Recenzja czytelnika granice.pl

Kup Teraz

Świąteczna kafejka

Amanda Prowse

Ocena ( 9 osób )
5.3
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 2016-11-25
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788365506887
Liczba stron: 272
Dodał/a książkę:
Dodał/a recenzję: Ewelina

Bea to kobieta tuż po pięćdziesiątce. Zbyt wcześnie owdowiała i straciła najlepszego przyjaciela. Zraniona przez życie i bliskich, ogołocona z tego, co było dla niej najważniejsze i najbliższe, pozostała jednak osobą pełną ciepła i pogody. Nadal marzy o tym, by od życia otrzymać coś więcej, choć nie do końca wierzy w to, że jej czas jeszcze nadejdzie. Tymczasem jednak wybiera się wraz z wnuczką do odległej Szkocji, by tam spędzić Boże Narodzenie. Czy czas świąt otworzy ich serca? Czy wspólna wyprawa pozwoli im spojrzeć inaczej na własne życie?

  

W okresie przedświątecznym możemy znaleźć w księgarniach wiele historii, których akcja toczy się w tym wyjątkowym dla wszystkich czasie. Opowieści rodzinnych, refleksyjnych, nieco magicznych, okraszonych małymi cudami. Ten okres - jak żaden inny - sprzyja wspomnieniom, otula melancholią, popycha w kierunku zmian, zabiera w sentymentalne podróże. Te wszystkie elementy odnaleźć można w powieści Amandy Prowse. Dzięki autorce można na nowo odkryć magię świąt, oddać się wspomnieniom, zatęsknić za cudami. Sięgnięcie po taką lekturę w grudniu okazuje się niezwykłym doświadczeniem. Świąteczne książki nigdy mnie szczególnie nie interesowały, a tymczasem zrozumiałam, że - jeśli sięgniemy po nie w odpowiednim momencie - ich lektura okaże się naprawdę świetną rozrywką, która kryje w sobie również coś więcej - wzruszenia, tęsknoty, marzenia dnia codziennego.

 

Prowse bardzo sprawnie zarysowała swoje bohaterki - zarówno te starsze, jak i te, które dopiero poznają smak dorosłości. Pięknie zestawiła młodość i dojrzałość, mądrze oddając uczucia towarzyszące wszystkim bohaterkom. Mimo że jestem w zupełnie innym wieku, szczerą sympatią zapałałam do Bei. To, w jaki sposób przedstawiła ją autorka, sprawiło, że łatwo odnaleźć z nią punkty wspólne. Bo czy każdy z nas czasem za kimś nie tęskni? Nie czuje się samotny, nierozumiany, przytłoczony? Bea straciła męża, ma problemy w relacjach z synową. Jej melancholia i skłonność do refleksji są jak najbardziej zrozumiałe. Co jednak najbardziej docenić warto w powieści, to fakt, że autorka nie przypisała bohaterce wyłącznie cech charakterystycznych dla dojrzałej kobiety. 

 

Bea to kobieta to przejściach, która czerpie ze swojej dojrzałości. W przyszłości widzi swoją szansę na miłość, przygody, rozwój. Łatwo ją polubić, budzi także podziw i szacunek czytelników. Prowse oddaje hołd takim powrotom do namiętności. Daje do zrozumienia, że zawsze możemy marzyć i sięgać po więcej - niezależnie od wieku. Nalega, byśmy sięgnęli wyżej, motywuje do działania, stawiając za przykład swoją bohaterkę. Okres świąteczny jak najbardziej temu sprzyja. Przecież to czas magii, cudów, pokładania nadziei. A zatem - do dzieła!

 

Autorka pisze lekko, posługuje się prostym językiem. Nie zmienia to jednak faktu, że potrafi czarować słowem, bardzo dobrze ukazując uczucia bohaterów i sprawiając, że ma się chęć wraz z nimi udać się w podróż łączącą przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Razem z Beą lawirujemy między poszczególnymi emocjami, odczuwając kolejne radości, smutki, wzruszenia. Czytamy, czujemy się dobrze, pozwalamy sobie na relaks. Jesteśmy sobą. 

szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
iwona-w plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-12-27, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2016,Mam,
Świąteczna kafejka, świąteczny nastrój, happy end. Ciepło, bezinteresowność, życzliwość, tak bardzo pożądane w świecie nastawionym na zaspokajanie własnych potrzeb, komercję i wyścig z czasem i drugim człowiekiem.
jezyna122 plusminus Linia koment
Ocena: 5, Na półkach: Chcę przeczytać,Mam,
Święta kojarzą mi się zawsze ze śniegiem, sankami, zapachem jodły. Gdy wzięłam do rąk ,,Świąteczną kafejkę" pomyślałam - w Australii, bez mrozu i lepienia bałwana ?? Na dodatek okazuje się, że przedświąteczny czas dla głównej bohaterki nie jest radosny. Umiera jej największy przyjaciel - mąż Peter. To on był dla niej towarzyszem codzienności, niby ich wspólnej, a jednak takiej, gdzie każde z nich miało kącik na swoją prywatność. Bea w wieku pięćdziesięciu trzech lat zostaje wdową, na szczęście ma ukochane miejsce, swoją kawiarenkę, pełną bibelotów zbieranych latami, które razem z pracownikami tworzą zakątek, do którego ma ochotę się wracać. I właśnie jego właścicielka dostaje niespodziewany list z dalekiej Szkocji, który nie tylko staje się przyczyną natłoku przytłaczających wspomnień lecz również motywacją na bliską przyszłość. Jaką tajemnicę ukrywa Bea, dlaczego odczuwa poczucie winy po śmierci męża? Dlaczego wspomnienia dzieciństwa syna, oprócz niesamowitej tęsknoty, powodują ból ?
Tu nic nie dzieje się szybko. Świat głównej bohaterki z pozoru tak uporządkowany, naprawdę stoi na wulkanie jej ukrytych emocji. Co prawda stara się jak może aby zapomnieć o przeszłości, nie dopuszcza do siebie cały czas wspomnienia o swoim wielkim uczuciu, uważając, że tak powinno być, że to co kiedyś było, powinno zostać przykryte rzeczywistością. Po śmierci męża, najlepiej czuje się w towarzystwie wnuczki Flory, co prawda przeżywającej ogromne dylematy dorastania, lecz jakże otwartej na świat. I to z nią wyrusza do zasypanego śniegiem Endyburga, który kusi swoim magicznym, świątecznym wyglądem. Czy dla obu z nich będzie to podróż życia?
,,Świąteczna kafejka" to zarówno powieść o tęsknotach, które latami chowane domagają się uwolnienia jak i o skomplikowanych rodzinnych związkach, pełnych niedomówień i tajemnic. Świąteczny klimat spełnia tu podwójną rolę ponieważ ma zarówno tworzyć atmosferę, która pozwoli na usprawiedliwioną lawinę wspomnień, jak i motywować do działań, na jakie w innej sytuacji bohaterka mogłaby się nie zdobyć.
Święta z reguły są przyczyną naszej lekkiej melancholii, chwilami, gdy na pewne sprawy patrzymy przez pryzmat wzruszeń. I taka właśnie jest ta powieść, niby z pozoru statyczna i spokojna, a równocześnie dostarczająca mnóstwa pozytywnych emocji. Zdecydowanie warto wyruszyć wraz z bohaterką w podróż by poznać i tę drugą stronę świątecznych chwil. Serdecznie zapraszam.
awiola plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-12-16, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2016,Mam,
"Życie jest pełne niebywałych zwrotów i niespodzianek (...)".



Muszę przyznać, że dość mocno zmylił mnie tytuł tej książki oraz okładka, które zasugerowały mi, że będzie to opowieść o klimatycznej, tytułowej "świątecznej kawiarence". Pewnie też z tego powodu czuję się nieco rozczarowana treścią, chociaż historia jaką otrzymałam niczym nie odstaje od ciepłych, obyczajowych powieści, jakie znam i lubię czytać.

Amanda Prowse przez dziesięć lat pracowała w korporacji, by po tym czasie stwierdzić, że nie chce już dłużej być konsultantką. Swoją pierwszą książkę wydała własnym sumptem, gdyż żaden wydawca nie chciał jej wziąć pod swoje skrzydła. Obecnie jest popularną pisarką, a jej książki porównywane są do twórczości Jojo Moyes.

Pięćdziesięciotrzyletnia Bea po śmierci męża próbuje sobie radzić, pomimo wszechogarniającej ją samotności. Jej czas wypełnia kafejka, którą zarządza oraz próba porozumienia się z własnym synem. Pewnego dnia bohaterka otrzymuje e-maila od właścicielki pewnej kafejki z Edynburga, która namawia ją do przyjazdu do Szkocji na Boże Narodzenie. Bea decyduje się na wyjazd, zabierając ze sobą nastoletnią wnuczkę Florę. Wyjazd, który spowoduje, że tajemnica przeszłości wróci do niej ze zdwojoną siłą.

"Świąteczna kafejka" to powieść o wszystkim, tylko nie o biznesie pod postacią własnej, klimatycznej kawiarni, nad czym bardzo ubolewam. Otóż płaszczyzna ta stanowi jedynie ledwie widoczne tło do ukazania romantycznej, nieco tkliwej historii wielkiej miłości. Przyznam, że spodziewałam się po tej książce zupełnie czegoś innego - chciałam bowiem poczuć klimat wnętrza świątecznej kafejki, chciałam nabrać ochoty na pyszne wypieki, jakie się w niej serwuje, chciałam także wyobrażać sobie aromatyczną kawę, jaką piją bohaterowie. Niestety nic z tego. Jedyne co pamiętam z tej płaszczyzny to najlepsze w Sydney ciasto marchewkowe głównej bohaterki - to wszystko. Szkoda, że autorka nie rozbudowała nieco fabuły o takie właśnie elementy, które nadałyby niepowtarzalnego klimatu całej tej historii.

Amanda Prowse akcję swojej książki osadziła w okolicach Świąt Bożego Narodzenia, a cała fabuła oscylująca w temacie dawnej i prawdziwej miłości głównej bohaterki nosi znamiona niemalże cudu. Idealnie więc wpisuje się w świąteczny klimat, gdy przymykamy oko na pewne mało realistyczne wątki, gdy banał nam nie przeszkadza, a szczęśliwe zakończenia nas cieszą i napawają nadzieją na lepsze jutro. Taka właśnie jest ta książka - nieco odrealniona, sztampowa, przewidywalna i w zasadzie niczym nie zaskakuje, ale dość przyjemnie się ją czyta, czując przy tym radość z obserwowania jak wygrywa prawdziwa miłość, pomimo wielu przeszkód, które szykuje ludziom złośliwy los.

Zakochałam się w okładce "Świątecznej kafejki", która bezsprzecznie jest niezwykle trafionym opakowaniem tej powieści obyczajowej, biorąc pod uwagę zmysły estetyczne każdego czytelnika. Jeśli macie więc ochotę na niezobowiązującą lekturę, dobrą na świąteczny czas, warto zajrzeć do tej książki w przerwie pomiędzy podjadaniem pierników a piciem aromatycznej kawy.

Angie plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-12-13, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,Mam,
Kiedy jest najlepszy czas na czytanie urokliwych miłosnych opowiastek ze świątecznym klimatem, jak nie w grudniu, kiedy zaczyna lekko prószyć śnieg, a wielkie porządki i przygotowania nastrajają już do tego wyjątkowego okresu w roku? Ja osobiście uwielbiam wtedy sięgać po takie utwory i wprowadzać więcej bożonarodzeniowej atmosfery do swojej, jeszcze niestety szarej i szkolnej, rzeczywistości. W tym roku miałam już okazję sięgnąć po świeżutką premierę Wydawnictwa Kobiecego, a mianowicie ,,Świąteczną kafejkę" Amandy Prowse.

Powieść opowiada o Bei, która jest już po pięćdziesiątce i właśnie doświadczyła straty męża. Kobieta bardzo go kochała i świeżo po tej tragedii czuje się niesamowicie samotna. Rzuca się więc w wir pracy, od rana do wieczora zajmuje się swoją kawiarnią i stara się o niczym innym nie myśleć. Jej lokal szybko zyskuje duże uznanie i coraz większą liczbę gości. Pewnego dnia Bea otrzymuje maila od niejakiej Alex McKay, właścicielki kafejki w Edynburgu, z którą rozpoczyna internetową znajomość. Szybko nawiązują nić porozumienia i wymieniają coraz więcej wiadomości. W końcu pod wpływem chwili i za lekką namową swojej wnuczki Flory, kobieta postanawia wybrać się na przedświąteczną wycieczkę do Szkocji i odwiedzić Alex. Nie wie jeszcze, że ta podróż odmieni jej dotychczasowe życie, a dawno skrywane sekrety będą musiały wyjść na jaw...

Święta Bożego Narodzenia to taki czas w roku, który kojarzy się przede wszystkim z rodziną, z ciepłem, przebaczeniem, radością i miłością. To czas, w którym maleńkie uczynki, takie jak pomoc mamie w przygotowaniu wigilijnej kolacji, wspólne ubieranie choinki, podarowanie najbliższym ręcznie wykonanych prezentów, czy rodzinny wieczór na kanapie spędzony na oglądaniu po raz milionowy Kevina samego w domu, liczą się po stokroć bardziej i umacniają więzi między domownikami i krewnymi. To również czas mniejszych i większych cudów, które bez względu na swój rozmiar i zasięg są ogromnie wartościowe. Właśnie jednego z takich cudów doświadcza Bea, kobieta, która wiele w swoim życiu wycierpiała, wiele straciła i wiele poświęciła. To także kobieta, która od zawsze marzyła o wielkiej rodzinie, z którą mogłaby spędzać wspaniałe chwile w święta i nie tylko, pragnęła gwaru rozmów i tłoku przy domowym stole. Jej życie jednak potoczyło się tak, a nie inaczej i przez jego większość nie mogła tego zrealizować. Dopiero w jesieni jej życia przytrafia jej się coś niesamowitego, najprawdziwszy cud, do którego doprowadziła ją okrutna tęsknota i miłość. Amanda Prowse pokazuje, że każdemu z nas może przydarzyć się coś niezwykłego i zawsze warto mieć nadzieję, mimo że psotny los nieraz daje nam powody do zwątpienia.

,,Świąteczna kafejka" to powieść dosyć melancholijna, sentymentalna, ukazująca te najskrytsze pragnienia i tęsknoty kobiecego serca. Bea jest kobietą już dojrzałą, która dużo przeszła, wiele doświadczyła, a więc wszystko, co jej się przydarza traktuje z niesamowitym spokojem i wydaje się, że nie ma już dla niej sytuacji, w której mogłaby to opanowanie stracić. A jednak kiedy do głosu dochodzą silne uczucia, te pierwsze, nieskażone jeszcze pewną świadomością świata, nawet taka kobieta jak Bea traci ogładę. Naprawdę piękne jest to, jak ludzkie zachowanie zmienia się pod wpływem emocji, jak w ich obliczu wiek przestaje odgrywać rolę! Historia Bei jest wspaniałym przykładem tego, że nigdy nie jest za późno, by spełniać swoje marzenia i realizować się w pełni jako kobieta.

Polecam serdecznie tę powieść wszystkim kobietom - tym młodszym i tym starszym, bo z pewnością każda odnajdzie coś wartościowego w tej historii. Może nie jest to literatura najwyższych lotów, ale niezwykle przyjemna lektura na świąteczny czas i nie tylko, która oprócz świetnej rozrywki i relaksu dostarczy czytelnikom również mnóstwa refleksji i wniosków na między innymi kwestie rodzinne, tak istotne w tym bożonarodzeniowym okresie!
krolewskierecenz plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-12-13, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,Mam,
Choinka, kolorowe bombki, błyszczące lampki, zapach pieczonych ciasteczek, śpiew kolęd... Wszystko to kojarzy nam się ze świętami. Święta to cudowny czas. Za oknami biały puch, a my grzejemy się przy cieplutkim kominku z ukochaną osobą... Jednak nie każdy może liczy na takie święta. Z pewnością takie święta nie czekały Bei...

Bea właśnie straciła męża. Każdy dzień przynosi jej fale smutku. Ciężko jest jej żyć bez Pitera. Jednak to nie on był największą miłością jej życia. W młodości kochała mężczyznę, którego kochać nie mogła. Kiedy odszedł zorientowała się, że jest w ciąży. Rodzina wysłała ją do Australii. Po urodzeniu spotkała Petera. Peter był dobrym mężczyzną. Zaopiekował się nią i dzieckiem. Wiedział, że Bea nigdy nie pokocha go tak jak tamtego mężczyznę, ale potrafił się z tym pogodzić. Teraz... Teraz kobieta nosi w sercu żal... Żal, że nie potrafiła pokochać swojego męża tak jak powinna...

W trudnych chwilach, kobieta postanawia poświęcić się prowadzeniu swej kafejki oraz rodzinie. A właściwie wnuczce, która wpada w coraz to większe kłopoty. Bea uwielbia Florę i chce jej pomóc. Wie, że jest za późno, żeby naprawić relacje z synem lub chociażby ocieplić relacje z synową. Wie również, że teraz ma niepowtarzalną szanse, by poznać swoją ukochaną wnuczkę, a przy tym wypełnić pustkę, która pojawiła się wraz ze śmiercią Petera.

Niespodziewanie Bea dostaje list z Edynburga od właścicielki Świątecznej Kafejki. Po kilkukrotnej wymianie korespondencji, kobieta dostaje zaproszenie na święta. Bea wraz z wnuczką postanawia z niego skorzystać i wybrać się w niezwykłą podróż...

Książka porusza wiele wątków, tych poważnych i tych troszkę mniej. Najważniejszym jednak jest miłość. Ta utracona... Również ważnym wątkiem są tajemnice. Chyba każdy przyzna, że nie prowadzą one do niczego dobrego. Do tego dochodzą jeszcze dawne żale mocno zakorzenione w sercu, niespełnione marzenia, brak akceptacji i zrozumienia...

Ale przecież mamy święta... Czy ten czas pomoże wszystkim bohaterom rozwiązać swoje problemy i szczęśliwie spędzić święta w gronie najbliższych? Czy jest jeszcze szansa na odnalezienie miłości i spełnienie marzeń? Przecież to święta... Magiczny czas... Czas wypowiadania życzeń i spełniania marzeń...
ksiazkanonstop plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-12-07, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,Egzemplarze recenzenckie,Mam,
Grudzień już zadomowił się na dobre. Śnieg otula korony drzew, skrzy się w słońcu leżąc na zimnej ziemi. W powietrzu i w mediach czuć nadchodzące święta Bożego Narodzenia. Markety również nie pozwalają zapomnieć o Gwiazdce... Na ten wyjątkowy czas, dla pewnej grupy ludzkości (przecież nie wszyscy uwielbiają święta), również Wydawnictwa wypuszczają na rynek publikacje, których fabuła obsadzona jest w zimowej, śnieżnej, mroźnej scenerii. Mają one za zadanie wprowadzić nas w magię tego czasu, lub umilić długie jeszcze kalendarzowo jesienne wieczory. Jeżeli więc pośród świątecznej bieganiny znajdziemy chwilę na odpoczynek, warto wziąć do ręki książkę i poobserwować grudniowe zamieszanie bohaterów. Jedną z najlepszych świątecznych powieści, jaka w tym roku widnieje na półkach księgarń, jest ,,Świąteczna kafejka", którą w dłonie czytelników oddało Wydawnictwo Kobiece, autorstwa Amandy Prowse. Pozycja wyjątkowa, niezwykle wciągająca. Kartki książki odwracamy coraz szybciej. Akcja, chociaż nie toczy się szybko, jest niebywale ciekawa, mądra i... zaskakująca!

Bea właśnie pożegnała męża. Pożegnała na zawsze. Teraz musi żyć mimo bólu i pustki, jaką Peter pozostawił. Na szczęście nie jest samotna. Kobieta jest matką dorosłego już Wyatta , teściową dla Sarah i babcią mądrej i inteligentnej choć zagubionej nastoletniej Flory. Ponadto zarządza restauracją, którą do niedawna prowadziła z mężem. Przyjaźni współpracownicy także są z nią związani nie tylko na stopie zawodowej. Niespodziewanie spada na nią opieka nad zbuntowaną, ukochaną wnuczką, co okazuje się dobre i dla Bei. Starsza kobieta za sprawą nowej współlokatorki rozpoczyna całkiem inne życie. Komputer już nie ma przed nią tajemnic, a dzięki temu bez przeszkód nawiązuje znajomość z mieszkającą w Edynburgu Alex, która również prowadzi restaurację...

Kiedy okazuje się, że rodzice Flory planują wyjazd na święta, dziewczynka natychmiast oznajmia, iż pragnie zostać z babcią. Kobiety, pod wpływem chwili, podejmują decyzję. One również opuszczą miasto i Boże Narodzenie spędzą w Edynburgu. Jest to wyjątkowo sentymentalna podróż dla Bei. Gdy była młodą dziewczyną swoje serce oddała mężczyźnie, który niestety nie był wolny i nie mógł opuścić rodziny, by pójść za wewnętrznym głosem. Wszystko to miało miejsce właśnie w tym mieście. Pogodzona z losem kobieta ułożyła swoje życie na nowo, jednak nigdy nie przestała kochać Wyatta...
Natomiast teraz, kiedy odczuwa tak wielką pustkę w sercu, za namową wnuczki, postanawia przełamać się i sprawdzić, czy za zakrętem spotka ją jeszcze coś dobrego.

,,Świąteczna kafejka" jest książką, o której trudno zapomnieć. Przyjazny styl, jakim została napisana, pozwala czytelnikowi na popłynięcie z nurtem fabuły bez zakłóceń. Wystarczy, niestety, tylko na jeden, góra dwa wieczory. Szkoda. Można czytać ją bez końca. Główna bohaterka już po kilku zdaniach zdobywa serca czytelników i rozgrzewa je do czerwoności. Piękna historia o cudownej miłości, której nie zdołały uciszyć lub wygasić lata rozłąki. Doskonała opowieść o więziach rodzinnych, o które zawsze warto dbać. Wreszcie otulająca pozycja pełna wzruszeń i zaskakujących zwrotów. To pyszna świąteczna mieszanka uczuć i emocji zamknięta na kilkudziesięciu stronach ,,Świątecznej kafejki". Opowieść o tym, że życie może być niczym najpiękniejszą baśń. Należy tylko nie obawiać się wykonać kroku w stronę marzenia. Nawet, jeżeli po raz ostatni to pragnienie widziało się kilka, kilkanaście... lat temu i nie mamy pewności, czy ono nadal stąpa po tym świecie. Przejmująca lektura, przy której zapominamy o otaczającym świecie. Na prawdę! :)
paulina0944 plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-12-04, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki w 2016r.,Mam,
Bea ma po raz pierwszy spędzić święta po śmierci swojego męża (to nie jest spojler). Kobieta bardzo to przeżywa, bo od dawna nie spędzała ich sama. Syn wyjeżdża za granice, a ona zostaje sama. Jednak kiedy nagle w drzwiach zjawia się wnuczka z synem, to oznacza tylko kłopoty, a może jednak przeznaczenie...?
Prolog książki jest bardzo smutny i wprowadza nas w taki nostalgiczny nastrój. Później pierwsze strony zaczynają nam się dłużyć i powieść staje się nużąca. Tymczasem po kolejnych 20 stronach powieść zaczyna się ciekawie rozkręcać, pojawia się wiele wątków pobocznych no i najważniejsza decyzja Bea, która może na zawsze odmienić jej życie. Potem tak wczuwamy się w akcję, że mamy wrażenie, że to my ją przeżywamy, a nie fikcyjna postać.

Wspominałam kiedyś, że ja rzadko czytam obyczajówki, bo są dla mnie po prostu przewidywalne. Tak było i tym razem, wiedziałam jak ona się skończy, a mimo wszystko brnęłam dalej z coraz większą ciekawością i z jedną myślą "niech jej się powiedzie!". A to coś znaczy!

Bea to pięćdziesięcioletnia wdowa, która nigdy nie zapomniała o swojej pierwszej miłości, teraz straciła męża i jest w nie najlepszych stosunkach z synem. Jednak to poczciwa, zaradna i niepoddająca się kobieta. Naprawdę bardzo ją polubiłam i zaimponowała mi swoim stanem ducha. Flora to już w ogóle postać pierwsza klasa! Trzynastolatka która przechodzi ciężki okres dojrzewania i nie ma wcale lekko, a mimo to, jest naprawdę pogodnym dzieckiem, no i zdecydowanie wyszczekanym! :D No i postać, o której nie mogę zapomnieć- Kim! Kocham tą kobietkę! <3 Jej "podryw" zwalał mnie z nóg!! Byłą zabawna, pracowita i bardzo wstydliwa..

Naprawdę nie spodziewałam się, że ta powieść tak mi się spodoba. Mimo schematyczności i przewidywalności ta książka ma w sobie ten klimat, ciepło i taki bardzo świąteczny nastrój. Śmiałam się co chwila i wyczekiwałam tego punktu kulminacyjnego, który okazał się jeszcze lepszy niż się spodziewałam.

Dlatego jeżeli szukacie książki dzięki której poczujecie, że to już są prawie święta, a czytaliście już W śnieżną noc czy Podaruj mi miłość to Świąteczna kafejka jest zdecydowanie warta Waszej uwagi! Więc tylko polecam i życzę przyjemnej lektury!
joannaz plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-12-08, Na półkach: Przeczytałem,Mam,

Miłość, radość, bliscy, wspomnienia, ciepło rodzinnego ogniska, zima i śnieg, z tym kojarzą się święta. A gdyby tak odwrócić świat do góry nogami i spędzić ten magiczny czas w trzydziestostopniowym upale, chowając się w cieniu palm i sącząc schłodzonego szampana? Każda opcja wydaje się kusząca dla tych, którzy od zawsze spędzają ten okres otoczeni ukochaną rodziną. Jak tak naprawdę wyglądają święta dla kogoś, kto został sam jak palec? Kogoś, kto na co dzień zmaga się z prześladującymi go demonami przeszłości?


            Bea, właścicielka australijskiej kawiarenki, już u progu dorosłości została obarczona ciężarem i przykrymi skutkami swojej decyzji, które gnębią ją nawet po kilkudziesięciu latach. Po śmierci męża, Bea nagle zostaje sama. Pomimo ciągłej obecności swoich bliskich, czuje, że rodzina oddala się od niej coraz bardziej. Prowadząc Kuchnię Reservoir Street stara się odeprzeć namolne wspomnienia, które powracają do niej każdego dnia ze zdwojoną siłą, przypominając o najbardziej bolesnych chwilach w jej życiu. Samotność, poczucie zdrady i nieodparta chęć bliskości przesłaniają jej całą magię świąt. Nieoczekiwany wyjazd w towarzystwie dojrzewającej wnuczki po raz kolejny wywraca życie Bei do góry nogami. Odwiedzając miejsca, o których słyszała niesamowite opowieści, wraca do przeszłości, od której tak bardzo stara się uciec. Czy najlepszym sposobem na zmierzenie się z największymi lękami jest stawienie im czoła? Czy kruche serce po przejściach jest w stanie znieść tyle wrażeń i emocji jednocześnie? Czy święta w końcu odzyskają swój urok?


            Amanda Prowse opowiada nam historię zagubionej miłości, osadzając ją w klimacie świątecznym. Temat nie jest oryginalny a okoliczności nie wydają się innowacyjne. Ot, kolejna bożonarodzeniowa romantyczna powieść. Z tym, że zamiast dużej dawki romantyzmu oraz przenikającego do szpiku kości grudniowego zimna, autorka funduje nam gorycz złamanego serca w australijskich upałach. Ciekawe, intrygujące i zaskakujące.


            Napisana prostym językiem, odprężająca i jednocześnie wciągająca, wywołuje wiele skrajnych emocji. Wraz z rozwojem historii, czytelnik zgłębia nie tylko najskrytsze myśli głównych bohaterów, ale jest również w stanie odczuwać ich emocje. Podążając za losami Bei, przeżywa się z nią wszystkie wzloty i upadki, śmieje się z jej dowcipów i płacze z powodu przykrych wspomnień i dołującej rzeczywistości.


            Jest to książka idealnie nadająca się na ten zwariowany okres przedświąteczny, w którym każdy zasługuje na odrobinę spokoju i relaksu. Doskonała dla każdego niezależnie od pogody, nastroju czy okoliczności. Wszyscy potrzebują odrobiny miłości i ciepła, zwłaszcza podczas świąt. Taką właśnie bliskość i radość zapewnia Amanda Prowse w Świątecznej kafejce.

WybebeszamyBooks plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-11-30, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,Mam,
Święta to czas, gdy chcemy być z bliskimi. Szukamy komfortu, rodzinnego zamieszania, chwili dla siebie, ciepła i relaksu. Żyjemy w czasach, które sprawiają, że okres świąteczny zaczyna się w chwili, w której zmieniają się bloki reklamowe. Pojawiają się niepokojący Mikołajowie, dziwne dialogi, nieśmieszne świąteczne żarty i liczne magiczne sklepowe przeceny.

Dobrze wtedy znaleźć chwilę dla siebie. Wytłumić harmider i otworzyć książkę. Zerknąć na okładkę, przeczytać pierwsze zdanie. Pozwolić, by złapała nas chwila. Rozejrzycie się dookoła (tak jak ja), skryjecie się pod kocem (w kolorowe paski) i skradniecie dla siebie godzinkę (albo dwie), bo każdy potrzebuje ucieczki.

KAFEJKA

Całkiem wyjątkową prowadzi główna bohaterka książki - Bea. To dojrzała kobieta, po przejściach, owdowiała i ciesząca się każdą chwilą. Umiarkowana hippiska z dorosłym, zdystansowanym synem, nieprzyjazną synową i ukochaną wnuczką.

Bea jest postacią, z którymi spotykam się niezwykle rzadko. Ma w dłoni wachlarz doświadczeń, na nosie okulary wieku, ale postawiona jest w sytuacji zgoła nietypowej, albowiem poszukuje utraconej miłości.

Razem z wnuczką - Florą - stanowią fundament opowieści. Na ich wspólnej przygodzie, podróży i spędzonym czasie opierają się główne założenia, które chciała zrealizować Prowse.

RODZAJE MIŁOŚCI

"Świąteczna kafejka" to książka obyczajowa z silnym wątkiem miłosnym, który zdominował fabułę. Jednocześnie nie budźcie w sobie fałszywych uprzedzeń. Akcja toczy się statecznym rytmem, ma w sobie pewna naiwność, ale trzeba oddać autorce, że utrzymała świąteczny, ciepły klimat.

Nie ma tu romansu. Znajdziemy za to najróżniejsze rodzaje miłości - od tej rodzinnej, przez młodzieńczą, do dojrzałej i ognistej.
Autorka budując postacie - jak na przykład Flory- z wyczuciem analizowała każdy rodzaj miłości, którą w sobie nosimy.
Podróż wnuczki i babci jest odkrywaniem i definiowaniem. Stąpaniem nie tylko w kierunku dojrzałości, ale, co ważniejsze ze względu na Beę, szczęścia i realizacji marzeń.

KĄSAJĄCY CYNIZM

Uderzyła mnie naiwność, choć może jest to zbyt mocne słowo. Może happy end i słodka atmosfera napotkały mój kąsający cynizm. Czasami uśmiechałam się z dystansem, ale jednocześnie cieszyłam się historią. Oderwałam się od "tu i teraz". Wypełniłam umysł pozytywnymi emocjami.

"Świąteczna kafejka" okazała się łagodnym balsamem, który możemy zaaplikować w chwili, gdy przytłacza nas rzeczywistość. Smutna, ponura pogoda, zimny, porywisty wiatr i plaskające pod nogami błoto - wszystko to możemy odegnać zwracając się w kierunku książki pióra Amandy Prowse.
natalia6202 plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-11-27, Na półkach: Przeczytałem, 52 książki 2016,

Recenzja również na: http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/


Utrata bliskiej osoby.
Nieoczekiwany wyjazd.
Przeszłość, która wróciła.
Tajemnice, które wychodzą na jaw.
Świąteczny klimat i ciepło, które bije ze stron.
Czyli wszystko o "Świątecznej Kafejce"

Kiedy zobaczyłam okładkę "Świątecznej kafejki" wiedziałam, że ta książka może być dobra, a nawet bardzo dobra. A więc postanowiłam sprawdzić opis i... byłam zachwycona. W dodatku ten klimat, który przybliża nas do zbliżających się świąt. Jedyne, co mi nie pasowało to porównywanie twórczości Amandy Prowse do Jojo Moyes, której niestety nie lubię, jej twórczość do mnie nie przemawia, ale mam sentyment do jej książek. Pomyślałam sobie mimo wszystko, że nie warto się tym sugerować. Tak więc postanowiłam dać szansę tej książce.

" - Powtarzam panu, to nie jest żadne barachło, tylko najprawdziwsze skarby pamięci, a poza tym to nie ja je znajduję, tylko one znajdują mnie. Muszę je jakoś przyciągać. I wydaje mi się, że dzięki nim jest tu o wiele przytulnie. "


Bea jest 53-letnią wdową. Niedawno odszedł jej mąż, z którym było jej dobrze, traktowała go jak przyjaciela, ale nie była to jej miłość. Prawdziwą miłość poznała wiele lat temu, ale nie było jej dane z nią pozostać.
W trudnych chwilach żałoby, samotności i smutku postanawia poświęcić czas na prowadzenie swojej kafejki. Odwiedza ją wiele osób, są zachwyceni klimatem, wykonaniem wnętrza. Uważają to miejsce za jedno z najlepszych, które serwuje przepyszne ciasto marchewkowe.
Do cudownego wykonania wnętrza przyczyniło się zbieractwo wdowy. Od zawsze uwielbiała zbierać różnego rodzaju figurki, które uważała za wspaniałe i twierdziła, że samem do niej przychodzą.
Pewnego dnia otrzymuje wiadomość od właścicielki kafejki z Edynburga z zaproszeniem na Boże Narodzenie.
Bea zgadza się i zabiera ze sobą swoją ukochaną wnuczkę. Nie wie jednak, że czeka ją tam wiele niespodzianek, a przeszłość niespodziewanie da o sobie znać.

Zapowiadało się genialnie, a wyszło tak średnio.
Styl autorki jest fajny, ciekawie pisze, jednak nie do końca do mnie przemówiła. Momentami było zbyt dużo opisów, które mnie nużyły, ale za chwile nadrabiały to dialogi i wydarzenia. Opisy nie są z tych niepotrzebnych, są koniecznie, ale jak wiecie, książki które mają ich mnóstwo rzadko kiedy wpasowują się w mój gust. Jednak plusem jest to, że mimo opisów przeczytałam całą książkę.
Fabuła... i tutaj mam mieszane uczucia. Czułam się trochę, jakbym czytała Harlequina, gdzie było zbyt idealnie.
Wiecie, jak to jest często z książkami, toczą się wydarzenia i zmierzają do idealnego punktu, wszystko dzieje się jak za dotknięciem zaczarowanej różdżki. I tutaj tak było.
Spodziewałam się tego, bo jednak jest to świąteczna historia, lekka, taka do przeczytania na raz.
Ale dla urozmaicenia pojawiają się wątki z przeszłości głównej bohaterki. Dowiadujemy się, dlaczego wyjechała do Australii, co działo się w jej życiu, dlaczego Flora z nią pojechała. I to nadaje "Świątecznej kafejce" uroku.


Książka jest ciepłą, świąteczną historią, którą z pewnością warto przeczytać. Ja nie odczułam ogromnej gamy emocji podczas lektury, ale spędziłam z nią całkiem przyjemnie czas. I chociaż trochę negatywnie się nastawiłam przez porównanie do Jojo Muyes, to wyszło dość dobrze. Nie sądziłam, że książka opisana z perspektywy 53-latki może okazać się chociaż trochę ciekawa i się zdziwiłam.
Z pewnością lepiej by mi się ją czytało z lampkami choinkowymi i śniegiem, poczułabym bardziej ten cały klimat, niemniej jednak nie było źle.
Okazało się, że jest podobna do Jojo Moyes, ale odrobinę lepsza, bo nawet ją polubiłam i pozostanie we mnie sentyment do niej.

MeaCulpa plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-11-22, Na półkach: Przeczytałem,52 książki- 2016,Współpraca 2016,
Amanda Prowse po 10 latach pracy w korporacji odkrywa, że woli pisać, niż być konsultantką. Rzuciła więc wszystko i poszła po sukces. Jednak jej pierwsza książka nie spotkała aprobaty wśród okolicznych wydawców, więc... Amanda wydała ją sama. Dziś ma już na koncie mnóstwo pozycji i jest porównywalna przez CLOSER do Jojo Moyes. Ogromnie żałuję, że na dzień dzisiejszy tylko dwie z jej lektur zostały przetłumaczone na język polski, bo pragnę więcej.

Świąteczna Kafejka to opowieść o utraconej miłości, o szansie i o łataniu więzi w rodzinie. Dodatkowo akcja osadzona jest w czasie Świąt Bożego Narodzenia, przez co klimat jest wprost magiczny. W sam raz na cuda. Bea jest pięćdziesięciotrzyletnią wdową, która prowadzi Kuchnię, małą, miejscową kawiarnię. Pracownicy oraz kliencie mają ogromny szacunek do właścicielki. Jednak w jej życiu czegoś brakuje i nie chodzi tu tylko o zmarłego męża, który był jej najlepszym przyjacielem, powiernikiem sekretów i życia. Chodzi o prawdziwą, jedyną i niepowtarzalną miłość, która prowadzi człowieka na skraj szaleństwa. Czy coś się zmieni, jeśli pozna swojego e-przyjaciela i przyjmie zaproszenie do Szkocji? Wyruszy w podróż z wnuczką, która będzie jej opoką, bo chce zarazem pomóc jej w oswojeniu się z problemami szkolnym, chce mocniej zacisnąć więź między nimi. Czy szczęśliwe wrócą do domu? Jaki bagaż zabiorą ze sobą?

Na początku bardzo się bałam, ponieważ akcja rozpoczyna się w Australii. Nie potrafiłam sobie wyobrazić tego świątecznego klimatu na tle oceanu, gdzie temperatura nie spada poniżej dwudziestu stopni. Jednak autorka zaskoczyła nas, ponieważ na chwilę możemy się przenieść do Szkocji, gdzie mamy mróz i śnieg! To te opisywane dekoracje najbardziej działały mi na wyobraźnię i zmysły.

Święta Bożego Narodzenia to czas zadumy, refleksji, budowania więzi rodzinnych, ale jest to czas przede wszystkim wybaczania. Dla Bei jest to czas wspomnień, tęsknoty i poczucia samotności. Pani Amanda doskonale oddała uczucia związane z tym wydarzeniem dla osoby, która rok wcześniej straciła męża, a obecnie ma problemy z synem i jego żoną, przez co czuje się odrzucona i sama.

Bohaterowie powieści są wyraziści, autentyczni, swoim charakterem idealnie wpasowują się w klimatyczną opowieść. Styl jest lekki, przez co czytelnik nie męcz się przy lekturze, lecz wręcz przeciwnie- odpoczywa, rozluźniając mięśnie. Główna bohaterka to kobieta mądra, pełna pasji i złych doświadczeń. Nie jest to częsty model w książce, tym razem nie mamy do czynienia z nastolatką, ale osobą starszą, niosącą na ramionach ogromny bagaż doświadczeń, a mimo to emanująca pozytywnymi emocjami, ciepłem oraz pełną wigoru.

Najbardziej podobały mi się opisy, maile Bei z Alex oraz... usposobienie Flory! Czternastoletnia wnuczka naszej bohaterki, pełna energii, mimo rozpoczynających się problemów z dojrzewaniem. Tchnęła w książkę swój dziecięcy urok i humor, rozbrajając czytelnika i powodując u niego wielki uśmiech.

Jest to historia dla ludzi, którzy w swoim życiu zmagają się z ciężkimi chwilami. Nadchodzi czas cudów, więc jest to szansa na zmianę. Amanda Prowse pokazuje, że nieważne jak jest szaro, buro i ponuro, zawsze może wyjrzeć słońce i się do nas uśmiechnąć, bowiem do szczęścia nie trzeba aż tak wiele.

Podsumowując, jest to książka pełna ciepła, uczuć, realistyczna i dająca nadzieję, ukazująca prawdziwą wartość. Wzrusza, bawi i uczy, a dodatkowo roznieca w człowieku świąteczny nastrój! Otwórzmy serca na cuda.


Recenzja znajduje się również na www.zksiazkadolozka.blogspot.com
mamulka14 Linia koment
Przeczytane:2017-01-06, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki2017,Mam,przeczytane,
pola24 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Wicia Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Atol Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
ana33 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
alams Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
aanyaa Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
dayna15 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Eli1605 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
mskm13 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
break
Okładka - Świąteczna kafejka Był sobie pies
W. Bruce Cameron
Okładka - Świąteczna kafejka Złota godzina
Sara Donati
Okładka - Świąteczna kafejka Świąteczna kafejka
Amanda Prowse
Okładka - Świąteczna kafejka Dziecko wspomnień
Steena Holmes
Okładka - Świąteczna kafejka Uwikłani. Hudson. Tom 4
Laurelin Paige
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów