Okładka książki - Piąte dziecko

Piąte dziecko

Wydawnictwo: PIW
Data wydania: 2007
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 978-83-06-03122-5
Liczba stron: 0
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a recenzje: ja-yoanna

Ocena: 4.4 (10 głosów)

Doris Lessing, mająca już na swoim kącie wiele nagród literackich, doczekała się również tej najbardziej prestiżowej –Nagrody Nobla. W 2007 roku Akademia Szwedzka postanowiła wyróżnić Lessing za przejmującą książkę Piąte Dziecko i jej kontynuację - Podróż Bena. Czy słusznie- nie wiem. Jedno jest pewne. Nie można przejść obok tej pozycji obojętnie. Opowieść ta do pewnego momentu jest sielanką. Herriet i David -ludzie pod względem światopoglądu nieco odmienni od swoich rówieśników- poznają się na firmowym przyjęciu i w bardzo krótkim czasie postanawiają założyć wielką, szczęśliwą rodzinę, której nigdy nie dotknie jarzmo bólu i cierpienia. Biorą ślub, wbrew rozsądkowi i możliwościom finansowym kupują wielki, wiktoriański dom, który z powodzeniem mógłby pełnić rolę hotelu oraz wydają na świat liczne potomstwo. Ich olbrzymi dom wypełnia się dziećmi, rodzicami, którzy z całych sił wspierają Davida i Herriet oraz rodziną, licznie zjeżdżającą się na każde święta i wakacje. Słychać radosne krzyki malców, rozmowy dorosłych oraz czuć atmosferę rodzinnego ciepła. Niestety – do czasu. W momencie przyjścia na świat odmieńca Bena, którego nie potrafią zdiagnozować nawet lekarze, życie rodziny zmienia się w koszmar. Tytułowy Ben to dziecko inne – zbyt rozwinięte jak na swój wiek, dysponujące olbrzymią siłą fizyczną, a jedynymi uczuciami, jakie  żywi wobec otoczenia są złość i nienawiść. To wszystko sprawia, że Herriet, bezsilna wobec wyzwania rzuconego przez los, postanawia oddać synka do ośrodka opiekuńczego, po czym, wiedziona silnym uczuciem macierzyńskim i współczuciem, zabiera go z powrotem do domu, co ostatecznie rozbija niegdyś kochającą się rodzinę. „Piąte dziecko” to refleksja nad ogromną miłością matki do dziecka, nawet dziecka, które wymyka się kanonom klasycznego piękna i nie spełnia oczekiwań estetycznych otoczenia. Sama Herriet zostaje również napiętnowana, oskarżana o urodzenie „takiego” właśnie dziecka i praktycznie wykluczana z kręgów towarzyskich, których członkowie chcą uchodzić za ludzi nowoczesnych i tolerancyjnych. Lessing w dobitny sposób ukazuje, jak jedno wydarzenie może zachwiać rodzinnym szczęściem, zniweczyć plany i doprowadzić do jej niechybnego rozpadu. W dodatku Lovattowie pozostają niemal sami na polu walki, wspierani jedynie przez matkę Herriet- Dorotę, która niemal całe swoje życie podporządkowała rodzinie córki oraz ojca Davida finansującego większość przedsięwzięć syna i jego najbliższych. Bez wątpienia książka w smutny sposób traktuje o samotności, bezradności i walce o każdy następny dzień – zarówno pod względem finansowym, jak i emocjonalnym. Oprócz tego, pisarka daje jasno do zrozumienia, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu, co udowadnia postawa większości ludzi, niegdyś tak chętnie odwiedzających wiktoriańską oazę miłości i ciepła Davida i Herriet. Piąte dziecko to pozycja bardzo dobra, o ile nie wybitna, polecana szczególnie tym, którzy lubią dobrą prozę, trudne tematy oraz odrobinę rodzinnego ciepła w jednym. Czytając prozę Lessing, z niecierpliwością oczekuje się kolejnych stron, aż niespostrzeżenie dochodzi się do końca. Kto przeczyta Piąte dziecko, ten z pewnością sięgnie po kontynuację – Podróż Bena

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - ja-yoanna
ja-yoanna
Przeczytane:, Ocena: 5,

Doris Lessing, mająca już na swoim kącie wiele nagród literackich, doczekała się również tej najbardziej prestiżowej –Nagrody Nobla. W 2007 roku Akademia Szwedzka postanowiła wyróżnić Lessing za przejmującą książkę Piąte Dziecko i jej kontynuację - Podróż Bena. Czy słusznie- nie wiem. Jedno jest pewne. Nie można przejść obok tej pozycji obojętnie.

Opowieść ta do pewnego momentu jest sielanką. Herriet i David -ludzie pod względem światopoglądu nieco odmienni od swoich rówieśników- poznają się na firmowym przyjęciu i w bardzo krótkim czasie postanawiają założyć wielką, szczęśliwą rodzinę, której nigdy nie dotknie jarzmo bólu i cierpienia. Biorą ślub, wbrew rozsądkowi i możliwościom finansowym kupują wielki, wiktoriański dom, który z powodzeniem mógłby pełnić rolę hotelu oraz wydają na świat liczne potomstwo. Ich olbrzymi dom wypełnia się dziećmi, rodzicami, którzy z całych sił wspierają Davida i Herriet oraz rodziną, licznie zjeżdżającą się na każde święta i wakacje. Słychać radosne krzyki malców, rozmowy dorosłych oraz czuć atmosferę rodzinnego ciepła. Niestety – do czasu.

W momencie przyjścia na świat odmieńca Bena, którego nie potrafią zdiagnozować nawet lekarze, życie rodziny zmienia się w koszmar. Tytułowy Ben to dziecko inne – zbyt rozwinięte jak na swój wiek, dysponujące olbrzymią siłą fizyczną, a jedynymi uczuciami, jakie  żywi wobec otoczenia są złość i nienawiść. To wszystko sprawia, że Herriet, bezsilna wobec wyzwania rzuconego przez los, postanawia oddać synka do ośrodka opiekuńczego, po czym, wiedziona silnym uczuciem macierzyńskim i współczuciem, zabiera go z powrotem do domu, co ostatecznie rozbija niegdyś kochającą się rodzinę.

„Piąte dziecko” to refleksja nad ogromną miłością matki do dziecka, nawet dziecka, które wymyka się kanonom klasycznego piękna i nie spełnia oczekiwań estetycznych otoczenia. Sama Herriet zostaje również napiętnowana, oskarżana o urodzenie „takiego” właśnie dziecka i praktycznie wykluczana z kręgów towarzyskich, których członkowie chcą uchodzić za ludzi nowoczesnych i tolerancyjnych.

Lessing w dobitny sposób ukazuje, jak jedno wydarzenie może zachwiać rodzinnym szczęściem, zniweczyć plany i doprowadzić do jej niechybnego rozpadu. W dodatku Lovattowie pozostają niemal sami na polu walki, wspierani jedynie przez matkę Herriet- Dorotę, która niemal całe swoje życie podporządkowała rodzinie córki oraz ojca Davida finansującego większość przedsięwzięć syna i jego najbliższych. Bez wątpienia książka w smutny sposób traktuje o samotności, bezradności i walce o każdy następny dzień – zarówno pod względem finansowym, jak i emocjonalnym. Oprócz tego, pisarka daje jasno do zrozumienia, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu, co udowadnia postawa większości ludzi, niegdyś tak chętnie odwiedzających wiktoriańską oazę miłości i ciepła Davida i Herriet.

Piąte dziecko to pozycja bardzo dobra, o ile nie wybitna, polecana szczególnie tym, którzy lubią dobrą prozę, trudne tematy oraz odrobinę rodzinnego ciepła w jednym. Czytając prozę Lessing, z niecierpliwością oczekuje się kolejnych stron, aż niespostrzeżenie dochodzi się do końca. Kto przeczyta Piąte dziecko, ten z pewnością sięgnie po kontynuację – Podróż Bena

Link do recenzji
Avatar użytkownika - slk
slk
Przeczytane:,

„Piąte dziecko” Doris Lessing to książka wybitna. Na niespełna 150 stronach tegoroczna Noblistka buduje metaforyczną, wieloznaczną opowieść o szczęściu, rodzinie, miłości i przeznaczeniu. Pisze o elementarnych problemach współczesności. A wszystko to w konwencji sagi rodzinnej w skali mikro.

 

Harriet i Dawid to ludzie kompletnie nieprzystający do obecnych czasów. Gdy wszyscy młodzi panicznie boją się „wpadki” z dbałości o własną karierę, oni pragną mieć wielki dom i szóstkę lub – najlepiej – ósemkę dzieci. Szczęście rodzinne jest dla nich absolutnym priorytetem. Ich bliscy marzenia te uważają za dziwactwo, fanaberię, niemal – szaleństwo, ale w gruncie rzeczy akceptują je. W końcu, przyciągani miłością i szczęściem, jakie Harriet i Dawid zapewniają kolejnym dzieciom, spędzają tu wakacje, ferie, święta. Wtedy ich dom kipi życiem, wypełniany głosami ponad 30 osób. Oczywiście, są też trudności – pracować może tylko Dawid, który dojeżdża w tym celu do Londynu, jego pensja nie starcza na utrzymanie rodziny, a Harriet nie jest w stanie podołać wszystkim obowiązkom. Krewni jednak, pozostając pod wrażeniem atmosfery ich domu, pomagają jak mogą. Matka Harriet wspiera ją w prowadzeniu gospodarstwa, zaś ojciec wspiera młode małżeństwo finansowo. Sielankę przerywa ciąża Harriet, w wyniku której narodzić się ma tytułowe „piąte dziecko” – Ben, chłopiec zbyt rozwinięty, silny i żywy jak na swój wiek. Dziecko, które zdaje się nie odczuwać żadnych emocji, poza wściekłością, nie rozróżniać dobra i zła, nie wiedzieć, czym jest moralność. Być może Ben to dziecko, które nawet wcale nie jest człowiekiem. Jego narodziny kładą się cieniem na rodzinnej idylli. Odtąd nic już nie będzie takie, jak dawniej...

 

Przede wszystkim książka Lessing to refleksja na temat szczęścia. Autorka pyta, czy nasze marzenia, plany, pragnienia nie są często zbyt egoistyczne, aby wcielać je w życie, zbyt egocentryczne, byśmy mogli za nie ujść karze, zbyt piękne, by mogły się ziścić. Lessing zastanawia się, czy czasem, zakładając rodzinę, nie jesteśmy od własnych rodziców i ich wsparcia jeszcze bardziej uzależnieni niż wcześniej. I czy takie „życie na cudzy rachunek” jest tak naprawdę naszym życiem, czy mamy prawo zmuszać kogoś do ciągłego poświęcania się na naszą rzecz. Ale Noblistka pyta również, czy życie niejako na przekór czasem w ogóle jest możliwe i czy w ten sposób można osiągnąć szczęście. Jak w takiej sytuacji zareaguje społeczeństwo i otoczenie? Czy można bezkarnie łamać konwenanse, mody i obyczaje społeczne? I jaką cenę trzeba za to płacić? W powieści nie zabrakło również pierwiastka feministycznego.

 

Lessing bowiem w bardzo mocny sposób opisuje los kobiety, która urodziła odmieńca. Choć wydaje się, że dalecy jesteśmy od XVIII wieku, sytuacja wiele się nie zmieniła. Otoczenie początkowo nie chce wierzyć w dramat Harriet, oskarża matkę o to, że nie kocha własnego dziecka. Potem, gdy ludzie poznają prawdę o potworze, obwiniają ją o naturę dziecka, ale i o to, że muszą funkcjonować na tym samym świecie, co odmieniec. Nie okazują tego, zachowując pozory, próbują udawać, że wszystko jest w normie. Stosują znaną strategię niezauważania odmienności. Ojca traktują normalnie, winna całej sytuacji po prostu musi być matka, która ponadto nie godzi się na umieszczenie syna w zakładzie zamkniętym, wiedząc, że równałoby się to morderstwu. Harriet jest więc w sytuacji bez wyjścia – albo zabije syna, albo zniszczy rodzinę. Jej dramat przypomina wielkie tragedie antyczne, prowadzić ma jednak nie tylko do „oczyszczenia”, ale nade wszystko – reformy struktur i konwenansów społecznych.

 

Lessing opisuje rodzinę w sytuacji skrajnej, społeczeństwo w stanie oblężenia. Gorzką stawia diagnozę współczesności, pytając, czy może istnieć szczęście rodzinne w czasach, gdy człowiek boi się wyjść z domu ze strachu przed bandami chuliganów i rabusiów? Jak się okazuje, nie jest to problem wyłącznie polski. Ogromną zaletą książki jest rzeczowy, chłodny, miejscami reporterski wręcz styl. Lessing nie wartościuje. Opisuje rzeczywistość niemal bez emocji, rzeczowo przedstawiając fakty. Równocześnie w sposób poruszający pisze o prawdziwych ludziach, opisuje osoby, a nie typy bohaterów – w jej powieści nawet postaci epizodyczne mają swój indywidualny charakter, rys, marzenia i dramaty. Dzięki temu jej powieść zyskuje ogromną wiarygodność, przepełniona jest głęboką prawdą. I dlatego właśnie Lessing może w sposób wiarygodny mówić o problemach uniwersalnych. Jej książka jest prawdziwa. Do bólu. I pozbawiona pointy – bo czy w życiu często spotykamy błyskotliwe zakończenia?

 

Sławomir Krempa

Link do recenzji
Avatar użytkownika - Elia
Elia
Przeczytane:2016-07-23, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2016 r,
Przeczytałam ostatnio zdanie pewnej młodej mamy o macierzyństwie: "lukrowane macierzyństwo spotyka się tylko w reklamach". To proste stwierdzenie stało się dla mnie kwintesencją powieści D. Lessing . Dzieje rodziny Lovattów na początku nie przedstawiają się dramatycznie. Harriet i David poznają się w burzliwych latach 60-tych, czyli w czasie, gdy świat cenił sobie seksualną swobodę... Ale nie oni... Harriet i David byli konserwatywni, a centrum ich świata miała być rodzina. Kupili ogromny dom w małym miasteczku pod Londynem i zaplanowali dużo dzieci. Sielanka trwała. Dzieci rodziły się jedne po drugim i pomimo zmęczenia matki wszyscy byli szczęśliwi. Dom zawsze był otwarty, ciągle było w nim pełno gości i gwaru dziecięcych zabaw. Wszystko zmieniło się, kiedy Harriet po raz piąty była w stanie błogosławionym. Ta ciąża, jak żadna inna, była dla niej trudna, dziecko ją męczyło. Po urodzeniu okazało się, że Ben jest inny niż wszyscy. Jest jak mały potworek. I pomimo, że w badaniach lekarskich "nie odbiegał od normy" wszyscy wiedzieli, że nie jest to zwyczajne dziecko. To dziecko odrażało, Narodziny piątego dziecka były przełomem dla rodziny Lovattów. Dom stawał się coraz bardziej pusty, bo nikt nie chciał już tam spędzać czasu. Ben był aspołeczny. Starsze dzieci bały się brata, co skutkowało tym, że izolowały się od rodziny. Sielanka rodzinna rozpadła się na kawałki...., rodzicielstwo przestało być cukierkowe.. Tylko matka trwała uparcie przy Benie, wciąż pokonując jego inność... Książka przerażająca - jak dla mnie - niekonwencjonalna, ale też na wskroś prawdziwa. Nie kończy się zdaniem "...i żyli długo i szczęśliwie..." Warto przeczytać! A ja niedługo zabieram się za drugą część!
Link do opinii
Avatar użytkownika - Mmyszunia
Mmyszunia
Przeczytane:2016-11-15, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2016,
Harriet i David założyli rodzinę o jakiej oboje marzyli. Zamieszkali w ogromnym domu na wsi i na przekór wszystkiemu postanowili mieć, jak to określali, "mnóstwo dzieci". Ich dom z roku na rok zapełniał się rodziną, nowymi niemowlętami. Ciepły, gwarny roześmiany. Wszystko zmienia się wraz z piątą ciążą Harriet. Jest trudna. Dziecko rodzi się przedwcześnie i od początku widać, że jest inne. Ben dorasta i choć żaden lekarz nie chce przyznać tego wprost, jest niedorozwinięty. Sprawia wiele problemów. Rodzina zaczyna się rozpadać...Książka wciągająca i magnetyczna. Jednocześnie przeraża i fascynuje.
Link do opinii
Avatar użytkownika - szmaragdova
szmaragdova
Przeczytane:2015-04-17, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2015,
Zadaję sobie pytanie po co wybrałam tę książkę...Wiedząc mniej więcej o czym jest... Po przeczytaniu jestem zdruzgotana. Takie historie nie zdarzają się tylko w filmach, tylko w książkach. One dzieją się naprawdę i nikt, kto decyduje się na dziecko nie powinien mieć poczucia, że jest bezpieczny, że jemu na pewno nie przytrafi się nic złego. Choć każda kochająca się para ma optymistyczną wizję przyszłości, czasem, bez niczyjej winy, ta wizja obraca się w proch... Wracam do naszych traumatycznych początków, widzę podobieństwa (na szczęście w skali mikro) i sporo różnic. Jedno dotkliwie boli- odsuwanie się ludzi, którzy wyczuwają inność i ze strachu przed nią uciekają gdzie pieprz rośnie. Tak jak goście wielkiego domu Harriet i Davida stopniowo odchodzą do swojego przewidywalnego świata. Matka jest w tym wszystkim zupełnie sama. Bohaterka cierpiąca z powodu walki płodu w swoim brzuchu, czująca się winną z powodu tego, że urodziła tak inne i przerażające w swojej dzikości dziecko, nie potrafi go jednak porzucić i wydać na pewną śmierć. Ryzykując utratę pozostałych czworga dzieci i męża trwa przy Benie obserwując, jak mimo jej starań schodzi na złą drogę. Jest w tym wszystkim tak rozpaczliwie samotna... Historia nie ma happy endu i to dosłownie mrozi krew w żyłach. Czasem w życiu nie ma happy endu, a niezawinione cierpienie pogrąża człowieka na samym dnie rozczarowania i rozpaczy. Autorka oddała doskonale i angielską obyczajowość, i klimat grozy, i wewnętrzne rozterki bohaterów. Z sielanki przy ogromnym stole wszystko zmierza ku ostatecznemu pogrzebaniu nadziei. Nie wiem czy znajdę odwagę, by sięgnąć po kolejną część. Jeśli już, to by dostać dowód, że się myliłam i poświęcenie Harriet miało sens, że Ben odnajdzie się w świecie, w którym przyszło mu żyć. Zwróciłam jeszcze uwagę na cytat: ,,Arystokraci, owszem, oni mogą rozmnażać się jak króliki, tego się też spodziewają, ale mają na to pieniądze. Biedacy mogą mieć dzieci, z których połowa umiera, ale oni tego się spodziewają. Jednak ludzie jak my, pośrodku, muszą przywiązywać wagę do tego, ile mają dzieci, żeby móc się o nie troszczyć...". Dokładnie się z tym zgadzam, odpowiedzialność przede wszystkim, a parze bohaterów wyraźnie jej brakuje, gdyż żyją na koszt rodziny, a dzieci powołują na świat jedno po drugim, nie zastanawiając się jak sobie dadzą radę z opieką. Zresztą pod tym względem też wykorzystują najbliższych. W głowie zostaje mi pytanie- jak przedstawiona w książce symboliczna sytuacja świadczy o nas, jako o społeczeństwie? Wiele się zmieniło jeśli chodzi o akceptację inności, o edukację, o metody pracy z niepełnosprawnymi i zaburzonymi ludźmi. Jednak czy aż tak wiele? Czy nie żyją w nas odwieczne atawizmy, które kazały Spartanom zrzucać "odmieńców" ze skały w przepaść? Porażająca w braku szafowania emocjami przez autorkę książka.
Link do opinii
Avatar użytkownika - violabu
violabu
Przeczytane:2007-06-01, Ocena: 4, Przeczytałem, 2012 i wcześniej,
"Piąte dziecko" to historia o tym, jak strudno spełnić piękne marzenia pomimo podstawy w postaci obopólnej miłości dwojga ludzi. Plany o dużej rodzinie w dużym pięknym domu wichrzą problemy finansowe, bo w prozie życia wiara w to, że będzie dobrze - nie wystarcza. Trzeba jeszcze rodzinę i dom utrzymać. A cóż dopiero, gdy rodzi się dziecko... tak inne niż inne. Z jednej strony straszne, ale przecież to dziecko. Dziecko matki, która nosiła go w łonie. Trudna książka - historia widziana z perspektywy kobiety dokonującej trudnych wyborów. Jak wielka może być miłość macierzyńska i jednocześnie jak słaba? Z jakimi problemami musi się borykać? Czy łatwo jest kochać? Podobnież między nienawiścią i miłością (nawet macierzyńską) jest bardzo cienka granica.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Mamut
Mamut
Przeczytane:2009-09-19, Ocena: 4, Przeczytałem,
Hmm... trochę inna pozycja, ale wciąga podczas czytania!
Link do opinii
Avatar użytkownika - zielona-trawka
zielona-trawka
Przeczytane:,
Książka wciąga jak narkotyk, zaczynasz czytać i chcesz wiedzieć jak sie zakończy. Obraz rodzinnego szczęścia, w które wkrada się zło pod postacią nowego człowieka. Później problemy i same kłopoty. Trudna miłość, aćwyrzeczenia. Warto przeczyt
Link do opinii
Avatar użytkownika - Madaleno
Madaleno
Przeczytane:2010-09-14, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam,
Moje pierwsze spotkanie z tą autorką. Nie wiedziałam czego się spodziewać, ale bardzo szybko dałam się wciągnąć tej opowieści. Ciekawa jestem innych jej książek.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Geronimo26
Geronimo26
Przeczytane:2010-09-18, Przeczytałem, Mam,
Bardzo fajna książeczka
Inne książki autora
Top 5 książek
Złodziejka książek
Markus Zusak
Okładka książki - Złodziejka książek
Ostatnia królowa
Gortner C.W.
Okładka książki - Ostatnia królowa
Dziewczyny z Syberii
Anna Herbich
Okładka książki - Dziewczyny z Syberii
Reklamy