Okładka książki - Dziewczyna z zapałkami

Dziewczyna z zapałkami

Wydawnictwo: Nowy Świat
Data wydania: 2007
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 978-83-7386-237-1
Liczba stron: 264
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a recenzje: mrowka

Ocena: 4.57 (7 głosów)

„Dziewczyna z zapałkami” to debiutancka powieść poetki – Anny Janko, książka, w której fabuła podporządkowuje się językowi poetyckiemu, a bieg wydarzeń nie jest tak ważny jak autotematyczne refleksje. Autorka, świadoma siły słowa, kreuje swój powieściowy świat tak, by najgłębszego znaczenia nabierał dopiero w zestawieniu z warsztatowymi wynurzeniami. I trudno, doprawdy, przypuszczać, by w „Dziewczynie z zapałkami” jakaś namiastka akcji wybiła się na pierwszy plan.

 

Dwudziestojednoletnia Ha. (nazywana Hanuś, Hanusią, Hanią czy nawet Haneczką nie zaakceptowała żadnej z wersji swojego imienia, woli mówić o sobie dość bezosobowo, skracając do absurdu obcość zawołania) wiąże się z rówieśnikiem, Pawiem. Idealistycznie pojmowana miłość przeradza się już podczas pierwszych poślubnych nocy w przerażenie i obrzydzenie: zamiast symfonii cielesnego zespolenia, okrutny dysonans prostactwa i niewrażliwości. Dawniej ślepo zakochana Ha. dostrzega coraz więcej wad u partnera. Potrzebuje czułości i zrozumienia, a napotyka pobłażliwość i obojętność. Nie może też znaleźć wspólnego języka z teściową – jest dla niej intruzem, bo wtargnęła w jej życie próbując zabrać (ukraść) syna. Na akceptację nie ma co liczyć, choć musi mieszkać z rodzicami Pawia pod jednym dachem. Z tego związku ma dwoje dzieci – trzeciego nie udało się uratować, zmarło przy porodzie, czy może urodziło się już martwe. Ha. była kiedyś poetką, wyczuloną na brzmienia i sensy, pracującą nad słowami. Teraz zamienia się w matkę dzieciom, żonę przykładnie czekającą na męża. Tylko czekać musi coraz dłużej. Paw poświęca się pracy, topi w nieudanych inwestycjach oszczędności. Ha. próbuje w końcu ucieczki od świata w alkoholizm…

 

Opowieść o dziewczynie z zapałkami wydaje się nie mieć zakończenia, bo zakończenie może być jednocześnie wstępem do nowej historii, a właściwie powtórki z życiowych pomyłek i rozterek. „Tymczasem takich, co żyli długo i szczęśliwie, w ogóle nie ma. Szczęście to zjawisko momentalne i musi zniknąć w przypadku dłuższego życia, albo się przeobrazić w coś innego: w nudę, albo w >>dolę<< czy >>los<<” – tłumaczy bohaterka powieści. Cała książka składa się z pofragmentowanych zapisków, jakby prób zatrzymania chwil ulotnych, momentalnych skojarzeń, sprawozdań, wspomnień i refleksji obficie podlanych wodą z niewysychającego źródła autotematyzmu. Pisać o pisaniu – to podstawowy cel Anny Janko, cel, który przyćmiewa wszelkie inne. Stworzenie określonej bohaterki (niezbyt szczęśliwej, bo szczęście nie pozwoliłoby jej snuć gorzkich rozważań na temat twórczości), uwikłanie jej w określone losy (przypominające fabułę taniej powieści obyczajowej), fabuła zbyt prosta jak na powieść tej klasy – wszystko to służy właśnie uwypukleniu sfery wrażliwości językowej. Anna Janko rozprasza swoje przemyślenia, jej bohaterka pozoruje obawy przed wstrzeleniem się we właściwy temat, chce powiedzieć wszystko, ale bez popadania w pułapkę dosłowności.

 

„To wszystko są jakieś luźne, fragmentaryczne notatki na marginesach nieczytelnej księgi, którą mam w głowie. To znaczy, że albo w ogóle nie ma głównego tekstu, albo pismo jest wyblakłe, albo tak jest „cierniste”, że nie do odcyfrowania (…) notuję wspomnienia, wywołuję obrazki z przeszłego życia, trochę jak Andersenowska dziewczynka z zapałkami, która rozświetla sobie płomykiem zimny swój los. Czy mnie to przybliża do rozwiązania zagadki ukrytej w tekście głównym?”. Kilka stron dalej znów zastanawia się nad właściwościami tworzenia – „teraz potrzebna mi twarda forma, pojemna, nawet toporna, by wypełnić ją smolistymi wnętrznościami: opowieścią o życiu gwałtownym i nudnym, leniwym i zaharowanym, pustym i pełnym hałasu”. Jest dla Janko pisanie ucieczką i wyzwoleniem. Czasami jeszcze pojawiają się zgrzytliwe momenty rozpływania się w pensjonarski sposób nad urokami dzieł literatury polskiej, o wiele lepsza byłaby bohaterka bez tych typowo szkolnych uwag. Książka łączy poezję (poetyckość) i prozę, jest próbą opisania słów, prezentowania ponad płaszczyzną rzeczywistą płaszczyzny językowej. Pokazuje, jak stwarza się świat za pomocą słów i jak znaleźć w melodii tekstu ratunek przed prozą życia.

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - mrowka
mrowka
Przeczytane:,

„Dziewczyna z zapałkami” to debiutancka powieść poetki – Anny Janko, książka, w której fabuła podporządkowuje się językowi poetyckiemu, a bieg wydarzeń nie jest tak ważny jak autotematyczne refleksje. Autorka, świadoma siły słowa, kreuje swój powieściowy świat tak, by najgłębszego znaczenia nabierał dopiero w zestawieniu z warsztatowymi wynurzeniami. I trudno, doprawdy, przypuszczać, by w „Dziewczynie z zapałkami” jakaś namiastka akcji wybiła się na pierwszy plan.

 

Dwudziestojednoletnia Ha. (nazywana Hanuś, Hanusią, Hanią czy nawet Haneczką nie zaakceptowała żadnej z wersji swojego imienia, woli mówić o sobie dość bezosobowo, skracając do absurdu obcość zawołania) wiąże się z rówieśnikiem, Pawiem. Idealistycznie pojmowana miłość przeradza się już podczas pierwszych poślubnych nocy w przerażenie i obrzydzenie: zamiast symfonii cielesnego zespolenia, okrutny dysonans prostactwa i niewrażliwości. Dawniej ślepo zakochana Ha. dostrzega coraz więcej wad u partnera. Potrzebuje czułości i zrozumienia, a napotyka pobłażliwość i obojętność. Nie może też znaleźć wspólnego języka z teściową – jest dla niej intruzem, bo wtargnęła w jej życie próbując zabrać (ukraść) syna. Na akceptację nie ma co liczyć, choć musi mieszkać z rodzicami Pawia pod jednym dachem. Z tego związku ma dwoje dzieci – trzeciego nie udało się uratować, zmarło przy porodzie, czy może urodziło się już martwe. Ha. była kiedyś poetką, wyczuloną na brzmienia i sensy, pracującą nad słowami. Teraz zamienia się w matkę dzieciom, żonę przykładnie czekającą na męża. Tylko czekać musi coraz dłużej. Paw poświęca się pracy, topi w nieudanych inwestycjach oszczędności. Ha. próbuje w końcu ucieczki od świata w alkoholizm…

 

Opowieść o dziewczynie z zapałkami wydaje się nie mieć zakończenia, bo zakończenie może być jednocześnie wstępem do nowej historii, a właściwie powtórki z życiowych pomyłek i rozterek. „Tymczasem takich, co żyli długo i szczęśliwie, w ogóle nie ma. Szczęście to zjawisko momentalne i musi zniknąć w przypadku dłuższego życia, albo się przeobrazić w coś innego: w nudę, albo w >>dolę<< czy >>los<<” – tłumaczy bohaterka powieści. Cała książka składa się z pofragmentowanych zapisków, jakby prób zatrzymania chwil ulotnych, momentalnych skojarzeń, sprawozdań, wspomnień i refleksji obficie podlanych wodą z niewysychającego źródła autotematyzmu. Pisać o pisaniu – to podstawowy cel Anny Janko, cel, który przyćmiewa wszelkie inne. Stworzenie określonej bohaterki (niezbyt szczęśliwej, bo szczęście nie pozwoliłoby jej snuć gorzkich rozważań na temat twórczości), uwikłanie jej w określone losy (przypominające fabułę taniej powieści obyczajowej), fabuła zbyt prosta jak na powieść tej klasy – wszystko to służy właśnie uwypukleniu sfery wrażliwości językowej. Anna Janko rozprasza swoje przemyślenia, jej bohaterka pozoruje obawy przed wstrzeleniem się we właściwy temat, chce powiedzieć wszystko, ale bez popadania w pułapkę dosłowności.

 

„To wszystko są jakieś luźne, fragmentaryczne notatki na marginesach nieczytelnej księgi, którą mam w głowie. To znaczy, że albo w ogóle nie ma głównego tekstu, albo pismo jest wyblakłe, albo tak jest „cierniste”, że nie do odcyfrowania (…) notuję wspomnienia, wywołuję obrazki z przeszłego życia, trochę jak Andersenowska dziewczynka z zapałkami, która rozświetla sobie płomykiem zimny swój los. Czy mnie to przybliża do rozwiązania zagadki ukrytej w tekście głównym?”. Kilka stron dalej znów zastanawia się nad właściwościami tworzenia – „teraz potrzebna mi twarda forma, pojemna, nawet toporna, by wypełnić ją smolistymi wnętrznościami: opowieścią o życiu gwałtownym i nudnym, leniwym i zaharowanym, pustym i pełnym hałasu”. Jest dla Janko pisanie ucieczką i wyzwoleniem. Czasami jeszcze pojawiają się zgrzytliwe momenty rozpływania się w pensjonarski sposób nad urokami dzieł literatury polskiej, o wiele lepsza byłaby bohaterka bez tych typowo szkolnych uwag. Książka łączy poezję (poetyckość) i prozę, jest próbą opisania słów, prezentowania ponad płaszczyzną rzeczywistą płaszczyzny językowej. Pokazuje, jak stwarza się świat za pomocą słów i jak znaleźć w melodii tekstu ratunek przed prozą życia.

Link do recenzji
Avatar użytkownika - izabela81
izabela81
Przeczytane:2013-08-21, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki - 2013, Moje audiobooki,
Autorka używa bardzo bogatego języka, charakterystycznego dla poetycko twórczego umysłu. Język wręcz momentami powala. Jest soczysty, bardzo twórczy, pobudza wyobraźnię. Autorka stosuje wiele eksperymentów lingwistycznych, wstawia błyskotliwe spostrzeżenia, autoironię. Posługuje się barwnymi, niesloganowymi porównaniami. Z książki aż bije samotność, przygnębienie i nostalgia, która muszę przyznać bardzo udzielała mi się. Jednak warto było zapoznać się z książką dla samego niezwykle barwnego i bogatego języka oraz dla zadumy, która towarzyszyła mi prawie na każdej stronie książki. Myślę że dużym atutem książki jest szata graficzna wykonana przez Wydawnictwo Literackie. Zdjęcie cierpiącej, osamotnionej kobiety idealnie oddaje treść książki. Książka niesie przesłanie, że czasem warto iść za głosem serca a nie rozsądku, czasem warto pomyśleć o sobie a nie tylko o innych, czasem i siebie trzeba uczynić szczęśliwą. Wystarczy trochę odwagi i wiary w siebie. To mądra powieść, powieść rozrachunkowa, smutna ale z ogólnym wydźwiękiem bardzo pozytywnym. Może trochę powieść - podręcznik, powieść - ku przestrodze. Polecam!
Link do opinii
Avatar użytkownika - takahe
takahe
Przeczytane:2013-11-08, Ocena: 3, Przeczytałem, 52 książki 2013, pożyczone ;),
Książka szczerze powiedziawszy nie podobała mi się. Jest nieco mdła co powodowało że niestety czytając ją w listopadowe popołudnie nieco przysypiałam. Książka opowiada o losach Hanny (Ha), młodej kobiety (nieco po 30-stce) która jest matką, żoną i poetką. Jest ona rozczarowana swoim życiem. Gdy wychodziła za mąż za Pawła (Pawia) miała wiele planów na życie, Wstąpienie w związek małżeński miało być ucieczką od toksycznej rodzicielki. Paw miał dać jej to, czego nie otrzymała w domu (miłość, bezpieczeństwo i spełnienie) stało się jednak zupełnie inaczej. Dla Pawła posiadanie rodziny zdaję się być ciążącą koniecznością. Również teściowie Ha zdają się uprzykrzyć jej życie. Na każdym kroku uświadamiają kobiecie jak mało wartościowa jest jej osoba w komórce zwanej Rodzina.
Link do opinii
Avatar użytkownika -

Przeczytane:, Ocena: 5, Mam,
Smutna, czasami wręcz przygnębiająca czytelnika, ale jak wspaniale opisane jest tu nasze szare życie kobiet w czasach pustych półek, kartek, kolejek... Życie kobiety niepracującej, tylko tzw. gospodyni domowej. Polecam wszystkim kobietom i młodym, i tym, trochę już z bagażem życia. Książka do powolnego czytania, z częstymi przerwami, ale warto!
Link do opinii
Avatar użytkownika - Madaleno
Madaleno
Przeczytane:2010-06-15, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam,
Dla mnie ta książka to ostrzeżenie, jak łatwo czasem można przegapić swoje życie.. Dobra powieść, prawdziwa, nie lekkie "kobiece" opowiastki.
Link do opinii
Avatar użytkownika - maddziaa
maddziaa
Przeczytane:2011-04-20, Ocena: 5, Przeczytałem,
Idealna książka dla kobiet... Można utożsamiać się z bohaterką...
Link do opinii
Inne książki autora
Oran, martwy język
Assia Djebar0
Okładka ksiązki - Oran, martwy język

Oran, martwy język, zbiór nowel nagrodzony w 1997 roku w USA Prix Marguerite Yourcenar, opisuje lata 1991–1996, kiedy na scenę polityczną Algierii...

Top 5 książek
Złodziejka książek
Markus Zusak
Okładka książki - Złodziejka książek
Ostatnia królowa
Gortner C.W.
Okładka książki - Ostatnia królowa
Dziewczyny z Syberii
Anna Herbich
Okładka książki - Dziewczyny z Syberii
Reklamy