Okładka książki - Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi dla nastolatek

Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi dla nastolatek

Wydawnictwo: Studio Emka
Data wydania: 2008
Kategoria: Psychologia
ISBN: 9788360652213
Liczba stron: 200
Dodał/a recenzje: Fimbul

Ocena: 0 (0 głosów)

Wydaje się oczywiste, że z targetem tej publikacji rozmijam się bardzo. Nastolatkiem nie jestem od kilku dobrych lat, a nastolatką nie byłem nigdy. Ale takie usytuowanie poza modelowym czytelnikiem pozwala na dekonstrukcję zastosowanej tu retoryki, na chłodny osąd, odczytanie bez emocjonalnego zaangażowania. Krótko mówiąc: tak, uważam, że krytyczne predyspozycje sprawiają, że jestem odpowiednią osobą do recenzowania tej książki, mimo tego że nie jestem nastolatką. Albo nawet - właśnie dlatego, że nie jestem nastolatką. Notatka z tyłu książki informuje, że "tekst ten powstał na kanwie kultowej dziś książki Dale Carnegie >Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi< okrzykniętej bestsellerem wszechczasów". Ponieważ nigdy wcześniej z tym "bestsellerem wszechczasów" się nie zetknąłem, postanowiłem sprawdzić, co to za "kultowa" pozycja.

 

Okazało się, że Dale Carnagie to ojciec (jest to o tyle zaskakujące, że męskie imiona i nazwiska w języku polskim są odmieniane, więc poprawny zapis wyglądałby "książki Dale'a Carnegiego" - w książce jest wiele tego typu błędów, a także językowych kalek itd.) Donny Dale Carnegie - autorki omawianej tu publikacji. Córka kopiuje książkę swego ojca, przepisując ją w ten sposób, by język i problematykę naciągnąć do sytuacji przeciętnej amerykańskiej nastolatki. Kopia jest dość wierna, bo Donna nie tylko zachowuje ogólne przesłanie, idee Dale'a, ale pozostawia w dużej mierze niezmieniony układ rozdziałów i podrozdziałów. Podejmuje te same kwestie, podmienia jedynie materiał ilustracyjny, to znaczy wplata gdzieniegdzie mniej lub bardziej wiarygodne historie amerykańskich nastolatek. Do tego w każdym rozdziale znajduje się test niby-psychologiczny, który zawsze jest do bólu tendencyjny.

 

Mamy też "autorefleksję", czyli kilka pytań do czytelniczki. Zwykle są to kwestie postawione w ten sposób, by odbiorca dostrzegł, iz jego dotychczasowe postępowanie jest niewłaściwe i należy je zmienić zgodnie ze wskazówkami zawartymi w poprzednim rozdziale. Najbardziej absurdalną cechą tej książki jest wikłanie czytelnika (czytelniczki) w dwa sprzeczne dyskursy. Jednym będzie dyskurs przebojowości, spontaniczności, indywidualizmu, przywództwa, niezależności itd., drugim - dyskurs "how to", polegający na obserwowaniu, analizowaniu, rozważaniu, planowaniu u postępowaniu zgodnie z określonymi zasadami. Trywializując tylko trochę: autorka zdolna jest do tego, by na jednej stronie wielkimi literami napisać "BĄDŹ SOBĄ!", a na sąsiedniej w kolorowej ramce wstawić "10 sposobów na bycie sobą", wśród których pewnie znajdzie się "nie pozwól innym sobą kierować". Ambiwalencja opiera się na tym, że czytelnika namawia się, by był spontaniczny a jednocześnie daje mu się przepis na tę spontaniczność. Mimo stawiania w centrum takich wartości, jak przebojowość, która kreowana jest na podstawę szczęścia każdej nastolatki, książka "Jak zdobyć przyjaciół..." pozostaje dziełem silnie moralizującym.

 

Alkohol, seks, narkotyki zostały w niej ukazane jako coś złego i nie-przebojowego, za to rodzice i nauczyciele to osoby, które zawsze mają na uwadze dobro dzieci. Tego typu myślenie, choć moralnie poprawne i dydaktycznie uznawane, sprawia jednocześnie, że książka traci na wiarygodności w oczach swoich docelowych odbiorców. Nie trzeba propagować rzeczy powszechnie uznawanych za niemoralne, wystarczy tylko powstrzymywać się od moralizatorstwa. Niebezpieczeństwo, jakie płynie z tego typu książek kierowanych do młodych czytelników, polega na kompletnej zatracie przygodności życia. Możemy wyuczyć się sposobów na zdobywanie przyjaciół, ale relacja, jaką w ten sposób zbudujemy, daleka będzie od autentyczności.

 

Krzysztof Grudnik

Kup książkę

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy