Okładka książki - Dolce vita po polsku

Dolce vita po polsku

Wydawnictwo: MG
Data wydania: 2012-09-19
Kategoria: Literatura faktu
ISBN: bd
Liczba stron: 0
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a recenzje: Katarzyna Krzan

Ocena: 3 (1 głosów)

Z ziemi włoskiej do Polski

 

O tym, że czujemy coś do Włochów, nikogo przekonywać nie trzeba. Są nacje, które darzymy szczególnymi względami, należą do nich właśnie mieszkańcy Półwyspu Apenińskiego, Hiszpanie, Węgrzy i Czesi. Coś nas wyraźnie ciągnie na Południe. Do słońca, do morza, do gór.

 

Nasz związki z włoską kulturą sięgają czasów zamierzchłych. Nie wspominając już o tym, że naszą królową była Włoszka. Ba, ziemi włoskiej poświęciliśmy nawet fragment hymnu narodowego. Samych Włochów uwielbiamy za gorący temperament, dobrą kuchnię, ale i zazdrościmy im klimatu, beztroski, umiłowania dobrego życia, owego słynnego dolce vita, na które nas nie stać, bo… za zimno, za ciepło, nie ma za co, życie jest ciężkie, „stara bida”. Lubimy narzekać, oj, lubimy.

 

Anna Dudek w swojej książce Dolce vita po polsku zajęła się naszymi związkami z włoską kulturą i tradycją. W rozmowach z Polakami i Włochami, którzy wiedzą wiele o obu narodach, stara się pokazać, na czym polegają stereotypy, jakie są podobieństwa i różnice między nami. Do rozmów zaprosiła między innymi Zbigniewa Bońka (jedynego polskiego piłkarza należącego do grona stu najlepszych piłkarzy świata), dziennikarkę Grażynę Torbicką (jurorkę na festiwalach filmowych, jedyną Polkę, która poprowadziła ceremonię rozdania Złotych Lwów Weneckich, znawczynię włoskiego kina), Jana Rokitę, polskich i włoskich artystów, designerów, kucharzy, którzy opowiadają o kulturze, obyczajach i - oczywiście - o jedzeniu. Wielu z nich zwraca przy tym uwagę na pewien kryzys we włoskim świecie, polegający na tym, że włoska kultura niejako przestała się rozwijać. Zatrzymała się na słońcu, starożytnych zabytkach, nie inwestuje w przyszłość. Włosi na co dzień oglądają arcydzieła światowej sztuki, otaczając się pięknem. Zdążyli się do tego przyzwyczaić, nie chcą więc niczego zmieniać. Słynny włoski design jest made in Italy, ale wcale nie by Italy – opowiada projektant Janusz Kaniewski. – Sekret polega na tym, że tamtejsze szkoły przyciągają najzdolniejszych ludzi z całego świata. Renomą, ale nie tylko. Włochy przyciągają jakością życia. Słońcem, powietrzem. Kusi dobre jedzenie, la dolce vita działa jak magnes. Tak po prostu, biologicznie. Na "dzień dobry" masz we Włoszech warunki, które sprawiają, że chce się żyć. Chce się uczyć, pracować.”

 

Dolce vita po polsku można potraktować jak swoisty przewodnik po polsko-włoskiej kulturze. Jak zauważa Sebastiano Giorgi (wenecki dziennikarz mieszkający w Warszawie): Tym, co nas zbliżyło wieki temu, było katolickie dziedzictwo. Tradycja, wartości i sposób, w jaki nasze dwa narody zbudowały dużą część swojej tożsamości, ów model życia, w którym Kościół odgrywa dużą rolę. Z pewnością niebagatelną rolę w zacieśnieniu naszej przyjaźni odegrał papież Jan Paweł II. Włosi, po wyborze Karola Wojtyły na stolicę Piotrową, zaczęli baczniej przyglądać się temu, co dzieje się w dalekim kraju na północy, kibicowali przemianom politycznym lat osiemdziesiątych, a potem zaczęli do nas przyjeżdżać i… zakochiwać się w Polsce, a przede wszystkim - w Polkach.

 

Książka opowiada o kulturze, sztuce, designie, modzie, stylu życia, ale przede wszystkim - o kuchni. Barwne opowieści o smakach i zapachach, poszukiwaniu włoskości w naszych restauracjach, sprawiają, że chce się tego zasmakować. Nawet moja ulubiona kawa rozpuszczalna w kubku wydała mi się niesmaczna i banalna, gdy czytałam o mitycznej wręcz włoskiej kawie, parzonej w specjalny sposób z wyjątkowych ziaren. Włosi przywiązują wielką wagę do tego, co jedzą i piją, skąd pochodzą produkty, w jaki sposób są przygotowywane i spożywane. We Włoszech – opowiada Fabio Cavallucci – gotowanie jest sztuką, pojmowaną w kategorii kultury. Jest jej immanentną cechą. W Polsce nigdy tak nie było, nie zwracało się uwagi na detale w kuchni, na doskonałość składników. Wyrafinowana kultura kulinarna mogłaby kuchni polskiej pomóc, bo jeśli weźmiemy dobrego włoskiego kucharza i powiemy mu, żeby zrobił pierogi, to on stworzy kwintesencję pierogów. Nie chodzi o warsztat kulinarny i poziom umiejętności, tylko przywiązanie do jakości. Nawet w najprostszych potrawach. W naszym kraju jedzenie to tylko posiłek, który ma sprawić, że nie będziemy głodni. Dla Włochów to cała celebracja, dokonywana grupowo. Nawet gotowanie odbywa się wspólnie. Jeden z rozmówców proponuje zupełnie nowe (dla nas) podejście do gotowania streszczające się w haśle: kobiety precz z kuchni. Dla Włochów to mężczyźni są kucharzami. Przyznam szczerze, że wizja gotujących mężów byłaby w naszej kulturze co najmniej rewolucyjna. Ale - jaka piękna…

 

Książkę czyta się z wielką przyjemnością. Dzięki lekturze Włochy okazują się bliższe, niż nam się wydaje.

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - izus90
izus90
Ocena: 4, Przeczytałem,

Włochy. Niespełnione marzenie niejednego Polaka. Istny raj na ziemi. Południowe słońce, oszałamiające smaki i zapachy to coś, co chyba nigdy nie przestanie nas pociągać. 

 

Dolce Vita po polsku to zbiór kilkudziesięciu tekstów, z których wyłania się pewien obraz Włoch. Cóż, właściwie kilka obrazów, bo mam wrażenie, że każdy z nich nieco się różni. To opowieści Polaków, którzy zdecydowali się na zamieszkanie we Włoszech i Włochów, którzy od lat żyją w Polsce.

 

W książce Anny J. Dudek znaleźć można wszystko to, co nas w tym kraju fascynuje. Poczynając od obowiązkowego wręcz jedzenia, poprzez design, filmy, opery, malarstwo, a na kuchni kończąc, bo to właśnie jedzenie jest czymś, co się nierozłącznie z kulturą Włoch wiąże i o czym zapomnieć nie można. Poza wypowiedziami osób mniej lub bardziej znanych, dowiemy się też, jak zaparzyć dobrą kawę, na które z włoskich win się skusić czy gdzie dobrze zjeść.

 

Całość, choć napisana sprawnie i całkiem przyjemnie, nie jest lekturą nadzwyczajną. Ot, kilka ciekawych tekstów, w których jednak czegoś zabrakło. Nieco zabrakło polotu, emocji i - przede wszystkim - tej miłości do Włoch, o której dużo się w książce mówi, ale zupełnie jej między wersami nie czuć. 

 

Jeśli ktoś lubi Włochy, jeśli ciągnie go do tego kraju, jeśli lubi o nim czytać, to ta książka będzie przyjemną propozycją. Ja jednak pozostanę przy pamiętnikach. Być może nie dowiem się z nich, jakie wino jest najlepsze i którą operę warto zobaczyć, być może nie poznam całych Włoch, a tylko maleńki ich fragment, ale to właśnie dzięki nim poczuję tańczące na twarzy promyki słońca, zapach świeżych pomidorów i autentyczne uczucie. W Dolce Vita po polsku tego nie odnalazłam. Szkoda.

Link do recenzji
Avatar użytkownika - catarina78
catarina78
Przeczytane:, Ocena: 5,

Z ziemi włoskiej do Polski

 

O tym, że czujemy coś do Włochów, nikogo przekonywać nie trzeba. Są nacje, które darzymy szczególnymi względami, należą do nich właśnie mieszkańcy Półwyspu Apenińskiego, Hiszpanie, Węgrzy i Czesi. Coś nas wyraźnie ciągnie na Południe. Do słońca, do morza, do gór.

 

Nasz związki z włoską kulturą sięgają czasów zamierzchłych. Nie wspominając już o tym, że naszą królową była Włoszka. Ba, ziemi włoskiej poświęciliśmy nawet fragment hymnu narodowego. Samych Włochów uwielbiamy za gorący temperament, dobrą kuchnię, ale i zazdrościmy im klimatu, beztroski, umiłowania dobrego życia, owego słynnego dolce vita, na które nas nie stać, bo… za zimno, za ciepło, nie ma za co, życie jest ciężkie, „stara bida”. Lubimy narzekać, oj, lubimy.

 

Anna Dudek w swojej książce Dolce vita po polsku zajęła się naszymi związkami z włoską kulturą i tradycją. W rozmowach z Polakami i Włochami, którzy wiedzą wiele o obu narodach, stara się pokazać, na czym polegają stereotypy, jakie są podobieństwa i różnice między nami. Do rozmów zaprosiła między innymi Zbigniewa Bońka (jedynego polskiego piłkarza należącego do grona stu najlepszych piłkarzy świata), dziennikarkę Grażynę Torbicką (jurorkę na festiwalach filmowych, jedyną Polkę, która poprowadziła ceremonię rozdania Złotych Lwów Weneckich, znawczynię włoskiego kina), Jana Rokitę, polskich i włoskich artystów, designerów, kucharzy, którzy opowiadają o kulturze, obyczajach i - oczywiście - o jedzeniu. Wielu z nich zwraca przy tym uwagę na pewien kryzys we włoskim świecie, polegający na tym, że włoska kultura niejako przestała się rozwijać. Zatrzymała się na słońcu, starożytnych zabytkach, nie inwestuje w przyszłość. Włosi na co dzień oglądają arcydzieła światowej sztuki, otaczając się pięknem. Zdążyli się do tego przyzwyczaić, nie chcą więc niczego zmieniać. Słynny włoski design jest made in Italy, ale wcale nie by Italy – opowiada projektant Janusz Kaniewski. – Sekret polega na tym, że tamtejsze szkoły przyciągają najzdolniejszych ludzi z całego świata. Renomą, ale nie tylko. Włochy przyciągają jakością życia. Słońcem, powietrzem. Kusi dobre jedzenie, la dolce vita działa jak magnes. Tak po prostu, biologicznie. Na "dzień dobry" masz we Włoszech warunki, które sprawiają, że chce się żyć. Chce się uczyć, pracować.”

 

Dolce vita po polsku można potraktować jak swoisty przewodnik po polsko-włoskiej kulturze. Jak zauważa Sebastiano Giorgi (wenecki dziennikarz mieszkający w Warszawie): Tym, co nas zbliżyło wieki temu, było katolickie dziedzictwo. Tradycja, wartości i sposób, w jaki nasze dwa narody zbudowały dużą część swojej tożsamości, ów model życia, w którym Kościół odgrywa dużą rolę. Z pewnością niebagatelną rolę w zacieśnieniu naszej przyjaźni odegrał papież Jan Paweł II. Włosi, po wyborze Karola Wojtyły na stolicę Piotrową, zaczęli baczniej przyglądać się temu, co dzieje się w dalekim kraju na północy, kibicowali przemianom politycznym lat osiemdziesiątych, a potem zaczęli do nas przyjeżdżać i… zakochiwać się w Polsce, a przede wszystkim - w Polkach.

 

Książka opowiada o kulturze, sztuce, designie, modzie, stylu życia, ale przede wszystkim - o kuchni. Barwne opowieści o smakach i zapachach, poszukiwaniu włoskości w naszych restauracjach, sprawiają, że chce się tego zasmakować. Nawet moja ulubiona kawa rozpuszczalna w kubku wydała mi się niesmaczna i banalna, gdy czytałam o mitycznej wręcz włoskiej kawie, parzonej w specjalny sposób z wyjątkowych ziaren. Włosi przywiązują wielką wagę do tego, co jedzą i piją, skąd pochodzą produkty, w jaki sposób są przygotowywane i spożywane. We Włoszech – opowiada Fabio Cavallucci – gotowanie jest sztuką, pojmowaną w kategorii kultury. Jest jej immanentną cechą. W Polsce nigdy tak nie było, nie zwracało się uwagi na detale w kuchni, na doskonałość składników. Wyrafinowana kultura kulinarna mogłaby kuchni polskiej pomóc, bo jeśli weźmiemy dobrego włoskiego kucharza i powiemy mu, żeby zrobił pierogi, to on stworzy kwintesencję pierogów. Nie chodzi o warsztat kulinarny i poziom umiejętności, tylko przywiązanie do jakości. Nawet w najprostszych potrawach. W naszym kraju jedzenie to tylko posiłek, który ma sprawić, że nie będziemy głodni. Dla Włochów to cała celebracja, dokonywana grupowo. Nawet gotowanie odbywa się wspólnie. Jeden z rozmówców proponuje zupełnie nowe (dla nas) podejście do gotowania streszczające się w haśle: kobiety precz z kuchni. Dla Włochów to mężczyźni są kucharzami. Przyznam szczerze, że wizja gotujących mężów byłaby w naszej kulturze co najmniej rewolucyjna. Ale - jaka piękna…

 

Książkę czyta się z wielką przyjemnością. Dzięki lekturze Włochy okazują się bliższe, niż nam się wydaje.

Link do recenzji
Inne książki autora
Top 5 książek
Złodziejka książek
Markus Zusak
Okładka książki - Złodziejka książek
Ostatnia królowa
Gortner C.W.
Okładka książki - Ostatnia królowa
Dziewczyny z Syberii
Anna Herbich
Okładka książki - Dziewczyny z Syberii
Reklamy