Okładka książki - Kiedy byłem dziełem sztuki

Kiedy byłem dziełem sztuki

Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2007-09-01
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 978-83-24-00775-2
Liczba stron: 264
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie: Maria Braunstein
Ilustracje: -
Dodał/a recenzje: Magdalena Galiczek-Krempa

Ocena: 4.85 (26 głosów)

"Kiedy byłem dziełem sztuki" to najnowsza powieść najbardziej znanyego, współczesnego, francuskiego pisarza, Erica-Emmanuela Schmitta. To książka pisana tym samym, prostym, miejscami wręcz naiwnym językiem, co jego poprzednie dzieła, z których największą popularnością cieszył się "Oskar i Pani Róża".

 

Powieśc nawiązuje w swojej treści do "Fausta" Goethego. Główny bohater, dwudziestoletni Tazio, mając świadomość, że nie jest nikim wyjątkowym - niczym nie wyróżnia się z tłumu ludzi, nie jest ani piękny, ani specjalnie brzydki - ma dosyć swojego dotychczasowego życia i postanawia popełnić samobójstwo. Dotąd żył w cieniu swoich braci, bliźniaków o boskiej urodzie, którzy od najmłodszych lat uważani byli za ikony piękna współczesnego świata. Tazio staje więc na skale nad brzegiem morza i kiedy już ma się rzucić w spienioną wodę, nagle obok niego pojawia się pewien człowiek. Obiecuje dać mu nowe, pełne sławy i sukcesów życie. Po chwili wahania młody bohater godzi się na to i wraz z tajemniczym mężczyzną wyrusza do jego rezydencji. Okazuje się, że ów nieznajomy jest jednym z najbogatszych i najbardziej znanych na świecie artystów. Zeus Peter Lama oprowadza Tazia po pokojach swojego gigantycznego domu - Pępinusa, pokazując jego przedziwny wystrój oraz obyczaje, jakie w nim panują. Podczas przechadzki opowiada historie swoich ośmiu małżeństw i tragicznych śmierci, jakie spadały na jego kolejne żony. Tazio jest pod wrażeniem szczęścia, jakie go spotkało. Dowiaduje się bowiem, że dla Zeusa Petera Lamy jest kimś wyjątkowym - a raczej ma posłużyć jako materiał do stworzenia rzeczy jedynej w swoim rodzaju. Jedynym warunkiem, jaki stawia Zeus, jest to, że Tazio musi podpisać oświadczenie, w myśl którego na zawsze zrzeknie się swojego człowieczeństwa i do końca życia odda się w ręce artysty. Dwudziestolatek bez chwili wahania podpisuje dokument i zostaje poddany tajemniczej operacji. Kiedy odzyskuje świadomość i spogląda na to, co początkowo było jego ciałem, zaczyna rozumieć, że stał się pierwszą na świecie żywą rzeźbą. Okres rekowalescencji, powrotu do sił, gojenia się ran, zasklepiania się szwów i miejsc, do których zostały wprowadzone implanty, trwa dość długo i jest bardzo bolesny. Kiedy w końcu zostaje zaprezentowany na jednym z bankietów Zeusa, zaczyna święcić triumfy. Po szeregu sukcesów i rozgłosie w mediach, Adam bis - rzeźba, którą stał się Tazio, pragnie prywatności i odosobnienia. Nie godzi się na to, rzecz jasna Zeus, uświadamiając Adamowi, że jest on teraz tylko i wyłącznie przedmiotem będącym w posiadaniu artysty. Następuje zwrot akcji, kiedy Adam bis przestaje traktować artystę jako dobroczyńcę i próbuje odzyskać swoje podstawowe prawo - chce przestać być rzeczą, a znowu stać się człowiekiem.

 

Książka stawia przed czytelnikiem szereg pytań, na które musi on sobie podczas lektury odpowiedzieć. Po pierwsze, jak wiele człowiek jest w stanie oddać, jak bardzo może się „poświęcić" tylko po to, aby zakosztować sławy? Można zapytać także w inny sposób: jak bardzo okrutnym trzeba być, aby odbierać człowiekowi jego wolność, mamiąc go obietnicami chwały i spełnienia? Po drugie, książka stawia fundamentalne pytanie o kształt współczesnej sztuki. Czy aby zaistnieć jako artysta wystarczy w dzisiejszych czasach już tylko szokować? Czy piękno, klasyka i estetyka już dawno odeszły do lamusa? Czy brutalność, wulgarne wykorzystanie siebie, swojego ciała podczas banalnych performances są tym, czego współczesny wielbiciel sztuki poszukuje?

 

Mimo tego, że książka Schmitta jest powieścią podejmującą ważne tematy i stawiającą ważkie pytania, nie wiadomo tak naprawdę, dla jakich czytelników jest ona przeznaczona. Styl i prosty język przypominające poprzednie książki francuskiego pisarza każą sądzić, że jest to książka dla młodego czytelnika. Jednak panująca zarówno w rezydencji Lamy, jak i na wystawie w Tokio brutalna i niesmaczna seksualność, definitywnie skreśla dzieci z listy czytelników.

 

Czy zatem czytelnik dorosły będzie się dobrze bawił przy tej lekturze, czy wiele z niej zaczerpnie? Sądzę, że tak, choć fabuła książki nie jest ani skomplikowana, ani zaskakująca. Jeśli czytać ją pod kątem pytań, które wcześniej postawiłam, napewno każdy odnajdzie w niej coś interesującego. Jeżeli natomiast po książkę sięgnie się z samej sympatii do Schmitta, jaką wzbudził "Oskarem i Panią Różą" lub "Małymi zbrodniami małżeńskimi", to, niestety, czytelnika czeka rozczarowanie. Fabuła nie jest innowacyjna - wydaje się, że Schmitt całymi garściami czerpał pomysły i rozwiązania z "Fausta". Ponadto, choć książkę czyta się bardzo szybko, to brak w niej elementów zaskoczenia, a zakończenia można się domyślać na długo przed dotarciem do niego.

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - madak
madak
Przeczytane:,

"Kiedy byłem dziełem sztuki" to najnowsza powieść najbardziej znanyego, współczesnego, francuskiego pisarza, Erica-Emmanuela Schmitta. To książka pisana tym samym, prostym, miejscami wręcz naiwnym językiem, co jego poprzednie dzieła, z których największą popularnością cieszył się "Oskar i Pani Róża".

 

Powieśc nawiązuje w swojej treści do "Fausta" Goethego. Główny bohater, dwudziestoletni Tazio, mając świadomość, że nie jest nikim wyjątkowym - niczym nie wyróżnia się z tłumu ludzi, nie jest ani piękny, ani specjalnie brzydki - ma dosyć swojego dotychczasowego życia i postanawia popełnić samobójstwo. Dotąd żył w cieniu swoich braci, bliźniaków o boskiej urodzie, którzy od najmłodszych lat uważani byli za ikony piękna współczesnego świata. Tazio staje więc na skale nad brzegiem morza i kiedy już ma się rzucić w spienioną wodę, nagle obok niego pojawia się pewien człowiek. Obiecuje dać mu nowe, pełne sławy i sukcesów życie. Po chwili wahania młody bohater godzi się na to i wraz z tajemniczym mężczyzną wyrusza do jego rezydencji. Okazuje się, że ów nieznajomy jest jednym z najbogatszych i najbardziej znanych na świecie artystów. Zeus Peter Lama oprowadza Tazia po pokojach swojego gigantycznego domu - Pępinusa, pokazując jego przedziwny wystrój oraz obyczaje, jakie w nim panują. Podczas przechadzki opowiada historie swoich ośmiu małżeństw i tragicznych śmierci, jakie spadały na jego kolejne żony. Tazio jest pod wrażeniem szczęścia, jakie go spotkało. Dowiaduje się bowiem, że dla Zeusa Petera Lamy jest kimś wyjątkowym - a raczej ma posłużyć jako materiał do stworzenia rzeczy jedynej w swoim rodzaju. Jedynym warunkiem, jaki stawia Zeus, jest to, że Tazio musi podpisać oświadczenie, w myśl którego na zawsze zrzeknie się swojego człowieczeństwa i do końca życia odda się w ręce artysty. Dwudziestolatek bez chwili wahania podpisuje dokument i zostaje poddany tajemniczej operacji. Kiedy odzyskuje świadomość i spogląda na to, co początkowo było jego ciałem, zaczyna rozumieć, że stał się pierwszą na świecie żywą rzeźbą. Okres rekowalescencji, powrotu do sił, gojenia się ran, zasklepiania się szwów i miejsc, do których zostały wprowadzone implanty, trwa dość długo i jest bardzo bolesny. Kiedy w końcu zostaje zaprezentowany na jednym z bankietów Zeusa, zaczyna święcić triumfy. Po szeregu sukcesów i rozgłosie w mediach, Adam bis - rzeźba, którą stał się Tazio, pragnie prywatności i odosobnienia. Nie godzi się na to, rzecz jasna Zeus, uświadamiając Adamowi, że jest on teraz tylko i wyłącznie przedmiotem będącym w posiadaniu artysty. Następuje zwrot akcji, kiedy Adam bis przestaje traktować artystę jako dobroczyńcę i próbuje odzyskać swoje podstawowe prawo - chce przestać być rzeczą, a znowu stać się człowiekiem.

 

Książka stawia przed czytelnikiem szereg pytań, na które musi on sobie podczas lektury odpowiedzieć. Po pierwsze, jak wiele człowiek jest w stanie oddać, jak bardzo może się „poświęcić" tylko po to, aby zakosztować sławy? Można zapytać także w inny sposób: jak bardzo okrutnym trzeba być, aby odbierać człowiekowi jego wolność, mamiąc go obietnicami chwały i spełnienia? Po drugie, książka stawia fundamentalne pytanie o kształt współczesnej sztuki. Czy aby zaistnieć jako artysta wystarczy w dzisiejszych czasach już tylko szokować? Czy piękno, klasyka i estetyka już dawno odeszły do lamusa? Czy brutalność, wulgarne wykorzystanie siebie, swojego ciała podczas banalnych performances są tym, czego współczesny wielbiciel sztuki poszukuje?

 

Mimo tego, że książka Schmitta jest powieścią podejmującą ważne tematy i stawiającą ważkie pytania, nie wiadomo tak naprawdę, dla jakich czytelników jest ona przeznaczona. Styl i prosty język przypominające poprzednie książki francuskiego pisarza każą sądzić, że jest to książka dla młodego czytelnika. Jednak panująca zarówno w rezydencji Lamy, jak i na wystawie w Tokio brutalna i niesmaczna seksualność, definitywnie skreśla dzieci z listy czytelników.

 

Czy zatem czytelnik dorosły będzie się dobrze bawił przy tej lekturze, czy wiele z niej zaczerpnie? Sądzę, że tak, choć fabuła książki nie jest ani skomplikowana, ani zaskakująca. Jeśli czytać ją pod kątem pytań, które wcześniej postawiłam, napewno każdy odnajdzie w niej coś interesującego. Jeżeli natomiast po książkę sięgnie się z samej sympatii do Schmitta, jaką wzbudził "Oskarem i Panią Różą" lub "Małymi zbrodniami małżeńskimi", to, niestety, czytelnika czeka rozczarowanie. Fabuła nie jest innowacyjna - wydaje się, że Schmitt całymi garściami czerpał pomysły i rozwiązania z "Fausta". Ponadto, choć książkę czyta się bardzo szybko, to brak w niej elementów zaskoczenia, a zakończenia można się domyślać na długo przed dotarciem do niego.

Link do recenzji
Avatar użytkownika - lucter
lucter
Przeczytane:2017-06-09, Ocena: 4, Przeczytałem, Wyzwanie - ze sztuką w tle 2017,
Bohater to całkowicie przeciętny, bezbarwny, nijaki, bierny dwudziestolatek, który znajduje się w absurdalnej sytuacji życiowej: jako młodszy brat pięknych bliźniaków-celebrytów jest wyśmiewany za swą przeciętność. Podczas próby samobójczej trafia z deszczu pod rynnę - spotyka "największego artystę świata" i godzi się poddać modyfikacji swoje ciało, aby zostać dziełem sztuki (przy okazji wyrzekając się swoich praw jako człowieka i obywatela). Satyra na świat mediów, telewizji, celebrytów oraz sztuki - mechanizmów nią rządzacych, panujących mód i instytucji.
Link do opinii
Avatar użytkownika - katiewa92
katiewa92
Przeczytane:2017-01-13, Ocena: 5, Przeczytałem, 30 książek 2017, Mam,
Człowiek zdesperowany, pozbawiony sensu życia, zniechęcony nim staje się łatwym obiektem do manipulacji przez sprytnych i wyrachowanych ludzi. Takim łatwym celem jest dla Zeusa Petera Lamy niedoszły samobójca Tazio. Chłopak ma ogromne kompleksy, ponieważ jest bratem sławnych pięknych braci Firelli. Niestety on urodą nie dorasta im do pięt.Rodzice także nie zwracają uwagi na chlopaka. Piętno najgorszego w rodzinie popycha go na klif, gdzie chce popełnić samobójstwo. Spotyka tam znanego artystę Zeusa Petera Lamę, który obiecuje mu sławę, co ma przywrócić chłopakowi sens życia, ale tym samym traci wolność, ponieważ jako dzieło sztuki należy całkowicie do artysty. Książka ukazuje jak samotność, odrzucenie wpływa na człowieka.Co jest w stanie oddać człowiek, który chciałby zaistnieć choćby przez chwilę. Niewątpliwie książka stawia bardzo wiele ważnych pytań życiowych, na które być może odpowiemy sobie czytając tę pozycję.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Dakota
Dakota
Przeczytane:2016-06-04, Ocena: 6, Przeczytałem, 52 książki 2016,
Kiedy byłem dziełem sztuki to książka Érica-Emmanuela Schmitta, która została wydana przez wydawnictwo Znak Literanova w 2014 roku. To dopiero moje drugie spotkanie z tym autorem. Wcześniej miałam okazję przeczytać tylko Oskara i panią Różę, która zachwyciła mnie swoją prostotą i jednocześnie głębokim przekazem. Książka zaczyna się dosyć banalnie, bo główny bohater chce popełnić samobójstwo, ponieważ uważa, że nie dorasta do pięt swoim braciom. Tazio, bo tak ma na imię nasz bohater, nie jest jednak do końca zdecydowany i ma wątpliwości. Po odbyciu krótkiej rozmowy z artystą przystaje na jego propozycję i zgadza się zostać żywym dziełem sztuki. Układ z Zeusem Peterem Lamą, artystą, można śmiało porównać do podpisania cyrografu. Warunki są kuszące, więc nic dziwnego, że bohater na nie przystaje. Sam w końcu nie widzi żadnego sensu w swoim życiu, nie potrafi dorównać swojemu rodzeństwu -- idealnym braciom Firelli. Tazio jednak nie zdaje sobie sprawy, jakie mogą być tego konsekwencje. ,,Nasze społeczeństwo jest tak zorganizowane, że lepiej być rzeczą. Wtedy będziesz w końcu szczęśliwy". Éric-Emmanuel Schmitt kreśli obraz bohatera samotnego, nieumiejącego pogodzić się z własnym losem, niedocenianego, nieco zagubionego i odsuniętego na ostatni plan, który dopiero po szeregu przykrych wydarzeń jest w stanie dostrzec, co stracił i do czego już nie będzie mógł powrócić. I tak jest w prawdziwym życiu. Ludzie pragną tego, co jest dla nich teoretycznie nieosiągalne. Nie doceniają tego, co mają. Dopiero po jakimś czasie zdają sprawę, że mimo iż ich życie nie było usłane różami, było w gruncie rzeczy dobre. Natomiast dzięki postaci Zeusa Petera Lamy mamy możliwość się przekonać, na jakich zasadach działa świat artystów. Co prawda autor pokazuje ten obraz w nieco ironiczny sposób, ale warto doszukać się czegoś więcej w tych prześmiewczych słowach. Wiecie, w czym przejawia się sztuka? W formie, w jakiej ją wyrażamy. Nie liczy się talent, lecz oryginalność, dlatego artyści z utworu tworzą abstrakcyjne rzeczy praktycznie ze wszystkiego, nawet z ludzkich wydzielin. Najbardziej wstrząsający był dla mnie obraz przemienionego Tazia, mężczyzny, który po prostu nie potrafił odnaleźć właściwej drogi w życiu. Do tej pory nie jestem w stanie wyobrazić, jak jego ciało musiało wyglądać po tylu operacjach, modyfikacjach. To jednak kolejna metafora stworzona przez Schmitta. Doceniamy dopiero po utracie. Kiedy byłem dziełem sztuki to również książka o uprzedmiotowieniu człowieka. O odebraniu mu uczuć i zdolności do wyrażania własnej opinii. Wydawać się to może wręcz absurdalne, bo czy istnieje możliwość odebrania komukolwiek prawa do bycia szczęśliwym i rozumianym? I czy w ogóle my sami możemy się tego zrzec? Myślę, że nie jest to książka dla młodszych czytelników ze względu na to, że w historii pojawiają się sytuacje, które mogą się wydać niektórym nieco odstraszające czy szokujące. To doskonała opowieść dla tych, którzy często zastanawiają się nad istotą człowieczeństwa, nad tym, co jest w życiu ważne i jaką rolę odgrywają w nim inni ludzie. Lubię książki, które skłaniają do przemyśleń i jakichś głębszych refleksji. Niewątpliwe Kiedy byłem dziełem sztuki należy do takich książek i warto przyjrzeć się jej bliżej. Polecam ją każdemu, kto podobnie jak ja lubi niebanalne historie, ciekawe metafory i niełatwą tematykę.
Link do opinii
Avatar użytkownika - muszkasia
muszkasia
Przeczytane:2015-10-05, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki w 2015 roku, Mam, Schmitt,
To niewiarygodnie mądra książka. Ta niewątpliwie niebanalna opowieść zasługuje na najwyższe noty. Ponadto jest ona napisana przystępnym językiem. Brakuje tylko jednego - mocnych wzruszeń. Choć jest to na swój sposób piękna książka, nie wydaje mi się by poruszała serca czytelników aż tak, jakby mogła.
Link do opinii
Avatar użytkownika - arven1989
arven1989
Przeczytane:2015-04-10, Ocena: 4, Przeczytałem, 52 książki 2015,,
"Nikomu nie życzę., by od dzieciństwa musiał współistnieć z pięknem. Z rzadka widywane piękno opromienia świat. Dostępne na co dzień rani, pali i zadaje ranny, które się nigdy nie zabliźnią. " Ciekawa perspektywa i pomysł, ale im dalej w las tym bardziej przerysowany i gęsty. niemniej Schmitt po raz kolejny udowodnił mi, że jest dobrym obserwatorem otaczającego świata, mimo zbyt wielkiej jak dla mnie porcji surrealizmu w książce.
Link do opinii
Avatar użytkownika - barbara211
barbara211
Przeczytane:2015-02-28, Ocena: 6, Przeczytałem,
Każda książka Schmitta to mistrzostwo poruszania emocjami. Opowiadanie wstrząsa czytelnikiem i nie daje o sobie zapomnieć.
Link do opinii
Avatar użytkownika - monweg
monweg
Przeczytane:2014-11-10, Ocena: 4, Przeczytałem, Mam,
Przypadkowe spotkanie ze słynnym artystą całkowicie zmienia życie bohatera książki. Z niepozornego, zakompleksionego człowieka przeistacza się w budzącą podziw żywą rzeźbę. Wymarzona popularność, sława i bogactwo nagle są na wyciagnięcie ręki. Jednak sukces musi zapłacić wysoką cenę. Zyskuje to, o czym zawsze marzył. Traci to, czego dotąd nie doceniał. Czy za cenę sławy warto wyrzec się wolności? Co decyduje o naszej wyjątkowości? Czy naprawdę to, co najważniejsze widzi się tylko sercem? Bohaterem tej niezwykłej książki jest Tazio Firelli, dwudziestolatek żyjący w cieniu swoich pięknych, lecz całkowicie pustych braci. Przekonany o swojej bylejakości, samotny i nieszczęśliwy, odczuwający ciągłe cierpienie i ból istnienia, postanawia targnąć się na swoje życie. Wcześniej próbował trzy razy, bez rezultatu. Teraz zaplanował samobójstwo doskonałe. Nie przewidział tylko, że na jego drodze stanie artysta, Zeus Peter Lama. Prosi go aby podarował mu dwadzieścia cztery godziny, w których ma nadać jego życiu sens. I tak się staje. Tazio podpisuje iście faustowski pakt - oddaje siebie i swoje życie w ręce Zeusa, który od tego momentu może robić z nim co chce. Wyzbyty własnej woli chłopak jest od teraz całkowicie zdany i zależny od kaprysów artysty. Staje się, po przeprowadzonym eksperymencie dziełem sztuki - Adamem-bis. Więcej na - http://lubimyczytac.pl/ksiazka/232556/kiedy-bylem-dzielem-sztuki/opinia/22184212#opinia22184212
Link do opinii
Avatar użytkownika - PaniKaP
PaniKaP
Przeczytane:2010-06-17, Ocena: 5, Przeczytałem, 2010,
Książki Schmitta mają to do siebie że pochłaniają od samego początku. I z tą książką w moim przypadku było podobnie, niestety gdzieś w połowie zapał do czytania zmalał. Dlaczego? Dlatego iż książka mimo to że jest ciekawa, szokująca i intrygująca, to jest zarazem rozwlekła i przewidywalna. Jednak nie zaraziłam się do niej. Postanowiłam wytrwać i nie żałuję. Książka opowiada o tym jak pewien artysta (a może powinnam napisać pseudoartysta) za cenę sławy i rozgłosu pozbawia człowieczeństwa osobę zagubioną i załamaną, zdołowaną życiem, chcącą popełnić samobójstwo. Człowiek ten nie zdając sobie sprawy w co się pakuje i jaką cenę przyjdzie mu zapłacić później decyduje się na krok stania się żywym dziełem sztuki, eksponatem, marionetką w rękach swojego twórcy, a co za tym idzie sprzedaje swoją dusze i ciało, za cenę popularności i sławy. Niegdyś niedostrzegany, żyjący w cieniu swoich sławnych braci, staje się teraz obiektem zainteresowania mediów. Jednak szczęście nie trwa długo, jest złudne i ulotne. Wszystko się odwraca. Wtedy postanawia walczyć o to co zostało jeszcze z jego człowieczeństwa, walczyć w imię miłości. Książka pokazuje nam jak głęboka potrafi być ludzka głupota. Gdzie może zaprowadzić nas chęć bycia w centrum. Pokazuje ludzki egoizm i okrucieństwo. Ale też pokazuje nam na czym polega siła miłości, pokazuje nam że warto walczyć do samego końca mimo przeciwności losu. Książka na pewno warta przeczytania, z czystym sumieniem polecam.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Mamalea
Mamalea
Przeczytane:2014-05-03, Ocena: 6, Przeczytałem, 2014,
Książka świetna pod wieloma względami - raz, że fabularnie wprost powala z nóg! Znakomity pomysł w lekko absurdalnym wydaniu, z pogranicza horroru medycznego. Coś w naturze ludzkiej ciągnie do opisanych przez Schmitta okropności i dziwaczności, ale o wiele lepiej się o tym czyta niżby miało się spotykać w świecie rzeczywistym - jak choćby malowanie ekskrementami (wyśmiane przez autora), które i dziś uznawane jest przez niektórych za sztukę, hm, nowoczesną... Z jednej strony ta wciągająca fabuła, którą czyta się szybko (język powieści jest bardzo prosty), a z drugiej poważne tematy, jakie "mimochodem" są poruszane. Pożyteczne wnioski wyciąga się z tej lektury i choć może banalne, to warto je sobie przypomnieć, zwłaszcza, że podane są we wspaniałym, niebanalnym stylu. Nie wszystko, co innowacyjne, szokujące, jest również wartościowe, czasem najcenniejsze są zwyczajne, najprostsze rzeczy, a piękno można dostrzec w "niewidzialnym". Czy można człowieka na mocy prawa pozbawić człowieczeństwa? Dlaczego tak wielu ludzi nie widziało w tym niczego złego? Tak, to fikcja literacka, ale podobieństwa do "Efektu Lucyfera" Zimbardo są niezaprzeczalne. "Kiedy byłem dziełem sztuki" to także książka o pozorach, o tym, że "trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie płotu", o egoizmie, materializmie, wolności i sensie życia.
Link do opinii
Avatar użytkownika -

Przeczytane:, Ocena: 2,
Czytając książkę byłam rozdrażniona jej treścią. Nie podobał mi się jej koncept, była jakaś absurdalna. Niby przekaz jest, ale może był dla mnie wtedy nachalny, przewidywalny, nie podobała mi się zabawa człowiekiem, oczywiście w przenośni, to, co zamierzał pokazać mi autor było dla mnie czymś z półki Ferdydurke. Teraz patrząc na nią po jakimś czasie, przypominając sobie jej fabułę, wydaje mi się, że nie jest tak do końca zła, jednak ten dziwny niesmak pozostaje, dlatego nie zmieniam swej oceny.
Link do opinii
Avatar użytkownika - mysha
mysha
Przeczytane:2013-02-02, Ocena: 6, Przeczytałem, 26 książek 2013,
Mądra książka, która pokazuje, czym jest prawdziwe piękno człowieka.
Link do opinii
Inne książki autora
Krwawe zbrodnie
Colette Lovinger-Richard0
Okładka ksiązki - Krwawe zbrodnie

Ósmego prairiala 1794 roku, w dniu Istoty Najwyższej, rewolucyjny dygnitarz Bertrand-Quinquet uroczyście powitał w Compiègne przybyłych z...

Śmierć pośród zgiełku
Colette Lovinger-Richard0
Okładka ksiązki - Śmierć pośród zgiełku

Kończy się XIII wiek. Compiegne przygotowuje się do Wielkanocy. Radosną atmosferę mąci nieco morderstwo, którego ofiarą pada ladacznica. Nikt by się tym...

Top 5 książek
Złodziejka książek
Markus Zusak
Okładka książki - Złodziejka książek
Ostatnia królowa
Gortner C.W.
Okładka książki - Ostatnia królowa
Dziewczyny z Syberii
Anna Herbich
Okładka książki - Dziewczyny z Syberii
Reklamy