Recenzja czytelnika granice.pl

Kup Teraz

Czy wspominałam, że Cię kocham?

Estelle Maskame

Ocena ( 11 osób )
5.5
Wydawnictwo: Feeria
Data wydania: 2015-10-21
Kategoria: Dla młodzieży
ISBN: 9788372295149
Liczba stron: 403
Dodał/a książkę:
Dodał/a recenzję: ivka86

Eden przyjechała do Santa Monica na 8 długich tygodni. Do  nowej rodziny swojego ojca. Perspektywa spędzenia dwóch miesięcy z obcymi sobie ludźmi nie jest dla niej zbyt atrakcyjna. Jednak jakimś cudem dziewczyna ulega namowom swojego ojca, który nie odzywał się do niej przez trzy lata i postanawia pojechać do niego na wakacje. Co ją do tego skłoniło, sama nie wie. Ale już po pierwszym spotkaniu z tatą, stwierdza, że to był zły pomysł. Zapowiadają się dłuugie wakacje, które raczej nie będą należeć do najszczęśliwszego okresu w życiu Eden.

     Po przyjeździe do domu ojca dziewczynę wita Ella, macocha, oraz dwójka młodszych przyrodnich braci - Jamie i Chase. Ale ale, coś się nie zgadza. Eden wie, że ma jeszcze jednego brata, tylko gdzie on się podział? Tego nikt nie wie. Taylor, trzeci przyrodni brat Eden, zjawia się z hukiem podczas popołudniowego grilla. Zły na cały świat wpada wściekły do ogrodu i zachowuje się jak typowy dupek. Dziewczyna od pierwszej chwili nie polubiła chłopaka za jego zachowanie. Tylko dlaczego nikt jej nie uprzedził, że trzeci- najstarszy brat- ma siedemnaście lat i jest tak nieziemsko przystojny?!

     "Czy wspominałam, że Cię kocham?" to historia o zakazanej miłości pomiędzy rodzeństwem przyrodnim, wzajemnej fascynacji i zmaganiu się z problemami i przeszłością. Powieść byłaby naprawdę ciekawa i absorbująca, gdyby nie główna bohaterka Eden. O matko, jak ona działała mi na nerwy! Chwilami zachowywała się jak rozkapryszone dziecko, aby za chwilę umoralniać innych. No sorry, ale brakuje mi tutaj konsekwencji. Nie wiem, mam wrażenie że ta dziewczyna nie ma za grosz szacunku dla siebie. Gdyby mój ukochany co chwilę wracał do swojej byłej dziewczyny, to bym powiedziała "Goodbye". No halo! Która szanująca się dziewczyna zaakceptowałaby takie wybryki? Ja na pewno nie. Ja wiem, Taylor i jego problemy i tajemnice. Ale to nie wyjaśnia jego zachowania. No ale być może ja za dużo oczekuję od siedemnastolatków. W końcu to nadal tylko nastolatkowie, nieprawdaż?

   Ponarzekałam na Eden, to teraz czas na Taylora. Z początku wydawał się intrygującą postacią. Te jego fochy i bycie niegrzecznym chłopcem od razu sprawiły, że odgadłam iż chłopaka coś gryzie, skrywa jakąś tajemnicę. Im dalej czytamy, tym więcej o nim się dowiadujemy. Co prawda na początku myślałam, że chłopak ma jakąś chorobę, z którą nie może się pogodzić. Ale jednak to nie było to.Resztę doczytacie w książce.

    Czy powieść Estelle Maskame wyróżnia się na tle innych romansów dla młodzieży - tego nie wiem, bo takiej literatury czytam niewiele. Jednak wydaje mi się, że autorka miała ciekawy pomysł, któremu zaszkodziły niedopracowane postacie. Porusza ona trudny problem zakazanej miłości. Jednak z drugiej strony tak sobie myślę, jakie pokrewieństwo jest między dwiema obcymi osobami, które zostały połączone ze sobą "papierkiem" swoich rodziców? Żadne. Niemniej można się zastanawiać czy taka miłość jest dozwolona. Zapewne tutaj chodzi o to "co ludzie powiedzą?", to nie przystoi itd. itp.

     Powieść "Czy wspominałam, że Cię kocham?" czyta się szybko i w miarę przyjemnie. Język prosty i niewyszukany sprawia, że łatwo wciągnąć się w historię Taylera i Eden. Na pewno będzie to miła i niezobowiązująca odskocznia od trudniejszych pozycji. Czy sięgnę po drugą część historii o zakazanej  miłości? Zapewne tak. Ciekawi mnie jak potoczą się losy tej dwójki.

Czy polecam? Owszem, ale tylko osobom, które lubią tego typu lektury.

 

szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
Simi_48 plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-11-20, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2016,Mam,


Czasami miłość przychodzi niespodziewanie. Uderza w momencie, kiedy nie jesteśmy na nią przygotowani. Nie zawsze jest łatwa. Często oznacza łzy i ból. Nie spodziewamy się jej. Być może nie chcemy, ale los ma na ten temat inne zdanie. Zaczynamy coś czuć do osoby, która nigdy nie powinna być dla nas kimś więcej. Bronimy się przed tym i udajemy, że nic się nie stało. Tylko że to wzajemne przyciąganie, iskierka, która pragnie wzniecić ogień, nie przemija. Możemy założyć najlepszą zbroję, a i tak znajdzie miejsce, w którym może się przedostać i w nas trafić. Miłość nie przejmuje się konsekwencjami. Walczy z rozumem i robi wszystko, by wygrać. Czasami rani, kiedy indziej raduje. Ludzie często podejmują decyzje, które mają na celu jej powstrzymanie. Chcą ją zatrzymać, sprawić, by tak bardzo nie raniła. Nie wiedzą tylko, że w ten sposób narażają się na jeszcze większy ból. Pragną postąpić dobrze i nie zranić innych, niszcząc samych siebie. Miłość nie jest łatwa. Każdy z nas musi podjąć decyzję, czy pozwoli jej rozkwitnąć, czy może odrzuci niczym chwast. Kochani, książka, którą dziś zrecenzuję, całkowicie mną zawładnęła i sprawiła, że nie mogę przestać o niej myśleć. Pokochałam ją całym sercem. Dużo słyszałam o serii ,,Dimily". Miłość między przyrodnim rodzeństwem zdobyła serduszka wielu czytelniczek. Nie spodziewałam się, że ze mną również tak będzie. Lekka, intrygująca, poruszająca, romantyczna powieść, którą czyta się na jednym oddechu. ,,Czy wspominałam, że Cię kocham" to jedna z tych pozycji, o których się nie zapomina. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak bardzo się cieszę, że mam na półce całą trylogię. Gdybym zaczęła ją czytać bez wydania kolejnych części, byłabym jak uzależniony na odwyku. Dzięki księgarni internetowej PanTomasz.pl miałam okazję poznać serię, o której nie sposób zapomnieć. Estelle Maskame stworzyła powieść pełną emocji, poruszającą do głębi duszy, powodującą palpitację serce i wciągającą bez reszty. Zapraszam na recenzję!

 



,,Wiesz — mruczy, bawiąc się poduszkami — nigdy nie oglądałem Króla Lwa z żadną dziewczyną. 

 Prostuję się i z bólem serca wpatruję się w ekran. 

 -Cśśś. - Uciszam go ruchem ręki. - Mufasa nie żyję, Jake. Okaż trochę szacunku. 

 -Boże, błogosław Mufasę. Niech spoczywa w pokoju w animowanym niebie — mówi z powagą. Uśmiecha się, przekrzywia głowę i opiera się na łokciach. "



Rodzice Eden Munro rozwiedli się już kilka lat temu i od tego czasu dziewczyna nie widziała swojego ojca. Teraz jedzie z Portland do Santa Monica w Kalifornii, by spędzić lato z nim i jego nową rodziną: żoną i jej trzema synami, z których każdy jest obdarzony silnym charakterem. Najstarszy z nich, Tyler Bruce, to zbuntowany nastolatek o wybuchowej naturze i wybujałym ego, kompletne przeciwieństwo przyrodniej siostry. On i jego paczka biorą Eden pod swoje skrzydła, pozwalając jej doświadczyć zupełnie nowych dla niej przeżyć – imprez, plażowania i… łamania zasad. Tyler pozostaje dla niej zagadką, a im bardziej stara się go rozgryźć, tym mniej o nim wie i tym bardziej czuje, że rodzi się między nimi coś więcej. A przecież nie powinna interesować się swoim przyrodnim bratem w ten sposób. To zakazane!

Ale jak powstrzymać uczucia, których nie da się opanować?



,,-Myślałam, że taki twardziel jak ty zniesie wszystko. 

 Wciska pięści w kieszenie spodni i odwraca wzrok do okna. Przez krótką chwilę po prostu gapi się w niebo ze smutkiem w oczach. Między kolejnymi fajerwerkami słyszę jego głęboki oddech. Mruga gwałtownie i zerka na mnie przez ramię. 

 -A ja myślałem, że się domyślisz, że wcale nie jestem twardzielem."



Kiedy cztery lata temu, ojciec Eden odszedł od rodziny, dziewczyna nie spodziewała się, że zaprzestanie z nią kontaktu. Zawsze miała z nim dobry kontakt, aż tu nagle, w jednym momencie go zabrakło. Nie dzwonił, nie pisała, nie składał nawet życzeń na święta, czy urodziny. Zapadł się pod ziemię. Aż tu nagle pewnego dnia, po tylu latach rozłąki, zaprosił Eden, by poznała jego nową rodzinę. Jechać, czy nie jechać? Dziewczyna zdecydowała się spędzić z nim wakacje, a przy okazji zwiedzić Santa Monica. Szalone imprezy, gorące flirty, wolność i... trójka przyrodnich braci, z czego ten najstarszy od początku pała do niej niechęcią. Buntowniczy, agresywny chłopak intryguje ją. Eden postanawia odkryć jego tajemnicę, ale nie spodziewa się, że Tyler ma również drugą twarz, w której już niedługo się zakocha. Miłość między tą dwójką nigdy nie powinna się zdarzyć. Kontrowersje, niesmak rodziny, a przede wszystkim sekrety chłopaka im zagrażają. Czy Eden postanowi walczyć o miłość? A może odpuści?



,,Usta Tylera znaczą moją skórę szlakiem pocałunków, podczas gdy jego dłonie odkrywają moje ciało niczym niezbadany ląd. Jedna z nich wędruje leniwie między talią a twarzą. Gładzi kciukiem mój policzek, dzieląc się ze mną swoim aksamitnym ciepłem. Pragnę, żeby ta chwila trwała wiecznie, choć tracę oddech i wczepiam się palcami w jego włosy. Nie chcę sprawiać mu bólu, ale wyginam się w łuk i szarpię je delikatnie."



,,Czy wspominałam, że Cię kocham" o jedna z tych powieści, która na długo zapadają w pamięć. Poruszająca, romantyczna, wciągająca historia opowiadająca o niebezpiecznym uczuciu, które może skrzywdzić innych, niepohamowanym pożądaniu, którego nie można zatrzymać, walce z przeszłością i o przyszłość. Ukazuje przemiany zachodzące w człowieku, poznawanie własnej tożsamości. Nie brak tu łez i bólu. Relacja między Eden a Tylerem jest mocna, niepowstrzymana. Ta dwójka można powiedzieć, że jest sobie przeznaczona, ale ich miłość jest czymś zakazanym, bulwersującym społeczeństwo. Bohaterzy popełniają swoje błędy. Uczą się samych siebie i próbują powstrzymać uczucie, które ich połączyło, co nie jest łatwe. Zaskoczyło mnie zakończenie. Nie spodziewałam się takiego zwrotu akcji. Na szczęście autorka napisała kontynuację, bo inaczej byłabym bardzo zawiedziona. Estelle Maskame porusza temat tabu, miłości między przybranym rodzeństwem, której inni nie potrafią zaakceptować oraz trudnych relacji rodzinnych, które mają wpływ na całe życie. Możecie powiedzieć, że obecnie wszystkie powieści młodzieżowe są takie same. Nic nie może was zaskoczyć. Wiecie co, nie ma to dla mnie większego znaczenia. Ważne, by książka mnie zaciekawiła i sprawiła, że nie mogę się od niej oderwać. A że większość porusza temat miłości, często zakazanej nie przeszkadza mi, ponieważ każda z nich jest inna. Nie ma dwóch takich samych książek, a radość odkrywania nowego świata, jest intrygująca. ,,Czy wspominałam, że cię kocham" okazała się wspaniałą, potrafiącą oderwać od rzeczywistości powieścią, która podbiła moje serce i stała się jedną z ulubionych. Zniszczyła mnie, uleczyła i zaczarowała. Jednym słowem — NIESAMOWITA!



,,Patrzę na jego palce. Gapię się na jego rękę, powstrzymując żółć, która podchodzi mi do gardła. 

 -Proszę, nie utrudniaj — mówię, nie podnosząc wzroku. 

 -Chcę być z tobą — szepcze. Chwyta mnie za rękę i ściska ją mocno na wypadek, gdybym próbowała się wyrwać. Splata palce z moimi. Nie mam wyjścia, muszę na niego spojrzeć, muszę popatrzeć w jego pełne łez oczy. Nigdy nie widziałam go tak... rozdartego. - Nie rozumiesz? Nie chodzi o to, że pozwalasz mi zapomnieć. Taki właśnie jestem, Eden. Oto cały ja. Takim, jakim widzisz mnie teraz. Sprawiasz, że jestem kompletnie rozbity, ale to nic, bo właśnie taki jestem. Rozbity. Uwielbiam to, że przy tobie mogę być sobą. Bo ci ufam. Jesteś jedyną osobą, której zależało na mnie na tyle, żeby próbować mnie rozgryźć."



Eden jest odważną, ciekawską młodą kobietą. Bardzo przeżyła rozwód rodziców oraz okrutne komentarze na temat swojej wagi od przyjaciółek. Mimo ego wszystkiego nie poddała się i walczy z całych sił o samą siebie. Czasami podejmuje głupie decyzje, z którymi się nie zgadzam. Zbyt wielką wagę przywiązuje do słów innych. Eden jest waleczną, łagodną osobę, która chciałaby pomóc wszystkim. Zdobyła moją sympatię swoją niezłomnością i ciekawością świata. Tyler to buntownik. Nienawidzi jakichkolwiek zasad i stara się, jak może by popsuć humor innym. W głębi serca jest dobrą, samotną osobą, ale przyjmuje maskę twardziela. Odważny, męski, czasami arogancki chłopak miał trudne dzieciństwo, które nie daje o sobie zapomnieć. Ta dwójka w cudowny sposób się uzupełnia. Są dla siebie stworzenie, ale czy będą mieli odwagę powiedzieć światu o łączącej ich więzi? Rachel to wieczna optymistka, beznadziejnie zakochana w pewnym chłopaku, dla którego zrobi wszystko. Pragnie miłości nie tylko dla siebie, ale również swoich przyjaciół. Tifanni jest dziewczyną Tylera, która nie potrafi pogodzić się z przegraną. By zdobyć to, co chce, przejdzie się nawet po trupach. Bohaterowie tej książki są pełni niespodzianek, a ich historie wciągają bez końca i odrywają od rzeczywistości.



,,Szydzimy z siebie, odkąd tu przyjechałam, i kłócimy się, żeby poznać nawzajem swoje słabości. Moją jest brak pewności siebie. Słabością Tylera jest prawda."



,,Czy wspominałam, że Cię kocham" to poruszająca, intrygująca powieść, w której nie sposób się nie zakochać. Pełna emocji, niepohamowanego pożądania, odnajdywania samego siebie historia, która zajęła stałe miejsce w moim sercu. Nie spodziewałam się, że będzie aż tak dobra. Zaskakiwała mnie na każdym kroku i sprawiała, że serce biło szybciej. Niesamowita powieść, której żaden fan New Adult nie może ominąć. Potrafi oderwać od rzeczywistości i polepszyć pochmurny dzień. Polecam!

ivka86 plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-09-16, Na półkach: Przeczytałem,

Eden przyjechała do Santa Monica na 8 długich tygodni. Do  nowej rodziny swojego ojca. Perspektywa spędzenia dwóch miesięcy z obcymi sobie ludźmi nie jest dla niej zbyt atrakcyjna. Jednak jakimś cudem dziewczyna ulega namowom swojego ojca, który nie odzywał się do niej przez trzy lata i postanawia pojechać do niego na wakacje. Co ją do tego skłoniło, sama nie wie. Ale już po pierwszym spotkaniu z tatą, stwierdza, że to był zły pomysł. Zapowiadają się dłuugie wakacje, które raczej nie będą należeć do najszczęśliwszego okresu w życiu Eden.




     Po przyjeździe do domu ojca dziewczynę wita Ella, macocha, oraz dwójka młodszych przyrodnich braci - Jamie i Chase. Ale ale, coś się nie zgadza. Eden wie, że ma jeszcze jednego brata, tylko gdzie on się podział? Tego nikt nie wie. Taylor, trzeci przyrodni brat Eden, zjawia się z hukiem podczas popołudniowego grilla. Zły na cały świat wpada wściekły do ogrodu i zachowuje się jak typowy dupek. Dziewczyna od pierwszej chwili nie polubiła chłopaka za jego zachowanie. Tylko dlaczego nikt jej nie uprzedził, że trzeci- najstarszy brat- ma siedemnaście lat i jest tak nieziemsko przystojny?!


     "Czy wspominałam, że Cię kocham?" to historia o zakazanej miłości pomiędzy rodzeństwem przyrodnim, wzajemnej fascynacji i zmaganiu się z problemami i przeszłością. Powieść byłaby naprawdę ciekawa i absorbująca, gdyby nie główna bohaterka Eden. O matko, jak ona działała mi na nerwy! Chwilami zachowywała się jak rozkapryszone dziecko, aby za chwilę umoralniać innych. No sorry, ale brakuje mi tutaj konsekwencji. Nie wiem, mam wrażenie że ta dziewczyna nie ma za grosz szacunku dla siebie. Gdyby mój ukochany co chwilę wracał do swojej byłej dziewczyny, to bym powiedziała "Goodbye". No halo! Która szanująca się dziewczyna zaakceptowałaby takie wybryki? Ja na pewno nie. Ja wiem, Taylor i jego problemy i tajemnice. Ale to nie wyjaśnia jego zachowania. No ale być może ja za dużo oczekuję od siedemnastolatków. W końcu to nadal tylko nastolatkowie, nieprawdaż?


   Ponarzekałam na Eden, to teraz czas na Taylora. Z początku wydawał się intrygującą postacią. Te jego fochy i bycie niegrzecznym chłopcem od razu sprawiły, że odgadłam iż chłopaka coś gryzie, skrywa jakąś tajemnicę. Im dalej czytamy, tym więcej o nim się dowiadujemy. Co prawda na początku myślałam, że chłopak ma jakąś chorobę, z którą nie może się pogodzić. Ale jednak to nie było to.Resztę doczytacie w książce.


    Czy powieść Estelle Maskame wyróżnia się na tle innych romansów dla młodzieży - tego nie wiem, bo takiej literatury czytam niewiele. Jednak wydaje mi się, że autorka miała ciekawy pomysł, któremu zaszkodziły niedopracowane postacie. Porusza ona trudny problem zakazanej miłości. Jednak z drugiej strony tak sobie myślę, jakie pokrewieństwo jest między dwiema obcymi osobami, które zostały połączone ze sobą "papierkiem" swoich rodziców? Żadne. Niemniej można się zastanawiać czy taka miłość jest dozwolona. Zapewne tutaj chodzi o to "co ludzie powiedzą?", to nie przystoi itd. itp.


     Powieść "Czy wspominałam, że Cię kocham?" czyta się szybko i w miarę przyjemnie. Język prosty i niewyszukany sprawia, że łatwo wciągnąć się w historię Taylera i Eden. Na pewno będzie to miła i niezobowiązująca odskocznia od trudniejszych pozycji. Czy sięgnę po drugą część historii o zakazanej  miłości? Zapewne tak. Ciekawi mnie jak potoczą się losy tej dwójki.


Czy polecam? Owszem, ale tylko osobom, które lubią tego typu lektury.



 

MeaCulpa plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-08-03, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 książki- 2016,
Eden po rozwodzie rodziców straciła kontakt z ojcem. Kiedy dostaje propozycję, by przyjechać do niego i jego nowej rodziny na wakacje, wyrwać się z deszczowego Portland do słonecznej Kalifornii decyduje się pojechać niemal natychmiast. Nie wiąże jednak z tym wyjazdem żadnych nadziei, wręcz przeciwnie, jest przygotowana na rodzinną katastrofę. I faktycznie tak właśnie jest na początku. Jednak z czasem zaczyna się przyzwyczajać, a pomagać w tym jej mają nowi przyjaciele, paczka jej starszego przyrodniego brata. Czy Eden ulegnie nowemu światu do jakiego zostały otwarte dla niej drzwi?
Tyler z początku traktuje Eden lekceważąco, jednak pod tą warstwą kryje się dużo więcej uczuć. Chłopak posiada kilka twarzy, a każdą z nich będzie próbowała odkryć właśnie jego siostra. Czy swoją ciekawością wymusi wyznanie wszystkich tajemnic? Czy Tyler jej zaufa i powierzy swoje sekrety? I najważniejsze, co wyniknie z tej dociekliwości?

Temat książki naprawdę mnie zaskoczył i szczerze mówiąc bałam się mojej reakcji przy tej lekturze. Obawiałam się pretensji do autorki, obrzydzenia czy nierozumienia, jednak było to zupełnie niepotrzebne. Etelle rzadko wplata wątki erotyczne, skupia się przede wszystkim na tajemnicach i uczuciach bohaterów. Pomysł na fabułę był oryginalny, ponieważ ja na przykład drugi raz spotkałam się z taką sytuacją, gdzie rodzi się miłość między rodzeństwem. Tym razem na całe szczęście mamy tu chociaż rodzeństwo przyrodnie, bo inaczej byłoby dramatycznie i nie na ten rodzaj literatury. Kompozycja jest spójna, a historia ukazana na kartkach papieru przedstawiona w sposób ciekawy. Autorka ma styl lekki, który czyta się naprawdę przyjemnie. Stworzenie Eden było strzałem w dziesiątkę, ponieważ łatwo jest sobie wyobrazić bohaterkę z takim charakterem jakim ujęła ją artystka. Niestety Tylera ciężko było mi zrozumieć, ale to zapewne przez te wszystkie tajemnice, jakimi był owiany. Z czasem, gdy był odkrywany jak karty- zaczynałam się do niego przyzwyczajać. Najgorszą wadą był moment, kiedy Eden podsłuchuje rozmowę ojca z macochą. Nie rozumiem jej decyzji o puszczeniu wszystko w niepamięć i pozostaniu na wakacjach. Za to najlepszą zaletą był opis wybrzeża, poszczególne nazwy potraw czy miejsc. To było naprawdę cudowne przeżycie, móc chociaż o tym poczytać i sobie powyobrażać, w końcu książki pozwalają przenieść się w dowolne miejsca, w takim razie ja starałam się teleportować właśnie do Santa Monica.

Recenzja znajduje się również na www.zksiazkadolozka.blogspot.com
TZC plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-07-27, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2016,Mam,
http://tysiac-zyc-czytelnika.blogspot.com/2016/05/80-czy-wspominaam-ze-cie-kocham-estelle.html

W końcu jestem na czysto z tą serią. Wiem, że przez zaczęcie od drugiej popełniłam jeden z największych grzechów czytelnika, jednak musicie zrozumieć, że niestety nie miałam żadnego innego logiczne wyjścia pod ręką.

Serdecznie dziękuję za możliwość przeczytania książki Literackiemu Światu Cyrysi, która zorganizowała ten booktour!

Książka opowiada o szesnastoletniej Eden, która zostaje zaproszona do swojego ojca na wakacje. Jej rodzice rozwiedli się bardzo dawno temu, a dziewczyna jest ciekawa, czy podczas wyjazdu dowie się czegoś o przyczynie rozwodu rodziców. W końcu jej tata nie odzywał się do niej całe lata, a teraz zaprasza ją do Kalifornii. Niespodziewanie dowiaduje się, że znajdzie się w domu z trzema przyrodnimi braćmi. Najstarszy jest najbardziej tajemniczy i jak się okazuje szybko zawraca w głowie naszej bohaterce... Czyż zakazana miłość nie kusi najbardziej?


Okazuje się, że część pierwsza jest zdecydowanie lepsza od części drugiej. Mówię to z czystym sercem i bez żadnych wyrzutów sumienia. Po prostu jest bardziej oryginalna, widać, że autorka podczas pisania miała całą głowę pełną pomysłów, a nawet nie wszystkie udało jej się zrealizować.

Akcja pędzi, nie było takiego momentu, w którym bym się nudziła. Żadna malutka cząstka powieści nie zdołała się skończyć, żeby inna już się nie zaczęła i nie wciągnęła czytelnika. Autorka cały czas miała wiele asów w rękawie, którymi nas uraczyła, by wywoływać nasze kompletne zdziwienie, a bohaterów pakować w coraz większe tarapaty, z którymi musieli sobie poradzić czym prędzej, bo kolejne już na nich czyhały na kolejnych stronach.

Fabuła jest dość oryginalnie wymyślona, chyba jeszcze nigdy nie spotkałam się z tego typu książką, nie licząc oczywiście drugiej części. Kontrowersyjne tematy nigdy nie były do opisywania najłatwiejszymi, jednak autorki to nie zraziło. Ochoczo opisała jak trudne mogłoby być życie, gdy miłość wybierze nieodpowiednio. W książce poruszono także wiele ważnych tematów, na przykład uzależnienie od narkotyków, alkoholu, który dotyka nastolatków. Szkoda, że te wątki nie zostały dostatecznie dokończone, ponieważ w gruncie rzeczy nasi bohaterowie w większości nie wyciągnęli wniosków ze swojego zachowania. Coś było dobre, coś było złe, jednak nadal nie wiadomo, jak po zakończeniu powieści dalej potoczą się ich losy.

Bohaterowie są w miarę dobrze wykreowani, chociaż było parę niedociągnięć. Nie jestem w stanie uwierzyć w rzeczywistość większości z nich, jednak mają w sobie to coś. Najbardziej zadziwiał mnie Taylor, który pomimo faktu bycia tajemniczym złym chłopakiem często miał nieprawdopodobne objawy dobroci. Było to co najmniej bezsensowne, ponieważ tylko na pierwszych stronach wierzyłam w to, że jest tym za kogo się podaje. Potem samą drogą dedukcji doszłam do tego jaki jest naprawdę i o co w tej książce chodzi. Nie jest ona pod tym względem zaskakująca, jednak nie o to chodzi w romansach, więc nie mam jej tego za złe.

Jeżeli o zakończenie chodzi to ono także przebiło drugą część. Bardzo mi się podobało, ponieważ mniej więcej wszystkie wątki zostały zakończone. Wiedzieliśmy, co będzie dalej, na czym stanęliśmy i dzięki temu na pewno łatwo będzie się zagłębić w kolejny tom.

Reasumując, książkę oceniam jako mocne 7/10.
Łatwa, lekka i przyjemna do czytania, polecam każdemu wielbicielowi romansów oraz literatury młodzieżowej.
Karmelek3 plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-03-02, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,
Co do akcji - nie sposób jest się tu nudzić, ponieważ ciągle coś się dzieje. Czas nie stoi w miejscu, a bohaterowie gnają przed siebie, jakby wiedzieli, że czas się nie cofnie, że nic nie stanie się drugi raz. I to mi się podobało. Coś jak Carpe diem - nieprawdaż? Ja osobiście nie znoszę, jak wszystko się przeciąga, jak nie można znaleźć ani krzty akcji. Owszem, opisy, przemyślenia, również się znalazły. Dialogi zawsze były dla mnie najważniejsze i nie były one bezsensowne, jak wiecie, że można spotkać takie gdziekolwiek, nawet na ulicy. Wszystko możemy spostrzegać oczami Eden, a ona jak najbardziej pozwoliła mi przez dwa miesiące dzielić z nią pokój. Wiecie, jak było mi miło? Nie czułam się obco, wręcz jak jedna z nich, w każdej sytuacji, a może też momentami stawałam się główną bohaterką? Nie zaznacie tutaj odrzucenia, ani cienia znudzenia. Wszędzie, ale nie tu.

Całą recenzję przeczytacie na: http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/2016/02/when-you-look-me-in-eyes-tell-me-that.html
dariaa_13 plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-02-16, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,
Bardzo uzależniająca książka, podobno dla młodzieży - ale nie tylko. Pomimo, iż czytałam już podobne historie miłosne, to ta ma w sobie coś wyjątkowego. Sprawiła, że nie potrafiłam się od niej oderwać i w ciągu 1,5 dnia przeczytałam całość. Niby zwykła historia miłosna, a jednak opatrzona tajemnicami, kłamstwami. Nie mogę doczekać się kolejnej części.
ksiazkomania plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-10-21, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,Mam,Recenzenckie,x52 książki 2015,

Miłość, która nie powinna się zdarzyć. Nigdy.


Powieści  z typu new adult, opowiadające o trudnej, często zakazanej miłości są w dzisiejszej literaturze na porządku dziennym. Podobno są to powieści, które pisze się najłatwiej i które czyta się z największym zaciekawieniem. Co takiego więc musi wyróżniać książkę, by zyskała rzesze fanów? By była inna od reszty? To trudne dla pisarza stworzyć coś innego opierając się na stereotypach. Każdy wrzuca takie powieści do jednego wora, więc co zrobić by się wyróżnić? Odpowiedź jest prosta... uzależnić. Trzeba uzależnić czytelnika tysiącami słów, które tworzą całość, które zatuszowane na kartkach papieru pozwalają otworzyć oczy na coś innego, coś nowego. Tak właśnie zrobiła Estelle Maskame. Uzależniła swoją debiutancką powieścią wszystkich czytelników, którzy pokusili się na jej powieść. To najlepsze z odkrytych nałogów - książkowe uzależnienie.


,,Udaje, jest jak aktor, który wciela się w rolę. Muszę wiedzieć, co dzieje się za kulisami, kiedy przedstawienie dobiega końca i kurtyna opada. Kim wówczas się staje?"


Eden najbliższe wakacje spędza u ojca, którego nie widziała trzy lata. Od rozwodu rodziców nie miała z nim żadnego kontaktu, jednak mimo to zaprasza ją do swojego nowego domu, do swojej nowej rodziny. W słonecznej Kalifornii Eden musi zmierzyć się nie tylko z ojcem, na którym zawiodła się, lecz także z macochą i przyrodnimi braćmi. Początek wakacji jest znośny - Eden poznaje nowych przyjaciół, którzy wciągają ją w wir imprez i letnich wycieczek. Wśród nich jest Tyler - najstarszy z przyrodnich braci. Eden stara się do niego dotrzeć, przedrzeć się przez mur jaki wokół siebie zbudował, by poznać prawdę, by wyrwać go z nałogu. Jednak gdy przebija się przez mur, jednocześnie się w nim zakochuje, a przecież ta miłość nie mogła się zdarzyć. Eden i Tyler nie mogą być razem i o tym wiedzą, lecz czy zdołają powstrzymać to uczucie?


,,Czy wspominałam, że Cię kocham?" to książka, która jest czymś więcej niż tylko zwykłą opowiastką o dwójce młodych ludzi, którzy zakochują się w sobie, mimo że nie mogą. Typowy schemat na powieści new adult - ona z problemami, on z tajemnicą, nie powinni się do siebie zbliżać, a jednak jakaś niewidzialna nić ich do siebie przyciąga. Znajome, prawda? Jednak w powieści Estelle Maskame jest coś innego, coś nowego, coś odmiennego, coś co uzależnia czytelnika. Bo taka jest właśnie ta książka - uzależniająca, i powystawia w głowie ogromny mętlik. Mimo znajomego schematu autorce udało się włożyć do powieści nutkę innowacyjności i prawdziwe serce.


Książkę się nie tyle czyta, co pochłania. Przewracając strony tracimy poczucie czasu, a świat dokoła przestaje istnieć. Liczy się tylko Eden i Tyler. W głowie mamy ich miłość, ich problemy i ich tajemnice. Z każda kartką poznajemy więcej, poznajemy bardziej każdego z bohaterów. A i ci pierwszoplanowi, i ci drugoplanowi są bardzo dobrze wykreowani i ubarwieni do granic możliwości. Z ogromnym zaciekawieniem śledzimy losy każdego z nich.


,,Szydzimy z siebie, odkąd tu przyjechałam, i kłócimy się, żeby poznać nawzajem swoje słabości. Moją jest brak pewności siebie. Słabością Tylera jest prawda."


Głównym powodem, dla którego ta książka skradła moje serce, są problemy w niej opisywane. Pomiędzy wierszami odczytujemy, że Eden zmaga się z brakiem akceptacji wśród rówieśników, wyśmiewaniem z powodu nadwagi, co sprawia że traci pewność siebie. Jest zdeterminowana, by poprawić swoją sylwetkę, jednak słowa najbliższych przyjaciółek wciąż ją ranią i sprawiają, że czuje się gorsza. Tyler - chłopak, który tylko z pozoru jest twardzielem. Skrywa tajemnicę i nikomu nie pozwala wedrzeć się za mur, który wybudował wokół siebie. By uciec od problemów, by nie myśleć ucieka w narkotyki. Problemy, które tak często zdarzają się wśród dzisiejszej młodzieży i które tak często nie są zauważane. Patrzymy na ludzi powierzchownie, nie widząc ich problemów albo starając się ich nie zauważyć. A o tym trzeba rozmawiać, o tym trzeba pisać, by każdy zrozumiał, że życie nie jest kolorowe, i może wśród naszych najbliższych zdarzają się podobne problemy.


,,Czy wspominałam, że Cię kocham" rozpoczyna trylogię Dimily. Już teraz moja ciekawość została wystawiona na ciężką próbę. Książka tak mnie zaintrygowała, tak pochłonęła, że z przyjemnością sięgnę po kolejną część. Zakończenie, jak to zakończenie jest tak ciekawe, że pozostawia czytelnika z kompletną pustką w głowie. Chciałby się rzec, że czujemy się jak Titanic w momencie zderzenia z górą lodową. Całkiem nieprzewidywalnie, całkiem szokująco. Napis na okładce ,,Pierwszy tom fenomenalnej serii Dimily" jest w zupełności zgodny z prawdą. Jest to fenomenalna powieść. Pozostaje nam tylko czekać na kolejną część i na kolejne morze emocji, które ze sobą przyniesie.

Michaszka plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-11-18, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2015,Mam,
Eden na zaproszenie ojca przyjeżdża do niego na wakacje, nie widziała go trzy lata, co więcej ma on nową żonę z trójką dzieci. Dziewczyna nie wie czego spodziewać się w nowym otoczeniu, szybko jednak udaje jej się zaprzyjaźnić z innymi i wpaść w wir imprez. Problemem okazuje się być jej najstarszy przyrodni brat, który na każdym kroku ją irytuje i denerwuje, jednak może coś się za tym kryje, w końcu jak to mówią "kto się czubi, ten się lubi"? Czy to możliwe, by rodzeństwo zakochało się w sobie?

Muszę przyznać, że jestem w szoku, bo w życiu nie spodziewałam się, że ta powieść może wywrzeć na mnie aż takie wrażenie! Początkowo było dość banalnie, a fabuła wydawała mi się znajoma, z czasem jednak to uczucie gdzieś się ulotniło, a ja z każdym kolejnym rozdziałem byłam coraz bardziej zauroczona tą książką. Uświadomiłam sobie, że dawno nie czytałam nic z young/new adult i chyba mi tego brakowało, bo "Czy wspominałam, że Cię kocham?" pochłonęłam w mgnieniu oka! Trzeba przyznać, że książka ta ma coś w sobie!

Autorka wykreowała świetnych bohaterów. Eden zrównoważoną i poukładaną, oraz szalonego i burzliwego Tylera. Różnice w charakterach zostały tu świetnie ukazane, aż dziw bierze, że dwoje ludzi z tak zbieżnymi charakterami może się w sobie zakochać. Muszę przyznać, iż jestem zaskoczona, bo gdybym już tego nie wiedziała, w życiu nie domyśliłabym się, że książkę tę napisała siedemnastolatka! Pisze ona tak, jakbym miała już na koncie kilka książek, nie czuć tu żadnego wahania, czy niedopracowania, jestem pełna podziwu!

Może sam pomysł na książkę nie jest zbyt oryginalny, bo w końcu nie jest to pierwsza powieść o miłości rodzeństwa. Mimo to w ogóle mi to nie przeszkadza, bo książka przeszła moje najśmielsze oczekiwania, oczywiście spodziewałam się, że będzie dobra, ale nie, że aż tak! Dobrze Wam radzę, jeśli macie coś pilnego do zrobienia, odłóżcie tę powieść na później, bo nie da się od niej oderwać! Ta z pozoru banalna historia wciągnęła mnie niesamowicie bardzo, a ja sama nie jestem tak do końca w stanie wytłumaczyć, dlaczego tak się stało. Dodatkowo, nie mogę przestać o niej myśleć i nie mam pojęcia jak teraz mam zabrać się za czytanie innej powieści! Co ta książka ze mną zrobiła?!

Nie brakuje tu emocji, którymi książka jest naładowana, w całej książce działo się tyle, że nie byłam w stanie odłożyć jej na miejsce i spokojnie robić coś innego. Historia Eden i Tylera całkowicie mnie pochłonęła i zawładnęła moim sercem. Szczerze mówiąc, nie wiem jak doczekam premiery drugiego tomu Dimly, już teraz czuję potrzebę by poznać kolejny tom "Czy wspominałam, że Cię kocham?"!
Muszę również wspomnieć o okładce, która moim zdaniem jest naprawdę świetna - ciekawi i intryguje.

Mam nadzieję, że przekonałam Was by sięgnąć po tę książkę, osobiście jestem nią zachwycona i liczę na to, że Wy również poddacie się jej urokowi. Akcja toczy się co prawda latem, ale co z tego? Równie dobrze zimą można wczuć się w klimat lata, prawda? Szczerze mówiąc najchętniej tę historię przeczytałabym jeszcze raz od początku nie widząc co się wydarzy, ale to już nie możliwe, pozostaje mi tylko niecierpliwie czekać, aż ukaże się druga część. Gorąco Wam tę powieść polecam!
Aga25 plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-11-03, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,52 książki w 2015 roku,Mam,
Bywają takie momenty, że potrzebuję lektury nieco mniej ambitnej, takiej do rozluźnienia i spędzenia przyjemnie czasu. Książka Estelle Maskame wydawała się być idealna na spokojne popołudnie. Okładka niby nie porywająca, ale mnie niesamowicie przypadła do gustu. Taka iście "Amerykańska".
Bohaterami są nastolatki, więc chyba każdy wie czego fabuła będzie dotyczyła. W prawdzie obiecałam sobie, że ograniczę literaturę młodzieżową, ale coś mnie ciągnęło do tego właśnie tytułu... Czy moje odczucia okazały się pozytywne i jestem zadowolona z lektury?

Rozwód, słowo samo w sobie nie napawa optymizmem. Dla stron zazwyczaj oznaczają ciężką przeprawę, jednak jeszcze gorzej kiedy uczestnikami rozpadu małżeństwa są dzieci. Eden od dawna rozstanie rodziców ma za sobą. Co nie oznacza, że rozumie postępowanie ojca i fakt, że ich opuścił. Nie tylko matkę, ale również własną córkę. Jednak kiedy dostaje zaproszenie na spędzenie całych wakacji w Kalifornii z mieszaniną uczuć przyjmuje ofertę. W pewnym sensie z ciekawości, ale i również chęci przeżycia czegoś nowego. W końcu jest nastolatką, deszczowe i ponure Portland nie jawi się zbyt kolorowo, co innego cudowne Santa Monica. Samą swoją nazwą zaprasza do odwiedzenia.

Samolot ląduje, dziewczyna oczekuje bagażu między czasie rozglądając się za dawno nie widzianym ojcem, nie ma pojęcia w jaki sposób powinna się z nim przywitać, jak zachowywać. Ogólnie cała sytuacja nagle zaczyna jawić się dość niezręcznie. Jednak jest już tutaj. I nie ma odwrotu.
W domu ojca oczekuje na Eden, jego żona oraz przyrodni synowie chociaż ja osobiście nie rozumiem o co chodzi z tymi przyrodnimi, to synowie tylko Ellen, pokrewieństwa między nimi, a Eden nie ma żadnego. Chyba, że tylko formalnie na wzgląd ślubu rodziców. W każdym razie nasza bohaterka poznaje swoich całkiem nowych braci, to znaczy nie wszystkich. Brakuje najstarszego. Jak się okaże tego najbardziej kontrowersyjnego, ale i intrygującego.
Tyler, pojawia się gdy impreza powitalna trwa w najlepsze, nie wiele obchodzi go przybycie córki męża swojej matki. Chłopak ma własne sprawy i zajmowanie nie swoim gościem nie szczególnie leży w jego zainteresowaniach.

Dziewczyna w ciągu kilku minut wyrabia sobie odpowiednią opinię na temat najstarszego z braci, na szczęście rodzice wraz ze znajomymi znajdują sobie zajęcie przy grillu, więc może poudawać, że jest nieobecna. Po zapoznaniu z sąsiadką Rachel, dochodzi do wniosku, że może nie będzie aż tak strasznie.Te dwa miesiące jakoś przeminą.
Z biegiem czasu Eden zapoznaje coraz większą ilość prawie rówieśników, których okres wakacji upływa na zakupach i imprezach. Niemalże wszędzie napotyka się na ukochanego Tylera, który to denerwuje to przyciąga. Sama już nie bardzo wie, które uczucia przeważają. Jedno jest pewne, ten typ faceta niestety nie może być obojętny.
I tak z ogromnej wzajemnej niechęci oraz antypatii dochodzimy do chwili gdy w przysłowiowej "nienawiści do miłości jeden krok" dwoje nastolatków, "rodzeństwo" zakochuje się w sobie. I niby nic by nie było w tym niezwykłego gdyby nie fakt, że w oczach ludzi ich relacje mogą się wydać nieetyczne, rodzice nie będą zadowoleni z tego uczucia. Ogólnie same kłopoty. W jaki sposób tych dwoje znajdzie rozwiązanie i czy w ogóle to uczucie ma racje bytu?

Zanim książka trafiła w moje ręce, zanim rozpoczęłam czytanie z każdej strony docierały wieści jakaż jest wspaniała, że to po prostu wspaniała historia i ogólnie szał. Czy rzeczywiście?
Przede wszystkim nie ujęłabym tej historii za fascynującą. Autorka postanowiła podjąć się tematyki wakacyjnej miłości z życia nastolatki. Oczywiście nie mogło zabraknąć tak zwanego trójkącika - niekoniecznie miłosnego, no ale jest wiadomy schemat On i One dwie. Mamy wakacje, imprezy, utarczki z rodzicami no i masę alkoholu.
Relacje między Eden a Tylerem są oczywiście niepoprawne. Chłopak jest typem cwaniaka, który ma wszystko w głęboki poważaniu, zwłaszcza zakazy narzucane przez rodziców.
Eden mimo, że nie zna go, nie ma z nim nic wspólnego próbuje ingerować w poczynania braciszka. Dla mnie troszkę to było naciągane, nie znam chłopaka, ale jest w stosunku do mnie nastawiony na nie, więc wpycham się w jego życie żeby dowiedzieć dlaczego. Cóż, moje myślenie jest zupełnie odwrotne. Jeżeli ktoś ma mnie w poważaniu, to i ja się nie wprowadzam z buciorami do jego życia. Eden jednak ma rolę tej, która posiada jakiś tam zmysł i chce wiedzieć dlaczego Tyler jest taki, a nie inny. Jak widać każdy czarny charakter nosi maskę, trzeba ją tylko odkryć. Szkoda, że ja nigdy z czymś takim się nie spotkałam, jakże mało wiem o życiu.
Nasza dziewczynka jest u ojca, z którym praktycznie nie utrzymuje kontaktu poza - dzień dobry i dobranoc. Tatuś zaprosił córcię i na tym się jego rola skończyła. Dlatego też nastolatka imprezuje, pije i robi wszystko to co normalne nastolatki. Chyba normalne. I mnie to w żadnym razie nie przeszkadzało. Tylko kiedy autorka raczyła nic nie wnoszącymi dla czytelnika opisami conversów, jeszcze raz conversów, które nasza panienka kochała nad życie o czym ciągle przypominała, o tekście piosenki na nich - Naprawdę? Było ponad moje siły, opisy butów, bluzki, tego jak siedzi, jaki ma smak kawa i innych bezsensów pojąć nie mogłam. I tak mija nam pierwsza połowa książki. Nuda,nuda. Dziewczyna biega, chodzi na imprezy, które jej się nie podobają z ludźmi, których nie do końca lubi, po sklepach które też nie lubi i ogólnie robi wszystko czego nie lubi. Ma kompleksy, a jakże. Musi mieć. No i gdzieś między jednym pytaniem, a drugim do Tylera ( na które zresztą nie odpowiedział) zakochuje się. Tak, lubimy zakochiwać się w tych wrednych ignorantach.
I chyba kiedy w końcu docieramy do miejsca gdzie ta dwójka coś tam do siebie czuje, można powiedzieć, że czytanie zaczyna robić się nawet przyjemne. Nie żeby owa miłość była piękna, cudowna i porywająca. Chyba po prostu przyzwyczaiłam się do tego i czytałam z lekkim zaciekawieniem tego, co autorka wymyśliła w związku z tym dwojgiem. Szczerze mówiąc polubiłam tą dwójkę, szkoda mi było, że ich relacje zostały tak trochę spłycone. Za dużo było opisywania spraw nie mających znaczenia, za mało analizy uczuć Eden i Tylera, rozwoju ich uczucia, nie poczułam nastroju. Jedna ze scen już zapowiadała dreszczyk emocji i nagle autorka chyba się rozmyśliła. Szkoda. Ponieważ całość ma coś w sobie i mimo niedociągnięć, które momentami mnie drażniły to nie mogę powiedzieć, że książka jest zła. Mam ogromną nadzieje, że kolejna część okaże się jeszcze lepsza i Estelle Maskame podniesie poprzeczkę i naprawdę zaskoczy. Plusem jest szybkie czytanie, fabuła nie wymaga większego skupienia więc strony praktycznie same się przewracają. Myślę, że ta seria może być ciekawa, a nawet zaskakująca, szczerze w to wierzę.
Magnolia044 plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-11-03, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,Mam,
,,Przede wszystkim podoba mi się mój przyrodni brat i nie mogę znieść myśli, że ktoś mógłby się o tym dowiedzieć. Zostalibyśmy osądzeni, wykluczeni ze społeczeństwa i wygnani. Ale chodzi nie tylko o to, że Tyler jest moim przyrodnim bratem. Ma też wiele wad, których nie potrafię nienawidzić, chociaż wiem, że powinnam. Dlaczego fascynuje mnie ktoś, kogo nic nie obchodzi? Powinnam go nie cierpieć za to, że jest takim arogantem i egoistą. A nie potrafię. Mimo tych wszystkich niestosownych uwag, które wygłasza, mimo wypalonych skrętów, wypitego w ciągu godziny alkoholu i wszystkich tych rzeczy, które robi tylko po to, żeby nie odstawać od towarzystwa, w którym się obraca. Tu chodzi o coś więcej: pod maską twardziela ukrywa się ktoś naprawdę intrygujący. Jestem tak zafascynowana i zauroczona, że chyba się w nim zakochuję. Chciałabym, żeby było inaczej." str 249

Powieść rozpoczyna się w momencie, kiedy ojciec Eden odbiera ją z lotniska w Kalifornii. Rodzice dziewczyny są po rozwodzie, ojciec przez trzy lata nie utrzymywał z córką żadnego kontaktu. Teraz chcąc się w jakiś sposób wynagrodzić zaprasza ją do siebie na wakacje. Nastolatka nie liczy na poprawę kontaktów z ojcem, jednak postanowiła dać mu szansę, a przy okazji spędzić miłe lato w słonecznej Kalifornii. Jednak nic nie jest takie proste jakby się wydawało, okazuje się, że ojciec Eden ma nową rodzinę, żonę i trzech przybranych synów.

Najstarszy z braci Tyler, to siedemnastolatek, który lubi łamać wszelkie zasady. Utrzymuje kontakty z podejrzanym towarzystwem. Pije, pali, ćpa, często nie wraca na noc do domu, ma problemy z kontrolowaniem agresji. Jednak to wszystko to tylko maska, która pozwala chłopakowi żyć. Traumatyczne wydarzenia z przeszłości ukształtowały go na kogoś kim tak naprawdę nie jest. W głębi duszy to miły, ciepły i troskliwy chłopiec, który nieco się pogubił.

,,Jest bezbronny, a ja miałam rację. Mury, którymi się otoczył, są maską. To wszystko poza, rola, w którą próbuje się wcielić. Chamskie komentarze, uganianie się za Tiffani i uzależnienia - wszystko to jest nieprawdą. Jest inny, niż to pokazuje. Jest taki, jakim widziałam go dziś w kuchni, kiedy tulił się do Elli. Nie był żadnym twardzielem, tak samo, jak nie był nim wtedy, kiedy żartował z Jamiem. Czasami zrzuca maskę i pokazuje prawdziwą twarz." str. 198

Z kolei Eden, to szesnastolatka, która nadal przeżywa rozstanie rodziców. Nie chce wybaczyć ojcu, że odszedł do innej kobiety, że założył nową rodzinę, a o niej- jedynej córce zapomniał. Dziewczyna często wypomina ojcu jego zachowanie, przez co wszelkie kłótnie, to ona wygrywa ponieważ ojciec czuje się w pewnym stopniu winny. Eden jest zaskoczona tym, jakie intensywne życie prowadzi młodzież z Santa Monica, ciągłe imprezy, alkohol jest u nich na porządku dziennym. W Kalifornii zaprzyjaźnia się z rówieśnikami, często ucieka na różne imprezy nie wspominając o tym ojcu, zaczyna pić alkohol, a na dokładkę zakochuje się w Tylerze swoim przyrodnim bracie. Co z tego wyniknie?

,,Ulegam presji rówieśników, przed którą w piątej klasie ostrzegała mnie nauczycielka (...)" str. 102

Od strony technicznej nie mam się czego przyczepić. Książka jest poprawnie napisana. Język jakim posługuje się autorka jest prosty i lekki. Bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani, ponieważ czytając tę pozycję czujemy się jakbyśmy faktycznie byli między zbuntowanymi siedemnastolatkami, którzy myślą, że wszystko im wolno. Oprawa graficzna książki również mi się podoba.

Lubię książki należące do gatunku new adult. Często jest w nich ukazany portret psychologiczny młodych ludzi, którzy dopiero wkraczają w etap dojrzewania. Nie twierdzę, że młodzież jest taka sama, bo tak nie jest, każdy z nas jest inny i każdy z nas inaczej obchodzi się ze światem. Jedni potulnie wykonują swoje obowiązki, inni buntują się. Prawda jest jednak taka, że tych drugich jest znacznie więcej niż pierwszych, wpływ rówieśników również ma tutaj znaczenie i w tym przypadku doskonale sprawdzają się słowa jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one.

Autorka opisała wiele problemów, które towarzyszą młodzieży, między innymi brak akceptacji rówieśników, wyśmiewanie się z osób z nadwagą, problemy rodzinne, brak pewności siebie, strach przed upokorzeniem, jak również obawy przed tym, że inni będą Cię mieli za słabeusza oraz porusza temat znęcania się nad dziećmi i to w jaki sposób wpływa to na późniejsze etapy w rozwoju psychicznym.

Miło mi napisać, że Estelle Maskame doskonale odnalazła się w roli pisarki. Jej lekkie pióro sprawia, że książkę czyta się przyjemnie z dużym zainteresowaniem. Książka jest lekka w odbiorze jednak niesie ze sobą dużo mądrych spostrzeżeń i wyzwala wiele emocji. ,,Czy wspominałam, że cię kocham?" rozpoczyna serię ,,Dimily", osobiście nie mogę się doczekać kontynuacji. Polecam ją nie tylko nastolatkom, którzy wkraczają w okres młodzieńczego buntu, ale wszystkim tym, którzy są zainteresowani dobą lekturą. Polecam.
malineczka74 plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-11-05, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,Mam,
Kilka dobrych lat temu w telewizji emitowano serial "Bevery Hills 90210". Byłam jego zagorzałą fanką. Kilka dni temu sięgnęłam po książkę, która okazała się dokładnie w typie wyżej wymienionej produkcji. Szybko podbiła moje serce i bardzo przypadła mi do gustu. O jakiej książce mowa? O powieści rozpoczynającej świetną serię Dimily autorstwa Estelle Maskame, którą zamierzam przeczytać. Choć to książka z półki Young Adult wspaniale mi się ją czytało, a lat mam już nieco więcej niż jej bohaterowie. Po raz kolejny zatem stwierdzam, że nie powinno się zabraniać dorosłym czytania książek dla młodzieży!

Główną bohaterką książki jest nastoletnia Eden, która pochodzi z rozbitej rodziny. Jej rodzice rozeszli się. Ona mieszka z matką w Portland, ojciec założył nową rodzinę w Mieście Aniołów. Kontakt dziewczyny z tatą na długi czas zamiera. Niespodziewanie pewnego dnia rodzic zaprasza córkę na wakacje. Eden postanawia poznać macochę i przyrodnie rodzeństwo. Na kilka tygodni udaje się do Los Angeles i to lato zmienia diametralnie jej życie. A wszystko dzięki jednemu z jej nowych braci - Taylorowi, który na pierwszy rzut oka wydaje się wyjątkowo nieprzyjemny i antypatyczny... Pozory jednak mylą!

Tę książkę po prostu pokochałam. Z każdą stroną to uczucie było mocniejsze! Bo jestem zdania, że nie sposób oprzeć się jej urokowi. Znów znalazłam się w świecie nastolatków, którzy stoją na kładce między dzieciństwem a dorosłością. To nie jest najbezpieczniejsze miejsce w życiu, ani jego beztroski etap. Trudno nagle zrzucić skórę dziecka i stać się kimś dojrzałym. Na nastolatków czekają rozmaite pułapki, a hormony buzują, ciekawość wodzi za nos. Łatwo o błąd, którego konsekwencje mogą być bardzo obciążające. Eden miała tamtego lata trudne wakacje. Poznała nową rodzinę, a także smak miłości, zauroczenia. Wypiła zbyt dużo alkoholu i wylała wiele potu oraz łez. Przekonała się, że w świecie dorosłych czasem wszystko bywa irracjonalne i trudne. Kalifornia to inne miejsce niż jej rodzinne miasto. I nic dziwnego, że nastolatkę oszołomiło bogactwo, blichtr, imprezy. Znalazła się w innym świecie, poznała nowych ludzi i zakosztowała owoców zakazanych. Czy były aż takie smaczne jak się wydawały?

Maskame świetnie udało się wyrysować słowami świat nastolatków z jego typowymi atrybutami, plusami i minusami, blaskami i cieniami. Nie jest on bezpieczny i potrafi nieźle sparzyć, co Eden nie raz odczuła. Ale.. jest i magiczny, tajemniczy i kusi niczym najpyszniejsze ciastko! Miłość łatwo pomylić z zauroczeniem, pożądanie z uczuciem. I mało kto jest gotowy na prawdziwy związek. To była dla mnie czytelnicza podróż do przeszłości. Sentymentalna, z nutą nostalgii za czasem, który już minął. Estelle Maskame podbiła moje czytelnicze serce. Lekturę czyta się łatwo i przyjemnie. Wir życia nastolatków jest dynamiczny. W książce próżno szukać nudy, wiele się dzieje na jej kartach. A wykreowani przez pisarkę bohaterowie potrafią nieźle zaskoczyć. To świetna propozycja nie tylko dla córek, ale i dla ich mam. Z pewnością przypomni jak to jest mieć naście lat i "te" problemy, które potem stają się lśnić inną barwą. Nie pozostaje mi nic innego jak polecić ten tytuł i czekać na kolejny tom serii. Oby szybko się ukazał.
xrosemarie plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-11-04, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,Mam,
"Czy wspominałam, że Cię kocham?" to nowa propozycja od Wydawnictwa Feeria Young na jesień. Jest to pierwszy tom otwierający serię Dimily, która z pewnością wielu czytelnikom zagwarantuje niezapomniane emocje. Ze mną z pewnością tak zrobiła...

Szesnastoletnia Eden Munro nie widziała swojego ojca od trzech lat, od momentu, w którym zostawił jej matkę i się z nią rozwiódł. W jej życiu jednak nadchodzi moment, w którym odnawia ona kontakt z długo niewidzianym rodzicem. Gdy ją zaprasza na spędzenie u niego całego lata w Kalifornii, najpierw jest sceptyczna, ale w końcu się zgadza. Ten jeden wyjazd jest zaledwie zalążkiem zwiastującym wiele zmian...

W nowym miejscu czeka na nią wiele przygód, a jedną z nich jest jej przyrodni brat, Tyler. Ich relacja od początku nie układa się gładko, a to, co do siebie czują daleko wykracza poza platoniczne emocje...

Od momentu, gdy zauważyłam "Czy wspominałam, że Cię kocham?" w zapowiedziach wydawniczych na październik po prostu wiedziałam, że jest to książka, którą muszę przeczytać. Muszę się Wam przyznać, że minęło sporo czasu, odkąd miałam w swoich dłoniach taką typową "młodzieżówkę". A jest to gatunek, od którego nie stronię i który po prostu uwielbiam. Wiecie dlaczego? Bo gwarantuje mi coś, czego po prostu nigdy nie spotkam w prawdziwym życiu (a przynajmniej jest to bardzo nierealne). Uwielbiam sięgać po powieści, które choć nie zawierają w sobie fantastyki, to i tak są magiczne przez wzgląd na treść, którą za sobą niosą. A "Czy wspominałam..." jest właśnie taką lekturą. Gorący klimat, wakacyjna pora i emocjonujące imprezy to coś, czego na próżno mogę obecnie szukać w swoim życiu. Dlatego ta książka okazała się świetną odskocznią od codziennej monotonii.

Estelle Maskame stworzyła lekturę, której się nie czyta, a którą się dosłownie pochłania. Właśnie tego rodzaju dzieła cenię sobie najbardziej. Po ciężkim dniu na uczelni jedynym dla mnie pocieszeniem był fakt, że gdy wrócę do domu, to będę mogła się zanurzyć w fikcyjny świat przedstawiony. Największym tego czynnikiem jest sam pomysł. Owszem, z pozoru koncepcja obrana przez młodą autorkę może się wydawać zbyt oklepana, sztampowa i nudna. Jednak - co najlepsze - nie jest taka ani trochę. Historia wymyślona przez Maskame jest jednocześnie urocza i prosta w swojej wymowie. Ukazuje uczucie, które choć zakazane, od początku wcale się takie nie wydaje. Wydaje się po prostu prawdziwe i ciężko jest jemu zaprzeczyć.

Estelle Maskame z warsztatem pisarskim godnym pozazdroszczenia, napisała powieść, która jest lekka i prosta, a która wciąż potrafi zaintrygować czytelnika. Choć ta autorka zaczęła pisać swoją książkę w wieku siedemnastu lat, śmiem twierdzić, że wyszło jej to naprawdę dobrze. Można to zauważyć nie tylko na podstawie samego stylu, który jeszcze z czasem się przecież wyrobi, ale także i na podstawie wielu innych czynników. Takich jak płynność fabuły, wartka akcja i umiejętne ukazanie chemii pomiędzy bohaterami. A nie ukrywajmy, że takowa chemia jest bardzo istotna, o ile nie najważniejsza. W końcu co byłby to za romans, gdyby sam wątek romantyczny wiał nudą. Ten w "Czy wspominałam..." został ciekawie zarysowany. Relacja Eden i Tylera z pewnością nie należy do najłatwiejszych i najmniej skomplikowanych, ale za to świetnie się o niej czyta!

"Czy wspominałam, że Cię kocham?" to idealny prequel do serii Dimily. Owszem, Estelle Maskame kilka razy podwinęła się noga, np. wtedy, gdy przesadzała w opisach imprez lub, gdy najzwyczajniej w świecie nie działo się nic ciekawego, co by cokolwiek wnosiło do fabuły. Co nie zmienia faktu, że przez całą książkę wręcz "przepłynęłam". Prequel okazał się na tyle satysfakcjonujący i dobry, że wręcz gwarantuje, iż czytelnicy po zapoznaniu się z pierwszym tomem, sięgną po kolejne części. Jeśli szukacie książki, która Was wciągnie w te długie, jesienne wieczory, to się nie wahajcie! Jeśli chcecie lektury, po przeczytaniu której jej treść wciąż będzie Wam krążyła w głowie, to nie ma co się zastanawiać. Gorąco polecam!
czarniutka21 Linia koment
Przeczytane:2016-02-09, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,Mam,Wyzwanie - 52 książki 2016,
mskm13 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
break
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów