Okładka - Zły Tyrmand
Kup Teraz

Zły Tyrmand

Mariusz Urbanek

Ocena ( 4 osoby )
5.8
Wydawnictwo:
Data wydania: 2007
Kategoria: Biografie
ISBN: 978-83-244-0042-3
Ilość stron: 284
Cena : 35,91 zł
Dodał/a książkę: Aleksander Tabor
Dodał/a recenzję: Aleksander Tabor
wrzuć na facebook
Recenzja redakcji granice.pl„Zły Tyrmand” to biografia oparta w dużej mierze na rozmowach i to nie z pierwszymi lepszymi. Na temat autora „Dziennika 1954” wypowiadają się bowiem takie tuzy jak Agnieszka Osiecka, Alina Janowska, Barbara Hoff, Ludwik Jerzy Kern, Stefan Kisielewski czy też Bohdan Tomaszewski. Trudno się jednak dziwić, gdyż czarno-białym latom pięćdziesiątym osobo Leopolda Tyrmanda dodawała choć odrobinę kolorytu. „Zły Tyrmand” to rozbudowana wersja książki, która ukazała się już w 1992 roku; wzbogacona została przede wszystkim o szereg nowych rozmów. Mariusz Urbanek uważa swoje dzieło jednocześnie za hołd złożony Tyrmandowi jak i za rewanż na nim, bowiem: „Przez prawie nieczytelne, powielaczowe wydanie Dziennika 1954 nabawił się wady wzroku, ale zrozumiał czym jest komunizm. Zły Tyrmand to z jednej strony zemsta za okulary, które musiał zacząć nosić, z drugiej – spłata długu za tamtą lekcję”. Poczucie humoru Urbanka, którego próbkę poznajemy powyżej wydaje się niezbędne; żaden poważny i stonowany badacz osobą Tyrmanda zajmować się nie powinien. „Złote czasy” Tyrmanda przypadają na lata pięćdziesiąte, zwłaszcza od momentu kiedy to w 1955 roku ukazał się „Zły”. To wtedy funkcjonował on jak pisze Leszek Żuliński jako „lider bikiniarzy, kapłan zakazanego jazzu i błazen komunizmu”; jego życiorys zaciekawia już jednak od samego początku. Ze względu na swoje żydowskie pochodzenie z chwilą wybuchu wojny przenieść się musiał z Warszawy do Wilna. W zajętym przez Armię Czerwoną mieście pisywał nawet przez pewien czas do „Komsomolskiej Prawdy”; trudno się tutaj jednak doszukiwać komunistycznych fascynacji autora, Tyrmand politykę jak wiele innych spraw traktował instrumentalnie w trosce wyłącznie o własny interes. Kiedy to Niemcy dotarli i do Wilna zmuszony został do dalszego ratowania się, za pomocą fałszywych papierów przedostał się do Szwecji, a później do Norwegii. Nim do tego doszło udawało mu się nawet z nową tożsamością pracować nawet na terenie III Rzeszy. Tak jak szczęśliwie uciekł mackom jednego totalitaryzmu, tak i przez następne kilkanaście lat radził sobie całkiem nieźle z kolejnym. Wyrzucono go z „Przekroju” za ostrą krytykę radzieckich sędziów (nadzorujących turniej bokserski), gdy trafił potem do „Tygodnika powszechnego” ten został zamknięty po odmowie wydrukowania nekrologu Stalina; mimo tego Tyrmand ciągle jakoś się odnajdywał w ponurej dosyć rzeczywistości czasów powojennych. Lata pięćdziesiąte to jakbyśmy dziś powiedzieli „wielkie show” w jego wykonaniu. Jazz, YMCA, popisy bikiniarskie i żywot to playboya to przestrzenie w których Leopold Tyrmand czuł się jak ryba w wodzie. Przepytywani przez Mariusza Urbanka znajomi pisarza zwracają często uwagę, iż w jego życiorysie więcej było pozy niż rzeczywistych działań, ale jeżeli to prawda to należy przyznać, że maskować się on potrafił idealnie. Solą każdej biografii są drobne „smaczki”, których nie zabrakło oczywiście i tutaj. Legendy pokroju Tyrmanda budują się bowiem poprzez szczegóły, a nie dzięki wiekopomnym czynom. Okres świetności autora „Złego” trwał dosyć krótko, coraz trudniej odnajdywał się on w nowej rzeczywistości, w której jego gwiazda już nieco przybladła. W 1965 roku wyruszył z kraju, a rok później osiadł już na stałe w Stanach Zjednoczonych. Tam zasadniczo się zmienił, ale to już zupełnie inna historia… Biografia Tyrmanda z pewnością zasługuje na lekturę i to z dwóch powodów! Jednym jest niewątpliwie sama jego osoba, drugim zaś wspomniana już plejada sław wypowiadających się na jego temat. Wśród sporej ilości anegdotek jakie w niej znajdujemy jedna zdecydowanie zasługuje na przytoczenie, oddaje ona bowiem w dużej mierze „klimat” życia literata. Któregoś dnia Jerzy Lisowski spotkał Tyrmanda bardzo opalonego, powiedział mu więc, że wygląda jak Murzyn. Usłyszał na to taką odpowiedź: „Tak! Teraz jestem wymarzoną ofiarą dla Ku-Klux-Klanu. Murzyn, Żyd i katolik”. Cały Tyrmand…
U wydawcy
b.d.
Selkar
b.d.
KUP TERAZ
Nokaut
b.d.
KUP TERAZ
Stereo
35,91 zł
KUP TERAZ
Skąpiec
b.d.
KUP TERAZ
Nexto
b.d.
KUP TERAZ
Lideria
b.d.
Amazonka
b.d.
Ocena 1 2 3 4 5 6
Dodaj do biblioteczki
Treści
RedCherry Linia koment Zaskakująca, trzymająca w napięciu opowieść o pokonywaniu lęku. Opowieść o kobiecie która posiada wszystko o czym marzyła a jednak w jej życiu nic nie jest takie jak sie wydaje.Ta opowieść pokazuje jak wiele złego może dziać się za zamkniętymi drzwiami mieszkania. Jak bardzo mogą mylić pozory.
2010-01-28 18:22:44
kkiinnaa Linia koment Uwielbiam ksiązki SParksa ;). Tylko ta Miley na okładce i w ogóle w filmie to chya nie najlepszy plan ;/
2010-05-16 09:34:14
rebellion Linia koment Książeczkę już mam. Na razie brakuje czasu na przeczytanie, ale już nie mogę się doczekac jak będę mogła ją przeczytac.
2010-05-31 15:59:02
yerba Linia koment To jest dziwna ksiażka, nie potrafię jej dokładnie kategoryzować, ale po jej przeczytaniu poczułem ulgę ze skończyłem, chyba właśnie o to chodziło autorowi tej książki.
2010-07-02 22:21:15

Inne książki :
Tomek kontra Thomas
Nigdy i na zawsze
Dotyk mroku
Granice na Facebooku
Linki reklamowe:
prawnik kraków   apteka internetowa   biuro nieruchomości Kraków   restauracja Kraków   dotacje unijne   Pozycjonowanie stron Kraków | osób online: