Okładka książki - Witajcie w raju. Reportaże o przemyśle turystycznym

Witajcie w raju. Reportaże o przemyśle turystycznym

Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2011
Kategoria: Literatura faktu
ISBN: 978-83-7536-255-8
Liczba stron: 232
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a recenzje: szczepanik

Ocena: 5 (4 głosów)

Turystyka zdewaluowana

 

„Fantazje, jakie snujemy o świecie, i tęsknota za tym, co nietknięte, zrodziły największy przemysł świata. To przemysł, w którym opakowuje się, reklamuje i sprzedaje nasze marzenia. To również przemysł, który produkuje wszystko, począwszy od olejku do opalania, noclegu w hotelu i miejsca w samolocie, na usługach seksualnych, śniadaniu angielskim i polach golfowych skończywszy.” – ten fragment najlepiej podsumowuje treść książki reportażowej Jennie Dielemans „Witajcie w raju”.

 

W jaki sposób kształtowała się turystyka? Jakie czynniki wpłynęły na jej dynamiczny rozwój w ostatnich latach? Jakie mechanizmy rządzą tą najbardziej rozbudowaną gałęzią sektora usług? I wreszcie: co z turystyki mają ci, którzy mieć najwięcej powinni – mieszkańcy obleganych miast, wysp, gdzie rokrocznie na wypoczynek przyjeżdżają setki tysięcy wczasowiczów? Dielemans odpowiada na te pytania za pomocą kolejnych reportaży. Przenosi czytelników do Wietnamu, Tajlandii, Meksyku i nieco bliżej – do Hiszpanii. Pokazuje, jak brutalne są prawa, które sterują turystyką, przemysłem, który przecież w założeniu powinien dostarczać rozrywki i kojarzyć się z przyjemnością.

 

Prezentowane przez reporterkę historie dotyczą mieszkańców tych rejonów, które na turystyce – rzekomo – zarabiają fortunę. Rzekomo, bo największą władzę (i, co za tym idzie, pieniądze) dzierżą nieliczni, częstokroć inwestorzy zza granicy. Opowieści zderzane są z wyobrażeniem, czy też – brakiem wyobrażenia – o danym miejscu, tkwiącym w świadomości przybywających na urlop ludzi. Spragnieni słońca, „inności” i nie lada atrakcji, nie zwracają oni uwagi na ciemną stronę dóbr, które otrzymują. Które muszą otrzymywać – bo przecież za nie płacą.  

 

Dielemans nie oszczędza nikogo. Nie tyko hotelowych gości, którzy przede wszystkim wylegują się na plaży, popijając mniejszą lub większą ilość drinków w ramach pakietu all inclusive, ale też backpackerów, czyli młodych ludzi, podróżujących w tani sposób z plecakami na ramionach. W swoich sądach jest bardzo stanowcza, twierdząc, że bez względu na to, jakiemu modelowi przemieszczania się po świecie ktoś podlega, zazwyczaj czuje się on szczęśliwy dopiero wtedy, kiedy jego oczekiwania odnajdą potwierdzenie w nowo poznanej rzeczywistości. Dlatego też taka osoba jest w stanie płacić za obserwację życia ludów „dzikich”. I dlatego „dzikie” ludy nie zaopatrują się w lodówki i pralki, żeby nie stać się niewiarygodnymi i nie stracić źródła dochodów.

 

Dwieście znakomitych stron przedstawia kulisy turystyki dawnej i – przede wszystkim – współczesnej. Prezentacja „raju” od kuchni i jego krytyka (choć nie bezpośrednia) nie jest jednak celem samym w sobie tej publikacji. Dielemans wymusza na czytelniku refleksję. Każe uświadomić sobie, czym tak naprawdę powinna być podróż i zastanowić się, czy chociaż raz w życiu udało nam się w taką wyruszyć, mimo że każdego roku wyjeżdżamy gdzieś - być może nawet kilkakrotnie. „Witajcie w raju” to lektura obowiązkowa dla wszystkich miłośników wyjazdów. Prezentująca smutną prawdę bez ogródek – brutalnie i przekonująco, najbardziej jak się tylko da.

 

Anna Szczepanek

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - kolmanka
kolmanka
Ocena: 6, Czytam,
Tegoroczny sezon wakacyjny jest już na finiszu, więc recenzja może ciut spóźniona, ale jeżeli ktoś po tę książkę sięgnie, to na pewno wysnuje wnioski na przyszłość. Turystyka, jak się dowiedziałam, to jeden z najlepiej rozwijających się i przynoszących najwyższe dochody przemysłów na świecie. Początki zorganizowanych wyjazdów turystycznych sięgają XIX w. (choć oczywiście samo zjawisko podróżowania jest o wiele, wiele starsze). Na początku na luksus wakacyjnego wypoczynku mogli pozwolić sobie tylko nieliczni ludzie zamożni: arystokraci, właściciele ziemscy, fabrykanci itp. Wraz z poprawą warunków życia i pracy tzw. klasy robotniczej, także masy zaczęły wykorzystywać urlop na wyjazd, choćby do najbliższego kurortu nad morzem. Z czasem nauczyliśmy się, że wolne od pracy po prostu nam się należy, a wyjazd do egzotycznego miejsca to najlepszy pomysł na oderwanie się od "tego wszystkiego", od "szarej codzienności"... Stąd już wiodła prosta droga do wakacji all-inclusive, zjawiska backpackersów i innych wakacyjnych wariacji (w każdym tego słowa znaczeniu). Jednak historia turystyki nie jest w tej książce najważniejsza. Sedno tkwi w teraźniejszości i przyszłości turystycznych miejscowości: w środowisku naturalnym i losie miejscowych mieszkańców. Bo to, co dzieje się w państwach trzeciego świata, gdzie tak lubią jeździć Europejczycy i Amerykanie, jest szokujące. Poza innymi przemyśleniami na temat rezultatów rozwoju turystyki (pogoń za wyimaginowaną "autentycznością" i nietkniętymi jeszcze skrawkami raju, miejsca i ludzie sprzedawane jako turystyczne towary, powierzchowność dzisiejszych podróży, ekologiczny koszt lotów samolotami etc.), myślę, że jej wpływ na lokalnych mieszkańców jest najważniejszą sprawą, jaką zajęła się szwedzka autorka. Bowiem za luksusowymi hotelami z ich klimatyzowanymi pokojami, basenami i wysprzątanymi plażami stoi armia miejscowych pracowników, często harujących całe dnie, mieszkających w slumsach i dostających niewyobrażalnie dla nas niskie wynagrodzenie. Niektórzy, z powodu biedy w innych częściach kraju, godzą się na najgorsze warunki bo i tak nie mają alternatywy. A krociowe sumy, które przecież turyści zostawiają na wakacjach, trafiają w większej części do kieszeni właściciela hotelu, obcokrajowca, tak że zwykły Tajlandczyk, Egipcjanin czy Meksykanin, który sprząta, podaje drinki, czy zabawia gości musi się martwić jak związać koniec z końcem. Skala nadużyć jest ogromna, warto o tym poczytać, spojrzeć na wakacje all-inclusive zza ich kulis, zastanowić się czy lecąc na wakacje do "raju" zapewniamy ludziom miejsca pracy czy przyłączamy się do ich wyzysku i nieświadomie gotujemy im "piekło" w ich własnym domu. Polecam tę wymowną książkę każdemu, kto chce znać prawdę o turystyce, wakacjach w egzotycznych miejscach w kilkugwiazdkowych hotelach, gdzie wszystko jest "wliczone w cenę". Czy jednak cena, którą płacimy w biurze podróży jest równowarta wielkości społecznej niesprawiedliwości, jaką ugruntowujemy swoim wypoczynkiem? Bo, jak zauważa autorka, to my - turyści rządzimy całym tym kramem.
Link do opinii
Avatar użytkownika - baros83
baros83
Przeczytane:2016-06-29, Ocena: 4, Przeczytałem, 52 książki 2016,
Avatar użytkownika - gosia_gosia16
gosia_gosia16
Przeczytane:2014-03-12, Ocena: 4, Przeczytałem, 52 książki 2014,
Avatar użytkownika - Muminka789
Muminka789
Przeczytane:2013-09-10, Przeczytałem,
Avatar użytkownika - Anusss1
Anusss1
Przeczytane:2013-06-19, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,
Avatar użytkownika - elphaba
elphaba
Przeczytane:2011-10-19, Przeczytałem,
Reklamy