Okładka książki - Lunatyczna kraina

Lunatyczna kraina

Wydawnictwo: Karakter
Data wydania: 2010-03-01
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 978-83-927366-6-0
Liczba stron: 300
Dodał/a recenzje: Justyna Gul

Ocena: 0 (0 głosów)

Nieistnienie w krainie cienia

Kraj pogrążony w nieistnieniu, zakreślony na mapie tęsknoty niewyraźną linią. Miejsce, gdzie szczęście mieści się tylko w pustce zaciśniętej dłoni; pustce, bo w zniszczonym wojną kraju ludzie nie posiadają na własność nawet duszy.


Przez taką okolicę bohaterowie „błąkisnują się” wśród dumnych chmur, ocierają stopami fale obmywające plażę i rozpraszają rozedrgane cząsteczki powietrza. Płyną poprzez „Lunatyczną krainę”, a autor, Mia Couto, rzuca ich bezlitośnie w objęcia nicości.

Zarówno Muidingę, jak i Kindzu, poznajemy w drodze. Choć dzielą ich lata, to historie tych młodzieńców są ze sobą związane, uzupełniają się wzajemnie, nurzają w mroku i dotykają nieba. Właściwie każda postać namalowana niezwykle plastycznym, giętkim słowem Couto ma w zanadrzu jakąś opowieść. Niezależnie od tego, czy będą to dzieje fantagorycznej kobiety Faridy, córki nieba, bliźniaczki zrodzonej ze śmierci; starca Sztykieleta siejącego ludzkie dusze czy mrocznego Quintino utrzymującego kontakty ze zmarłym pracodawcą, wszystkie historie ocierają się o magiczne wierzenia, zabobony i ludzką ignorancję.

Niezwykły klimat „Lunatycznej krainy” sprawia, że nie czytamy książki, a ją śnimy, nasza podświadomość zaś kreuje sylwetki podsuwane przez autora. W ten dziwny stan niby-jawy zapuszczamy się za sprawą Muidingi przemierzającego wojenne krajobrazy w poszukiwaniu rodziców. Uratowany cudem przed śmiercią przez starca Tuahira, wraz z nim opuszcza obóz dla uchodźców. Nasi bohaterowie wyruszają w drogę, choć dla każdego z nich oznacza ona coś innego. Starszy mężczyzna pragnie jedynie spokoju i bezpieczeństwa, a ich namiastkę znajduje w spalonym autobusie machimbombo, tymczasowym domu, do którego odtąd ogranicza się jego świat. Muidinga chce zaś chłonąć życie, choćby było brutalne i okrutne.

Couto pisze, że są dwa sposoby odejścia: jeden to ruszyć w drogę, drugi - oszaleć. By uchronić się przed tą drugą alternatywą i przetrwać w stanie niebytu, chłopiec posiłkuje się lekturą dzienników, które znalazł w walizce w pobliżu autobusu. To również zapiski z drogi, a ich autor, Kindzu, usiłuje odnaleźć sens swojego życia i własną tożsamość.

„Lunatyczna kraina” to wielowarstwowa opowieść drogi, której smak poznajemy, zdejmując kolejne płaszcze. Mia Couto podarował nam książkę, która uwodzi bezmiarem oceanu i pięknem bezkresnych terenów, by nagle zbrukać nas sceną gwałtu na chłopcu czy makabryczną wizją obozowej rzeczywistości. Wokół nas słuchać świst kul, ale prawdziwa wojna toczy się w naszych duszach i sercach przeżartych zepsuciem. Atmosferę niepokoju, niepewności i niedopowiedzeń potęgują liczne neologizmy i nie-słowa, którym nawet jedna przemieniona litera potrafi nadać nowy sens.

„Lunatyczna kraina” to swoisty danse macabre, do którego zaprasza nas Mia Couto - tyle tylko, że po kilku taktach orientujemy się, że tańczymy z trupem. Platon powiedział, że „są trzy rodzaje ludzi: żywi, martwi i ci na morzu”. Podczas fascynującej lektury mrocznego wytworu wyobraźni Couto przekonujemy się, że w jego świecie są tylko ludzie martwi.

Kup książkę

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - MichalWieniec
MichalWieniec
Przeczytane:,
Tak się jakoś dziwnie składa, że publikowane w Polsce książki nie zawsze pokrywają się z autentyczną chronologią ich powstawania. Tak też jest w tym przypadku, bo dopiero teraz światło dzienne rodzimego rynku wydawniczego ujrzała debiutancka powieść Mia Couto „Lunatyczna kraina”, opublikowana w 1992 roku. Autora z Mozambiku zauważono i doceniono już wcześniej, gdy przetłumaczono jego dwie powieści  „Ostatni lot flaminga” (2005) i „ Taras z uroczynem” (2009), oraz zbiór „Naszyjnik z opowiadań” (2008). Teraz przyszła pora na uważaną za jego najwybitniejszą powieść, wyróżnioną na Międzynarodowych Targach Książki w Zimbabwe, jako jedną z dwunastu najlepszych powieści afrykańskich XX wieku. Jeśli przyjmiemy, że realizm magiczny pojmowano jako ucieczkę od rzeczywistości w wymiar metafizyczny, nierealny, oniryczny, to nie sposób nie zgodzić się z amerykańską recenzentką książki, która zauważa, iż powieść Couto odbiega od reguł tego gatunku, „stwarza sen, który ciąży bardziej niż sama rzeczywistość”. Autor, niczym bohater swej książki, starzec Tuahir, bierze nas za rękę i prowadzi do krainy po drugiej stronie lustra, w którym z jednej strony odbija się stary porządek świata, a niepoukładana jeszcze w całość przyszłość - z drugiej. Zaś samo lustro w tym przypadku jest owym snem, to dzięki niemu wkraczamy w wymiar postnuklearnej, bliżej nie określonej krainy. Od pierwszej sceny...
(czytaj dalej)
Link do recenzji
Brzmi zachęcająco
Inne książki autora
Ostatni lot flaminga
Mia Couto0
Okładka ksiązki - Ostatni lot flaminga

Akcja "Ostatniego lotu flaminga" rozgrywa się w Mozambiku, ojczyźnie piszącego po portugalsku Couto. Narratorem powieści jest tłumacz z Tizangary...

Reklamy