Recenzja czytelnika granice.pl

Kup Teraz

Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?

Philip K. Dick

Ocena ( 9 osób )
5.2
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2011-02-01
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 9788375101317
Liczba stron: 272
Dodał/a książkę:
Dodał/a recenzję: Agnieszka Chmielewska-Mulka

Już na początku pragnę zapewnić, że osoby, które oglądały "Łowcę androidów" z Harrisonem Fordem w roli głównej mogą bez wahania sięgnąć po powyższą powieść. Mimo że to właśnie na jej podstawie Ridley Scott nakręcił swój kinowy przebój to okazuje się, że można tu zauważyć więcej różnic niż podobieństw. Początkowo może to dziwić, jednak dołączony do tego wydania wstęp autorstwa Lecha Jęczmyka wiele wyjaśnia.
Przenosimy się do roku 2021 (w pierwszym wydaniu książki był to rok 1992). Akcja po raz pierwszy opublikowanej w 1968 roku powieści (polskie tłumaczenie ukazało się dopiero w 1995 roku) osadzona została w postapokaliptycznym San Francisco. W powietrzu unosi się promieniotwórczy pył. Wielu ludzi wyemigrowało na Marsa, gdzie usługują im androidy. Na Ziemi pozostali tylko nieliczni ubodzy i specjale (upośledzeni). Budynki mieszkalne są w prawie wszystkie opustoszałe. Większość gatunków zwierząt wymarła, więc posiadanie żywego pupila jest oznaką statusu i empatii. Główny bohater Rick Deckard jest policjantem i łowcą nagród, polującym na "niegrzeczne" androidy. Bada za pomocą odpowiednich narzędzi kto jest człowiekiem...

Pisarz odmalował ponury i niezwykle realistyczny obraz przyszłej Ziemi. Ludzki niepokój związany z kwestią androidów może tu wyrażać niepewność co do tożsamości człowieka i społeczeństwa. Czy człowiek i maszyna różnią się tylko umiejętnością odczuwania empatii? Czy androidy są w stanie nauczyć się odczuwać empatię, aby uniknąć śmierci? Jaką wartość ma religia w życiu człowieka? Co to znaczy być człowiekiem? Czy androidy zasługują na współczucie? Dlaczego androidy muszą przejść "na emeryturę" już po 4 latach? Dlaczego tworzy się je w ten sposób? Aby zaspokoić ludzką potrzebę zabijania czy raczej potrzebę władzy? I w końcu czy można być za bardzo empatycznym? Wydaje mi się, że książka próbuje zbadać jak długo może przetrwać idea życia, śmierci, religii i miłości w świecie, w którym empatia stała się miarą naszego istnienia. Problemem stało się znalezienie tego co jest ludzkie. Trudno jest tu ocenić, kto wygrywa w wojnie pomiędzy tym, co jest prawdziwe, fałszywe, tymczasowe czy nieskończone.

Nic tu nie jest proste. Nie wiadomo na 100% co tu jest prawdziwe a co fałszywe? Czy ludzie są ludźmi czy androidy są androidami. Historia zaczyna się dość niemrawo. Początkowo autor wprowadza nas w jej meandry. Wyjaśnia stworzone przez siebie elementy. Nowa religia i urządzenie do manipulowania ludzkimi nastojami od razu zwróciły moją uwagę. Trochę zdziwił mnie stworzony tu obraz kobiet. Słabych, zmanipulowanych, szalonych. Tempo rośnie stopniowo. Trzeba jednak dodać, że lektura obfituje w wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji. Warto wspomnieć, że nie ma tu zbyt wielu scen przemocy. Cieszy także fakt, że autor nie koloryzuje żadnego z bohaterów. Styl Philipa K. Dicka można nazwać minimalistycznym. Dodatkowo lektura jest nieco metafizyczna. Choć pisarz odpowiada na wiele postawionych tu pytań, to jednak sporo kwestii zostaje nierozstrzygniętych. Istnieją pewne fragmenty, które nie wydają się mieć sensu, podobnie jak działania bohaterów. Nie wiadomo dlaczego opuszczone przedmieścia wciąż zasila energia elektryczna i czysta woda, skąd pochodzi żywność, jakiego rodzaju paliwa się tu używa, skąd bierze się tlen w świecie bez roślinności, czy oprócz wspomnianych tu ZSRR, USA przetrwały inne kraje. Może autor planował kontynuację...

szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
bambi12 plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-03-02, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2016,Mam,

Już na początku pragnę zapewnić, że osoby, które oglądały "Łowcę androidów" z Harrisonem Fordem w roli głównej mogą bez wahania sięgnąć po powyższą powieść. Mimo że to właśnie na jej podstawie Ridley Scott nakręcił swój kinowy przebój to okazuje się, że można tu zauważyć więcej różnic niż podobieństw. Początkowo może to dziwić, jednak dołączony do tego wydania wstęp autorstwa Lecha Jęczmyka wiele wyjaśnia.
Przenosimy się do roku 2021 (w pierwszym wydaniu książki był to rok 1992). Akcja po raz pierwszy opublikowanej w 1968 roku powieści (polskie tłumaczenie ukazało się dopiero w 1995 roku) osadzona została w postapokaliptycznym San Francisco. W powietrzu unosi się promieniotwórczy pył. Wielu ludzi wyemigrowało na Marsa, gdzie usługują im androidy. Na Ziemi pozostali tylko nieliczni ubodzy i specjale (upośledzeni). Budynki mieszkalne są w prawie wszystkie opustoszałe. Większość gatunków zwierząt wymarła, więc posiadanie żywego pupila jest oznaką statusu i empatii. Główny bohater Rick Deckard jest policjantem i łowcą nagród, polującym na "niegrzeczne" androidy. Bada za pomocą odpowiednich narzędzi kto jest człowiekiem...


Pisarz odmalował ponury i niezwykle realistyczny obraz przyszłej Ziemi. Ludzki niepokój związany z kwestią androidów może tu wyrażać niepewność co do tożsamości człowieka i społeczeństwa. Czy człowiek i maszyna różnią się tylko umiejętnością odczuwania empatii? Czy androidy są w stanie nauczyć się odczuwać empatię, aby uniknąć śmierci? Jaką wartość ma religia w życiu człowieka? Co to znaczy być człowiekiem? Czy androidy zasługują na współczucie? Dlaczego androidy muszą przejść "na emeryturę" już po 4 latach? Dlaczego tworzy się je w ten sposób? Aby zaspokoić ludzką potrzebę zabijania czy raczej potrzebę władzy? I w końcu czy można być za bardzo empatycznym? Wydaje mi się, że książka próbuje zbadać jak długo może przetrwać idea życia, śmierci, religii i miłości w świecie, w którym empatia stała się miarą naszego istnienia. Problemem stało się znalezienie tego co jest ludzkie. Trudno jest tu ocenić, kto wygrywa w wojnie pomiędzy tym, co jest prawdziwe, fałszywe, tymczasowe czy nieskończone.


Nic tu nie jest proste. Nie wiadomo na 100% co tu jest prawdziwe a co fałszywe? Czy ludzie są ludźmi czy androidy są androidami. Historia zaczyna się dość niemrawo. Początkowo autor wprowadza nas w jej meandry. Wyjaśnia stworzone przez siebie elementy. Nowa religia i urządzenie do manipulowania ludzkimi nastojami od razu zwróciły moją uwagę. Trochę zdziwił mnie stworzony tu obraz kobiet. Słabych, zmanipulowanych, szalonych. Tempo rośnie stopniowo. Trzeba jednak dodać, że lektura obfituje w wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji. Warto wspomnieć, że nie ma tu zbyt wielu scen przemocy. Cieszy także fakt, że autor nie koloryzuje żadnego z bohaterów. Styl Philipa K. Dicka można nazwać minimalistycznym. Dodatkowo lektura jest nieco metafizyczna. Choć pisarz odpowiada na wiele postawionych tu pytań, to jednak sporo kwestii zostaje nierozstrzygniętych. Istnieją pewne fragmenty, które nie wydają się mieć sensu, podobnie jak działania bohaterów. Nie wiadomo dlaczego opuszczone przedmieścia wciąż zasila energia elektryczna i czysta woda, skąd pochodzi żywność, jakiego rodzaju paliwa się tu używa, skąd bierze się tlen w świecie bez roślinności, czy oprócz wspomnianych tu ZSRR, USA przetrwały inne kraje. Może autor planował kontynuację...

wkp plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-11-09, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,
ELEKTRYCZNE OWOCE, CZYLI OWCA ANDROIDÓW

Gdyby spróbować wybrać z jakże bogatej i imponującej twórczości Dicka jedna jedyną książkę, jego opus magnum, bez którego nie można by było wyobrazić sobie tego autora, padłyby z pewnością dwa tytuły: ,,Ubik" i ,,Blade Runner". Ze względu na popularność filmowej adaptacji jednak to ,,Blade..." wysunąłby się z pewnością na prowadzenie. I nie ma się czemu dziwić - to w końcu jedna z najlepszych powieści Science Fiction jakie powstały i mimo upływu niemal półwiecza wciąż, a nawet z czasem coraz bardziej, pozostaje aktualna.

Niedaleka przyszłość. Świat w jakim przyszło żyć Rickowi Deckardowi to ruina, która ocalała po Ostatniej Wojnie Światowej. Spustoszała, wyludniona, niemalże pozbawiona zwierząt, których posiadanie jest największym pragnieniem, prawie że pustynia zagrożona wypaczającym ludzi promieniowaniem. Ci, którzy tylko mogli, których było na to stać, albo nie zostali zmienieni przez radiację, przenieśli się na Marsa, gdzie żyją, jak w raju, obsługiwani przez coraz nowocześniejsze androidy. I to właśnie androidy są źródłem utrzymania dla Ricka, który na zlecenie policji poluje na te, które uciekły na Ziemię. Niestety, najnowsze zadanie usunięcia 6 niebezpiecznych nowych typów Nexus 6 sprawi, że Rick będzie musiał zrewidować własne poglądy co do życia, istnienia i tego, co za nie uważać należy...

Cała głębia ,,Czy androidy marzą o elektrycznych owocach?" zasadza się nie na dywagacjach i filozoficznych analizach tematu, a prostym acz jakże skutecznym zbiegu - by pozwolić niby banalnym pytaniom i klasycznej akcji zaprzęgnąć emocje i myśli czytelnika do działania. A zaprzęgnąć jest do czego. Temat czy maszyna może być istotą równą żywej, autonomicznym bytem posiadającym uczucia i marzenia, czy może być bardziej ludzka od człowieka, już w roku 1968, kiedy to ,,Blade Runner" ukazał się po raz pierwszy, nie stanowił większego novum. Novum stało się jednak podejście do tematu. Dick nie odkrywa tu nowego lądu, on ląd dobrze zdawałoby się znany, eksploruje na obszarach, do jakich nie dotarli poprzednicy. Jego androidy chcą ,,żyć", chcą istnieć i chcą być samodzielne, ale brak im uczuć. Są chłodne, są wyrachowane, są obojętne wobec cierpienia człowieka, a zarazem czują nienawiść i czują także potrzebę bytu. Z tych sprzeczności wyrasta portret niejednoznaczny, prawdziwy i zmuszający do myślenia. Tak samo, jak i odczucia Ricka, który zaczyna współczuć niektórym andkom, ale w tym współczuciu szybko rozbrzmiewa ludzka hipokryzja i ułomności cielesne.

Poza tym Dick, niewątpliwy szaleniec, choć w tym szaleństwie genialny, paranoik, znakomicie potrafi oddać targające nim emocje, a kulminacją zagubienia i paranoi staje się scena z Rickiem zabranym na posterunek policji. Scena perełka i prawdziwa eksplozja odczuć.

Dlatego też polecam niniejszą pozycję każdemu ceniącemu książki, które nawet niepoważane gatunki wynoszą na wyżyny literackie. ,,Blade..." takie właśnie jest, a spuścizna Dicka, swoiste elektryczne owoce jego poglądów, profetyczne niemal wizje i ta auto parodystyczna satyra na SF, chyba już na zawsze pozostaną wzorem do naśladowania. Dodajcie jeszcze do tego genialne wydanie, rewelacyjnie zilustrowane przez Siudmaka, i otrzymacie książkę, którą przeczytać powinien absolutnie każdy. Każdy. A ja dziękuję wydawnictwu Rebis za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.

Recenzja opublikowana także na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2015/11/09/blade-runner-czy-androidy-marza-o-elektrycznych-owcach-philip-k-dick/
Almiria plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-09-06, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2015,
Trudno jest odkrywczo ocenić jedno z najbardziej popularnych dzieł autora stawianego w światowej czołówce literatury science-fiction, ponieważ została ona oceniana i analizowana tak wiele razy, że boję się, że moje spostrzeżenia staną się tylko banalną translacją tego, co napisali ludzie znacznie ode mnie mądrzejsi i bieglejsi w sztuce pisania. Jednak jest parę myśli, którymi chciałabym się podzielić. Pomimo że jest to bardzo przyjemna, dość łatwa w odbiorze (jak na Dicka) opowieść, jest pełna analogii i skłania do refleksji nie tylko nad tym jak mogłaby wyglądać przyszłość, ale również nad tym jak wygląda nasza teraźniejszość, przez pryzmat myślenia sprzed paru dekad. Niesamowitym jest jak trudno jest przewidzieć przyszłość, choćby na parę lat do przodu i to w kwestii rzeczy najbanalniejszych, a pomimo to autorzy fantastyki się nie poddają. Ja również nie będę się poddawać i dalej będę czytać tego typu literaturę, która pozwala mi na rozwój w niekoniecznie mierzalnym kierunku.
tlenianka plusminus Linia koment
Przeczytane:2014-12-17, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,26 książek 2014,
Wysłuchałam w wersji audiobook. Historia ciekawie napisana, wciągnęła mnie bez reszty. Poza tym, nagranie jej w formie słuchowiska było super pomysłem. Chwilami miałam wrażenie jakbym znajdowała się w książce. Oczywiście trochę zdziwił mnie fakt, iż w dobie humanoidalnych androidów, dokumentacja na ich temat przekazywana jest w formie papierowej. Ale biorąc pod uwagę, że nawet teraz gdy komputery i przechowywanie danych w formie elektronicznej są tak powszechne, jakoś trudno mi sobie wyobrazić aby papierologia zniknęła z urzędów.
gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
zxcc65 Linia koment
Przeczytane:2016-04-27, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,2016,Mam,
Kirika Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Linia koment
Przeczytane:, Na półkach:
ja_rus Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
natasha92 Linia koment
Przeczytane:2013-10-08, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,52 książki - 2013,
Dizzy Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Van-chan Linia koment
Przeczytane:2013-07-05, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,Mam,
LikierCzekoladow Linia koment
Przeczytane:2013-05-28, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 książki - 2013,
Ruczek Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
break
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów