Okładka książki - Do trzech razy śmierć

Do trzech razy śmierć

Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2017-02-01
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788380751941
Liczba stron: 400
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a recenzje: Aleksandra Bienio

Ocena: 4.78 (18 głosów)

Nikt nie lubi przebywać w towarzystwie fałszywych ludzi. Każdy sztuczny uśmiech, nieszczerze wypowiedziany komplement są niczym ostrze noża wżynające się w tętnicę. Po co na siłę udawać kogoś miłego?

 

Róża Krull nie była zachwycona, kiedy menedżer oznajmił, że podpisał papiery związane z jej zaproszeniem na zjazd pisarzy. Niecodzienna uroczystość miała się odbyć w dworku pod Krakowem, pośród bagien i pustki. Niestety, nie mogła się już z tego wycofać, więc - nieszczęśliwa - udała się na kameralną uroczystość.

 

Już pierwszego dnia pobytu w odrestaurowanym dworku koleżanka Róży po fachu została otruta podczas kolacji, a jej pozbawione duszy ciało upadło na ziemię na oczach gości. Uczestnicy zjazdu zaczęli obawiać się o własne życie, jednak to panna Krull zarejestrowała coś więcej niż by chciała. Otóż morderca pozostawił na miejscu zbrodni czarną różę, bezczelnie informując o wprowadzeniu do realnego świata kryminalnej fikcji, jaką kobieta opisywała w jednej ze swoich powieści. Róża wie, że musi działać na własną rękę, by odnaleźć osobę odpowiedzialną za morderstwo. Na szczęście nie jest zdana tylko na siebie. Pomóc jej mogą zafascynowany twórczością panny Krull boy hotelowy, osobisty specjalista od public relations oraz trzy szalone blogerki.

 

Czy ekipa złożona z amatorów szybciej znajdzie sprawcę niż prowadząca śledztwo policja? Kim jest morderca i jak daleko posunie się on w swojej chorej zabawie? Jak wiele wniosą do śledztwa fakty, które nie powinny ujrzeć światła dziennego? I czy sama Róża Krull jest bezpieczna?

 

Czasami lepiej wiedzieć mniej niż więcej.

  

Znaczący wpływ na fabułę ma zdarzenie opisane w prologu i można poczuć się nieco zaskoczonym, gdy zaledwie kilka rozdziałów poóźniej wydaje się, że poznajemy tożsamość osób odpowiedzialnych za całą intrygę. Szybko jednak okazuje się, że poszlak jest więcej niż kasjerek winnych grosik. Akcja nabiera tempa, a intryga goni intrygę. I choć może się wydawać, że poszczególne elementy układanki nie mają prawa złożyć się na spójną całość, to w rzeczywistości jest inaczej. Dodatkowym atutem powieści jest poczucie humoru, będące znakiem rozpoznawczym Alka Rogozińskiego. To nie jest lektura do autobusu czy tramwaju - wybuchy śmiechu gwarantowane. Rogoziński sprawnie też buduje napięcie i wielokrotnie zwodzi czytelników, serwując im nagłe zwroty akcji.

 

Ale byłby numer, gdyby nagle zaczęły tu ginąć osoby i okazałoby się, że ktoś je morduje tak samo, jak w pani książce! To by była ekscytacja level maximum!

 

Nieco gorzej ma się się sprawa z główną bohaterką powieści. Dość długo walczy ona o sympatię czytelników, której procenty traci przy każdym zbędnym wulgaryzmie. Sytuację ratują jej uszczypliwe uwagi, za sprawą których mogłaby otrzymać statuetkę „mistrzyni ciętej riposty”, ciekawość oraz samokrytyka. Która kobieta porównałaby samą siebie do rozchwytywanego przez media prezydenta ze względu na ułożenie włosów? Niewielu autorów potrafi przyznać się do błędów w swoich książkach, a Róża czyni to bezpośrednio, wręcz ganiąc się za własną głupotę. Za sprawą tych drobnych cech charakteru lubująca się w łacinie podwórkowej Róża może zyskać choć trochę sympatii.

 

Równie interesująco wypadają pozostali bohaterowie powieści, a więc znana z innych książek autora twardo stąpająca po ziemi Betty, niezwykle zazdrosna o swojego mężczyznę, czyli o prowadzącego śledztwo w dworku komisarza Krzysztofa Darskiego. Gdy ten wypełnia swoje obowiązki, Betty służy mu pomocą, przechadzając się między uczestnikami zjazdu i zbierając dodatkowe dowody. Oczywiście nie byłaby sobą, gdyby nie używała w komunikacji ze światem tego jadu, do którego zdążyliśmy już przywyknąć. Z kolei tajemniczy rozmówcy powiązani z głównym wątkiem są chyba największymi gwiazdami książki (oczywiście zaraz po nieboszczykach). Ich konwersacje zostały ukazane w taki sposób, aby czytelnik nie miał możliwości przedwczesnego poznania ich tożsamości. Zdecydowanie - Rogoziński doskonale zaplanował swą powieść. 

 

[...] Podobnie żałobne są jej książki. Pięć stron i zaczynasz się zastanawiać, czego lepiej poszukać. Żyletki, żeby się pociąć, czy sznura, żeby się powiesić...

 

Zazwyczaj powieści kryminalne mają przede wszystkim wywoływać dreszcze na całym ciele oraz potęgować ciekawość. Chwil wytchnienia, rozładowania nerwów poprzez śmiech można w nich ze świecą szukać. W tym przypadku jest inaczej. Alek Rogoziński raz jeszcze udowadnia, że poczucie humoru może niesamowicie wzbogacić konwencję kryminału. W przypadku jego powieści mamy do czynienia z bardzo interesującym połączeniem mrożącej krew w żyłach fabuły i nieustannego bólu szczęki, która wręcz prosi o emeryturę po niepowstrzymywanym chichocie. 

 

Autor z powieści na powieść doskonali swój warsztat, łącząc komedię z kryminałem, stosując coraz bardziej zaskakujące porównania czy zjadliwie komentując rzeczywistość. Może za dużo jest w tej powieści wulgaryzmów, nie da się jednak ukryć, że Do trzech razy śmierć to jedna z najlepszych książek Rogozińskiego. 

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - jente
jente
Przeczytane:2017-07-04, Ocena: 3, Przeczytałem, 52 książki 2017,
Po licznych zachwytach nad tą książką spodziewałam się czegoś znacznie lepszego. Domyślam się, że książka miała być zabawna, do mnie ten humor najwyraźniej nie trafiał. Intryga też nie była jakoś szczególnie ciekawa, postaci również. Raczej nie sięgnę po inne książki tego autora.
Link do opinii
Wbrew pozorom internet nie jest miejscem, w którym można zostać całkowicie nieznanym. Prawdą jest też to, że słowem można zranić bardziej niż czynem, dlatego czasem lepiej milczeć niż myśleć, że anonimowo wbita szpila nikomu nie wyrządzi krzywdy. Róża Krull - autorka poczytnych kryminałów - zostaje zaproszona na zjazd pisarek do romantycznej posiadłości pod Krakowem. Mimo szczerej niechęci do takich wyjazdów, a raczej przebywania dłużej niż to konieczne z osobami tej samej płci, które wykonują ten sam zawód, w końcu ulega swojemu PR-owi i mimo złych przeczuć pojawia się w Kopielnikach. Malownicza atmosfera i apartament z najwyższej półki sprawiają, że chwilowe odprężenie, jakie spływa na Różę, jest tym ostatnim, które czuła w ciągu całego pobytu. Wieczorna kolacja z pisarskiego święta przeradza się w pisarską stypę, a morderstwo jednej z koleżanek po fachu, tak przypominające historię z książki Krull, sprawia, że postanawia sama rozwikłać zabójczą zagadkę i przy okazji znaleźć inspirację do napisania kolejnej książki. Dzięki pomocy młodego boya hotelowego i trzech blogerek wpada na trop afery, której początkiem było pewne internetowe zdarzenie. Od chwili, kiedy przeszłość zaczyna łączyć się z teraźniejszością, nikt nie jest bezpieczny. Do trzech razy śmierć to kolejna powieść Alka Rogozińskiego, w której pisarz ukazuje swój niezwykły kunszt w kreowaniu historii i humor, za którym nie da się nie tęsknić. I chociaż nowa bohaterka wzbudziła moją sympatię i zyskała pełne zaufanie - szczera do bólu, świadoma swoich wad, niezwykle bezpośrednia, a także prawdziwa - to zaniepokoiłam się pojawieniem starych znajomych z dwóch pierwszych książek autora. Pepe, komisarz Darski, a zwłaszcza Betty Jankowska sprawili, że zaczęłam zastanawiać się ,,co, u licha, jest grane" (i nie przestałam do końca książki). Tak jak obecność dwóch pierwszych panów jakoś mogłam sobie wytłumaczyć (i nie mogłam powstrzymać się od tego, by nie przykleić do twarzy Darskiego podobizny Marka Włodarczyka), to bytność Beaty bez Joanny wcale a wcale mi nie pasowała. Dzięki tej książce czytelnik ma jedyną w swoim rodzaju szansę zajrzeć do światka pisarskiego i przekonać się, że niczym nie różni się on od tego, który jest mu znany, a emocje towarzyszące sławom są takie same jak u zwykłych ludzi, m.in. strach przed porażką, zazdrość o sukcesy innych czy nienawiść. Gdybym miała się do czegoś przyczepić, to może do dwóch rzeczy (ale jak wiadomo - gusta są różne i nie wszystkim musi się podobać to samo). Przede wszystkim - jak dla mnie - było zbyt mało humoru sytuacyjnego (owszem, zdarzały się momenty, w których dusiłam się ze śmiechu - na głos śmiać się nie mogłam, ponieważ była pierwsza w nocy i mogłoby to zostać źle odebrane - jednak brakowało mi tego, do czego zwykle byłam przyzwyczajona). Wierzcie mi, po kilkunastu chwilach spędzonych z poprzednimi kryminałami, które okraszone były bardzo dużą dawną humoru, nic nie mogło mi popsuć dalszej części dnia. Dlatego nieważne, co mówią inni, humor musi być! Pomysł z zabójstwami na podstawie książki też mnie nie zaskoczył (spotkałam się z nim w pierwszym odcinku pierwszego sezonu serialu o dość niekonwencjonalnym pisarzu, który zaczyna współpracę z pewną bardzo odporną na jego wdzięki panią detektyw - ach, ten Nathan Fillion). Cała reszta była bez zarzutu - szczególnie przypadła mi do gustu myśl z wciągnięciem do opowieści trzech prawdziwych blogerek (tak, poczułam leciutkie ukłucie zazdrości). Jedno jest pewne, w trakcie lektury na pewno nikt nie będzie się nudził, a tożsamość mordercy (przynajmniej dla mnie) do końca pozostaje zagadką. Nie pozostaje mi nic innego, jak uzbroić się w cierpliwość i oczekiwać drugiego tomu przygód Róży, a także pogodzić się z innymi, mniej oczywistymi rzeczami.
Link do opinii
Avatar użytkownika - zksiazkawreku
zksiazkawreku
Przeczytane:2017-03-28, Ocena: 4, Przeczytałem, 52 książki 2017, Mam,
http://z-ksiazka-w-reku.blogspot.com/ ,,Do trzech razy śmierć" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Alka Rogozińskiego. Wielu z Was na pewno słyszało o dość głośnym research'u autora do tej książki, a jeśli nie - to znajdziecie o nim wzmiankę podczas lektury. Zachęcona więc pozytywnymi recenzjami, a także rekomendacją Magdaleny Witkiewicz, sięgnęłam po najnowszą książkę księcia kryminałów. Główną bohaterką książki jest Róża Krull - autorka powieści kryminalnych. Pewnego dnia otrzymuje ona zaproszenie na zjazd pisarzy, który ma się odbyć we dworku pod Krakowem. Wyjazd ten nie jest jednak udany, gdyż już pierwszego dnia jej koleżanka po piórze zostaje otruta. Róża Krull domyśla się, że ktoś wciela w życie fabułę jednej z jej powieści - wskazuje na to czarna róża pozostawiona na miejscu zbrodni. Pisarka z pomocą blogerek i specjalisty od PR-u rozpoczyna prywatne śledztwo. Czy uda im się rozwikłać zagadkę szybciej niż policja? Musicie dowiedzieć się sami! ~*~ Dzięki najnowszej książce Alka Rogozińskiego od kuchni poznajemy świat literacki, który nie jest światem normalnym. Autor obnaża przed nami największe mankamenty pisarzy. Przedstawia ich zazdrość, chore współzawodnictwo oraz patologię jaka istnieję w relacjach między nimi. Oczywiście wszystko przyprawione jest dużą szczyptą humoru, co jest największym atutem tej powieści. Autor nie raz doprowadził mnie do śmiechu. Naprawdę bardzo dobrze się bawiłam podczas lektury! Pierwszy raz mam do czynienia z komedią kryminalną w wersji książkowej. Nie znajdziemy tutaj nie wiem jak skomplikowanej zagadki kryminalnej, dokładnych opisów zbrodni, krwi i masakry. Nie. To lekki kryminał, który ma nas bawić, a nie zapierać dech w piersiach i obrzydzać makabrycznymi scenami. Uważam jednak, że to książka idealna dla kogoś kto lubi kryminały, ale znudziły mu się pozycje cięższe, przy których trzeba dużo myśleć. Przy tej książce można się szybko odprężyć pomimo tego że to jednak kryminał. Jestem pod wrażeniem lekkości pióra Alka Rogozińskiego. Książkę przeczytałam bardzo szybko, z ogromnym zaciekawieniem. Wydaje mi się, że była to poniekąd zasługa strony technicznej pozycji. Chodzi mi tu o dużą czcionkę i marginesy, które sprawiły, że na stronie nie ma za dużo tekstu. Muszę również przyznać, że autor postarał się, aby książka była autentyczna. Mam tutaj na myśli wprowadzenie wzmianki o Magdzie Gessler, a także 3 blogerek, które są wzorowane na blogerkach, które znamy z blogosfery. Ponadto autor pod koniec książki posłużył się bardzo znanym ostatnimi czasy cytatem ,,nie mów do mnie teraz!". Mówiąc szczerze, rozśmieszyło mnie to bardziej niż nie jeden żarcik w książce. Pomimo wielu plusów książka jednak nie spełniła moich (może zbyt wygórowanych) oczekiwań. Nie porwała mnie tak, jak porwała innych czytelników. Nie ma moim zdaniem ,,tego czegoś". Jest to dowód na to, że każdą książkę należy przetestować na sobie i na własnej skórze przekonać się o jakości książki. Podsumowując, ,,Do trzech razy śmierć" to lekki i przyjemny kryminał, który rozbawi Was, być może, do łez. A jeśli nie to zapewniam, że bawić przy nim będziecie się przednio, a odprężenie osiągnie apogeum.
Link do opinii
Avatar użytkownika - martucha180
martucha180
Przeczytane:2017-03-25, Ocena: 4, Przeczytałem, 52 książki w 2017 r.,
Zanika to liczba pisarzy pozostających tu przy życiu. (s. 167) Te słowa wypowiada główna bohaterka najnowszej powieści ,,Do trzech razy śmierć" Alka Rogozińskiego - Róża Krull. Jest ona najpopularniejszą w Polsce autorką kryminałów i właśnie dowiedziała się, że ma jechać na zjazd pisarek, a ona tego typu imprez wręcz nie cierpi. Niestety, nie ma wyjścia, a zawdzięcza to swemu agentowi Pawłowi. Róża jedzie za Kraków, do dworku w Kopielnikach i tam spotyka się ze znajomymi pisarkami. Swoje koleżanki po fachu traktowała uprzejmie, ale na wszelkie próby zamiany znajomości w przyjaźń reagowała alergicznie. (s. 28) Boy hotelowy Kuba przynosi jej bagaż do pokoju i prosi o dedykację do sfatygowanego egzemplarza jednego z pierwszych kryminałów autorki ,,Krwawych zaręczyn". Od dawna Kuba podziwia Różę i jest zafascynowany jej powieściami. W pewnym momencie wypowiada prorocze słowa: Ale byłby numer, gdyby zaczęły tu ginąć osoby i okazałoby się, że ktoś je morduje tak samo jak w pani książce! To by była ekscytacja level maximum! (s. 60) Jeszcze tego samego wieczoru w trakcie uroczystej kolacji Grażyna Winnik, autorka powieści erotycznych, informuje wszystkich o swoim ślubie i... pada martwa z kieliszkiem wina w ręku. Nie wiadomo skąd, kiedy i jak na stoliku leży czarna róża. Wszystko wskazuje na to, że morderca wciela w życie fabułę kryminału Róży, ale ją modyfikuje, ulepsza. Róża czuła irracjonalny niepokój. I nijak nie mogła się go pozbyć. (s. 63) Autorka kryminałów postanawia rozwiązać zagadkę, która dość szybko się rozwija i komplikuje, bo według fabuły czeka gości zjazdu czeka coś strasznego, a to wśród nich jest morderca. W prywatnym śledztwie pomagają Róży Kuba, trzy blogerki i jej agent, ściągnięty z Warszawy w trybie pilnym: Wysłałeś mnie na zjazd morderców, to teraz siedź tu i bój się ze mną. (s. 117) Z ramienia policji śledztwo prowadzi doświadczony komisarz Krzysztof Darski. Nieoficjalnie pomaga mu jego narzeczona Betty... A ja myślę, że teraz to już policji pójdzie z górki - powiedziała Róża. - Tylko w powieściach kryminalnych wszystko jest takie pokomplikowane. (s. 168) No cóż, ja osobiście nie wiem, czy w rzeczywistości tak jest, jak stwierdziła Róża Krull, ale fabuła tej powieści rzeczywiście jest pokomplikowana. Czasami się gubiłam, kto jest kim i musiałam wracać do opisu postaci zmieszczonego na początku książki. Nie ułatwiały mi tego nazwiska bohaterów, choć ich kreacje były ciekawe. Delektowałam się dialogami policjanta z narzeczoną, ich łapaniem za słówka, dogryzaniem, ale i sposobem rozmowy, stawiania tez i szukania sprawcy. Najbardziej zaciekawiła mnie teoria alibi wymiennego. Akcja toczy się bardzo szybko i ma powiązania z pewnym wydarzeniem sprzed lat. Tempo wydarzeń na pewno ma związek z tym, że dworek jest na odludziu i otaczają go bagna. A i morderca się spieszy. W końcu zjazd nie będzie trwał wiecznie. Czasem tak jest, że jacyś ludzie potrzebni ci są tylko na pewnym etapie życia. A potem ich misja się kończy i znikają. (s. 106) Pomysł z kopiowaniem fabuły jakiejś książki nie jest nowy, ale tym razem autor poniekąd wytyka autorom fakt, że w swych powieściach, zwłaszcza kryminalnych, zdarza im się popełniać kardynalne błędy. Sam obraz pisarskiego światka został przedstawiony raczej negatywnie, autor odkrywa mroczne tajemnice pisarek, walkę o sławę i notowania na portalu czytelniczym. Ciekawym pomysłem było wprowadzenie do akcji książki 3 blogerek. Niestety, w moim odczuciu były one w niej za krótko i za mało zdziałały. Po prostu liczyłam na większy ich udział i na więcej humoru, który po części zapowiadał przewrotny tytuł. Mam jedno zastrzeżenie do wydania powieści - podwójna interlinia to trochę za dużo, znacznie zwiększa objętość książki, a pomagają jej w tym bardzo szerokie marginesy. Owszem ułatwia to czytanie, ale bez przesady. ,,Do trzech razy śmierć" to obraz świata pisarek, który swe prawdziwe oblicze odkrywa na zjeździe pisarek, zabójczym zjeździe pisarek.
Link do opinii
Avatar użytkownika - justyna929
justyna929
Przeczytane:2017-03-24, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2017, Mam,
Do trzech razy śmierć to idealnie wyważona książka. Jest zbilansowana i dostarcza nam właściwą ilość humoru potrzebną do życia. Wiadomo przecież, że śmiech to zdrowie, a o zdrowie trzeba dbać! Alek Rogoziński podniósł sobie poprzeczkę bardzo wysoko, wierzę jednak, że następną książką uda mu się tę poprzeczkę przeskoczyć! Czekam z niecierpliwością na dalsze przygody Róży, a was zachęcam do sięgnięcia po książki księcia, króla, a może nawet krulla komedii kryminalnej! Polecam. http://ksiazkomiloscimoja.blogspot.com/2017/02/o-nowej-ksiazce-alka-rogozinskiego-i-o.html
Link do opinii
Avatar użytkownika - damonowa
damonowa
Przeczytane:2017-03-13, Ocena: 3, Przeczytałem, 52 książki 2017,
Nie wiem, co jest ze mną nie tak, że jakoś nie mogę przekonać się do komedii kryminalnych. Można by wręcz przypuszczać, że nie mam poczucia humoru! Ale nie, nic z tych rzeczy. Książka jest bardzo sympatyczna, humor autora jest genialny, można nieźle się pośmiać. Jakoś jednak nie pasuje mi połączenie tych dwóch gatunków ze sobą, czasami nawet mnie nudziła, a czasami miałam wrażenie, że szkoda czasu na czytanie ,,takich bzdur" skoro tyle perełek jeszcze przede mną.
Link do opinii
Avatar użytkownika - awiola
awiola
Przeczytane:2017-02-25, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2017, Mam,
"Czy wszyscy pisarze są pierdolnięci?! (...) Zdecydowana większość, a pozostali po prostu się dobrze kamuflują". Etos pisarza jako osoby niemal boskiej odpłynął w niebyt wraz z rozwojem internetu i wszelakich portali społecznościowych. Obserwuję to środowisko od ładnych już kilku lat i kolejne afery, jakie nim wstrząsają, tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że pisarz to też człowiek ze wszelkimi ułomnościami. Pomimo tego faktu, podziwiam Alka Rogozińskiego za to, że postanowił światek ten, do którego już przecież sam należy, pokazać w nieco prześmiewczym, karykaturalnym obrazie. Alek Rogoziński to z wykształcenia filolog, a z zawodu dziennikarz. Swoją karierę rozpoczynał w połowie lat 90. ubiegłego wieku w Rozgłośni Harcerskiej, pracował także m. in. w Radiu Plus i Radiu Kolor. Od 2007 r. natomiast zasila redakcję magazynu Party, jego osoba często gości w takich programach jak "Na Tapecie" czy "Magiel towarzyski". Kocha muzykę Madonny, jego pasją są kryminały, marzy o podróży dookoła świata i zamieszkaniu na jednej z wysp Morza Śródziemnego. Zadebiutował książką pt. "Ukochany z piekła rodem". Róża Krull to autorka powieści kryminalnych, która otrzymuje zaproszenie na zjazd pisarzy mający odbyć się pod Krakowem. Pierwszego wieczoru podczas uroczystej kolacji, jedna z pisarek zostaje otruta cyjankiem, po niej zaś giną następni goście, a morderca na miejscu zbrodni pozostawia zawsze czarną różę. Główna bohaterka zauważa analogię tych morderstw do zbrodni opisanych w jej książkach, postanawia więc przeprowadzić własne śledztwo, którego wyniki są szokujące dla wszystkich. Alek Rogoziński na jednym z pierwszych stron swojej książki podkreśla, że żadne wydarzenie w niej opisane, nie miało miejsca, a postacie są jedynie wytworem jego wyobraźni. Na koniec zaś pyta, czy uwierzyliśmy? Otóż nie, w fabule bowiem odnalazłam wiele cech wspólnych pewnych bohaterów powieści i prawdziwych literatów, a także jak podejrzewam, niektóre opisane przez autora afery miały rzeczywiście miejsce. Cała warstwa ukazująca świat pisarzy od kuchni - oderwana od sfery sacrum, ukazująca jedynie profanum z wieloma dygresjami Alka dotyczącymi chociażby zachowania literatów, ich przywar, chorego współzawodnictwa, patologii oraz funkcjonowania blogów o literaturze, zwróciły moją uwagę w pierwszej kolejności. Wszystko to oczywiście zostało okraszone prześmiewczym sosem, jednak mam wrażenie, że gdzieś tam między wierszami autor starał się przekazać prawdę, często niezbyt popularną, a wręcz kontrowersyjną, którą doskonale prezentuje wspomniany epizod o nazywaniu przez pewną pisarkę swoich czytelniczek "idiotkami" w prywatnych rozmowach, a potem picie z nimi kawy z uśmiechem na twarzy. "Do trzech razy śmierć" to jednak przede wszystkim literatura stricte rozrywkowa, czyli komedia kryminalna, która wielokrotnie rozbawiała mnie do łez. Znając prozę autora z jego poprzednich książek i jego specyficzny humor, spodziewałam się oczywiście wielu zabawnych wstawek. Mam jednak wrażenie, że właśnie w tej książce jest ich zdecydowanie więcej - cała fabuła jest dosłownie przeładowana humorem, co mi w zupełności odpowiadało. Mistrzostwem świata okazały się dla mnie także opisy jedzenia, jakie zostały w tym utworze przytoczone. Dla przykładu: "Polecam zwłaszcza piankę sweet and sour na bazie new Xanthan albo naparstki kawioru z arbuza w otulinie makaronu z zielonej herbaty". Nie można się przy tych opisach po prostu nie śmiać. Trzeba także wspomnieć, że w fabule nowej serii Alka Rogozińskiego pojawia się nieoczekiwania Betty, znana menadżerka Joanny Szmidt. Muszę przyznać, że autor kompletnie zaskoczył mnie tym, że odsłonił nieco kurtynę pewnych wydarzeń, które już miały miejsce, a które nie doczekały się jeszcze książki. Tom rozpoczynający nową serią Alka Rogozińskiego pt. "Róża Krull na tropie" jest dla mnie szczególną książką, gdyż w jej fabule występują trzy blogerki książkowe - Ruda, Dama Karo i Wiola, w tym oczywiście ta ostatnia wzorowana na mojej osobie. Cieszę się, że autor wprowadził taki dość rewolucyjny, jak na nasz kraj zabieg literacki, gdyż blogerki dość istotnie pomogły w rozwiązaniu fabularnego śledztwa, co stawia je w bardzo korzystnym świetle. Z połączenia współpracy pisarki kryminałów, miłośnika gotowania, boya hotelowego, trzech blogerek i wielkiej dawki humoru, nie mogła wyjść przeciętna książka. To doskonała komedia kryminalna na każdy czas, którą szczerze polecam.
Link do opinii
Avatar użytkownika - kingaz86
kingaz86
Przeczytane:2017-02-24, Ocena: 6, Przeczytałem, 52 w 2017 :), Mam,
SUPER KSIĄŻKA :) Autorka powieści kryminalnych, Róża Krull, otrzymuje zaproszenie na zjazd pisarzy, odbywający się we dworku pod Krakowem. Już pierwszego dnia jej koleżanka po piórze zostaje otruta. Wszystko wskazuje na to, że morderca, który zostawił na miejscu zbrodni czarną różę, wciela w życie fabułę jednej z powieści Krull. A inni zaproszeni pisarze wcale nie są tak niewinni, jak się wydaje... Pisarka rozpoczyna prywatne śledztwo. Pomagają jej w tym zakochany w gotowaniu specjalista od public relations, zafascynowany kryminałami boy hotelowy oraz trzy szalone blogerki. Czy detektywi-amatorzy okażą się skuteczniejsi od policji? Do trzech razy śmierć to pierwsza część nowej serii komedii kryminalnych, zatytułowanej ,,Róża Krull na tropie". W przygotowaniu tom drugi - Zabójcza korekta.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Ewfor
Ewfor
Przeczytane:2017-02-15, Ocena: 6, Przeczytałem, Wyzwanie czytelnicze 2017,
Do trzech razy śmierć to komedia kryminalna, której fabuła umiejscowiona została w teraźniejszości w pewnym dworku niedaleko Krakowa. Róża Krull, poczytna autorka kryminałów zostaje zaproszona na zjazd pisarzy, spotkanie zorganizowane w tajemniczo położonej posiadłości. Przed wyjazdem dowiaduje się, że będą tam jej koleżanki ,,po piórze" nie wszystkie przez nią lubiane. Na miejscu dochodzi do dziwnych zdarzeń, i... do morderstw. Autorka kryminałów postanawia sama, a właściwie to z pomocą kilku wtajemniczonych osób rozwiązać sprawę zagadkowych morderstw, które wcześniej miały miejsce w jednej z jej powieści. Ktoś chce udowodnić pisarce, że fikcja może okazać się prawdą? Czy tajemnicze zniknięcie, które miało miejsce kilka lat wcześniej, pewnego bibliotekarza ma coś wspólnego z tym, co obecnie stało się w dworku? Dlaczego ktoś morduje pisarki? Oczywiście na te i wiele innych jeszcze pytań nie odpowiem, ale myślę, że zaintrygowałam na tyle, aby zachęcić do sięgnięcia po tę książkę. Jak już wspomniałam w poprzednich wpisach, nie jest to pierwsza powieść tego autora, którą zdecydowałam się przeczytać. Znam poczucie humoru i zmysł kryminalny pisarza, dlatego z radością zagłębiłam się w tej lekturze. Uwielbiam komedie kryminalne i chociaż nigdy nie przepadałam za powieściami Joanny Chmielewskiej, to z wiekiem chyba zaczyna mi się to zmieniać. Ta książka to specyficzne połączenie Agaty Christie - Joanny Chmielewskiej - Olgi Rudnickiej. Ktoś kto czytuje powieści którejś z tych pań, z pewnością wie, co mam na myśli. Intrygujące śledztwo w stylu Agaty Christie połączone z humorem pozostałych to nie może być nudna lektura. Jednocześnie trzeba przyznać, że jest to powieść lekka, łatwa i przyjemna (jeżeli śmierci i morderstwa można do tego grona zaliczyć). Ciekawie przedstawione osobowości bohaterów są tak obrazowe, że nie trudno sobie danej osoby wyobrazić. Fabuła, poniekąd poważna (bo morderstwo, intrygi, sensacja itp.) przeplatana bardzo zabawnymi dialogami jest jednym słowem powalająca. Myślę, że jak ktoś zacznie czytać to trudno mu będzie się oderwać od stron książki, przynajmniej w moim przypadku tak było. Główna bohaterka Róża Krull jest osobą, która od samego początku wzbudza sympatię, i myślę, że jak ktoś zdecydował się poznać tę pisarkę, to będzie chciał spotkać ją ponownie w kolejnej książce. Autor ma doskonałe podejście do wyglądu poszczególnych osób. Często ironicznie opisując czyjeś odzienie lub ogólny wygląd sprawia, że czytelnik nie musi zamykać oczu aby wyobrazić sobie daną postać tak jak chciał ją przedstawić. I trzeba przyznać, że świetnie zna psychikę kobiet, chyba mało który mężczyzna potrafi tak humorystycznie a zarazem dosadnie wejść w tę dziedzinę, która nawet dla niektórych pań jest wciąż niezrozumiała. Jestem przekonana, że kobiety z kompleksami, po przeczytaniu tej powieści pozbędą się ich. Nie ma nic lepszego niż akceptacja siebie z wszystkimi swoimi zaletami i wadami, a jak już ktoś potrafi się z własnych wad pośmiać to jest lepiej niż dobrze. Ponieważ akcja powieści została umiejscowiona w gronie pisarek, które jest mi dość dobrze znane, szybko zaczęłam przyrównywać poszczególne osoby do tych, które znam. Zabawnie, choć może odrobinę karykaturalnie opisane i przedstawione niektóre z nich, bardzo mi pasowały do niektórych, które zdążyłam poznać osobiście, szczególnie jedna, ale na ten temat nie będę się rozpisywała. Nie chcę narobić sobie wrogów. Potem ktoś powie, że zazdrość mnie zżera, że pomówienia itp. Wszystko byłoby okej gdyby książka była grubsza. Skończywszy czytać tę powieść zadałam sobie pytanie: dlaczego często nudne go granic przyzwoitości powieści są opasłymi tomiszczami, a pogodne, ciekawe i wciągające są tak krótkie? Mam niedosyt i jestem z tego powodu trochę rozżalona. Takie powieści jak ta, to cudowny relaks, to oderwanie się od prozy i szarości życia działające jak dobra lampka wina. Myślę, że takich powieści powinniśmy otrzymywać więcej bo nie każda lektura, nawet ta najlepsza z tak zwanych ,,ambitnych" daje poczucie spokoju, pełnego relaksu i zadowolenia. Niezbyt długie rozdziały były kolejnym moim problemem w czytaniu, ponieważ jak to u mnie zwykle bywa - jeszcze jeden rozdział i idę spać - kończyło się długo po tym jak pomyślałam to postanowienie. A potem... wiadomo... w pracy Zombie. Jak dla mnie to książki tego typu, powinny polecać psychoterapeuci zamiast specyfików farmakologicznych, po których występuje cała gama skutków ubocznych. Po takiej terapii jedynym skutkiem ubocznym jest żal, że książka tak szybko się skończyła. Już samo określenie KOMEDIA KRYMINALNA powinno siać uśmiech, dlatego polecam tę powieść zarówno czytelnikom preferującym kryminały, jak i czytelnikom lubiącym dobry humor. Myślę, że ktoś, kto zdecyduje się sięgnąć po tę książkę, że będzie tego żałował. To cudowna uczta dla samopoczucia, a dobre samopoczucie równa się szczęśliwy człowiek.
Link do opinii
Tę oraz inne recenzje można przeczytać na www.swiat-ksiazkowych-recenzji.blogspot.com Autor: Alek Rogoziński Tytuł: Do trzech razy śmierć Seria: Róża Krull na tropie Wydawnictwo: Filia Liczba stron: 325 Cena: 36,90 zł " (...) - Aż tak źle nie jest. - Miłka się uśmiechnęła. - Wracając do naszego przystojniaka, to subiektywnie nie rozumiem, co robi z tym pretensjonalnym babsztylem... - Może ktoś mu wmówił, że jak ją pocałuje, to ona się zamieni w super modelkę - podsunęła Róża. - a tu dupa, proszę pani. Całuję i całuję, i całuję, a baba ciągle wygląda jak otyły koczkodan..." Moi mili książkowi przyjaciele. Od dłuższego czasu wiecie, że pałam ogromną miłością do Alka i jego książek oraz humoru, który rozsiewa wokół swej osoby (ale niestety Alek, muszę Cię rozczarować bo nie jest to ambiwalentne uczucie. Ty jak zaczynasz to kończysz - i za to nie muszę wyzywać Wszystkich Świętych do tego by pomogli mi się zemścić, że skończyłeś książkę w złym momencie ? Moje uczucie do Twoich książek jest niezmienne). Najnowsze dzieło, jak sam autor określił nowelkę dostałam od samego autora wraz z dedykacją przy której się wzruszyłam. Umowa była taka, że jak na spotkaniu powiem, że ja to rzeczywiście ja to dostanę egzemplarz recenzencki. Nie mogłam nie skorzystać z tej propozycji. Uczucie cudowne, magiczne i w ogóle miód, orzeszki i dżemik ?. Róża Krull to kobieta pełna emocji, zwariowanych pomysłów oraz bardzo energicznego podejścia do życia (a tak poza tym jest autorką kryminałów, ale to szczegół ?). Pewnego dnia jej PR-owiec Paweł, zwany również przez niektórych przydomkiem Pepe (kojarzy mi się to z piosenką zespołu Perfect, przy którym dojrzewałam - tak mój tato kocha polskie zespoły, a płyty winylowe to zbiera jakby to były znaczki. W sumie może i są :P) powiadamia ją o zaproszeniu na zjazd pisarek do pewnego pensjonatu pod Krakowem. Autorka nie jest zadowolona z tego faktu, że będzie musiała się tam pojawić. Nie znosi takich imprez, uważa to za totalne nudziarstwo. Niestety nie ma za dużo do powiedzenia - musi jechać i już. Na miejscu spotyka się z innymi autorkami, które tworzą przeróżne powieści rozstrzelone gatunkowo - Kikę Lunę (której nikt w branży nie lubi, panoszy się i myśli że jest wytworem samego Michała Anioła [swoją drogą Alek kogoś mi ta Kika przypominała, ale tego tu nie napiszę bo jak to nazwał Adrian Tomczyk będzie to pozwogenne i kto mi wtedy przyniesie dżemik i żelki do ciupy?]), Grażynę Winnik (piękność na salonach), Miłkę Wężowską oraz wiele, wiele innych. Niestety jak na złość nie ma nic dobrego do jedzenia, szef kuchni wymyśla jakieś dania których nie da się przełknąć a co gorsza zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Podczas głównej kolacji, gdzie wszyscy zebrani dowiadują się, że całe to spotkanie zaaranżowała sama Kika Luna dochodzi do dramatycznego zdarzenia. Ktoś otruł jedną z autorek - Grażynkę Winnik, która w tym właśnie momencie ogłaszała swoje zaręczyny. Grażynka pada i nie wiadomo kto zabił. Zaczyna się śledztwo, nikt na razie nie wyjeżdża i każdy się boi. Nic dziwnego, niczemu winna kobieta ginie. Całą sprawą zaczyna interesować się nasza Róża, bo za nim rozpoczęło się całe przyjęcie to dzięki pewnemu boyowi hotelowemu dowiaduje się, że ktoś kto tu był czytał jej książkę i specjalnie pozaznaczał fragmenty zabójstw - jak to dobrze mieć fanów wśród personelu. Autorka była przerażona bo jakby ktoś to znalazł z pewnością ona padła by jako potencjalny morderca. Dzięki podstępowi zwabia swojego przyjaciela Pepe by pomógł jej rozwikłać zagadkę (Pepe uwielbia gotować i dostaje orgazmów, gdy widzi jakieś wyśmienite żarcie [tak określa go Róża, żeby nie było ?]). Jak wszystko się potoczy? Kto jest mordercą? Tego dowiecie się czytając "Do trzech razy śmierć." Róża Krull to moja ulubiona bohaterka oraz Pepe, który jest mistrzem! Dla mnie to jest idealna dwójka ludzi, która bardzo pod względem charakterów jest dobrana w tej powieści. Bardzo zaskoczyło mnie, że w powieści pojawiły się osoby z poprzednich książek Alka, a mianowicie Betty Jankowska oraz Krzysztof Darski. Bardzo fajne z jego strony, jednak boje się że popełniłam poważny błąd... Bo nie przeczytałam jeszcze "Morderstwo na Korfu" a czuje coś w kościach i w moich knykciach, że chyba zdradziłam sobie zakończenie książki... To takie smutne ?. Bardzo podoba mi się złożoność akcji oraz przede wszystkim styl w jakim jest pisana książka. Jest lekki i szybko się dzięki temu czyta. Możecie mówić co chcecie, ale dla mnie jest bardzo dobra. Owszem zdarzają się błędy, których nie wyłapał zespół korekcyjny, ale jak już mówiłam Alkowi ludzie są tylko ludźmi i mają to wybaczone (przynajmniej u mnie). Gdyby nie natłok pracy pewnie książkę połknęłabym w jeden dzień, góra dwa. Jednak zrobiłam to w cztery, o dwa dni za długo! Przepraszam Alek, że musiałeś tyle czekać, może kiedyś uda mi się pobić panią, która przeczytała książkę w ciągu jednej jazdy tramwajem z centrum na Mokotów ? (chyba dobrze zapamiętałam ?). Podsumowując jeśli chcecie czytać opowieść nasyconą humorem, intrygą i bardzo dobrze wykreowanymi postaciami to z czystym sercem polecam wam "Do trzech razy śmierć". Jeśli ludzie się muszą przesiadać, bo za głośno się śmieje to znaczy że faktycznie coś jest bardzo dobre by móc okazywać swoje emocje publicznie.
Link do opinii
Avatar użytkownika - kaori
kaori
Przeczytane:2017-05-04, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,
Avatar użytkownika - jasmin79
jasmin79
Przeczytane:2017-03-31, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2017,
Avatar użytkownika - babamala
babamala
Przeczytane:2017-03-14, Ocena: 5, Przeczytałem,

Nikt nie lubi przebywać w towarzystwie fałszywych ludzi. Każdy sztuczny uśmiech, nieszczerze wypowiedziany komplement są niczym ostrze noża wżynające się w tętnicę. Po co na siłę udawać kogoś miłego?

Róża Krull nie była zachwycona, kiedy jej menedżer oznajmił, że podpisał papiery związane z jej zaproszeniem na zjazd pisarzy. Niecodzienna uroczystość miała się odbyć w dworku pod Krakowem, gdzie najbliższe sąsiedztwo znajdowało się kilka kilometrów od niego, bo pobliskie bagna oraz skupiska drzew uniemożliwiały wybudowanie się nieopodal. Niestety nie mogła się już z tego wycofać. Nieszczęśliwa ze swojego położenia kobieta udała się więc na kameralną uroczystość.

Już pierwszego dnia pobytu w odrestaurowanym dworku jej koleżanka po fachu została otruta podczas kolacji, a jej pozbawione duszy ciało upadło na ziemię na oczach gości. Popadający w popłoch uczestnicy zjazdu zaczęli obawiać się o własne życie, jednak to panna Krull zarejestrowała coś więcej, niżby tego chciała. Otóż morderca pozostawił na miejscu zbrodni czarną różę, bezczelnie informując o wprowadzeniu do realnego świata kryminalnej fikcji, jaką kobieta opisywała w jednej ze swoich książek. Tym samym dało to pisarce impuls do działania na własną rękę, byle tylko odnaleźć osobę odpowiedzialną za tak okrutny czyn. Na całe szczęście nie była zdana sama na siebie. Swoją pomocną dłoń wyciągnęli do niej: zafascynowany twórczością panny Krull boy hotelowy, osobisty specjalista od public relations oraz trzy szalone blogerki.

Czy ta ekipa złożona z amatorów była w stanie znaleźć odpowiedzi znacznie szybciej od działającej już w tej sprawie policji? Kim jest morderca i jak daleko posunął się w swojej chorej zabawie? Jak wiele wniosły do śledztwa nieznane nikomu fakty, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego? I czy sama Róża Krull była bezpieczna?

Bo czasami lepiej wiedzieć mniej niż więcej.

 

To nie jest moje pierwsze spotkanie z twórczością Alka Rogozińskiego. Jakieś parę lat wcześniej los się do mnie uśmiechnął, bo udało mi się wygrać egzemplarz [Ukochanego z piekła rodem], po którym czekałam na kolejne dzieła autora, coby je skonsumować. Niestety człowiek zostaje zasypany kolejnymi książkami, przez co jego plany dryfują gdzieś na dnie Morza Bałtyckiego lub pobliskiej rzeczki. Życie jednak bawi się w płetwonurka, który czasami wyławia tego typu skarby. I oto nastał ten moment, gdy raz jeszcze sięgnęłam po twórczość Księcia Komedii Kryminalnych. Czy Róża Krull zagwarantowała mi godziny udanej zabawy? A może chętnie bym ją utopiła w jednym z bagien otaczających dworek?

 

Już w czasie robienia pierwszego zdjęcia książce moja ręka zadrżała, przez co fotografia powstała niewyraźna. Wyglądało to wtedy tak, jakby umysł wysyłał impulsy ciału, że już teraz oddziałuje na nie energia niepohamowanego śmiechu wywołana przez treść zamieszczoną wewnątrz [Do trzech razy śmierć]. Oczywiście w sensie pozytywnym. A jeżeli już wtedy nastąpiła taka reakcja to co dopiero miało się zdarzyć w trakcie lektury? Dlatego też czym prędzej objaśniłam wszystkim, jak w razie czego ma wyglądać mój pogrzeb (trumna zniżana do wcześniej przygotowanej dziury w akompaniamencie melodii z legendarnego Tetrisa), i wkroczyłam w niby zwyczajny świat Róży Krull. Może przeżyłam przygodę z tą szaloną autorką powieści kryminalnych, ale zgon był naprawdę blisko! Przez cały czas musiałam się mieć na baczności niczym uczestnicy programu kulinarnego nadzorowanego przez słynnego szefa kuchni z jedną gwiazdką Michelin. To oczywiste jak Kevin w święta, że po Alku Rogozińskim można spodziewać się wszystkiego, ale tym razem przeszedł samego siebie.

Znaczący wpływ na fabułę miało zdarzenie opisane w prologu i byłam nieco zbita z pantałyku, gdy zaledwie kilka rozdziałów po nim wręcz podano mi na tacy osoby odpowiedzialne za to wszystko. Z początku nie wiedziałam jak na to zareagować: Czy pozwolić na rozwój sytuacji czy jednak zemścić się w imieniu wszystkich oszukanych czytelników? I już byłam gotowa na podróż do Warszawy w celu odwiedzenia twórcy tegoż kryminału, kiedy to nastąpiła eksplozja, a wraz z nią oświecenie - przecież gdyby nie ta niezwykle widoczna podpowiedź to nie zaczęłaby się prawdziwa zabawa dla mordercy! A tym samym nastała gratka dla każdego amatorskiego detektywa, bo poszlak było więcej, niżeli kasjerek winnych grosika. No dobrze, może nieco przesadziłam, ale tym samym akcja nabierała tempa, a intryga goniła intrygę. I może się człowiekowi wydawać, że porozsypywane elementy układanki nie mają prawa stworzyć prawidłowej całości, a tu nastaje moment, gdy w głowie słyszymy: Błędne założenie - zero punktów! Dodatkowo pomiędzy rozwikływaniem zagadek mogłam zaczerpnąć tego Alkowego poczucia humoru, które jest jego znakiem rozpoznawczym. Naprawdę cieszę się, że czytałam tę książkę w domowym zaciszu, bo gdybym się za nią zabrała w komunikacji miejskiej to moja zadyszka spowodowana poszukiwaniem mordercy byłaby atrakcją dla wszystkich zmęczonych towarzyszy podróży, a jakoś mi nie śpieszno do zostania tego typu gwiazdą. Najlepsze jednak było to, że kiedy już prawie wykrzykiwałam imię mordercy na jaw wychodziły kolejne fakty, przez co zaczynałam zgrzytać zębami. Jakby wtedy słyszał mnie jakiś ekscentryczny muzyk to czym prędzej zasiliłabym grono jego instrumentalistów w zespole. A kiedy tylko poznałam prawdziwe imię człowieka uprzykrzającego życie gościom dworku to chciałam wyrwać sobie włosy z głowy. Przecież on był na mojej liście, z której szybko go skreśliłam! Alku - wyprowadziłeś mnie w pole, a ja się nawet nie zorientowałam. Gratuluję tak udanej strategii!

 

,,Ale byłby numer, gdyby nagle zaczęły tu ginąć osoby i okazałoby się, że ktoś je morduje tak samo, jak w pani książce! To by była ekscytacja level maximum!"

 

Nieco gorzej miały się sprawy z naszą autorką kryminałów, która zwie się Róża Krull. Dość długo walczyła ona o moją sympatię, której procenty traciła przy każdym zbędnym wulgaryzmie opuszczającym jej usta. Rozumiem - trzeba było odwzorować polskie realia, żeby to wyglądało swojsko, ale gdyby nie jej uszczypliwe uwagi nagradzane przeze mnie wirtualnymi srebrnymi medalami ,,mistrzyni ciętej riposty", ciekawość oraz samokrytyka to mogłoby być krucho. Która kobieta odważyłaby się porównać do rozchwytywanego w mediach prezydenta ze względu na ułożenie włosów? Ja sama uważam, że mam ulizane przez krowę lub natapirowane przez krasnoludki kosmyki, ale jeszcze nie dotarłam do tego stopnia samobiczowania. Także niewielu autorów umie przyznać się do błędów w swoich dziełach, a ona robi to bezpośrednio, wręcz ganiąc się za te głupoty. Właśnie te drobne akcenty zmieniły moje nastawienie do lubującej się w łacinie podwórkowej Róży.

Jakże bym mogła zapomnieć o pozostałych bohaterach, którzy mają swoje pięć minut w [Do trzech razy śmierć]. To wręcz niedopuszczalne! Dlatego też nim pójdę za karę klęczeć na rozgotowanym selerze pragnę napisać co nieco na ten temat.

Nawet nie przypuszczałam, że aż tak bardzo stęskniłam się za twardo stąpającą po ziemi Betty, która jest niezwykle zazdrosna o swojego mężczyznę, czyli o prowadzącego śledztwo w dworku komisarza Krzysztofa Darskiego. Jak ów pan wypełniał swoje obowiązki, tak ona służyła mu za pomocną dłoń, przechadzając się bezproblemowo między uczestnikami zjazdu, zbierając dla niego dodatkowe dowody. Oczywiście nie byłaby sobą, gdyby nie używała w komunikacji ze światem tego jadu, do którego zdążyłam już przywyknąć. I właśnie z jej powodu Róża otrzymywała tylko srebrne medale, bo jakby nie patrzeć ,,Królowa jest tylko jedna". A co się tyczy tajemniczych rozmówców powiązanych z głównym wątkiem... oni byli największymi gwiazdami książki (oczywiście zaraz po nieboszczykach). Ich konwersacje zostały ukazane w taki sposób, aby czytelnik nie miał możliwości rozszyfrowania ich tożsamości. No może z dwie osoby udało mi się zidentyfikować, ale reszta nadal stwarzała mi nie lada problem, co znaczy jedno - Alek Rogoziński doskonale zaplanował każdy ruch. Anonimowi rozmówcy odegrali swoją rolę. Gdyby byli prawdziwi to już teraz wysłałabym im Oscary czy Złote Globy domowego wyrobu. Tak, tak... wykonałabym je z masy solnej, a raczej próbowałabym, bo bywam beztalenciem w wielu dziedzinach, tym w technice.

 

,,[...] Podobnie żałobne są jej książki. Pięć stron i zaczynasz się zastanawiać, czego lepiej poszukać. Żyletki, żeby się pociąć, czy sznura, żeby się powiesić..."

 

Od mojego ostatniego spotkania z twórczością Alka Rogozińskiego minęło już trochę czasu, ale nadal pamiętam co nieco z lektury [Ukochanego z piekła rodem], przez co śmiało mogę powiedzieć, że styl pisania autora nie stoi w miejscu. Po [Do trzech razy śmierć] mogę wywnioskować, iż nawet stał się nad wyraz odważniejszy, dzięki czemu książka zyskuje na jakości. A gdzie tutaj widać odwagę? Nie tylko w łączeniu komedii z kryminałem, ale również w niecodziennych porównaniach czy stwierdzeniach, w których przewijają się nazwiska rodzimych celebrytów. Jak zazwyczaj bywają one niesmaczne, tak tutaj wykorzystano je z szacunkiem i klasą. To chyba wszystko... a nie, czekajcie! Przecież muszę ukarać Alka za te wszystkie wulgaryzmy! Właśnie w tym momencie wysyłam w jego kierunku bolesne pstryknięcie w ucho. Dobrze, niech one ukazują się w tekście, ale następnym razem proszę zastosować jakieś probiotyki zmniejszające ich ilość, bo na samym początku aż się od nich roiło, jakby były klientami pewnego dyskontu spożywczego w dniu promocji na karpie. Zgoda?

Czasami mamy wrażenie, że pomimo wielu lat znajomości jesteśmy w stanie powiedzieć wszystko o tej drugiej osobie. Jesteśmy pewni każdej jego wady oraz zalety, znamy upodobania modowe, żywieniowe czy muzyczne. Niestety stwierdzenie ,,mam wrażenie" jest tutaj kluczowe. Tak naprawdę każdy człowiek ma jakieś głęboko skrywane sekrety, które łatwo przykryć zwyczajnie wyglądającymi faktami. Nigdy nie wiadomo, jaka prawdziwa natura czai się w ludzkiej skorupie. Właśnie to można dostrzec w [Do trzech razy śmierć]. Tylko czy sami nie skrywamy jakichś demonów przeszłości?

 

Podsumowując:

Zazwyczaj powieści kryminalne mają tylko na celu wywoływać dreszcze na całym ciele oraz potęgować ciekawość prowadzącą nas ku nieznanemu. Chwil wytchnienia w postaci rozładowania nerwów poprzez śmiech można ze świecą szukać, ale nie w tym przypadku. Alek Rogoziński raz jeszcze udowodnił, że te dwa odmienne stany mogą się uzupełniać, tworząc mrożącą krew w żyłach fabułę, gdzie szczęka prosi o emeryturę z powodu jej nadwyrężenia przy niepowstrzymywanym chichocie. Dlatego jeżeli jeszcze nie znacie Róży Krull to radzę wszystkim zmienić ten status, bo naprawdę warto. Obiecuję, że z tą kobietą nie będziecie w stanie się nudzić!

Avatar użytkownika - evkowe
evkowe
Przeczytane:2017-02-17, Ocena: 5, Przeczytałem,
Avatar użytkownika - Madziq84
Madziq84
Przeczytane:2017-02-05, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 kiążki 2017,
Avatar użytkownika - kozung
kozung
Przeczytane:2017-02-05, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2017, Mam,
Avatar użytkownika - Ewaj
Ewaj
Ocena: 4, Chcę przeczytać,
Inne książki autora
Lustereczko, powiedz przecie
Alek Rogoziński0
Okładka ksiązki - Lustereczko, powiedz przecie

,,Zostać bohaterem powieści kryminalnej? Zaskakujące i ekscytujące! Tak, jak i książka!" Rafał Maślak, Mister Polski Znana autorka powieści kryminalnych...

Morderstwo na Korfu
Alek Rogoziński0
Okładka ksiązki - Morderstwo na Korfu

Kolejny kryminał Alka Rogozińskiego Joanna, popularna romansopisarka, wyrusza na wielkie greckie wakacje, na których zamierza w spokoju skończyć pracę...

Reklamy