Okładka książki - Chwała mojego ojca. Zamek mojej matki

Chwała mojego ojca. Zamek mojej matki

Wydawnictwo: Esprit
Data wydania: 2010-11-08
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 978-83-61989-31-8
Liczba stron: 412
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a recenzje: Danuta Szelejewska

Ocena: 5.33 (3 głosów)

W życiu każdego człowieka są chwile, do których wraca się nie tylko pamięcią, ale przede wszystkim - sercem. Lektura książki „Chwała mojego ojca. Zamek mojej matki” przenosi czytelnika w świat dziecięcych marzeń i pragnień, będących udziałem nas wszystkich.Marcel Pagnol rozpoczyna swoje wspomnienia od beztroskich chwil dzieciństwa, które miał szczęście przeżyć w cudownej Prowansji. Najmniej uwagi poświęca rodzinnej wiosce, Aubagne, bowiem trzyletni zaledwie pobyt w niej nie pozostawił w jego umyśle wielu wrażeń. Ubogaceniem jest natomiast czas spędzony w Marsylii. Tam młodziutki Marcel – jeszcze zanim rozpoczął naukę w szkole – został w szczegółach zapoznany z miejscowymi zwyczajami oraz czynnościami wykonywanymi przez wioskowego rzeźnika. Przez długi czas uwaga jego koncentrowała się na wprawianiu w ruch i zatrzymywaniu szerokiego pedału maszyny do szycia. Interesował się również pracami stolarskimi, których efektem były meble, służące rodzinie przez długie lata.Wspomnienia z ławy szkolnej przeplatają się z tym wszystkim, co zapadło głęboko w pamięć bohatera. Wyobraźnia czytelnika rejestruje „zaczarowane miejsca” nad brzegiem parkowego stawu, urok jazdy na osłach, a także nieograniczone szczęście związane z użytkowaniem zjeżdżalni.Opisywane w książce zabawne sytuacje związane są między innymi z odkryciem przez Ludwika Pasteura bakterii, które wyobrażano sobie „w postaci bardzo małych tygrysów gotowych rozszarpać nas od środka”. Zagadkę stanowiła także widoczna na widnokręgu droga, pnąca się wysoko w górę.Do najpiękniejszych życiowych chwil autor zalicza pobyt w letniej „rezydencji”, w której spędzano czas wakacyjny i świąteczny. Cieszono się tam luksusem posiadania „bieżącej wody”, czerpanej za pomocą błyszczącego Kranu Postępu z wysokiej jak budynek cysterny, zbudowanej na tyłach domu. Novum stanowiła też naftowa lampa sztormowa, dodająca uroku letnim wieczorom. Sielankę uzupełniały lasy piniowe, tworzące „ciemne wysepki” na olbrzymim prowansalskim stepie; ssące sok migdałowca i wydające wysokie dźwięki cykady; motyle – sfinksy o dwóch ogonach, a także pasikoniki i jaskrawozielone modliszki. Marcel Pagnol wspomina również niekończące się zabawy w Indian oraz rodzinnej produkcji naboje, wykorzystywane w polowaniu na królewską kuropatwę skalną, zające i borsuki.Kolejne rozdziały przepełnione są żalem, wywołanym końcem wakacji i koniecznością powrotu do szkoły, w której autor przygotowywany był do „konkursu o stypendia do liceum”. Korespondencja z przyjacielem pomogła mu przetrwać długie tygodnie oczekiwania na kolejny wyjazd, by znów móc spędzić czas tam, gdzie chce się wracać. I tym razem nie brakło wrażeń zapadających głęboko w pamięć i serce: choinka przystrojona potrzaskami, sprężynami i myśliwskim nożem; kasztany w lukrze oraz wszystko to, co kojarzy się ze świętami pełnymi miłości. Następujące po sobie dni, tygodnie i lata były pełne nie tylko radości, ale przede wszystkim - głębokich przemyśleń. Pełna ciepła książka „Chwała mojego ojca. Zamek mojej matki” to szansa dla każdego z nas na powrót do cudownych chwil dzieciństwa. To okazja do przywołania wspomnień, do których chętnie wracamy. To także po prostu znakomita lektura.

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - katechetka
katechetka
Przeczytane:, Ocena: 6,
W życiu każdego człowieka są chwile, do których wraca się nie tylko pamięcią, ale przede wszystkim - sercem. Lektura książki „Chwała mojego ojca. Zamek mojej matki” przenosi czytelnika w świat dziecięcych marzeń i pragnień, będących udziałem nas wszystkich.

Marcel Pagnol rozpoczyna swoje wspomnienia od beztroskich chwil dzieciństwa, które miał szczęście przeżyć w cudownej Prowansji. Najmniej uwagi poświęca rodzinnej wiosce, Aubagne, bowiem trzyletni zaledwie pobyt w niej nie pozostawił w jego umyśle wielu wrażeń. Ubogaceniem jest natomiast czas spędzony w Marsylii. Tam młodziutki Marcel – jeszcze zanim rozpoczął naukę w szkole – został w szczegółach zapoznany z miejscowymi zwyczajami oraz czynnościami wykonywanymi przez wioskowego rzeźnika. Przez długi czas uwaga jego koncentrowała się na wprawianiu w ruch i zatrzymywaniu szerokiego pedału maszyny do szycia. Interesował się również pracami stolarskimi, których efektem były meble, służące rodzinie przez długie lata.

Wspomnienia z ławy szkolnej przeplatają się z tym wszystkim, co zapadło głęboko w pamięć bohatera. Wyobraźnia czytelnika rejestruje „zaczarowane miejsca” nad brzegiem parkowego stawu, urok jazdy na osłach, a także nieograniczone szczęście związane z użytkowaniem zjeżdżalni.

Opisywane w książce zabawne sytuacje związane są między innymi z odkryciem przez Ludwika Pasteura bakterii, które wyobrażano sobie „w postaci bardzo małych tygrysów gotowych rozszarpać nas od środka”. Zagadkę stanowiła także widoczna na widnokręgu droga, pnąca się wysoko w górę.

Do najpiękniejszych życiowych chwil autor zalicza pobyt w letniej „rezydencji”, w której spędzano czas wakacyjny i świąteczny. Cieszono się tam luksusem posiadania „bieżącej wody”, czerpanej za pomocą błyszczącego Kranu Postępu z wysokiej jak budynek cysterny, zbudowanej na tyłach domu. Novum stanowiła też naftowa lampa sztormowa, dodająca uroku letnim wieczorom. Sielankę uzupełniały lasy piniowe, tworzące „ciemne wysepki” na olbrzymim prowansalskim stepie; ssące sok migdałowca i wydające wysokie dźwięki cykady; motyle – sfinksy o dwóch ogonach, a także pasikoniki i jaskrawozielone modliszki. Marcel Pagnol wspomina również niekończące się zabawy w Indian oraz rodzinnej produkcji naboje, wykorzystywane w polowaniu na królewską kuropatwę skalną, zające i borsuki.

Kolejne rozdziały przepełnione są żalem, wywołanym końcem wakacji i koniecznością powrotu do szkoły, w której autor przygotowywany był do „konkursu o stypendia do liceum”. Korespondencja z przyjacielem pomogła mu przetrwać długie tygodnie oczekiwania na kolejny wyjazd, by znów móc spędzić czas tam, gdzie chce się wracać. I tym razem nie brakło wrażeń zapadających głęboko w pamięć i serce: choinka przystrojona potrzaskami, sprężynami i myśliwskim nożem; kasztany w lukrze oraz wszystko to, co kojarzy się ze świętami pełnymi miłości. Następujące po sobie dni, tygodnie i lata były pełne nie tylko radości, ale przede wszystkim - głębokich przemyśleń.

Pełna ciepła książka „Chwała mojego ojca. Zamek mojej matki” to szansa dla każdego z nas na powrót do cudownych chwil dzieciństwa. To okazja do przywołania wspomnień, do których chętnie wracamy. To także po prostu znakomita lektura.
Link do recenzji
Avatar użytkownika - carrie
carrie
Ocena: 5, Czytam,
Powietrze nasycone światłem, zapach beztroski i tymianku, cichy szept oliwnych gajów... istna sielanka? Dla prozaika, dramaturga i reżysera Marcela Pagnol (1895-1974) - codzienność. W pierwszych częściach biograficznego cyklu Wspomnienia z dzieciństwa wraz z autorem przenosimy się do Prowansji, jaką pamięta z młodości, gdzie liczą się tylko przygoda, przyjaźń i śpiew cykad. W letnie wakacje do wioski La Treille wyruszają mali Marcel i Pawełek z siostrzyczką, rodzicami oraz wujostwem. Otoczona wzgórzami i piniowymi lasami miejscowość natychmiast przypada im do gustu, dla 8-letniego Marcela stając się wielkim placem zabaw - tak łatwo dać się ponieść wyobraźni, gdy beztroska wpisana jest w krajobraz. Ileż atrakcji kryją pobliskie zagajniki! Dni chłopca wypełniają indiańskie okrzyki, pierwsze polowania i pierwsza prawdziwa przyjaźń. Dzięki małemu Lili, mieszkańcowi wsi, najbłahsze przygody smakują lepiej, i łatwo zapomnieć, że lato nie trwa wiecznie. Pierwsze dni jesieni i rozpoczęcie roku szkolnego są więc zaskoczeniem, rodzą bunt i bezsilność, a jedyne pocieszenie leży w szybkim powrocie do La Treille... Czy jednak wszystko pozostanie tam bez zmian? Sentymentalna podróż Pagnola w czasie i przestrzeni mija w mgnieniu oka, a jej koniec jest o tyle niespodziewany, co... niepożądany. Autor usidla nas barwnym i nieco figlarnym językiem, który aż kipi od subtelnego humoru, a naiwne spostrzeżenia małego chłopca często ustępują miejsca poważnym rozważaniom dorosłego mężczyzny. Sprawia to, że Chwała mojego ojca. Zamek mojej matki z jednej strony nie przytłacza, z drugiej zaś nie pozwala czytać się bezmyślnie. I taki właśnie jest klimat tej książki: ciepły i słoneczny, ale niepozbawiony zdradzieckiego mistrala. Autor pozwala nam również podejrzeć Francję za czasów III Republiki - laicki światopogląd ojca Marcela, Józefa przeciwstawiony został tradycyjnym poglądom religijnego wuja Juliusza, oddając doskonale panujące ówcześnie nastroje społeczne. Liczne odniesienia do kultury i polityki, opatrzone przypisami tłumacza, przybliżają ducha epoki, wzbogacając jednocześnie powieść. O prawdziwej wartości wspomnień Pagnola stanowią jednak bohaterowie. Sam Marcel - odważny chłopiec o wielkim sercu i wnikliwym umyśle - szybko zyskuje naszą sympatię. Również wspomniani już Józef, poczciwy nauczyciel-erudyta i jowialny wuj Juliusz (ochrzczony całkiem inaczej) urzekają i bawią. Żałuję natomiast, że tak niewiele miejsca poświęcono Augustynie, matce pisarza: wypada ona bardzo blado i niewyraźnie, jest mdłym konturem na tle jakże konkretnych postaci. A skoro już przy imionach jesteśmy, muszę wytknąć tłumaczowi, co następuje: nie było potrzeby ich tłumaczenia. To może wada niewielka, acz irytująca, przez którą książka traci nieco na autentyczności. Największą przeszkodą w odbiorze Chwały mojego ojca. Zamku mojej matki okazała się jednak... moja wrażliwość. Nigdy nie byłam małym chłopcem (na tę sprawę, dużym też nie), więc odległe są mi polowania, a obraz dzieci zastawiających wnyki i znęcających się nad drobnymi zwierzętami przyprawiał mnie o dreszcze. Nie mogę mimo wszystko odmówić tej szczególnej autobiografii ciepła i uroku. To doskonale czarująca gawęda na nieśpieszne, letnie popołudnia: leniwa, nieco naiwna i wyjątkowo zabawna. Choć raczej nie przypadnie do gustu fanom mocnych wrażeń i szaleńczej akcji, wszystkim innym Chwałę mojego ojca. Zamek mojej matki serdecznie polecam.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Beata
Beata
Przeczytane:, Ocena: 6,
Rewelacyjna, optymistyczna i pełna życia proza!
Link do opinii
Avatar użytkownika - Geronimo26
Geronimo26
Przeczytane:2010-12-22, Przeczytałem,
ok
Avatar użytkownika - Slavek
Slavek
Przeczytane:2010-12-01, Ocena: 6, Przeczytałem,
Ciekawa, solidna lektura.
Inne książki autora
Top 5 książek
Złodziejka książek
Markus Zusak
Okładka książki - Złodziejka książek
Ostatnia królowa
Gortner C.W.
Okładka książki - Ostatnia królowa
Dziewczyny z Syberii
Anna Herbich
Okładka książki - Dziewczyny z Syberii
Reklamy