Okładka książki - Dasz radę, Marcelko

Dasz radę, Marcelko

Wydawnictwo: Bis
Data wydania: 2014-11-07
Kategoria: Dla dzieci
ISBN: ISBN 978-83-7551-404
Liczba stron: 96
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a recenzje: Justyna Gul

Ocena: 5.5 (2 głosów)

Kuternoga

 

Wbrew deklaracjom, nie jesteśmy tolerancyjni wobec odmienności. Nie lubimy niczego, co odstaje od przyjętych norm i wzorców, nie lubimy nikogo, kto nie wpisuje się w sztywny schemat zachowań, kto zachowuje się i wygląda inaczej niż wszyscy. Najczęściej takie zachowanie wynika z naszych lęków, nawet tych nieuświadomionych, co nie znaczy, że mamy przyzwolenie na piętnowanie innych.

 

O tym, z jakimi problemami borykają się osoby niepełnosprawne, pisze Marcin Pałasz. Posługując się przykładem niepełnosprawnej ruchowo dziewczynki, postanowił on rozpocząć pracę z tolerancją już u podstaw – chce trafić do najmłodszych, by od dzieciństwa kształtować w nich właściwe postawy wobec ludzkiej krzywdy, cierpienia oraz uczyć empatii i zachęcać do niesienia pomocy.

 

Książka Dasz radę, Marcelko, opublikowana nakładem wydawnictwa BIS, to piękna, a jednocześnie mądra opowieść, adresowana do dzieci w wieku wczesnoszkolnym. Jej lektura będzie nie tylko przyjemnością dla młodych czytelników, ale może również posłużyć rodzicom i nauczycielom jako wstęp do rozmowy o różnych chorobach, kalectwie, a także odpowiedzialności, koleżeństwie oraz asertywności.

 

Autor przedstawia czytelnikom Marcelkę – sympatyczną uczennicę drugiej klasy szkoły podstawowej. Dziewczynka porusza się o kulach, choć jest w trakcie rehabilitacji, po zakończeniu której istnieje szansa na pełne odzyskanie sprawności. Marcelka nie lubi ćwiczeń, które musi wykonywać, kojarzą jej się one z brakiem komfortu i bólem, dlatego też wykonuje je niechętnie i bez przekonania. Jeszcze bardziej niż ćwiczeń, nie lubi swojej kuli, a raczej reakcji rówieśników na jej widok. W szkole wszyscy zwracają uwagę na jej niepełnosprawność, nie szczędząc złośliwości i ponurych żartów. W przezwiskach i krzywdzeniu dziewczynki na wiele sposobów przoduje Nikola i jej przyjaciółki. Ta złośliwa uczennica, klasowa gwiazda, terroryzuje nie tylko Marcelkę, bowiem nikt bez jej zgody nie chce bawić się z dziewczynką w obawie przed zemstą Nikoli. Jej złości doświadczyła już Wiktoria, a także Maciek, który ostatnio zaczął unikać Marcelki.

 

Przezywana „Kuternogą” bohaterka pada ofiarą wielu niewybrednych dowcipów i nawet nie może poskarżyć się na te sytuację mamie. Czuje się bowiem winna, że przez jej kalectwo wykonywanie domowych czynności trwa o wiele dłużej, a mama często musi jej pomagać bądź wyręczać. Również tata cierpi przez wypadek, którego padła ofiarą, bowiem musi zarabiać na rehabilitację córki, pracując za granicą. Nic więc dziwnego, że w obliczu tylu problemów dziewczynka coraz częściej zamyka się w sobie, choć samotność jest niezwykle bolesna.

 

Tę ponurą codzienność mógłby rozświetlić piesek, o którym Marcelka od dawna marzy, ale mama jest zdecydowanie przeciwna dodatkowemu obciążeniu. Kiedy zatem ciocia Basia i wujek Marek nieroztropnie i bez konsultacji z nią przywożą małego szczeniaczka, który błąkał się po ulicy, mama Marcelki nie ma skrupułów, by odesłać go do schroniska. To prawdziwy cios w małe i wrażliwe serduszko dziewczynki, która przejmuje się losem porzuconych zwierząt oraz warunkami panującymi w schroniskach. Całe szczęście, że zdaniem rehabilitanta obecność psa w domu to doskonały pomysł, a przy tym sposób na zmotywowanie Marcelki do wykonywania regularnych ćwiczeń. Może zatem istnieje szansa na to, by Rozrabiak zagościł pod dachem dziewczynki?

 

Dasz radę, Marcelko to opowieść, która uwrażliwia dzieci na krzywdę ludzi i zwierząt, pokazuje różne postawy wobec ludzkiego cierpienia – zarówno te negatywne, jak i pozytywne. Autor uczy patrzeć na osobę niepełnosprawną nie przez pryzmat jej kalectwa, ale pozytywnych stron i atutów, tego, jaka naprawdę jest. Pokazuje także, czym jest odpowiedzialność, posługując się zarówno przykładem Marcelki i jej stosunkiem do pieska, jak i osobą Nikoli, która nie była na tyle odważna, by przyznać się do winy i przeprosić.

 

Wierzę, że lektura książki Pałasza, będzie dla dzieci oraz ich opiekunów prawdziwą przyjemnością, również ze względu na wspaniałe, czarno-białe ilustracje Katarzyny Sadowskiej. Ja zaś z pewnością sięgnę po inne książki autora, który w tak lekki sposób pisze o sprawach poważnych, kształtując u dzieci właściwe postawy – postawy, z którymi problem mają nawet dorośli. 

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - Nidaba
Nidaba
Przeczytane:2015-02-11, Przeczytałem,

Silni i silniejsi

 

Kuternoga. Ślepiec. Mańkut. Głupek.

 

Jak łatwo zadawać ciosy! Jednym słowem niszcząc poczucie własnej wartości. Policzkując wyraźnym sygnałem: świat widzi tylko Twoją słabość. Cała reszta się nie liczy!

 

Niepełnosprawność to trudny temat. Bo nawet tym, którzy o dotkniętych nią osobach mówią ze współczuciem, niełatwo dopuścić je do swej codzienności. Przecież trzeba by zwolnić, przebywać już nie tylko wśród pięknych, wymuskanych ludzi, z czegoś zrezygnować…

 

A co by było, gdyby iść jeszcze dwa kroki dalej – nie tylko akceptować, pomagać, ale też… zaprzyjaźnić się? Nie umniejszając przy tym znaczenia pomocy, która pozwala funkcjonować, trwać.  Jednak nie wystarcza. Tylko przyjaźń daje siłę, wiarę w siebie. Czyż nie każdy potrzebuje być potrzebnym?

 

Nawet mała kuśtykająca dziewczynka, poruszająca się z trudem – zawsze przy pomocy kuli.

 

Marcelka uległa wypadkowi, kiedy jeszcze chodziła do przedszkola. Nieostrożny kierowca sprawił, że przez jakiś czas musiała poruszać się na wózku. Później ciężka, nierzadko bolesna rehabilitacja pozwoliła jej zamienić wózek na kulę. Ale nawet ta jedna kula wystarczała, by naznaczyć dziewczynkę konkretnym piętnem, widocznym z daleka stygmatem.

 

Skwapliwie wykorzystywała to Nikola, klasowa gwiazda. Ooo, kto tam tak kuśtyka?Kuśtykaj prędzej, zaraz dzwonek na lekcję!, Kuternoga idzie! Kuternoga…! Czemu to robiła? Po co? Dlaczego wyśmiewała każdego, kto próbował zbliżyć się do Marcelki? Czyżby nie mogła zaimponować innym niczym poza okazywaniem swej wyższości i władzy? Czy poniżając kogoś, sama czuła się lepsza?

 

Marcelce niełatwo było bronić się samej. Przecież miała świadomość swojej ograniczonej sprawności, wiedziała, jak wiele rzeczy – naturalnych i oczywistych dla rówieśników – jest dla niej nieosiągalnych.  Na szczęście pojawił się ktoś, kto dodał jej sił i wiary w siebie. Polubiła go, odkąd pierwszy raz zobaczyła jego wielkie brązowe oczy, biało-brązowo-czarną sierść i wesoło merdający ogonek. I choć niełatwo było namówić mamę, by powierzyła psiaka chodzącej z trudem córce, udało się! Rozrabiaka towarzyszył jej podczas zabawy, zlizywał łzy, pocieszał, a przede wszystkim – potrzebował jej. Dziewczynka wreszcie poczuła, że dla kogoś jest Wielkim, Mądrym, Silnym Człowiekiem. Uzbrojona w poczucie własnej wartości, zyskała większe szanse w starciu z okrutną koleżanką. Zwłaszcza, że w końcu ktoś się za nią wstawił.

 

Być może książka Dasz radę, Marcelko powinna zostać wprowadzona do kanonu lektur szkolnych. I to nie tylko po to, by przynosić pocieszenie wszystkim „Marcelkom”, ale przede wszystkim – by otwierać oczy, uwrażliwiać potencjalne „Nikole”.

Link do recenzji
Avatar użytkownika - justa21
justa21
Przeczytane:2014-12-02, Przeczytałem,

Kuternoga

 

Wbrew deklaracjom, nie jesteśmy tolerancyjni wobec odmienności. Nie lubimy niczego, co odstaje od przyjętych norm i wzorców, nie lubimy nikogo, kto nie wpisuje się w sztywny schemat zachowań, kto zachowuje się i wygląda inaczej niż wszyscy. Najczęściej takie zachowanie wynika z naszych lęków, nawet tych nieuświadomionych, co nie znaczy, że mamy przyzwolenie na piętnowanie innych.

 

O tym, z jakimi problemami borykają się osoby niepełnosprawne, pisze Marcin Pałasz. Posługując się przykładem niepełnosprawnej ruchowo dziewczynki, postanowił on rozpocząć pracę z tolerancją już u podstaw – chce trafić do najmłodszych, by od dzieciństwa kształtować w nich właściwe postawy wobec ludzkiej krzywdy, cierpienia oraz uczyć empatii i zachęcać do niesienia pomocy.

 

Książka Dasz radę, Marcelko, opublikowana nakładem wydawnictwa BIS, to piękna, a jednocześnie mądra opowieść, adresowana do dzieci w wieku wczesnoszkolnym. Jej lektura będzie nie tylko przyjemnością dla młodych czytelników, ale może również posłużyć rodzicom i nauczycielom jako wstęp do rozmowy o różnych chorobach, kalectwie, a także odpowiedzialności, koleżeństwie oraz asertywności.

 

Autor przedstawia czytelnikom Marcelkę – sympatyczną uczennicę drugiej klasy szkoły podstawowej. Dziewczynka porusza się o kulach, choć jest w trakcie rehabilitacji, po zakończeniu której istnieje szansa na pełne odzyskanie sprawności. Marcelka nie lubi ćwiczeń, które musi wykonywać, kojarzą jej się one z brakiem komfortu i bólem, dlatego też wykonuje je niechętnie i bez przekonania. Jeszcze bardziej niż ćwiczeń, nie lubi swojej kuli, a raczej reakcji rówieśników na jej widok. W szkole wszyscy zwracają uwagę na jej niepełnosprawność, nie szczędząc złośliwości i ponurych żartów. W przezwiskach i krzywdzeniu dziewczynki na wiele sposobów przoduje Nikola i jej przyjaciółki. Ta złośliwa uczennica, klasowa gwiazda, terroryzuje nie tylko Marcelkę, bowiem nikt bez jej zgody nie chce bawić się z dziewczynką w obawie przed zemstą Nikoli. Jej złości doświadczyła już Wiktoria, a także Maciek, który ostatnio zaczął unikać Marcelki.

 

Przezywana „Kuternogą” bohaterka pada ofiarą wielu niewybrednych dowcipów i nawet nie może poskarżyć się na te sytuację mamie. Czuje się bowiem winna, że przez jej kalectwo wykonywanie domowych czynności trwa o wiele dłużej, a mama często musi jej pomagać bądź wyręczać. Również tata cierpi przez wypadek, którego padła ofiarą, bowiem musi zarabiać na rehabilitację córki, pracując za granicą. Nic więc dziwnego, że w obliczu tylu problemów dziewczynka coraz częściej zamyka się w sobie, choć samotność jest niezwykle bolesna.

 

Tę ponurą codzienność mógłby rozświetlić piesek, o którym Marcelka od dawna marzy, ale mama jest zdecydowanie przeciwna dodatkowemu obciążeniu. Kiedy zatem ciocia Basia i wujek Marek nieroztropnie i bez konsultacji z nią przywożą małego szczeniaczka, który błąkał się po ulicy, mama Marcelki nie ma skrupułów, by odesłać go do schroniska. To prawdziwy cios w małe i wrażliwe serduszko dziewczynki, która przejmuje się losem porzuconych zwierząt oraz warunkami panującymi w schroniskach. Całe szczęście, że zdaniem rehabilitanta obecność psa w domu to doskonały pomysł, a przy tym sposób na zmotywowanie Marcelki do wykonywania regularnych ćwiczeń. Może zatem istnieje szansa na to, by Rozrabiak zagościł pod dachem dziewczynki?

 

Dasz radę, Marcelko to opowieść, która uwrażliwia dzieci na krzywdę ludzi i zwierząt, pokazuje różne postawy wobec ludzkiego cierpienia – zarówno te negatywne, jak i pozytywne. Autor uczy patrzeć na osobę niepełnosprawną nie przez pryzmat jej kalectwa, ale pozytywnych stron i atutów, tego, jaka naprawdę jest. Pokazuje także, czym jest odpowiedzialność, posługując się zarówno przykładem Marcelki i jej stosunkiem do pieska, jak i osobą Nikoli, która nie była na tyle odważna, by przyznać się do winy i przeprosić.

 

Wierzę, że lektura książki Pałasza, będzie dla dzieci oraz ich opiekunów prawdziwą przyjemnością, również ze względu na wspaniałe, czarno-białe ilustracje Katarzyny Sadowskiej. Ja zaś z pewnością sięgnę po inne książki autora, który w tak lekki sposób pisze o sprawach poważnych, kształtując u dzieci właściwe postawy – postawy, z którymi problem mają nawet dorośli. 

Link do recenzji
Avatar użytkownika - asymaka
asymaka
Przeczytane:2015-01-04, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2015 , Mam,
Zdecydowanie polecam. Czyta się szybko, bo duża czcionka jest doskonale przystosowana do możliwości dziecka, które dopiero rozpoczyna przygodę z literaturą. Poza tym treść jest zrozumiała i naprawdę warta uwagi. Ilustracje prześliczne, choć czarno-białe, zachwycą nasze szkraby.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Nidaba
Nidaba
Przeczytane:2015-02-11, Przeczytałem,

Silni i silniejsi

Kuternoga. Ślepiec. Mańkut. Głupek.

Jak łatwo zadawać ciosy! Jednym słowem niszcząc poczucie własnej wartości. Policzkując wyraźnym sygnałem: świat widzi tylko twoją słabość. Cała reszta się nie liczy!

Niepełnosprawność to trudny temat. Bo nawet tym, którzy o dotkniętych nią osobach mówią ze współczuciem, niełatwo dopuścić je do swej codzienności. Przecież trzeba by zwolnić, przebywać już nie tylko wśród pięknych, wymuskanych ludzi, z czegoś zrezygnować…

A co by było, gdyby iść jeszcze dwa kroki dalej – nie tylko akceptować, pomagać, ale… zaprzyjaźnić się? Nie umniejszając przy tym znaczenia pomocy, która pozwala funkcjonować, trwać.  Jednak nie wystarcza. Tylko przyjaźń daje siłę, wiarę w siebie. Czyż nie każdy potrzebuje być potrzebnym?

Nawet mała kuśtykająca dziewczynka, poruszająca się z trudem – zawsze przy pomocy kuli.

Marcelka uległa wypadkowi, kiedy jeszcze chodziła do przedszkola. Nieostrożny kierowca sprawił, że przez jakiś czas musiała poruszać się na wózku. Później ciężka, nierzadko bolesna rehabilitacja pozwoliła jej zamienić wózek na kulę. Ale nawet ta jedna kula wystarczała, by naznaczyć dziewczynkę konkretnym piętnem, widocznym z daleka stygmatem.

Skwapliwie wykorzystywała to Nikola, klasowa gwiazda. Ooo, kto tam tak kuśtyka?, Kuśtykaj prędzej, zaraz dzwonek na lekcję!, Kuternoga idzie! Kuternoga…! Czemu to robiła? Po co? Dlaczego wyśmiewała każdego, kto próbował zbliżyć się do Marcelki? Czyżby nie mogła zaimponować innym niczym poza okazywaniem swej wyższości i władzy? Czy poniżając kogoś, sama czuła się lepsza?

Marcelce niełatwo było bronić się samej. Przecież miała świadomość swojej ograniczonej sprawności, wiedziała, jak wiele rzeczy – naturalnych i oczywistych dla rówieśników – jest dla niej nieosiągalnych.  Na szczęście pojawił się ktoś, kto dodał jej sił i wiary w siebie. Polubiła go, odkąd pierwszy raz zobaczyła jego wielkie brązowe oczy, biało-brązowo-czarną sierść i wesoło merdający ogonek. I choć niełatwo było namówić mamę, by powierzyła psiaka chodzącej z trudem córce, udało się! Rozrabiaka towarzyszył jej podczas zabawy, zlizywał łzy, pocieszał, a przede wszystkim – potrzebował jej. Dziewczynka wreszcie poczuła, że dla kogoś jest Wielkim, Mądrym, Silnym Człowiekiem. Uzbrojona w poczucie własnej wartości, zyskała większe szanse w starciu z okrutną koleżanką. Zwłaszcza, że w końcu ktoś się za nią wstawił.

Być może książka Dasz radę, Marcelko powinna zostać wprowadzona do kanonu lektur szkolnych. I to nie tylko po to, by przynosić pocieszenie wszystkim „Marcelkom”, ale przede wszystkim – by otwierać oczy, uwrażliwiać potencjalne „Nikole”.

 

 

Avatar użytkownika - justa21
justa21
Przeczytane:2014-12-02, Ocena: 6, Przeczytałem,

Kuternoga

Wbrew deklaracjom, nie jesteśmy tolerancyjni wobec odmienności. Nie lubimy niczego, co odstaje od przyjętych norm i wzorców, nie lubimy nikogo, kto nie wpisuje się w sztywny schemat zachowań, kto zachowuje się i wygląda inaczej, niż wszyscy. Najczęściej, takie zachowanie wynika z naszych lęków, nawet tych nieuświadomionych, co nie znaczy, że mamy przyzwolenie na piętnowanie innych.

O tym, z jakimi problemami borykają się osoby niepełnosprawne, pisze Marcin Pałasz. Posługując się przykładem niepełnosprawnej ruchowo dziewczynki, postanowił rozpocząć pracę z tolerancją już u podstaw – chce trafić do najmłodszych, by od dzieciństwa kształtować w nich właściwe postawy wobec ludzkiej krzywdy, cierpienia oraz uczyć empatii i zachęcać do niesienia pomocy.

Książka „Dasz radę, Marcelko”, opublikowana nakładem wydawnictwa BIS, to piękna, a jednocześnie mądra opowieść, adresowana do dzieci w wieku wczesnoszkolnym. Jej lektura będzie nie tylko przyjemnością dla młodych czytelników, ale może również posłużyć rodzicom i nauczycielom jako wstęp do rozmowy o różnych chorobach, kalectwie, a także odpowiedzialności, koleżeństwie oraz asertywności.

Autor przedstawia nam Marcelkę – sympatyczną uczennicę drugiej klasy szkoły podstawowej. Dziewczynka porusza się o kulach, choć jest w trakcie rehabilitacji, po zakończeniu której istnieje szansa na pełne odzyskanie sprawności. Marcelka nie lubi ćwiczeń, które musi wykonywać, kojarzą się one z brakiem komfortu i bólem, dlatego też wykonuje je niechętnie i bez przekonania. Jeszcze bardziej niż ćwiczeń, nie lubi swojej kuli, a raczej reakcji rówieśników na jej widok. W szkole wszyscy zwracają uwagę na jej niepełnosprawność, nie szczędząc złośliwości i ponurych żartów. W przezwiskach i krzywdzeniu dziewczynki na wiele sposobów przoduje Nikola i jej przyjaciółki. Ta złośliwa uczennica, klasowa gwiazda, terroryzuje nie tylko Marcelkę, bowiem nikt bez jej zgody nie chce bawić się z dziewczynką w obawie przed zemstą Nikoli. Jej każącego ramienia doświadczyła już Wiktoria, a także Maciek, który ostatnio zaczął unikać Marcelki.

Przezywana „Kuternogą” bohaterka, pada ofiarą wielu niewybrednych dowcipów i nawet nie może poskarżyć się na te sytuację mamie. Czuje się bowiem winna, że przez jej kalectwo wykonywanie domowych czynności trwa o wiele dłużej, a mama często musi jej pomagać bądź wyręczać. Również tata cierpi przez wypadek, którego padła ofiarą, bowiem musi zarabiać na rehabilitację córki pracując za granicą. Nic więc dziwnego, że w obliczu tylu problemów, dziewczynka coraz częściej zamyka się w sobie, choć samotność jest niezwykle bolesna.

Tę ponurą codzienność mógłby rozświetlić piesek, o którym Marcelka od dawna marzy, ale mama jest zdecydowanie przeciwna dodatkowemu obciążeniu. Kiedy zatem ciocia Basia i wujek Marek nieroztropnie i bez konsultacji z nią przywożą małego szczeniaczka, który błąkał się po ulicy, mama Marcelki nie ma skrupułów, by odesłać go do schroniska. To prawdziwy cios w małe i wrażliwe serduszko dziewczynki, która przejmuje się losem porzuconych zwierząt oraz warunkami panującymi w schroniskach. Całe szczęście, że zdaniem rehabilitanta obecność psa w domu to doskonały pomysł, a przy tym sposób na zmotywowanie Marcelki do wykonywania regularnych ćwiczeń. Może zatem istnieje szansa na to, by Rozrabiak zagościł pod dachem dziewczynki?

„Dasz radę, Marcelko” to opowieść, która uwrażliwia dzieci na krzywdę ludzi i zwierząt, pokazuje różne postawy wobec ludzkiego cierpienia – zarówno te negatywne, jak i pozytywne. Autor uczy patrzeć na osobę niepełnosprawną nie przez pryzmat jej kalectwa, ale pozytywnych stron i atutów, tego, jaka naprawdę jest. Pokazuje także, czym jest odpowiedzialność, posługując się zarówno przykładem Marcelki i jej stosunkiem do pieska, jak i osobą Nikoli, która nie była na tyle odważna, by przyznać się do winy i przeprosić.

Wierzę, że lektura książki Pałasza, będzie dla dzieci oraz ich opiekunów prawdziwą przyjemnością, również ze względu na wspaniałe, czarno-białe ilustracje Katarzyny Sadowskiej. Ja zaś z pewnością sięgnę po inne książki autora, który w tak lekki sposób pisze o sprawach poważnych, kształtując u dzieci właściwe postawy – postawy, z którymi problem mają nawet dorośli. 

 

Inne książki autora
Top 5 książek
Złodziejka książek
Markus Zusak
Okładka książki - Złodziejka książek
Ostatnia królowa
Gortner C.W.
Okładka książki - Ostatnia królowa
Dziewczyny z Syberii
Anna Herbich
Okładka książki - Dziewczyny z Syberii
Reklamy