarza, dlatego że wierne oddanie Szwejka przełożonym jest tylko okazją do ukazania absurdu ich rozkazów oraz w ogóle porządku panującego w wojsku. Podobnie rzecz ma się z innymi poglądami Haška. Uważa się, że jego alter ego w tej książce jest Jednoroczny Ochotnik - kolejna, po Szwejku, postać, dla której warto przeczytać tę powieść. Wspomniany już komizm oraz niewspominany pospolity humor zostały w tej książce użyte w dwojakim celu. Po pierwsze, dla ukazania czegoś ważniejszego i po drugie, jako cel sam w sobie.Trudno orzec, które użycie jest częstsze. Hašek robił wszystko, by wyśmiać pseudoheroizm i wojenne hasła, tak często rzucane w jego czasach. Najłatwiej było mu je atakować poprzez komizm. „Losy dobrego żołnierza Szwejka czasu wojny światowej” wciąż śmieszą, bo ich ludyczność jest oparta na schematach i ludowym humorze, który, odpowiednio użyty, jest wręcz ponadczasowy. Podobnie jak najsłynniejsza powieść czeskiego giganta literatury humorystycznej.
Link do opinii
Inne książki autora
Top 5 książek
Złodziejka książek
Markus Zusak
Okładka książki - Złodziejka książek
Ostatnia królowa
Gortner C.W.
Okładka książki - Ostatnia królowa
Dziewczyny z Syberii
Anna Herbich
Okładka książki - Dziewczyny z Syberii
Reklamy