Okładka książki - Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?

Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?

Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2011-02-01
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 9788375101317
Liczba stron: 272
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a recenzje: Agnieszka Chmielewska-Mulka

Ocena: 5.22 (9 głosów)

Już na początku pragnę zapewnić, że osoby, które oglądały "Łowcę androidów" z Harrisonem Fordem w roli głównej mogą bez wahania sięgnąć po powyższą powieść. Mimo że to właśnie na jej podstawie Ridley Scott nakręcił swój kinowy przebój to okazuje się, że można tu zauważyć więcej różnic niż podobieństw. Początkowo może to dziwić, jednak dołączony do tego wydania wstęp autorstwa Lecha Jęczmyka wiele wyjaśnia.Przenosimy się do roku 2021 (w pierwszym wydaniu książki był to rok 1992). Akcja po raz pierwszy opublikowanej w 1968 roku powieści (polskie tłumaczenie ukazało się dopiero w 1995 roku) osadzona została w postapokaliptycznym San Francisco. W powietrzu unosi się promieniotwórczy pył. Wielu ludzi wyemigrowało na Marsa, gdzie usługują im androidy. Na Ziemi pozostali tylko nieliczni ubodzy i specjale (upośledzeni). Budynki mieszkalne są w prawie wszystkie opustoszałe. Większość gatunków zwierząt wymarła, więc posiadanie żywego pupila jest oznaką statusu i empatii. Główny bohater Rick Deckard jest policjantem i łowcą nagród, polującym na "niegrzeczne" androidy. Bada za pomocą odpowiednich narzędzi kto jest człowiekiem...

Pisarz odmalował ponury i niezwykle realistyczny obraz przyszłej Ziemi. Ludzki niepokój związany z kwestią androidów może tu wyrażać niepewność co do tożsamości człowieka i społeczeństwa. Czy człowiek i maszyna różnią się tylko umiejętnością odczuwania empatii? Czy androidy są w stanie nauczyć się odczuwać empatię, aby uniknąć śmierci? Jaką wartość ma religia w życiu człowieka? Co to znaczy być człowiekiem? Czy androidy zasługują na współczucie? Dlaczego androidy muszą przejść "na emeryturę" już po 4 latach? Dlaczego tworzy się je w ten sposób? Aby zaspokoić ludzką potrzebę zabijania czy raczej potrzebę władzy? I w końcu czy można być za bardzo empatycznym? Wydaje mi się, że książka próbuje zbadać jak długo może przetrwać idea życia, śmierci, religii i miłości w świecie, w którym empatia stała się miarą naszego istnienia. Problemem stało się znalezienie tego co jest ludzkie. Trudno jest tu ocenić, kto wygrywa w wojnie pomiędzy tym, co jest prawdziwe, fałszywe, tymczasowe czy nieskończone.

Nic tu nie jest proste. Nie wiadomo na 100% co tu jest prawdziwe a co fałszywe? Czy ludzie są ludźmi czy androidy są androidami. Historia zaczyna się dość niemrawo. Początkowo autor wprowadza nas w jej meandry. Wyjaśnia stworzone przez siebie elementy. Nowa religia i urządzenie do manipulowania ludzkimi nastojami od razu zwróciły moją uwagę. Trochę zdziwił mnie stworzony tu obraz kobiet. Słabych, zmanipulowanych, szalonych. Tempo rośnie stopniowo. Trzeba jednak dodać, że lektura obfituje w wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji. Warto wspomnieć, że nie ma tu zbyt wielu scen przemocy. Cieszy także fakt, że autor nie koloryzuje żadnego z bohaterów. Styl Philipa K. Dicka można nazwać minimalistycznym. Dodatkowo lektura jest nieco metafizyczna. Choć pisarz odpowiada na wiele postawionych tu pytań, to jednak sporo kwestii zostaje nierozstrzygniętych. Istnieją pewne fragmenty, które nie wydają się mieć sensu, podobnie jak działania bohaterów. Nie wiadomo dlaczego opuszczone przedmieścia wciąż zasila energia elektryczna i czysta woda, skąd pochodzi żywność, jakiego rodzaju paliwa się tu używa, skąd bierze się tlen w świecie bez roślinności, czy oprócz wspomnianych tu ZSRR, USA przetrwały inne kraje. Może autor planował kontynuację...

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - bambi12
bambi12
Przeczytane:2016-03-02, Przeczytałem, 52 książki 2016, Mam,

Już na początku pragnę zapewnić, że osoby, które oglądały "Łowcę androidów" z Harrisonem Fordem w roli głównej mogą bez wahania sięgnąć po powyższą powieść. Mimo że to właśnie na jej podstawie Ridley Scott nakręcił swój kinowy przebój to okazuje się, że można tu zauważyć więcej różnic niż podobieństw. Początkowo może to dziwić, jednak dołączony do tego wydania wstęp autorstwa Lecha Jęczmyka wiele wyjaśnia.
Przenosimy się do roku 2021 (w pierwszym wydaniu książki był to rok 1992). Akcja po raz pierwszy opublikowanej w 1968 roku powieści (polskie tłumaczenie ukazało się dopiero w 1995 roku) osadzona została w postapokaliptycznym San Francisco. W powietrzu unosi się promieniotwórczy pył. Wielu ludzi wyemigrowało na Marsa, gdzie usługują im androidy. Na Ziemi pozostali tylko nieliczni ubodzy i specjale (upośledzeni). Budynki mieszkalne są w prawie wszystkie opustoszałe. Większość gatunków zwierząt wymarła, więc posiadanie żywego pupila jest oznaką statusu i empatii. Główny bohater Rick Deckard jest policjantem i łowcą nagród, polującym na "niegrzeczne" androidy. Bada za pomocą odpowiednich narzędzi kto jest człowiekiem...

Pisarz odmalował ponury i niezwykle realistyczny obraz przyszłej Ziemi. Ludzki niepokój związany z kwestią androidów może tu wyrażać niepewność co do tożsamości człowieka i społeczeństwa. Czy człowiek i maszyna różnią się tylko umiejętnością odczuwania empatii? Czy androidy są w stanie nauczyć się odczuwać empatię, aby uniknąć śmierci? Jaką wartość ma religia w życiu człowieka? Co to znaczy być człowiekiem? Czy androidy zasługują na współczucie? Dlaczego androidy muszą przejść "na emeryturę" już po 4 latach? Dlaczego tworzy się je w ten sposób? Aby zaspokoić ludzką potrzebę zabijania czy raczej potrzebę władzy? I w końcu czy można być za bardzo empatycznym? Wydaje mi się, że książka próbuje zbadać jak długo może przetrwać idea życia, śmierci, religii i miłości w świecie, w którym empatia stała się miarą naszego istnienia. Problemem stało się znalezienie tego co jest ludzkie. Trudno jest tu ocenić, kto wygrywa w wojnie pomiędzy tym, co jest prawdziwe, fałszywe, tymczasowe czy nieskończone.

Nic tu nie jest proste. Nie wiadomo na 100% co tu jest prawdziwe a co fałszywe? Czy ludzie są ludźmi czy androidy są androidami. Historia zaczyna się dość niemrawo. Początkowo autor wprowadza nas w jej meandry. Wyjaśnia stworzone przez siebie elementy. Nowa religia i urządzenie do manipulowania ludzkimi nastojami od razu zwróciły moją uwagę. Trochę zdziwił mnie stworzony tu obraz kobiet. Słabych, zmanipulowanych, szalonych. Tempo rośnie stopniowo. Trzeba jednak dodać, że lektura obfituje w wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji. Warto wspomnieć, że nie ma tu zbyt wielu scen przemocy. Cieszy także fakt, że autor nie koloryzuje żadnego z bohaterów. Styl Philipa K. Dicka można nazwać minimalistycznym. Dodatkowo lektura jest nieco metafizyczna. Choć pisarz odpowiada na wiele postawionych tu pytań, to jednak sporo kwestii zostaje nierozstrzygniętych. Istnieją pewne fragmenty, które nie wydają się mieć sensu, podobnie jak działania bohaterów. Nie wiadomo dlaczego opuszczone przedmieścia wciąż zasila energia elektryczna i czysta woda, skąd pochodzi żywność, jakiego rodzaju paliwa się tu używa, skąd bierze się tlen w świecie bez roślinności, czy oprócz wspomnianych tu ZSRR, USA przetrwały inne kraje. Może autor planował kontynuację...

Link do recenzji
Avatar użytkownika - natasha92
natasha92
Przeczytane:2013-10-08, Przeczytałem, 52 książki - 2013,
Z fantastyką nigdy nie było mi po drodze. A od science fiction to już w szczególności trzymałam się z daleka. Taka tematyka kompletnie mnie nie interesowała. Nawet na tego typu film ciężko było mnie namówić. Jednakże od dłuższego czasu dążę ku rozwinięciu własnej osobowości, a tym samym poszerzeniu pewnych horyzontów. Jednym z moich planów jest zapoznanie się z dobrą fantastyką i dopiero wówczas wykreowanie własnego poglądu na jej temat. 
Philipa K. Dicka kojarzyłam już od jakiś dwóch lat, jednak wcześniej nikt by mnie nie zmusił, żebym chociaż przeczytała opisy z okładek jego dzieł. A tu patrzcie! Jestem już po przeczytaniu jednej z jego książek i nie zamierzam na tym poprzestać! Zaskoczeni? Ja tym bardziej. 
"Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?" przyciągnęło mnie do siebie przede wszystkim intrygującym tytułem. Zgodzicie się ze mną, że taki właśnie jest, prawda? Byłam ogromnie ciekawa odpowiedzi na zadane w nim pytanie, więc nikt nie mógł mnie odciągnąć od lektury tej pozycji. Tym razem nawet łóżko nie miało szans! W ten sposób następnego dnia w pracy byłam po prostu nieprzytomna. Dziękuję panie Dick! Marzę o jeszcze większej ilości nieprzespanych nocy z powodu spędzenia ich z Panem! A raczej z Pana dziełami...
Książka ""Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?" ma za zadanie odpowiedzenie sobie na pytanie kim jest człowiek oraz gdzie kończy się człowieczeństwo. Philip K. Dick stworzył w tym celu sztucznych ludzi, czyli groźne, pozbawione poczucia winy, współczucia oraz sumienia androidy.  Rick Deckard, który jest Łowcą zbiegłych androidów poddaje je testowi na współczucia. Jeżeli spotka istoty pozbawione empatii likwiduje je bez skrupułów, bez mrugnięcia okiem... Tylko czy nie zagubi na tej drodze własnego człowieczeństwa? 
Ale jak to wszystko się zaczęło...?
Przenosimy się do roku 2012, gdzie widzimy post-apokaliptyczną Ziemię po Ostatniej Wojnie Światowej. Radioaktywny pył nieustannie wywołuje choroby, a ONZ namawia ludzi do opuszczenia zniszczonej planety. Dlaczego więc ludzie wolą pozostać na ziemi, zajmując się między innymi tym, kto ma lepszego zwierzaka? Najważniejsze, żeby nie był sztuczny! Niestety to nie takie proste, bo prawie wszystkie zwierzęta wyginęły podczas wojny nuklearnej. Jednak ten kto ma prawdziwego konia, owcę albo kota to dopiero jest ktoś, więc wszyscy robią wszystko, żeby tylko je zdobyć! 
Obok zwykłych mieszkańców zniszczonej planety zaczynają pojawiać się roboty. Mają im pomóc w tej nowej, ciężkiej sytuacji w jakiej się znaleźli. Okazuje się jednak, że pomocnicy powoli zaczynają wymykać się spod kontroli i wręcz same stanowić zagrożenie dla ludzi... Jedyne słuszne rozwiązanie? Likwidacja zbuntowanych robotów. Jednak nie będzie to takie proste jak z pozoru się wydaje...
Być może książka "Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?" spodobała mi się z powodu poruszenia psychologicznego aspektu jakim jest człowieczeństwo. Czytelnik w trakcie lektury wraz z Rickem Deckardem odpowiada sobie na wiele trudnych, lecz ważnych w życiu pytań, zastanawia się na własną empatią, hierarchią wartości czy uczuć. 
Cieszę się, że zdecydowałam się na przeczytanie pierwszego w swoim życiu dzieła Philipa K. Dicka pod tytułem "Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?". Mam nadzieję, że w najbliższym czasie zapoznam się również z innymi jego pozycjami oraz, że będę miała okazję obejrzeć ekranizację tej książki z 1982 roku z Harrison Ford w roli głównej pod tytułem "Łowca androidów".
Link do recenzji
Avatar użytkownika - Van-chan
Van-chan
Przeczytane:2013-07-05, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,

Ostatnia Wojna Światowa zostawiła po sobie wizję zdewastowanego świata, gdzie większość znanych nam zwierząt przestała istnieć. Skażone środowisko wpłynęło nie tylko na przyrodę, ale również na ludzi, powodując u niektórych postępujące zmiany w wyglądzie i intelektualne uwstecznianie się. Ta część społeczeństwa, która została nadmiernie wystawiona na działanie środowiska, nazywa się specjalami lub kurzymi móżdżkami. Jedynym sposobem na ucieczkę z Ziemi jest emigracja na marsjańską kolonię, jednak niektórzy nie mogą sobie pozwolić na ten luksus. Do tych osób należy Rick Deckard – łowca zbiegłych z Marsa androidów. Staje przed nim nowe wyzwanie: sześć androidów model Nexus-6, których musi jak najszybciej się pozbyć, ale to nie jedyne jego zmartwienie…

Dick w „Blade Runner” stawia nam fundamentalne pytanie, gdzie kończy się człowieczeństwo. Książkowe androidy coraz bardziej przypominają nas, naśladują nasze zachowanie, starają się wtopić w społeczeństwo, zostać jego częścią, ale nie potrafią okazać empatii, która na dickowskiej Ziemi staję się ostatnią granicą, jakiej androidy na razie nie mogą przekroczyć. Po tym opisie można odnieść wrażenie, że „Blade Runner” jest jakimś futurystycznym traktatem filozoficznym, nic bardziej mylnego. Autor co prawda zadaje nam pewne egzystencjalne pytanie, lecz robi to w bardzo przystępny sposób. Czytelnik nie zostaje przytłoczony „treścią”, a to, czy będzie szukał tego drugiego dna, zależy od niego. Nawet jeśli nie będziemy chcieli wyszukiwać tu jakiegoś przesłania, to czeka na nas dobrze napisana książka, która ujmuje swoją oryginalnością, potrafi zaskoczyć i wciągnąć do swojego świata. Szczególnym walorem wydania REBISu są wyjątkowe zachwycające szkice Siudmaka. Jego rysunki znajdują się również w REBISowskim wydaniu „Diuny”.

Nie można tutaj jednoznacznie określić do kogo jest skierowana. Mnie samej wydaję się, że sięgnąć po tę pozycję może każdy. Dick nie tworzy typowego science fiction, więc nawet czytelnicy nie lubujący się w tego rodzaju książkach, mogą spróbować ją przeczytać, a nuż im się spodoba. Sama z ręką na sercu mogę szczerze polecić „Blade Runner”. Dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z książkami Dicka mogę polecić również pozycję, takie jak „Ubik” ( według mnie jego najlepsza książka ) oraz „Trzy stygmaty Palmera Eldritcha”.

Mam nadzieję, że w jakimś stopniu zachęciłam was do przeczytania. Ale pytanie, czy androidy marzą o elektrycznych owcach, zostawiam już wam.

Link do recenzji
Avatar użytkownika - bambi12
bambi12
Przeczytane:2016-03-02, Ocena: 4, Przeczytałem, 52 książki 2016, Mam,

Już na początku pragnę zapewnić, że osoby, które oglądały "Łowcę androidów" z Harrisonem Fordem w roli głównej mogą bez wahania sięgnąć po powyższą powieść. Mimo że to właśnie na jej podstawie Ridley Scott nakręcił swój kinowy przebój to okazuje się, że można tu zauważyć więcej różnic niż podobieństw. Początkowo może to dziwić, jednak dołączony do tego wydania wstęp autorstwa Lecha Jęczmyka wiele wyjaśnia.
Przenosimy się do roku 2021 (w pierwszym wydaniu książki był to rok 1992). Akcja po raz pierwszy opublikowanej w 1968 roku powieści (polskie tłumaczenie ukazało się dopiero w 1995 roku) osadzona została w postapokaliptycznym San Francisco. W powietrzu unosi się promieniotwórczy pył. Wielu ludzi wyemigrowało na Marsa, gdzie usługują im androidy. Na Ziemi pozostali tylko nieliczni ubodzy i specjale (upośledzeni). Budynki mieszkalne są w prawie wszystkie opustoszałe. Większość gatunków zwierząt wymarła, więc posiadanie żywego pupila jest oznaką statusu i empatii. Główny bohater Rick Deckard jest policjantem i łowcą nagród, polującym na "niegrzeczne" androidy. Bada za pomocą odpowiednich narzędzi kto jest człowiekiem...

Pisarz odmalował ponury i niezwykle realistyczny obraz przyszłej Ziemi. Ludzki niepokój związany z kwestią androidów może tu wyrażać niepewność co do tożsamości człowieka i społeczeństwa. Czy człowiek i maszyna różnią się tylko umiejętnością odczuwania empatii? Czy androidy są w stanie nauczyć się odczuwać empatię, aby uniknąć śmierci? Jaką wartość ma religia w życiu człowieka? Co to znaczy być człowiekiem? Czy androidy zasługują na współczucie? Dlaczego androidy muszą przejść "na emeryturę" już po 4 latach? Dlaczego tworzy się je w ten sposób? Aby zaspokoić ludzką potrzebę zabijania czy raczej potrzebę władzy? I w końcu czy można być za bardzo empatycznym? Wydaje mi się, że książka próbuje zbadać jak długo może przetrwać idea życia, śmierci, religii i miłości w świecie, w którym empatia stała się miarą naszego istnienia. Problemem stało się znalezienie tego co jest ludzkie. Trudno jest tu ocenić, kto wygrywa w wojnie pomiędzy tym, co jest prawdziwe, fałszywe, tymczasowe czy nieskończone.

Nic tu nie jest proste. Nie wiadomo na 100% co tu jest prawdziwe a co fałszywe? Czy ludzie są ludźmi czy androidy są androidami. Historia zaczyna się dość niemrawo. Początkowo autor wprowadza nas w jej meandry. Wyjaśnia stworzone przez siebie elementy. Nowa religia i urządzenie do manipulowania ludzkimi nastojami od razu zwróciły moją uwagę. Trochę zdziwił mnie stworzony tu obraz kobiet. Słabych, zmanipulowanych, szalonych. Tempo rośnie stopniowo. Trzeba jednak dodać, że lektura obfituje w wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji. Warto wspomnieć, że nie ma tu zbyt wielu scen przemocy. Cieszy także fakt, że autor nie koloryzuje żadnego z bohaterów. Styl Philipa K. Dicka można nazwać minimalistycznym. Dodatkowo lektura jest nieco metafizyczna. Choć pisarz odpowiada na wiele postawionych tu pytań, to jednak sporo kwestii zostaje nierozstrzygniętych. Istnieją pewne fragmenty, które nie wydają się mieć sensu, podobnie jak działania bohaterów. Nie wiadomo dlaczego opuszczone przedmieścia wciąż zasila energia elektryczna i czysta woda, skąd pochodzi żywność, jakiego rodzaju paliwa się tu używa, skąd bierze się tlen w świecie bez roślinności, czy oprócz wspomnianych tu ZSRR, USA przetrwały inne kraje. Może autor planował kontynuację...

Link do opinii
Avatar użytkownika - wkp
wkp
Przeczytane:2015-11-09, Ocena: 5, Przeczytałem,
ELEKTRYCZNE OWOCE, CZYLI OWCA ANDROIDÓW Gdyby spróbować wybrać z jakże bogatej i imponującej twórczości Dicka jedna jedyną książkę, jego opus magnum, bez którego nie można by było wyobrazić sobie tego autora, padłyby z pewnością dwa tytuły: ,,Ubik" i ,,Blade Runner". Ze względu na popularność filmowej adaptacji jednak to ,,Blade..." wysunąłby się z pewnością na prowadzenie. I nie ma się czemu dziwić - to w końcu jedna z najlepszych powieści Science Fiction jakie powstały i mimo upływu niemal półwiecza wciąż, a nawet z czasem coraz bardziej, pozostaje aktualna. Niedaleka przyszłość. Świat w jakim przyszło żyć Rickowi Deckardowi to ruina, która ocalała po Ostatniej Wojnie Światowej. Spustoszała, wyludniona, niemalże pozbawiona zwierząt, których posiadanie jest największym pragnieniem, prawie że pustynia zagrożona wypaczającym ludzi promieniowaniem. Ci, którzy tylko mogli, których było na to stać, albo nie zostali zmienieni przez radiację, przenieśli się na Marsa, gdzie żyją, jak w raju, obsługiwani przez coraz nowocześniejsze androidy. I to właśnie androidy są źródłem utrzymania dla Ricka, który na zlecenie policji poluje na te, które uciekły na Ziemię. Niestety, najnowsze zadanie usunięcia 6 niebezpiecznych nowych typów Nexus 6 sprawi, że Rick będzie musiał zrewidować własne poglądy co do życia, istnienia i tego, co za nie uważać należy... Cała głębia ,,Czy androidy marzą o elektrycznych owocach?" zasadza się nie na dywagacjach i filozoficznych analizach tematu, a prostym acz jakże skutecznym zbiegu - by pozwolić niby banalnym pytaniom i klasycznej akcji zaprzęgnąć emocje i myśli czytelnika do działania. A zaprzęgnąć jest do czego. Temat czy maszyna może być istotą równą żywej, autonomicznym bytem posiadającym uczucia i marzenia, czy może być bardziej ludzka od człowieka, już w roku 1968, kiedy to ,,Blade Runner" ukazał się po raz pierwszy, nie stanowił większego novum. Novum stało się jednak podejście do tematu. Dick nie odkrywa tu nowego lądu, on ląd dobrze zdawałoby się znany, eksploruje na obszarach, do jakich nie dotarli poprzednicy. Jego androidy chcą ,,żyć", chcą istnieć i chcą być samodzielne, ale brak im uczuć. Są chłodne, są wyrachowane, są obojętne wobec cierpienia człowieka, a zarazem czują nienawiść i czują także potrzebę bytu. Z tych sprzeczności wyrasta portret niejednoznaczny, prawdziwy i zmuszający do myślenia. Tak samo, jak i odczucia Ricka, który zaczyna współczuć niektórym andkom, ale w tym współczuciu szybko rozbrzmiewa ludzka hipokryzja i ułomności cielesne. Poza tym Dick, niewątpliwy szaleniec, choć w tym szaleństwie genialny, paranoik, znakomicie potrafi oddać targające nim emocje, a kulminacją zagubienia i paranoi staje się scena z Rickiem zabranym na posterunek policji. Scena perełka i prawdziwa eksplozja odczuć. Dlatego też polecam niniejszą pozycję każdemu ceniącemu książki, które nawet niepoważane gatunki wynoszą na wyżyny literackie. ,,Blade..." takie właśnie jest, a spuścizna Dicka, swoiste elektryczne owoce jego poglądów, profetyczne niemal wizje i ta auto parodystyczna satyra na SF, chyba już na zawsze pozostaną wzorem do naśladowania. Dodajcie jeszcze do tego genialne wydanie, rewelacyjnie zilustrowane przez Siudmaka, i otrzymacie książkę, którą przeczytać powinien absolutnie każdy. Każdy. A ja dziękuję wydawnictwu Rebis za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji. Recenzja opublikowana także na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2015/11/09/blade-runner-czy-androidy-marza-o-elektrycznych-owcach-philip-k-dick/
Link do opinii
Avatar użytkownika - Almiria
Almiria
Przeczytane:2015-09-06, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2015,
Trudno jest odkrywczo ocenić jedno z najbardziej popularnych dzieł autora stawianego w światowej czołówce literatury science-fiction, ponieważ została ona oceniana i analizowana tak wiele razy, że boję się, że moje spostrzeżenia staną się tylko banalną translacją tego, co napisali ludzie znacznie ode mnie mądrzejsi i bieglejsi w sztuce pisania. Jednak jest parę myśli, którymi chciałabym się podzielić. Pomimo że jest to bardzo przyjemna, dość łatwa w odbiorze (jak na Dicka) opowieść, jest pełna analogii i skłania do refleksji nie tylko nad tym jak mogłaby wyglądać przyszłość, ale również nad tym jak wygląda nasza teraźniejszość, przez pryzmat myślenia sprzed paru dekad. Niesamowitym jest jak trudno jest przewidzieć przyszłość, choćby na parę lat do przodu i to w kwestii rzeczy najbanalniejszych, a pomimo to autorzy fantastyki się nie poddają. Ja również nie będę się poddawać i dalej będę czytać tego typu literaturę, która pozwala mi na rozwój w niekoniecznie mierzalnym kierunku.
Link do opinii
Avatar użytkownika - tlenianka
tlenianka
Przeczytane:2014-12-17, Ocena: 5, Przeczytałem, 26 książek 2014,
Wysłuchałam w wersji audiobook. Historia ciekawie napisana, wciągnęła mnie bez reszty. Poza tym, nagranie jej w formie słuchowiska było super pomysłem. Chwilami miałam wrażenie jakbym znajdowała się w książce. Oczywiście trochę zdziwił mnie fakt, iż w dobie humanoidalnych androidów, dokumentacja na ich temat przekazywana jest w formie papierowej. Ale biorąc pod uwagę, że nawet teraz gdy komputery i przechowywanie danych w formie elektronicznej są tak powszechne, jakoś trudno mi sobie wyobrazić aby papierologia zniknęła z urzędów.
Link do opinii
Inne książki autora
Top 5 książek
Złodziejka książek
Markus Zusak
Okładka książki - Złodziejka książek
Ostatnia królowa
Gortner C.W.
Okładka książki - Ostatnia królowa
Dziewczyny z Syberii
Anna Herbich
Okładka książki - Dziewczyny z Syberii
Reklamy