Okładka książki - Powieść, miasto i anioły

Powieść, miasto i anioły

Wydawnictwo: Hyla
Data wydania: 2004-09-01
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 83-89768-00-3
Liczba stron: 117
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a recenzje: Sławomir Krempa

Ocena: 0 (0 głosów)

Jeśli faktycznie istnieje zjawisko „płci książki” czy „płci literatury”, to „Powieść, miasto i anioły” Magdaleny Goik zdecydowanie jest książką płci żeńskiej. I reprezentuje to, co w kobiecości najlepsze.

Istnieje pewne miasto na Górnym Śląsku szczególnie doświadczone przez historię. Miasto wzniesione wokół prastarego Wzgórza Małgorzatki, gród piastowski, który jest tyleż piękny, co zniszczony. Mieszka w nim lub blisko związanych z nim jest bardzo wiele kobiet: Zuzanna, z fascynacją przyglądająca się dorastaniu córeczki; Jagna – zagubiona dziewczyna poszukująca pracy i uwielbiająca grę na trąbce; Pisarka, snująca refleksje na temat istoty słów, nazw i opowieści, Babcia – osoba wciąż udająca kogoś innego przez sobą samą i przed bliskimi, Wisienka – niedawno narodzona dziewczynka, dopiero odkrywająca świat oraz nieco tajemnicza „Ja”, narratorka, kobieta w ciąży. To właśnie te kobiety są bohaterkami powieści Magdaleny Goik, to ich perypetiom będziemy się przypatrywać, ich refleksji wysłuchiwać, by w końcu odkryć, jak ich historie składają się na historię Bytomia. Bo to właśnie Bytom jest tytułowym „Miastem”.

Świat powieści Goik jest światem niemal całkowicie sfeminizowanym. Ale „Powieść, miasto i anioły” nie jest bynajmniej manifestem współczesnych wojujących feministek. Po prostu – na kartach tej książki mężczyźni istnieją wyłącznie jako tło, to kobiety odgrywają tu główne role, to przez pryzmat kobiecego postrzegania świata opowiedziana zostaje ta historia. Goik z wielką starannością i ogromną wrażliwością zarysowuje portrety swoich bohaterek. Jest kobietą i kobiecy sposób postrzegania świata, tajniki kobiecej natury są jej doskonale znane, stąd też bohaterki powieści są ludźmi z krwi i kości, ich przeżycia i emocje są prawdziwe, a one same – bardzo wiarygodne. Równocześnie autorce udaje się uniknąć przesadnej ckliwości, co również wydaje się bardzo ważne, jeśli wziąć pod uwagę zarzuty, stawiane zwykle literaturze kobiecej.

Niemal równie ważnymi bohaterami książki są słowa i opowieści. Autorka wydaje się głęboko wierzyć w sprawczą, kreacyjną moc słowa i daje temu niejednokrotnie wyraz na kartach swej książki. Jak Umberto Eco wierzy, że „żyje się po to, żeby opowiadać historie”, jak Jeanette Winterson przekonana jest, że „aby żyć, trzeba opowiadać historie”. Zaznacza jednak, że – zależnie od intencji – słowa mogą sprawić bardzo wiele dobrego, ale też wyrządzić wiele złego, mają moc stwórczą, ale również – destrukcyjną. Bardzo niebezpieczny jest ich nadmiar, powodujący zagubienie się i utratę własnej tożsamości.

Jeśli próbuje się szukać źródeł inspiracji Goik, trzeba wymieć także twórczość Olgi Tokarczuk. Zapewne to wpływ książki „Prawiek i inne czasy” sprawił, że autorka zdecydowała się podzielić książkę na bardzo wiele króciutkich rozdzialików, z których każdy poświęcony jest innej bohaterce. Ich historie przeplatają się ze sobą, wzajemnie się uzupełniając i tworząc zgrabną kompozycyjnie całość, której dopełnienie stanowią niezależne, poboczne rozdziały – opowieści. Wśród nich odnajdujemy opowieść „O Dyrektorze”, „Historię o profesorze Polskim” czy „Historię o mężczyźnie, który chciał zostać kobietą”.

Magdalena Goik odwołuje się również do konwencji prozy poetyckiej czy powieści realizmu magicznego – nad bohaterkami czuwają anioły, które mogą interweniować w ich życie, ukazywać się bohaterom i udzielać im porad, a czasem mocno osadzona w rzeczywistości historia skończyć się może w iście „magiczny” sposób.

Równie ważna jest w powieści metafizyka codzienności. Pod piórem Magdaleny Goik rutyna zmienia się w rytuał, sprawy zwyczajne, codzienne prace domowe stają się wielką ceremonią, zyskując nieomal wymiar sacrum.

Inną świętością jest dla autorki cud narodzin i magia dzieciństwa. Choć bowiem samą ciążę opisuje ona jako doświadczenie niezbyt przyjemne i raczej uciążliwe, to pierwsze chwile po urodzeniu dziecka rekompensują wszystkie trudy, stając się najszczęśliwszymi momentami w życiu kobiety. Za to w rozdziałach poświęconych Wisience Goik ukazuje cudowną radość, naiwność i ciekawość, z jaką każde dziecko odkrywa świat.

Jest więc powieść Goik książką o kobietach i kobiecości, o cudzie narodzin, dzieciństwie i dojrzewaniu. Jest historią miasta i ludzi w nim mieszkających, miejscami smutną, miejscami radosną. Jest to powieść o cudownej mocy słowa i literatury. Ale jest to też powieść o poszukiwaniu i odkrywaniu siebie, własnej tożsamości. I choć można uczynić autorce zarzut z widocznej miejscami naiwności tej opowieści, to przecież o wiele lepiej jest pozwolić się porwać pogodnemu, pełnemu optymizmu i ciepła rytmowi opowieści Magdaleny Goik.

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - mrowka
mrowka
Przeczytane:,

„Chodzę ulicami miasta, jestem maleńką częścią jego historii, a miasto jest częścią mojej historii” – te słowa zamykają książkę Magdaleny Goik „Powieść miasto i anioły”. Okazuje się bowiem, że nawet najbardziej odległe dzieje mają niewytłumaczalny czasem i zaskakujący wpływ na losy ludzi. Historia miasta, jego legendy i dawne kreacje tworzą kanwę współczesnych wydarzeń: od przeszłości nie da się oderwać, losy zurbanizowanej przestrzeni posiadają swoje znaczenie w procesie kształtowania się wyobraźni mieszkańców.

 

„Powieść miasto i anioły” to historie opowiedziane z kilku perspektyw – bohaterkami kolejnych sekwencji są kobiety. W różnym wieku (od niemowlęcia po staruszkę), z różnym bagażem doświadczeń. Nawet losy miasta, a właściwie miejsca, są opatrzone nagłówkiem „Małgorzatka” – to pieszczotliwe określenie odnosi się do bytomskiego wzgórza świętej Małgorzaty. Ale przecież historia miasta to nie wszystko – nadaje książce specyficznego kolorytu lokalnego, choć ulega także uniwersalizacji, pozwala odkryć znaczenie przeszłości, związki ludzi z miejscem zamieszkania, wpływ otoczenia na kształtowanie historii poszczególnych osób…

 

Wśród losów prezentowanych przez Goik kobiet wyczytać się daje ogólną opowieść o życiu – od poczęcia i narodzin, po śmierć. Na pierwszy plan wysuwa się każdorazowo to, co dla każdego człowieka jest najważniejsze – potrzeba akceptacji, poszukiwanie szczęścia, własnej życiowej drogi, związki z bliskimi, wreszcie - lęk przed nieuchronnością śmierci i próby zapobiegania temu lękowi. Rozważaniom towarzyszy nieodłączna świadomość literackości zwyczajnego i przecież najpiękniejszego życia, obok teatralizacji egzystencji i rozumienia roli literatury.

 

Tak naprawdę to nie bytomskie krajobrazy i nie poszczególne jednostkowe wydarzenia są tym, co w powieści Magdaleny Goik przyciąga najbardziej. Siła książki „Powieść miasto i anioły” leży gdzie indziej, choć prawdę mówiąc trudno używać określenia „siła” w odniesieniu do tej delikatnej i misternie utkanej z kilku życiorysów opowieści. Książka emanuje ciepłem i światłem. Tętni rozwijającym się życiem, ale też pulsuje przede wszystkim ogromnym poczuciem bezpieczeństwa, spokoju i pewności. Daje schronienie, przypomina o sensie istnienia. Dla Goik nie mają znaczenia absurdy codzienności, troski współczesnego świata – ona świadomie rezygnuje ze zła, pokonuje je wewnętrznym ciepłem narracji, którym zresztą ogrzewa i czytelnika. Ta książka jest naprawdę powieścią-modlitwą, tyle że bez określania religii. Goik tworzy własną religię, własną duchowość, wypływającą z wewnętrznego porozumienia kobiet-matek i matki-Ziemi. Pisze – a raczej gorączkowo wyszeptuje – modlitwę dziękczynną, pełną szczęścia i miłości. Nie cukierkowej, nie kreowanej na potrzeby marketingu. Miłość u Goik jest znacznie głębsza, mocna, niezaprzeczalna i przepełniona czystym szczęściem połączonym z nadzieją. Z kart powieści tryska strumień energii budującej, tworzącej łańcuch dobroci i zadowolenia.

 

Krytycy włączają utwór Goik w nurt literatury kobiecej. Nie powinno to jednak zostać odebrane jako wartościowanie negatywne. Przede wszystkim dzieje się tak dlatego, że to właśnie kobiecość odgrywa tu główną rolę. Jest źródłem radości i poczucia mocy. To kobiecość zapewnia owo ciepło, przenikające czytelników, przejmujące ich wzruszeniem i uczące szczęścia. Nie jest to agresywna manifestacja czy rozpaczliwa próba zwrócenia uwagi na żeńską część społeczeństwa, a piękne, kojące i subtelne prezentowanie siebie: siebie-kobiety, siebie-miłości, siebie-zrozumienia. Ta delikatność Magdaleny Goik zapewnia spokój w lekturze, tworzy nić sympatii między czytelnikiem i autorką.

 

Niektórym wydaje się, że aby zapewnić sobie wkroczenie w sferę poetyckości, wystarczy sięgnąć po motyw anioła. Swoista „moda angelologiczna” sprawia, że aby zostać uznanym za człowieka uduchowionego i lirycznego – trzeba zachwycać się aniołami. Trend u początkujących, nastoletnich pseudopoetów nakazuje w niemal każdym wierszu o miłości umieścić postać cherubina. Dlatego ze sceptycyzmem podchodziłam do książki, w której tytule manifestowało się to zaangażowanie w anielską hierarchię. Obawy okazały się niesłuszne – Magda Goik doskonale potrafi wyważyć proporcje między duchowością i przyziemnością, między sacrum i profanum – anioły w tej powieści nie są stypizowanymi postaciami ze świętych obrazków i tandetnej literatury. Wprowadzają element czułości i bezpieczeństwa. Są ważne dla splatania atmosfery ciepła i dobra z subtelnym liryzmem.

 

Wreszcie o jeszcze jednym aspekcie powieści nie sposób milczeć. Magdalena Goik ma rzadkie we współczesnej literaturze poczucie siły słowa. „Bo słowa to władza” – pojawia się więc w powieści stwierdzenie, które znakomicie odzwierciedla świadomość warsztatu – już nie prozatorskiego, bo „Powieść miasto i anioły” przypomina poezję, ale prozatorsko-lirycznego. Autorka posiada dar słuchania słowa – jej powieść brzmi, melodia tekstu upaja – nie ma tu żadnych zgrzytów stylistycznych (nieco gorzej jest z interpunkcją, to już jednak wina korekty) – można nawet zapomnieć o przesłaniu i skupić się na wybitnej formie. Rytm zdań, smak kolejnych fraz – to uroki tej niezwykłej powieści.

 

O książce Goik można mówić w nieskończoność i w samych superlatywach. To cudowna, czarująca opowieść, dodająca otuchy i krzepiąca, napisana pięknym językiem. Świetna odskocznia od problemów codzienności – choć Magdalena Goik nie ucieka od ich opisywania.

Link do recenzji
Avatar użytkownika - slk
slk
Przeczytane:, Ocena: 5,

Jeśli faktycznie istnieje zjawisko „płci książki” czy „płci literatury”, to „Powieść, miasto i anioły” Magdaleny Goik zdecydowanie jest książką płci żeńskiej. I reprezentuje to, co w kobiecości najlepsze.



Istnieje pewne miasto na Górnym Śląsku szczególnie doświadczone przez historię. Miasto wzniesione wokół prastarego Wzgórza Małgorzatki, gród piastowski, który jest tyleż piękny, co zniszczony. Mieszka w nim lub blisko związanych z nim jest bardzo wiele kobiet: Zuzanna, z fascynacją przyglądająca się dorastaniu córeczki; Jagna – zagubiona dziewczyna poszukująca pracy i uwielbiająca grę na trąbce; Pisarka, snująca refleksje na temat istoty słów, nazw i opowieści, Babcia – osoba wciąż udająca kogoś innego przez sobą samą i przed bliskimi, Wisienka – niedawno narodzona dziewczynka, dopiero odkrywająca świat oraz nieco tajemnicza „Ja”, narratorka, kobieta w ciąży. To właśnie te kobiety są bohaterkami powieści Magdaleny Goik, to ich perypetiom będziemy się przypatrywać, ich refleksji wysłuchiwać, by w końcu odkryć, jak ich historie składają się na historię Bytomia. Bo to właśnie Bytom jest tytułowym „Miastem”.



Świat powieści Goik jest światem niemal całkowicie sfeminizowanym. Ale „Powieść, miasto i anioły” nie jest bynajmniej manifestem współczesnych wojujących feministek. Po prostu – na kartach tej książki mężczyźni istnieją wyłącznie jako tło, to kobiety odgrywają tu główne role, to przez pryzmat kobiecego postrzegania świata opowiedziana zostaje ta historia. Goik z wielką starannością i ogromną wrażliwością zarysowuje portrety swoich bohaterek. Jest kobietą i kobiecy sposób postrzegania świata, tajniki kobiecej natury są jej doskonale znane, stąd też bohaterki powieści są ludźmi z krwi i kości, ich przeżycia i emocje są prawdziwe, a one same – bardzo wiarygodne. Równocześnie autorce udaje się uniknąć przesadnej ckliwości, co również wydaje się bardzo ważne, jeśli wziąć pod uwagę zarzuty, stawiane zwykle literaturze kobiecej.



Niemal równie ważnymi bohaterami książki są słowa i opowieści. Autorka wydaje się głęboko wierzyć w sprawczą, kreacyjną moc słowa i daje temu niejednokrotnie wyraz na kartach swej książki. Jak Umberto Eco wierzy, że „żyje się po to, żeby opowiadać historie”, jak Jeanette Winterson przekonana jest, że „aby żyć, trzeba opowiadać historie”. Zaznacza jednak, że – zależnie od intencji – słowa mogą sprawić bardzo wiele dobrego, ale też wyrządzić wiele złego, mają moc stwórczą, ale również – destrukcyjną. Bardzo niebezpieczny jest ich nadmiar, powodujący zagubienie się i utratę własnej tożsamości.



Jeśli próbuje się szukać źródeł inspiracji Goik, trzeba wymieć także twórczość Olgi Tokarczuk. Zapewne to wpływ książki „Prawiek i inne czasy” sprawił, że autorka zdecydowała się podzielić książkę na bardzo wiele króciutkich rozdzialików, z których każdy poświęcony jest innej bohaterce. Ich historie przeplatają się ze sobą, wzajemnie się uzupełniając i tworząc zgrabną kompozycyjnie całość, której dopełnienie stanowią niezależne, poboczne rozdziały – opowieści. Wśród nich odnajdujemy opowieść „O Dyrektorze”, „Historię o profesorze Polskim” czy „Historię o mężczyźnie, który chciał zostać kobietą”.



Magdalena Goik odwołuje się również do konwencji prozy poetyckiej czy powieści realizmu magicznego – nad bohaterkami czuwają anioły, które mogą interweniować w ich życie, ukazywać się bohaterom i udzielać im porad, a czasem mocno osadzona w rzeczywistości historia skończyć się może w iście „magiczny” sposób.



Równie ważna jest w powieści metafizyka codzienności. Pod piórem Magdaleny Goik rutyna zmienia się w rytuał, sprawy zwyczajne, codzienne prace domowe stają się wielką ceremonią, zyskując nieomal wymiar sacrum.



Inną świętością jest dla autorki cud narodzin i magia dzieciństwa. Choć bowiem samą ciążę opisuje ona jako doświadczenie niezbyt przyjemne i raczej uciążliwe, to pierwsze chwile po urodzeniu dziecka rekompensują wszystkie trudy, stając się najszczęśliwszymi momentami w życiu kobiety. Za to w rozdziałach poświęconych Wisience Goik ukazuje cudowną radość, naiwność i ciekawość, z jaką każde dziecko odkrywa świat.



Jest więc powieść Goik książką o kobietach i kobiecości, o cudzie narodzin, dzieciństwie i dojrzewaniu. Jest historią miasta i ludzi w nim mieszkających, miejscami smutną, miejscami radosną. Jest to powieść o cudownej mocy słowa i literatury. Ale jest to też powieść o poszukiwaniu i odkrywaniu siebie, własnej tożsamości. I choć można uczynić autorce zarzut z widocznej miejscami naiwności tej opowieści, to przecież o wiele lepiej jest pozwolić się porwać pogodnemu, pełnemu optymizmu i ciepła rytmowi opowieści Magdaleny Goik.

Link do recenzji
Avatar użytkownika - mh
mh
Przeczytane:, Ocena: 5,

Powieść z miastem w tle Z prozą bywa tak jak z poezją: interesujące debiuty przechodzą niezauważone, zachwyt wywołują rzeczy modne. Debiut Magdaleny Goik zatytułowany „Powieść, miasto i anioły” jest jedną z książek prawie nie zauważonych To opowieść zgrabnie spleciona z kilku nici. Pierwszą z nich są dzieje kilku kobiet, drugą – historia pewnego miasta, trzecią – opowiadania, które z powodzeniem mogłyby funkcjonować samodzielnie, tutaj jednak wkomponowane zostały w bardzo naturalny i zgrabny sposób. Nić pierwszą, z zaznaczonym ciągiem fabularnej narracji, można podsumować łatwym stwierdzeniem, iż to „literatura kobieca”. A raczej metakobieca, bo autorka opowiada o kobietach w różnych rolach – od macierzyństwa do pisarstwa – a nie o świecie widzianym oczyma kobiety. Kobiety w powieści Goik są różne, Od Zuzanny spełnione w macierzyństwie, która – na takie obrazy feministkom zapewne noże otwierają się w kieszeniach – na kupę niemowlęcia patrzy „przybliżając pieluchę do światła, jakby oglądała fotografie z podróży.” Do kobiety zbuntowanej (Jagny), wciąż szukającej swego miejsca, potrafiącej uciec sprzed ołtarza i nagle zniknąć, by wyruszyć na poszukiwania prawdziwego życia. Drugi wątek książki związany jest z konkretnym miastem – Bytomiem i jego 750-letnią historią, tutaj będącej swoistą przestrzenią do wypełnienia. Bo historia to zapis dziejów na poziomie abstrakcji – wydarzeń jako takich, które wszak można przełożyć na losy konkretnych ludzi, ich odczucia, rozmowy, gesty. Z historii tworzy więc Magdalena Goik rodzaj baśni o dziejach miasta, z którym jest związana – tę nić zapewne dałoby się z książki „wypreparować” i usunąć, skoro jednak pisarka zawarła ją tutaj i uczyniła równoprawną – oznacza to, iż doświadczenie miejsca, w którym autorka egzystuje jest dla niej ważne także jako przeżycie kulturowe, artystyczne, metafizyczne wręcz. Przy okazji zaś tropiciele silesianów w literaturze mogą dopisać do swoich diariuszy jeszcze jeden punkt. Oto we współczesnej prozie pojawiła się historia jednego z najstarszych śląskich miast, potraktowana jako inspiracja do swoistej gry twórczej. Co prawda autorka prowadzi ją na jednym tylko poziomie – trawestacji podręcznika historii na quasibaśniową opowieść o Mieście i Małgorzatce (na wzgórzu o tym imieniu zaczęła się historia Bytomia), jednak zawsze jest to jakiś przyczynek do zjawiska przenikania śląskiego konkretu w literaturę. I wreszcie nić trzecia – wplecione w powieść opowiadania, które tak właściwie mogłyby istnieć samodzielnie jako małe formy prozatorskie. W tej kobiecej powieści opowieści o mężczyznach: doktorze Monizu, profesorze Polskim, Dyrektorze, mężczyźnie, który zapamiętał swojego anioła – smakują mi najbardziej. One świadczą o tym, iż Magdalena Goik zasługuje już na miano pisarki. Szczególnie zaś na wyróżnienie zasługuje historia dramatyczna, choć scalająca dwie odrębności: „O mężczyźnie, który chciał zostać kobietą”. I nie chodzi bynajmniej o modnawy ostatnio transseksualizm; bohater tej opowiastki miał brata bliźniaka. Ten utonął w basenie. Ich matka „straciła zmysły, można było zobaczyć ją na mieście jak chodzi ze wstążkami we włosach i głośno się śmieje albo siedzi skulona pod bramą i szlocha”. A bohater historii po latach zamkniętej w sobie egzystencji (nie życia) „pomyślał, że gdyby w jego brzuchu mogło zakiełkować życie, nigdy już nie czułby tej przerażającej pustki, jaka ogarnęła go po śmierci brata.” Książkę Magdaleny Goik czytam z radością – dowodzi, że poza tym, co podparte marketingiem, pojawiają się w naszej literaturze interesujące debiuty.

 


Powieść można kupić w naszym SKLEPIE

Link do recenzji
Inne książki autora
Sekrety sióstr
Clare Dowling0
Okładka ksiązki - Sekrety sióstr

Dwie siostry i dwie tajemnice - czy ich wyjawienie sprawi, że znów sobie zaufają? Ali po szestastu latach spędzonych w Stanach ucieka w środku...

Mój piękny rozwód
Clare Dowling0
Okładka ksiązki - Mój piękny rozwód

Jackie prowadzi w Dublinie dobrze prosperującą kwiaciarnię. Chciałaby przyjąć oświadczyny wysportowanego, solidnego Dana, ale jest... mężatką. Henry, którego...

Top 5 książek
Złodziejka książek
Markus Zusak
Okładka książki - Złodziejka książek
Ostatnia królowa
Gortner C.W.
Okładka książki - Ostatnia królowa
Dziewczyny z Syberii
Anna Herbich
Okładka książki - Dziewczyny z Syberii
Reklamy