Okładka książki - Dziewczyna z daleka

Dziewczyna z daleka

Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2017-02-15
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788380834033
Liczba stron: 380
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a recenzje: Katarzyna Krzan

Ocena: 5.38 (8 głosów)

W zapomnianej przez świat wiosce Sulistrowice u stóp Ślęży mieszka Natasza Silsterwitz, u której przebywa z wizytą jej wnuczka, Milena. To ona znajduje pod krzakiem nieprzytomnego Anglika, Artura Adamsa, który przyjechał specjalnie do starszej pani. Ma z sobą przedwojenne zdjęcia i srebrną piersiówkę, która robi na Nataszy tak wielkie wrażenie, że zaprasza nieznajomego do swojego domu. Towarzyszy im także policjant, Wojtek. On jako jedyny nie będzie zamieszany w rodzinne tajemnice, jednak opowieść, której wysłucha, sprawi, że postanowi zmienić swoje życie.

 

Stara kobieta zaczyna opowiadać wnuczce i mężczyznom o swoim życiu. Okazuje się, że wcale nie jest tym, za kogo się ją uważa w lokalnej społeczności. Co więcej, nie jest nawet osobą, za którą ma ją własna wnuczka. Wrzesień 1939 roku wszystko zmienił, a późniejsze lata całą sytuację jeszcze bardziej skomplikowały.

 

Cała fabuła ogranicza się do kilku zaledwie dni spędzonych na wspomnieniach, ale dzięki opowieściom wędrujemy w światy odległe w czasie i przestrzeni. W przestrzenie wojny, jak określiłaby to Lena, zajmująca się pisaniem reportaży z miejsc objętych konfliktami zbrojnymi. Jak się okazuje …wojna wcale nie skończyła się w czterdziestym piątym, ale trwała nadal, w różnych zakątkach  świata, i przyjmowała rozmaite oblicza. Dla jednych toczyła się na Syberii, w łagrach na Workucie, dla innych w lasach i więzieniach, dla jeszcze innych w Czeczenii, Afganistanie, Iraku i Syrii. A niektórzy toczyli wojny we własnych domach. Z najbliższymi. Z własnymi demonami. Ze sobą. To się nigdy nie kończyło. Zawsze musiała być jakaś wojna. Co więcej – nadal wywiera wpływ na żyjących ludzi, nie pozwala im zapomnieć o podejmowanych decyzjach, a czas nie wymazuje ran i dojmującego poczucia winy.

 

Proza Magdaleny Knedler wchłania czytelnika już od pierwszych rozdziałów. Autorka umiejętnie łączy fikcyjnych bohaterów z faktami i prawdziwymi postaciami. Autorka znakomicie podkręca napięcie, urywając opowieści poszczególnych postaci w najbardziej emocjonującym momencie. I, podobnie jak bohaterowie książki, czytający musi czekać, chwilę odpocząć, przetrawić zasłyszane fakty, jakoś je sobie w głowie poukładać, by móc przejść dalej. A losy ludzi, którzy zetknęli się w pewnym dworze na Wileńszczyźnie, a potem zostali rzuceni przez wojnę w objęcia dramatycznej historii, są fascynujące. Trafiamy wraz z nimi do łagrów, kołchozów, przeżywamy nieludzki ból, mróz i rozpacz. Choć to „tylko” wspomnienia, jednak pod piórem Magdaleny Knedler stają się jak najbardziej żywe i przejmujące.

 

To bardzo ważna książka - po raz kolejny, ale we współczesny sposób, przypominająca o niedawnych przecież wydarzeniach. Autorka nie próbuje dociekać, dlaczego ludzie w czasie wojny wybierają zło? Co sprawia, że żyją tylko po to by przetrwać, w jakimś dziwnym odrętwieniu? Może tak po prostu ma być? Może człowiek jest w stanie przyzwyczaić się do każdych warunków, by po wszystkim obudzić się jak z koszmarnego snu i żyć dalej, dążąc mimo wszystko do szczęścia. To bardzo trudne zagadnienia, rzucające także światło na współczesność. Milena jest blisko wojny, próbuje ją opisać, zachować od zapomnienia. Wojna przecież ciągle trwa…

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - majkanew
majkanew
Przeczytane:2017-03-12, Ocena: 6, Przeczytałem, 26 książek 2017,

Magdalena Knedler zadebiutowała we wrześniu 2015r. W tym roku wydała już szóstą książkę.  Wszystkie zostały wspaniale ocenione przez czytelników – autorka zaprezentowała bogaty wachlarz umiejętności. Gdyby pokusić się o ranking jej najlepszych utworów, to w ścisłej czołówce należałoby umieścić najnowszą powieść – „Dziewczynę z daleka”.
 
Dziennikarka Lena Rajska odnosi zawodowe sukcesy dzięki publikacji serii reportaży „Przestrzenie wojny”, będących efektem pracy w strefach ryzyka. Kolejnym wyzwaniem, które sobie postawiła, jest podróż do Workuty (miejsca syberyjskich łagrów). Przed wyprawą odwiedza babcię, 95-letnią Nataszę Silsterwitz. W Sulistrowicach spotykają bohaterkę same niespodzianki. Najpierw znajduje wczesnym rankiem pijanego Anglika pod krzakiem, potem wdaje się w subtelny romans z policjantem, by finalnie przeżyć kilka najintensywniejszych emocjonalnie dni w swoim życiu. A wszystko za sprawą zaskakujących zwierzeń swojej babci.
Żelazna Nataszastara Niemra, jak o niej mówią, to kobieta niezwykle oschła (choć nawet to wydaje się eufemizmem), nie potrafi i nie chce nawiązać żadnej bliskiej relacji, nie interesują jej sympatyczne pogaduszki, nawet z wnuczką ma napięte stosunki. Swoim postępowaniem rani rodzinę, zraża obcych, ale i sama – choć świetnie to ukrywa – zdaje się cierpieć. Jednak nagłe pojawienie się Artura Adamsa burzy uporządkowany i sterowany silną ręką świat Nataszy. Anglik z polskimi korzeniami przywozi ze sobą plik fotografii i starą piersiówkę. To na ich widok pęka twarda skorupa, którą przez lata otoczyła się babcia Leny. Natasza rozumie, że nie ucieknie przez prześladującymi ją duchami przeszłości, wypierane obrazy powracają, by jątrzyć niezagojone rany. Kobieta zdaje sobie sprawę, że spokój może odzyskać, jedynie wyjawiając prawdę o swoim życiu, choć bardziej niż na wyciszeniu sumienia zależy jej jednak na zrzuceniu wielkiego ciężaru.
Jak łatwo się domyślić, mamy tu do czynienia z narracją dwutorową. W powieściach tego typu przeważnie współczesna opowieść wypada bardzo blado na tle ciekawej historii z przeszłości. Tę teorię obala Magdalena Knedler – lata obecne (czyli pretekst do opowiedzenia o czasach II wojny światowej i późniejszych reperkusjach) w niczym nie ustępują wspomnieniom, czy może raczej swoistej spowiedzi Nataszy. Autorka znalazła własną metodę na ciekawą opowieść. Przeszłość została nacechowana dramatycznymi zdarzeniami, wielkimi uczuciami, namiętnościami i dogorywającą nadzieją, toteż najlepszym rozwiązaniem było zrównoważenie ciężaru emocjonalnego w narracji teraźniejszej, stąd znajdziemy tu m.in. humor, nieporozumienia i miniśledztwa bohaterów. Nie bez znaczenia jest również dynamiczne tempo akcji – Lena, Artur i Wojtek są stale w ruchu, zastygają wyłącznie na czas opowieści babci, a gdy ta przerywa (wyważone pauzy pozwalające czytelnikowi odetchnąć, uspokoić emocje, przemyśleć pewne kwestie), mają okazję pokazać nieco własnego charakteru, wrażliwości, zapisać się na kartach książki jako pełnoprawni bohaterowie, a nie jedynie tło.
W „Dziewczynie…” najważniejsza jest oczywiście opowieść Nataszy, ale w niej skrywa się wiele małych ludzkich dramatów. To niewiarygodne, jak autorka potrafiła poplątać losy bohaterów, jak umiejętnie ukryła przed czytelnikami pewne fakty, by zaskoczyć ich w finale. Wspaniała, misterna konstrukcja, niespodziewane powiązania między postaciami. Czytając tę powieść, wcale nie mamy ochoty przed czasem zgadywać, jak to było i co się stało – chcemy po prostu chłonąć każdy strzępek informacji, bo nolens volens zostaliśmy w tę opowieść zaangażowani już od pierwszych stron. I nie chodzi o zwykłą ciekawość, ale przede wszystkim o odczuwanie intensywnych emocji – od szczerych wybuchów śmiechu przez kibicowanie postaciom, czasem irytację i zniecierpliwienie, po strach i żal. Duży wpływ na to zespolenie na linii czytelnik – utwór ma styl powieści – naturalna swoboda językowa pisarki oraz solidne przygotowanie merytoryczne. Niejednokrotnie miałam wrażenie, że autorka była w latach trzydziestych na Wileńszczyźnie i ukryta w spiżarce obserwowała swoich bohaterów, że międzywojenna Warszawa jest jej tak dobrze znana jak powojenny Berlin i wreszcie, że dokładnie wie, jaki ból i cierpienie towarzyszyło sybirakom.
Knedler zdecydowała się na mowę pozornie zależną, co pozwoliło jej pokazać daną postać na wskroś – od wewnątrz (emocje, sposób rozumowania, charakterystyczny styl mówienia) i z zewnątrz (bo to jednak narrator, który relacjonuje, obserwuje bohatera). Ważne to rozwiązanie również ze względu na ogólny odbiór tej historii (i wszystkich mniejszych w niej zawartych) – pierwszoosobowa narracja mogłaby, z powodu dużej emocjonalności, destrukcyjnie wpłynąć na opowieść i jej wydźwięk, a sucha, trzecioosobowa  całkiem pozbawić ją uczuć.
Autorka „Windy” jest pisarką, która lubi mieć pełną kontrolę nad wszystkimi szczegółami, z pewnością sprawdza po kilkanaście razy nawet te najdrobniejsze. Widać to m.in. w opisach, których drobiazgowość bywa także atutem, każda informacja bowiem ma (lub będzie miała w toku narracji) znaczenie. Ale muszę powtórzyć to, co napisałam przy okazji „Niczego oprócz milczenia” – warto dać czytelnikowi trochę przestrzeni. Knedler ma skłonność do precyzowania wszelkich wiadomości, jakby potrzebowała poczucia, że na pewno zostanie dobrze zrozumiana i jej intencje właściwie odczytane. Na szczęście takich momentów jest tu już mało, ale jednak odbiorca zasługuje na większy kredyt zaufania – na pewno sobie świetnie poradzi, a i satysfakcję będzie miał większą.
Jest o czym myśleć, zarówno w trakcie lektury, jak i długo po niej. Knedler pokazała, jak pojemną istotą jest człowiek. Jedna osoba może skrywać w sobie kilka biografii, wielkie cierpienie, mnóstwo grzechów i błędów, popełnianych nieświadomie lub z premedytacją. Ale wszystko, z czego się składamy, nas kształtuje. Nie da się niczego wyrzucić, zakryć, zignorować, bo wróci ze zdwojoną mocą. Autorka obserwuje i bada przede wszystkim powody, z których jej bohaterowie podejmują takie, a nie inne decyzje, sprawdza, co determinuje te wybory i dokąd one prowadzą. Jeśli ktoś jest ciekawy, do czego zdolny jest człowiek (powodowany namiętnościami) i ile jest w stanie zrobić, by przetrwać lub osiągnąć swój cel – polecam przeczytać „Dziewczynę z daleka”.

Zachwyty można mnożyć, bo i bohaterowie fantastycznie skonstruowani (Natasza to jedna z najbardziej skomplikowanych osobowości we współczesnej prozie polskiej), i napisane z wielkim wyczuciem, i historycznie bardzo wiarygodnie, ale przede wszystkim „Dziewczyna…” jest znakomicie wymyślona. Nie mogę wyjść z podziwu, jak autorce udało się  znaleźć tak ciekawe powiązania, wymknąć się schematom, zachować niezależność. Z pewnością ten dramat psychologiczno-obyczajowy (jak podpowiada wydawca) to jedna z najlepszych premier tego roku.

Link do recenzji
Avatar użytkownika - RudaRecenzuje
RudaRecenzuje
Przeczytane:,

Przychodzi taki czas, w którym należy rozliczyć się w przeszłością. Dla Nataszy ten dzień nadszedł wraz z pojawieniem się w jej życiu młodego Anglika. Kogo przypominał jej ten mężczyzna i czego od niej oczekiwał?

Po „Dziewczynę z daleka” sięgnęłam zaintrygowana bardzo pozytywnymi opiniami czytelników. Nie bez znaczenia był też temat książki, ale to zachwycające recenzje sprawiły, że powieść chciałam przeczytać tu i teraz. Z radością muszę przyznać, że każde pozytywne słowo, które zostało o niej napisane i powiedziane idealnie oddaje  zalety książki.

Najważniejsza okazała się dla mnie ta obiecywana na okładce wielka historia. Bardzo cenię sobie powieści dotyczące czasów wojennych i mam potrzebę serca regularnie po nie sięgać, choć nie należą do łatwych i przyjemnych. Knedler przedstawia wojnę w sposób niezwykły, powracając do niej przy okazji wspomnień głównej bohaterki, Nataszy. Kobieta zbliżająca się do setnych urodzin przybliża swej wnuczce i czytelnikowi sekrety, z którymi żyła latami. Jej oczami widzimy koszmary wojny- upodlenie człowieka, głód, śmierć, okupację. A z każdym kolejnym wspomnieniem uświadamiamy sobie, że mimo upływu lat te koszmary będę wciąż żywe, bo tego okresu nie można tak po prostu wymazać z historii czy przemilczeć.

Nie dziwi zatem, że w czasie czytania towarzyszyły mi duże emocje. Z jednej strony mocno zaciekawił mnie wątek wojenny, z drugiej związane z nim tajemnice. Nie mogłam zrozumieć, jak można ukrywać je przez całe życie. Co tak strasznego musiało się wydarzyć, by Natasza nie chciała o tym mówić? Czy czyny, których się dopuściła były tak niegodne, że domagały się pogrzebania razem z nią? Czy rzeczywiście nie zasługiwała na wybaczenie? Trzeba dodać, że bohaterka jest postacią bardzo skrajną, a jej ciężki charakter sprawia, że szalenie ciężko obdarzyć ją cieplejszymi uczuciami. Niemniej to kobieta intrygująca, silna, dominująca. Postać, którą nie sposób zapomnieć. Dla kontrastu, a może dla uzupełnienia, otrzymujemy wnuczkę kobiety, Lenę. Nietypowa relacja między nimi dodatkowo angażuje nas w tę historię i nieuchronnie popycha w stronę zakończenia. W ten sposób autorka umiejętnie wplata w fabułę motyw trudnych rodzinnych relacji, nieporozumień między pokoleniami, odnalezienia własnej tożsamości.

Knedler wykorzystała uwielbiamy przeze mnie sposób opowiadania historii, zderzając teraźniejszość z przeszłością, jednak żadna z tych czasowych przestrzeni nie jest mniej interesująca od tej drugiej. Obydwie zostały wypełnione gęstym mrokiem, trudnymi sekretami oraz próbami uporania się z własnym ja. Niecierpliwie pokonywałam kolejne rozdziały, pragnąc dowiedzieć się, w jaki sposób czas przeszły może zdeterminować wydarzenia rozgrywające się kilkadziesiąt lat później. A autorka raz po raz udowadnia, że nierozliczona przeszłość zawsze upomni się o swoje.

Autorka pisze lekko, nie ubarwia, nie próbuje przekonać nas o swoim wyszukanym stylu. A czy może być coś piękniejszego niż trudna historia opowiedziana prostym słowem? Tę powieść czyta się z przyjemnością i ogromną ciekawością. Jestem przekonana, że każdy, kto ją pozna, nabierze chęci na więcej. Zwłaszcza, że historia zamknięta została w pięknej okładce i wyjątkowo dobrze sprawdzona przez korektora (co niestety nie jest wcale takie oczywiste).

Nie znałam wcześniej utworów Magdaleny Knedler, ale udało jej się podbić moje serce tym pierwszym razem. Czytałam i pragnęłam by ta przygoda się nie kończyła, zdając sobie jednak sprawę, że dopiero na końcu wszystkie tajemnice ujrzą światło dzienne i dopiero wtedy poznam sekrety skrywane przez bohaterów latami. Powiem szczerze- było na co czekać.

 

 

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - mymoonlight
mymoonlight
Przeczytane:2017-03-17, Ocena: 6, Przeczytałem, 26 książek 2017, Mam,
Niesamowicie wciągająca lektura. Naszpikowana emocjami, bez zbędnych udziwnień, bez przeciągania, nie można było przestać czytać, bo chciało się od razu dowiedzieć co dalej. Wciągająca opowieść rozgrywająca się na dwóch płaszczyznach: teraźniejszości i wspomnień, idealnie ze sobą współgrających. Każdy wątek równie fascynujący. I w dodatku kawałek historii, ciężkiej i gorzkiej wojennej rzeczywiscości. Polecam gorąco. Obowiązkowa lektura tego roku!
Link do opinii
Avatar użytkownika - leonia
leonia
Przeczytane:2017-05-21, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2017,
Zmierzenie się z trudną przeszłością musi dać ukojenie, choć droga do niego obfituje w wydarzenia tragiczne i często wręcz trudne do wyobrażenia. Przepiękna opowieść o miłości, zmierzeniu się z przeszłością, zdradzie, trudnych wyborach, tragicznych wydarzeniach, a wszystko w scenerii II wojny światowej. Poznajemy losy Nataszy, wcześniej Natalii, która za dokonane wybory zapłaciła ogromną cenę. Wyrzuty sumienia towarzyszyły jej do końca życia. I choć nie wydaje się sympatyczną osobą, pomimo wielu błędów, które popełniła w życiu wzbudza ogromną sympatię. Jej historia prowadząca nas przez Wileńszczyznę, Syberię, Niemcy aby zakończyć się w niewielkiej wsi w Polsce wiele wyjaśnia i pozwala poznać motywy jej postępowania.
Link do opinii
Avatar użytkownika - kasiatuszek
kasiatuszek
Przeczytane:2017-03-23, Ocena: 5, Przeczytałem,
"Dziewczyna z daleka" nie jest moim pierwszym spotkaniem z piórem autorki. Dotychczas miałam przyjemność poznać jej dwie powieści: "Winda" (recenzja) oraz "Klamki i dzwonki" (recenzja), które pomimo pewnych mankamentów wspominam niezwykle pozytywnie. "Dziewczyna z daleka" to książka, którą pragnęłam przeczytać, odkąd dostrzegłam jej zapowiedź na stronie wydawnictwa. Przyciągała mnie do siebie z jakiegoś nie do końca sprecyzowanego powodu. Moja intuicja podpowiadała mi, że to będzie niesamowita powieść, która wywrze na mnie spore wrażenie. I po raz kolejny mnie nie zawiodła. Po lekturze owej powieści mogę śmiało stwierdzić, że Magdalena Knedler stworzyła piękną historię, która na długo pozostanie nie tylko w mych myślach, ale przede wszystkim w mym sercu. Zapraszam na moją opinię. Magdalena Knedler - autorka powieści obyczajowych ("Pan Darcy nie żyje", "Winda", "Klamki i dzwonki") oraz kryminalnego cyklu o pani komisarz Annie Lindholm ("Nic oprócz strachu", Nic oprócz milczenia"). Na swoim koncie ma również krótkie formy i publicystykę. Za powieść "Pan Darcy nie żyje" otrzymała nominację do nagrody "Emocje 2015", przyznawanej przez Radio Wrocław Kultura, a także nagrody kulturalnej "WARTO 2016", przyznawanej przez "Gazetę Wyborczą". Pasjonatka dziewiętnastowiecznych powieści, klasycznych kryminałów i malarstwa impresjonistycznego. (źródło: okładka książki "Dziewczyna z daleka") Lena Rajska po dziesięciu latach przybywa w odwiedziny do swej babci - Nataszy Silsterwitz mieszkającej samotnie w Sulistrowicach u podnóży Ślęży. Wcześniej bowiem kobieta podróżowała po świecie w celu zbierania materiałów i ciekawych informacji, a nawet relacji ludzi do swych reportaży i książek, których głównym tematem była wojna. Pewnego piątkowego dnia w styczniu 2016 roku, wczesnym rankiem Lena znajduje w ogrodzie - pod krzakiem - nieprzytomnego mężczyznę. Wraz z babcią wzywają pogotowie i zastanawiają się nad celem wizyty młodego człowieka, tym bardziej, że rzadko kiedy ktoś zjawia się w okolicy domu ponad dziewięćdziesięcioletniej staruszki. W szpitalu zjawiają się wezwani przez lekarza policjanci, chcący wyjaśnić kwestię przebywania nieznajomego w pobliżu domu Nataszy. Lena nawiązuje kontakt z jednym z nich - Wojtkiem, z którym umawia się na kawę. Tymczasem okazuje się, że mężczyzną, który o poranku wtargnął na posesję starszej kobiety jest Anglik - Artur Adams. Natasza dostrzega w nim poniekąd znajomą twarz, a ponadto zauważa srebrną piersiówkę oraz kopertę z fotografiami, należącymi do tegoż człowieka, a które w niej wyzwalają pewne dramatyczne wspomnienia. Natasza uświadamia sobie, że już dłużej nie uda jej się uciekać od przeszłości i że wreszcie musi wszystko z siebie wyrzucić i powiedzieć prawdę. Zaprasza zatem Artura do swego domu. Gdy Lena, Artur i Wojtek - policjant zasiadają do stołu, Natasza rozpoczyna swą opowieść, tym samym zabierając gości w pełną bólu i cierpienia podróż na Wileńszczyznę i Syberię... Przyznaję, że jestem pod wrażeniem tej powieści. Jestem nią po prostu zachwycona. Od początku, w głębi serca czułam, że to będzie wyjątkowa opowieść, która mnie całkowicie pochłonie i która sprawi, że nie będę mogła przestać o niej myśleć. I miałam rację. Już od pierwszej strony zostałam wciągnięta w świat głównych bohaterów, pełen wielu skrajnych emocji, doświadczeń, dramatycznych wydarzeń, a także pięknych, a jednocześnie bolesnych wspomnień. To świat, w którym przenikają się na przemian miłość, tęsknota, siła, determinacja, zazdrość, nienawiść, zdrada, zemsta oraz chęć walki i przetrwania. Nie mogłam i nie chciałam oderwać się od tej powieści nawet na chwilę, bowiem pragnęłam uzyskać odpowiedzi na wiele nurtujących mnie pytań, poznać tajemnice skrywane przez Nataszę, zrozumieć sens zaistniałych w jej życiu zdarzeń (na które miała wpływ) oraz dokonywanych wyborów, a także dowiedzieć się, co dokładnie spowodowało zmianę w jej nastawieniu do ludzi i świata, a ponadto otrzymać wyjaśnienie, w jakim celu Artur Adams przybył do Polski. Jednak, gdy już musiałam przerwać lekturę i odłożyć ją na potem, gdyż wzywały mnie domowe obowiązki, to i tak nieustannie myślałam o owej opowieści, bohaterach (głównie Nataszy i Lenie), ich życiu, decyzjach, wyborach i uczuciach. Prawdę mówiąc, za każdym razem, gdy wszyscy bohaterowie zasiadali do stołu i popijając herbatę słuchali monologu ponad dziewięćdziesięcioletniej Nataszy, odnosiłam wrażenie, że wraz z nimi przebywam w tejże kuchni i z uwagą wsłuchuję się w głos staruszki i dosłownie chwytam każde wypowiadane przez nią słowo, które przenika do mego ciała i sprawia, że każda jego część drży, a w oczach szklą się łzy. Jej opowieści stanowiły momenty pełne napięcia, niepewności, lęku oraz ogromnej niewiadomej, a to wówczas powodowało przyspieszone bicia serca, czasami nawet ciarki na plecach. Przeżyłam ową historię całą sobą, każdą komórką mego ciała i zdecydowanie zostanie ze mną na bardzo długo. Przechodząc do fabuły - cóż, nie mogę nazbyt wiele napisać, bowiem musiałabym wtedy za dużo zdradzić, czego nie zamierzam zwyczajnie czynić. Nie chciałabym odbierać przyjemności z lektury tej wyjątkowej książki potencjalnym czytelnikom. W powieści teraźniejszość (pobyt Leny u babci, jej plany, znajomość z policjantem) przeplata się z przeszłością (czasy drugiej wojny światowej, wspomnienia Nataszy). Akcja toczy się w miejscowości Sulistrowice, a przede wszystkim w dworku starszej pani, która przebywa w nim od dwudziestu lat i który stał się poniekąd miejscem zwierzeń, a zarazem swego rodzaju rozliczeniem z przeszłością. Natomiast wszelkie zdarzenia i sytuacje, o których opowiada Natasza, rozgrywają się na Wileńszczyźnie oraz na obszarze mroźnej Syberii. Fabuła stanowi doskonałe połączenie wątków: obyczajowego, romantycznego, psychologicznego, a przede wszystkim historycznego, który jest tym najważniejszym i to on najbardziej skupia całą uwagę, angażuje, skłania do refleksji i wyzwala mnóstwo emocji. Niewątpliwym atutem powieści są bohaterowie - bardzo wyraziści, perfekcyjnie wykreowani. Są to postacie fikcyjne, ale wielokrotnie miałam wrażenie, jak gdyby byli prawdziwi, realni. Dokładnie, aczkolwiek stopniowo poznajemy prawdę o nich samych, dostrzegamy zarówno podobieństwa, jak i różnice pomiędzy nimi. Początkowo wydaje się, że Lena i Natasza pod względem charakteru i podejścia do życia i wielu innych spraw są bardzo do siebie podobne, aczkolwiek okazuje się inaczej. Krok po kroku śledzimy losy bohaterów, przechwytując ich myśli, odczuwając targające nimi emocje oraz podejmując, a następnie analizując ich decyzje i wybory, które nie zawsze są słuszne i niejeden raz wywołują lawinę kolejno po sobie następujących wydarzeń. Jednak ani razu nie zdarzyło mi się w trakcie lektury książki oceniać któregoś z nich, a przede wszystkim osoby Nataszy Silsterwitz. Doświadczyła ona w swoim życiu wielu dramatycznych zdarzeń, które odcisnęły solidne piętno na jej psychice, zadały jej bardzo bolesne ciosy, najbardziej raniąc jej serce i rozbijając je na miliony kawałków, a także sprawiając, że stała się zupełnie inną kobietą - silną, krzepką, bezpośrednią, zgryźliwą, rozgoryczoną, nieuprzejmą, posługującą się ciętym językiem (niepozbawionym humoru), zamkniętą w sobie, tajemniczą i nieustannie walczącą z wyrzutami sumienia. To właśnie te ostatnie nie pozwoliły jej w pełni korzystać z życia, cieszyć się każdą chwilą, stać się szczęśliwym i spełnionym człowiekiem. Nie potrafiła wymazać z pamięci przeszłości, a ta wcale nie miała zamiaru odpuścić i wreszcie zaatakowała. Nie było już odwrotu, Natasza musiała się po raz ostatni z nią zmierzyć, a może nawet sobie wybaczyć... Jej wnuczka - Lena poniekąd ją przypominała, obie sprawiały wrażenie kobiet twardych, odpornych na uczucia, w tym: miłość i ból, podejmujących ryzyko i za wszelką cenę dążących do realizacji założonego planu. A jak było naprawdę? Ich relacje nigdy nie należały do najlepszych, rzadko się widywały, a jeśli już prowadziły rozmowy telefoniczne, to polegały one na przekazywaniu sobie wzajemnie zdawkowych informacji, pozbawionych emocji. I nagle zjawia się Anglik, którego obecność wpływa na stosunek Leny względem Nataszy... "Dziewczyna z daleka" to powieść ukazująca prawdziwy obraz wojny, w tym ucieczki, przesiedlenia, donoszenia, gwałty, przebywanie w obozach, zajmowanie mienia innych osób, krzywdzenie drugiego człowieka w sposób okrutny i brutalny oraz pozbawianie go życia. Historia przedstawiona w książce nie tylko w realny i niezwykle wiarygodny sposób pokazuje nam zarys drugiej wojny światowej oraz jej tragiczne skutki, ale również tak naprawdę uświadamia nam, że wojna nigdy się nie skończyła, ona niestety nadal się toczy w różnych zakątkach świata (w książce nawiązano do sytuacji w Syrii). Każdego dnia ludzie walczą o przetrwanie, o zasady, wolność, demokrację, a nawet o własne życie. Ponadto publikacja ta pozwala zauważyć, jak diametralny wpływ na nasze życie mają dokonywane przez nas wybory, których rezultaty możemy odczuwać nawet po kilkudziesięciu latach i które nie tylko mogą zmienić naszą osobowość, podejście do otoczenia i świata, ale przede wszystkim postrzeganie siebie samego, co może prowadzić do powolnego wyzbywania się pozytywnych uczuć, obwiniania siebie o zdarzenia z przeszłości, wymierzania sobie kary oraz stopniowego zaniku chęci do życia. Powieść uzmysławia również, jak niewiele trzeba, aby z miłości zrodziła się nienawiść, a to z kolei może pociągnąć za sobą tragiczne i nieodwracalne skutki. Człowiek zakochany i jednocześnie zraniony może posunąć się do wszystkiego, czasem jedynym jego celem (a zarazem rozwiązaniem) jest po prostu zemsta. Podsumowując, "Dziewczyna z daleka" to wielowątkowa, wielopokoleniowa, słodko-gorzka historia o miłości, przyjaźni, odkrywaniu tajemnic, o kobiecej sile i odwadze, zdradzie, zemście, walce o przetrwanie, śmierci, poczuciu winy oraz nadziei. To piękna, poruszająca, zaskakująca, refleksyjna oraz emocjonalna, z lekkim akcentem humorystycznym opowieść, którą zdecydowanie warto poznać. Gorąco zachęcam do lektury. Serdecznie polecam.
Link do opinii
Avatar użytkownika - domiczyta
domiczyta
Przeczytane:2017-03-20, Ocena: 6, Przeczytałem, 2017, Czytam z Legimi, Mam, Niezapomniane,
,,W życiu widziała już wiele. Często to sobie powtarzała. Tam, dokąd dotarła, nie zawsze było pięknie i różowo, a ona z każdym dniem przekonywała się, że szczęście i spokój są ulotne i złudne. Że wojna wcale nie skończyła się w czterdziestym piątym, ale trwała nadal, w różnych zakątkach świata, i przyjmowała rozmaite oblicza. Dla jednych toczyła się na Syberii, w łagrach na Workucie, dla innych w lasach i więzieniach, dla jeszcze innych w Czeczenii, Afganistanie, Iraku i Syrii. A niektórzy toczyli wojny we własnych domach. Z najbliższymi. Z własnymi demonami. Ze sobą. To się nigdy nie kończyło. Zawsze musiała być jakaś wojna." - fragment książki. Najnowsza powieść Magdaleny Knedler sprawiła, że po raz kolejny w życiu ogarnął mnie żal. Żal związany z brakiem świadectwa ze strony moich babć i dziadków o historii, której byli uczestnikami. Bo za wcześnie odeszli. Bo albo nie było mnie jeszcze na świecie, albo byłam zbyt mała, by wsłuchiwać się w opowieści snute przez babcię o dawnych czasach, kiedy sama była małą dziewczynką czy młodą kobietą, zastaną przez wojnę u progu dorosłości. Bohaterka ,,Dziewczyny z daleka" - Milena -Lena- Rajska, reporterka i obieżyświat - zdążyła przed odejściem swojej babci - Nataszy Silsterwitz - poznać jej przez długie lata skrywaną przeszłość. Miała szansę uporządkować sobie w głowie fakty, dzięki którym dowiedziała się, dlaczego najbliższa jej krewna jest taką, a nie inną osobą. Sama też mogła dotrzeć do swoich korzeni. Wszystko to za sprawą poznanego w dość nietypowych okolicznościach Anglika polskiego pochodzenia - Artura Adamsa, którego zesztywniałe z zimna, acz nadal żywe ciało znajduje Lena pewnego styczniowego dnia niemalże na progu domu swojej babci. Skąd się ten osobnik tam wziął? Dlaczego ma przy sobie zabytkową piersiówkę, której widok uderza w sędziwą Nataszę jak grom z jasnego nieba? Co kryje się w mrokach przeszłości? W tę niesamowicie poruszającą podróż, będącej hołdem dla wszystkich tych, którzy przetrwali trudy II Wojny Światowej i wywózki do syberyjskich łagrów, zabiera nas wraz ze swoimi bohaterami autorka. Po doskonałych ,,Klamkach i dzwonkach" spodziewałam się następnej fascynującej powieści, snutej pięknym językiem w kunsztowny sposób, niepozbawiony humoru czy sarkazmu, a jednocześnie tak głęboko zapadający w serce. I nie zawiodłam się! Za sprawą jednej książki otrzymałam pełen pakiet emocji - od uśmiechu przy jakże życiowej, ale i uroczej rywalizacji dwóch mężczyzn o Lenę, przez złość, że człowiek mógł drugiemu człowiekowi zgotować piekło na ziemi, skazując go na nieludzkie warunki przetrwania w czasie okupacji czy zsyłki na Sybir, po łzy przy pokonywaniu kolejnych rozdziałów opowieści Nataszy o przykrych wydarzeniach sprzed lat, które ciążyły jej piętnem wyrzutów sumienia przez całe długie życie. Dzięki tej jednej książce mogłam podążyć szlakiem od podwrocławskiej miejscowości, przez Wilno, koło podbiegunowe, Konstancję nad Jeziorem Bodeńskim, aż po angielskie Brighton. Przy okazji mogłam przenieść się do świata przedwojennej warszawskiej bohemy artystycznej, w obrębie której poruszał się Tadeusz Winiewicz, uznany pianista, wielka miłość i małżonek Nataszy, którego ona sama skazała na śmierć... ,,Dziewczyna z daleka" jest poruszającą opowieścią o ludziach niesionych wiatrem historii, którzy niewysłowionym zrządzeniem losu uchronili się przed śmiercią i zdołali u schyłku swego życia pogodzić się z przeszłością i wybaczyć innym, a przede wszystkim sobie wyrządzone krzywdy. Jednocześnie wtajemniczyli kolejne pokolenia w swoje poczynania, niekiedy napawające wstydem, niekiedy znów dumą. Nie jest to lektura łatwa, bo dotyka kwestii najbardziej kluczowych życiowych wyborów, rozpatrywanych nie tyle w kategoriach dobra i zła, ile prawdopodobieństwa przetrwania w wydawałoby się kompletnie nieludzkich czasach. Jeśli ktoś szuka w tej powieści walorów czysto rozrywkowych, bo to przecież kolejna książka z ,,dziewczyną" w tytule, to lepiej niech wybierze z półki inną pozycję. Natomiast jeśli lubicie powieści z mocnymi akcentami historycznymi, o reporterskim zacięciu, a przy tym z wyrazistymi bohaterami z krwi i kości, to koniecznie sięgnijcie po tę szóstą w dorobku wrocławskiej autorki powieść, mającą moc kreowania w wyobraźni czytelnika obrazów tak realnych, że aż namacalnych. Serdecznie polecam!
Link do opinii
Zapowiada się trzymająca w napięciu historia. Mam nadzieję, że niedługo przeczytam.
Link do opinii
Avatar użytkownika - majkanew
majkanew
Przeczytane:2017-03-12, Ocena: 6, Przeczytałem, 26 książek 2017,

Magdalena Knedler zadebiutowała we wrześniu 2015r. W tym roku wydała już szóstą książkę.  Wszystkie zostały wspaniale ocenione przez czytelników – autorka zaprezentowała bogaty wachlarz umiejętności. Gdyby pokusić się o ranking jej najlepszych utworów, to w ścisłej czołówce należałoby umieścić najnowszą powieść – „Dziewczynę z daleka”.
 
Dziennikarka Lena Rajska odnosi zawodowe sukcesy dzięki publikacji serii reportaży „Przestrzenie wojny”, będących efektem pracy w strefach ryzyka. Kolejnym wyzwaniem, które sobie postawiła, jest podróż do Workuty (miejsca syberyjskich łagrów). Przed wyprawą odwiedza babcię, 95-letnią Nataszę Silsterwitz. W Sulistrowicach spotykają bohaterkę same niespodzianki. Najpierw znajduje wczesnym rankiem pijanego Anglika pod krzakiem, potem wdaje się w subtelny romans z policjantem, by finalnie przeżyć kilka najintensywniejszych emocjonalnie dni w swoim życiu. A wszystko za sprawą zaskakujących zwierzeń swojej babci.
Żelazna Nataszastara Niemra, jak o niej mówią, to kobieta niezwykle oschła (choć nawet to wydaje się eufemizmem), nie potrafi i nie chce nawiązać żadnej bliskiej relacji, nie interesują jej sympatyczne pogaduszki, nawet z wnuczką ma napięte stosunki. Swoim postępowaniem rani rodzinę, zraża obcych, ale i sama – choć świetnie to ukrywa – zdaje się cierpieć. Jednak nagłe pojawienie się Artura Adamsa burzy uporządkowany i sterowany silną ręką świat Nataszy. Anglik z polskimi korzeniami przywozi ze sobą plik fotografii i starą piersiówkę. To na ich widok pęka twarda skorupa, którą przez lata otoczyła się babcia Leny. Natasza rozumie, że nie ucieknie przez prześladującymi ją duchami przeszłości, wypierane obrazy powracają, by jątrzyć niezagojone rany. Kobieta zdaje sobie sprawę, że spokój może odzyskać, jedynie wyjawiając prawdę o swoim życiu, choć bardziej niż na wyciszeniu sumienia zależy jej jednak na zrzuceniu wielkiego ciężaru.
Jak łatwo się domyślić, mamy tu do czynienia z narracją dwutorową. W powieściach tego typu przeważnie współczesna opowieść wypada bardzo blado na tle ciekawej historii z przeszłości. Tę teorię obala Magdalena Knedler – lata obecne (czyli pretekst do opowiedzenia o czasach II wojny światowej i późniejszych reperkusjach) w niczym nie ustępują wspomnieniom, czy może raczej swoistej spowiedzi Nataszy. Autorka znalazła własną metodę na ciekawą opowieść. Przeszłość została nacechowana dramatycznymi zdarzeniami, wielkimi uczuciami, namiętnościami i dogorywającą nadzieją, toteż najlepszym rozwiązaniem było zrównoważenie ciężaru emocjonalnego w narracji teraźniejszej, stąd znajdziemy tu m.in. humor, nieporozumienia i miniśledztwa bohaterów. Nie bez znaczenia jest również dynamiczne tempo akcji – Lena, Artur i Wojtek są stale w ruchu, zastygają wyłącznie na czas opowieści babci, a gdy ta przerywa (wyważone pauzy pozwalające czytelnikowi odetchnąć, uspokoić emocje, przemyśleć pewne kwestie), mają okazję pokazać nieco własnego charakteru, wrażliwości, zapisać się na kartach książki jako pełnoprawni bohaterowie, a nie jedynie tło.
W „Dziewczynie…” najważniejsza jest oczywiście opowieść Nataszy, ale w niej skrywa się wiele małych ludzkich dramatów. To niewiarygodne, jak autorka potrafiła poplątać losy bohaterów, jak umiejętnie ukryła przed czytelnikami pewne fakty, by zaskoczyć ich w finale. Wspaniała, misterna konstrukcja, niespodziewane powiązania między postaciami. Czytając tę powieść, wcale nie mamy ochoty przed czasem zgadywać, jak to było i co się stało – chcemy po prostu chłonąć każdy strzępek informacji, bo nolens volens zostaliśmy w tę opowieść zaangażowani już od pierwszych stron. I nie chodzi o zwykłą ciekawość, ale przede wszystkim o odczuwanie intensywnych emocji – od szczerych wybuchów śmiechu przez kibicowanie postaciom, czasem irytację i zniecierpliwienie, po strach i żal. Duży wpływ na to zespolenie na linii czytelnik – utwór ma styl powieści – naturalna swoboda językowa pisarki oraz solidne przygotowanie merytoryczne. Niejednokrotnie miałam wrażenie, że autorka była w latach trzydziestych na Wileńszczyźnie i ukryta w spiżarce obserwowała swoich bohaterów, że międzywojenna Warszawa jest jej tak dobrze znana jak powojenny Berlin i wreszcie, że dokładnie wie, jaki ból i cierpienie towarzyszyło sybirakom.
Knedler zdecydowała się na mowę pozornie zależną, co pozwoliło jej pokazać daną postać na wskroś – od wewnątrz (emocje, sposób rozumowania, charakterystyczny styl mówienia) i z zewnątrz (bo to jednak narrator, który relacjonuje, obserwuje bohatera). Ważne to rozwiązanie również ze względu na ogólny odbiór tej historii (i wszystkich mniejszych w niej zawartych) – pierwszoosobowa narracja mogłaby, z powodu dużej emocjonalności, destrukcyjnie wpłynąć na opowieść i jej wydźwięk, a sucha, trzecioosobowa  całkiem pozbawić ją uczuć.
Autorka „Windy” jest pisarką, która lubi mieć pełną kontrolę nad wszystkimi szczegółami, z pewnością sprawdza po kilkanaście razy nawet te najdrobniejsze. Widać to m.in. w opisach, których drobiazgowość bywa także atutem, każda informacja bowiem ma (lub będzie miała w toku narracji) znaczenie. Ale muszę powtórzyć to, co napisałam przy okazji „Niczego oprócz milczenia” – warto dać czytelnikowi trochę przestrzeni. Knedler ma skłonność do precyzowania wszelkich wiadomości, jakby potrzebowała poczucia, że na pewno zostanie dobrze zrozumiana i jej intencje właściwie odczytane. Na szczęście takich momentów jest tu już mało, ale jednak odbiorca zasługuje na większy kredyt zaufania – na pewno sobie świetnie poradzi, a i satysfakcję będzie miał większą.
Jest o czym myśleć, zarówno w trakcie lektury, jak i długo po niej. Knedler pokazała, jak pojemną istotą jest człowiek. Jedna osoba może skrywać w sobie kilka biografii, wielkie cierpienie, mnóstwo grzechów i błędów, popełnianych nieświadomie lub z premedytacją. Ale wszystko, z czego się składamy, nas kształtuje. Nie da się niczego wyrzucić, zakryć, zignorować, bo wróci ze zdwojoną mocą. Autorka obserwuje i bada przede wszystkim powody, z których jej bohaterowie podejmują takie, a nie inne decyzje, sprawdza, co determinuje te wybory i dokąd one prowadzą. Jeśli ktoś jest ciekawy, do czego zdolny jest człowiek (powodowany namiętnościami) i ile jest w stanie zrobić, by przetrwać lub osiągnąć swój cel – polecam przeczytać „Dziewczynę z daleka”.

Zachwyty można mnożyć, bo i bohaterowie fantastycznie skonstruowani (Natasza to jedna z najbardziej skomplikowanych osobowości we współczesnej prozie polskiej), i napisane z wielkim wyczuciem, i historycznie bardzo wiarygodnie, ale przede wszystkim „Dziewczyna…” jest znakomicie wymyślona. Nie mogę wyjść z podziwu, jak autorce udało się  znaleźć tak ciekawe powiązania, wymknąć się schematom, zachować niezależność. Z pewnością ten dramat psychologiczno-obyczajowy (jak podpowiada wydawca) to jedna z najlepszych premier tego roku.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Bookendorfina
Bookendorfina
Przeczytane:2017-02-13, Ocena: 4, Przeczytałem,
"Milczała już tak długo, że teraz pod koniec życia, nie widziała sensu w rozgrzebywaniu przeszłości. Nigdy go zresztą nie widziała. Nie chciała naprawiać błędów i szukać przebaczenia czy zrozumienia, nie dążyła do tego, by wytykać komukolwiek winy. Teraz było już za późno." Zaciekawiła mnie ta historia, jej bieg zaczyna się tuż przed początkiem drugiej wojny światowej i trwa do czasów współczesnych. Wiele w niej silnych emocji, wzruszeń, niedoli, dramatów, niewiadomych, kłamstw, nieokiełzanej zemsty, nieoswojonych obaw i niewypowiedzianych słów. Z każdym rokiem bolesna prawda chowała się coraz głębiej pod warstwami szarej codzienności, traumatycznych wspomnień, mocno przenikliwych obrazów, od których nie można uciec, wciąż pozostawała niezapomniana i nierozliczona. Trudno zabić poczucie wstydu i zdławić wyrzuty sumienia, jeśli człowiek nie potrafi zmierzyć się z nimi. Czasem potrzeba kilku pokoleń, aby prawda wyłoniła się na powierzchnię, pozwoliła właściwie zinterpretować się, pomogła okiełznać nękające demony przeszłości, dać długo wyczekiwaną ulgę i upragnione ukojenie. Jednak, czy po blisko osiemdziesięciu latach można dokonać szczerej spowiedzi przed samym sobą i najbliższymi, pozbyć się ogromnego ciężaru uniemożliwiającego czerpanie radości z każdego nowego dnia, naprawić szkody moralne, odkupić ciężkie winy? Autorka przybliża złożone i fascynujące losy niemal stuletniej Nataszy Silsterwitz, odgradzającej się od świata, dopuszczającej do siebie jedynie wnuczkę Lenę i to też na określonych warunkach. Z każdym rozdziałem, uchylanym rąbkiem tajemnicy, coraz mocniej wciągamy się w scenariusz nietuzinkowych zdarzeń, nie możemy doczekać się rozwiązania intrygujących zagadek, pełnego poznania mrocznych sekretów głównej bohaterki, zrozumienia uwarunkowań zachowań i czynów. Zastanawiamy się, kim tak naprawdę okaże się Artur Adams, trzydziestolatek, nieoczekiwanie pojawiający się w domu staruszki. Podróżując w ponurą przeszłość śladami kluczowych postaci docieramy na Wileńszczyznę i Syberię. Obserwujemy, jak miłość miesza się z zemstą, zdradą i zbrodnią, jak często brakuje w człowieku odwagi, niezłomności, wytrwałości, odporności na ciosy i upokorzenia, czy prawidłowego rozróżniania dobra i zła. Stare fotografie, srebrna piersiówka, niebieska sukienka, muzyka wypełniająca wspomnienia, a także zimno, strach i samotność. Przejmująco, wnikliwie, ze zrozumieniem, odmalowane różnorodne blaski i cienie ludzkich losów, ich zaskakująca przewrotność i powtarzalność, skrawki szczęścia i radości podarowane przez przeznaczenie, jednocześnie porcje bólu i cierpienia przywołane przez brutalne wojenne czasy. Jak nieraz bardzo pragniemy uwolnić się od własnej historii, przekazać ją komuś innemu, pozwolić ocenić z dystansu, poddać potępieniu lub usprawiedliwieniu. Odarcie ze złudzeń i nadziei niszczy człowieka wewnętrznie, wyzwala mnóstwo negatywnych emocji, nad którymi niezwykle ciężko jest zapanować. Odpowiada mi styl, w jakim książka została napisana, swobodny, niewymuszony, koncentrujący się na emocjach, zwracający uwagę na istotne szczegóły, ale nieprzytłaczający zbędnymi opisami. Momentami atmosfera powieści staje się nieco magiczna, choć realistycznie opisująca rzeczywistość. Bardzo przyjemnie jest zaczytywać się w ciekawych i poruszających historiach, które z dużym prawdopodobieństwem mogłyby faktycznie wydarzyć się. bookendorfina.pl
Link do opinii
Avatar użytkownika - pokrecona
pokrecona
Przeczytane:2017-02-08, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam, wyzwanie 2017r,
Jestem pod wielkim wrażeniem tej lektury! Jest to MĄDRA i WZRUSZAJĄCA opowieść o wielkiej przyjaźni, miłości, cierpieniu i oddaniu, która poruszy nie jedno serce i duszę i na długo pozostanie w pamięci. To cudowna, słodko-gorzka opowieść o miłości, zemście i zbrodni. Historia opowiedziana przez Nataszę uzmysławia nam piekło, przez jakie musieli przejść ludzie, będący zsyłani na mroźną Syberię, oraz że można być emocjonalnie martwym za życia. Autorka udowodniła swój kunszt pisarski, wspaniale lawirując pomiędzy teraźniejszością a przeszłością. Magdalena Knedler serwuje nam na złotej tacy dawkę historii i jest ona na najwyższym poziomie.
Link do opinii
Avatar użytkownika - izabela81
izabela81
Przeczytane:2017-01-09, Ocena: 6, Przeczytałem, 52 książki - 2017, Mam,
"... człowieka najbardziej bolą wspomnienia. Zwłaszcza pamięć o osobach, które się kochało i które odeszły na zawsze." Tym razem Magdalena Knedler zabrała mnie w poruszającą podróż do przeszłości po przedwojennej Wileńszczyźnie i skutej lodem Syberii. W podróż, w której miłość, zdrada, dawne tajemnice i zbrodnie wojenne odegrają znaczącą rolę. A wyprawa ta szczególnie może być bliska naszym dziadkom, tym którzy na własnej skórze doświadczyli podobnego piekła, tak jak bohaterka "Dziewczyny z daleka". Natasza Silsterwitz wiedzie spokojne życie, które wcześniej jej nie oszczędzało. Teraz pragnie jedynie już umrzeć, lecz będzie musiała jeszcze na koniec zmierzyć się z tajemnicą z przeszłości. Lena Rajska, jej wnuczka pisze reportaże o przestrzeniach wony. Po dziesięciu latach podróżowania po świecie przyjeżdża do babci, by odpocząć przed wyprawą na Syberię, do Workuty. Chce porozmawiać z tamtejszymi ludźmi i przygotować materiał do kolejnego reportażu. Spokój obu kobiet burzy pojawienie się młodego mężczyzny, którego znajdują nieprzytomnego pod krzakiem w ogrodzie. Tym mężczyzną okazuje się być Artur Adams - Anglik, którego celem jest rozwiązanie zagadki sprzed lat. "Dlaczego tu był i czego oczekiwał? Co wiedział? Dlaczego babcia pod jego wpływem zachowywała się tak dziwnie? Jaka tajemnica ich łączyła? Kim była para ze zdjęć? Jakie znaczenie miała stara piersiówka, na widok której Natasza prawie padła trupem?" Natasza bardzo niechętnie wraca do tamtych wydarzeń, które jak się okazuje przepełnione są winą, bólem i samotnością. Czy wyjawienie tajemnic przyniesie jej ulgę? Wiadomo, że wspomnienia i rozliczenie z przeszłością nie zawsze są łatwe, ale mogą dać spokój ducha. "To wszystko było takie nowe, a jednocześnie tak dobrze znane. Strach, samotność, zimno. Dawno pogrzebane emocje, które teraz zdawały się intensywne, żywe i bolały jak świeżo odniesione rany. (...) Wszystko do niej wróciło. Wspomnienia, emocje, poczucie winy i wyrzuty sumienia. Ból, którego nie dało się uśmierzyć. Chciała umrzeć, teraz, zaraz." Trzeba przyznać, że Magdalena Knedler bardzo zgrabnie lawiruje pomiędzy teraźniejszością a przeszłością. Doskonale pokazała jak dramatyczna przeszłość wpływa na teraźniejszość. Ten dramatyzm jest namacalny, niemal czujemy, jakbyśmy sami byli w centrum tych wydarzeń. A przecież wojna wydaje się nam czymś tak odległym i nierealnym. Tajemnica w tej powieści towarzyszy nam już od pierwszych do ostatnich stron. Byłam niezwykle ciekawa, jaki sekret skrywa Natasza. Bo jak wiemy, okres II wojny światowej i ludzi, których to dotknęło, ma tak wiele niewyjaśnionych tajemnic, które jeszcze długo (o ile w ogóle) pozostaną przez nas nieodkryte. A stopniowe odkrywanie tajemnicy Nataszy było dla mnie niezwykle wciągające. "Czy to, co wydarzyło się przed wieloma laty w innym świecie i dotyczyło tych, którzy umarli, mogło mieć jakieś znaczenie dla żyjących obecnie? Ona sama wierzyła przecież, że przeszłość determinuje teraźniejszość i przyszłość. A to, co się stało, już się nie odstanie i ma niszczącą moc. Wraca na każdym kroku, szarpie za żołądek i skuwa serce lodem." Autorka pokazuje, że na nasze życie mają wpływ wybory, jakie dokonujemy, a ich skutki możemy poznać dopiero po latach... Nie poprzestaje na tym, co było kilkadziesiąt lat temu, ale i nawiązuje do aktualnych problemów, które dzieją się tuż obok, jak chociażby do konfliktu w Syrii. Widzimy, że wojna niejedno ma oblicze, a jej skutki są trudne do wyobrażenia. Zachwycona jestem kreacją postaci, zwłaszcza główną bohaterką - Nataszą. Jest charyzmatyczna, zimna, mało subtelna, taka "żelazna dama", ma mocny charakter, a jej cięty język niejednokrotnie wprawił mnie w zdumienie i rozbawienie. Towarzyszy jej miłość i zemsta - uczucia, które są równie silne. A miłość niekiedy może doprowadzić do tragedii. Wszak, jak to mówią: od miłości do nienawiści jeden krok. Ale więcej nie zdradzę. Natomiast Lena została przedstawiona jako kobieta niezdecydowana. Powiem tylko tyle, że koło niej będzie kręciło się dwóch mężczyzn. Tu pojawia się wątek miłosny, który jest świetnym dopełnieniem fabuły. "Zachowywała się irracjonalnie, miotała między jednym mężczyzną a drugim, przy czym żadnego z nich tak naprawdę nie znała." Pojawienie się Artura, spowodowało przełom w relacjach Nataszy i Leny. Dały dojść swoim emocjom do głosu. A i w samym Arturze zaszyły zmiany osobowości, coś w nim pękło, wyszedł ze swojego bezpiecznego kokonu i pokazał, że i on ma emocje. W książce znajdziemy wiele odwołań do literatury i sztuki. Mimo tak trudnej tematyki, nie zabrakło humoru i komizmu sytuacyjnego. Dialogów jest niewiele, ale to zupełnie nie przeszkadza w szybkości i przyjemności czytania. Autorka zastosowała narrację zarówno pierwszoosobową, jak i trzecioosobową. To doskonały zabieg, dzięki któremu możemy lepiej wczuć się w bolesne przeżycia głównej bohaterki. Pani Magdalena jak zwykle zadbała o piękny, bogaty język. Warstwa psychologiczna, obyczajowa i historyczna jest wyważona. Wszystko zgrabnie łączy się w spójną całość. Widać, że pani Magda jest wielką pasjonatką historii oraz to, że rzetelnie podeszła do napisania niniejszej książki. To poruszająca, przejmująca i klimatyczna opowieść, która dla młodego czytelnika może być niezwykłą lekcją historii, a dla starszego powrotem do ciężkich, dramatycznych, brutalnych i bolesnych wspomnień. Mnie osobiście skłoniła do wielu refleksji. Pani Magda dostarczyła mi wielkich emocji, na które zupełnie nie byłam przygotowana. Emocji żywych, nieprzekłamanych i nienaciąganych. To jedna z lepszych, o ile nie najlepszych książek, jakie ostatnimi czasy miałam okazję czytać.
Link do opinii
Avatar użytkownika - moniapili
moniapili
Przeczytane:2017-07-03, Ocena: 4, Przeczytałem,
Avatar użytkownika - ewasol
ewasol
Przeczytane:2017-05-17, Ocena: 6, Przeczytałem, 52 książki w 2017 roku, Mam,
Avatar użytkownika - catarina78
catarina78
Przeczytane:2017-04-13, Przeczytałem,

 

W zapomnianej przez świat wiosce Sulistrowice u stóp Ślęży mieszka Natasza Silsterwitz, u której przebywa z wizytą jej wnuczka Milena. To ona znajduje pod krzakiem nieprzytomnego Anglika, Artura Adamsa, który przyjechał specjalnie do starszej pani. Ma ze sobą przedwojenne zdjęcia i srebrną piersiówkę, która robi na Nataszy tak wielkie wrażenie, że zaprasza nieznajomego do swojego domu. Towarzyszy im także policjant, Wojtek. On, jako jedyny nie będzie zamieszany w rodzinne tajemnice, jednak opowieść, której wysłucha, sprawi, że postanowi zmienić swoje życie.

Stara kobieta zaczyna opowiadać wnuczce i mężczyznom o swoim życiu. Okazuje się, że wcale nie jest tym, za kogo ją się uważa w lokalnej społeczności. Co więcej, nie jest nawet osobą, za którą ma ją własna wnuczka. Wrzesień 1939 roku wszystko zmienił, a późniejsze lata tylko te zmiany jeszcze bardziej skomplikowały.

Cała fabuła ogranicza się do kilku zaledwie dni spędzonych na wspomnieniach, ale dzięki opowieściom wędrujemy w światy odległe w czasie i przestrzeni. W „przestrzenie wojny”, jak określiłaby to Lena, zajmująca się pisaniem reportaży z miejsc objętych konfliktami zbrojnymi. Jak się okazuje „… wojna wcale nie skończyła się w czterdziestym piątym, ale trwała nadal, w różnych zakątkach  świata, i przyjmowała rozmaite oblicza. Dla jednych toczyła się na Syberii, w łagrach na Workucie, dla innych w lasach i więzieniach, dla jeszcze innych w Czeczenii, Afganistanie, Iraku i Syrii. A niektórzy toczyli wojny we własnych domach. Z najbliższymi. Z własnymi demonami. Ze sobą. To się nigdy nie kończyło. Zawsze musiała być jakaś wojna.” Co więcej – nadal wywiera wpływ na żyjących ludzi, nie pozwala im zapomnieć o podejmowanych decyzjach, a czas nie wymazuje ran i dojmującego poczucia winy.

Proza Magdaleny Knedler wchłania czytelnika już od pierwszych rozdziałów, umiejętnie łącząc fikcyjnych bohaterów z faktami i prawdziwymi postaciami. Autorka znakomicie podkręca napięcie, urywając opowieści bohaterów w najbardziej emocjonującym momencie. I, podobnie jak bohaterowie książki, czytający musi czekać, chwilę odpocząć, przetrawić zasłyszane fakty, jakoś je sobie w głowie poukładać, by móc przejść dalej. A historia losów ludzi, którzy zetknęli się w pewnym dworze na Wileńszczyźnie, a potem zostali rzuceni przez wojnę w objęcia dramatycznej historii, są fascynujące. Trafiamy wraz z nimi do łagrów, kołchozów, przeżywamy nieludzki ból, mróz i rozpacz. Choć to „tylko” wspomnienia, jednak pod piórem Magdaleny Knedler stają się jak najbardziej żywe i przejmujące.

To bardzo ważna książka, po raz kolejny, ale za to współczesny sposób, przypominająca o niedawnych przecież wydarzeniach. Autorka nie próbuje dociekać, dlaczego ludzie w czasie wojny wybierają zło, co sprawia, że żyją tylko po to by przetrwać, w jakimś dziwnym odrętwieniu. Może tak po prostu ma być? Może człowiek jest w stanie przyzwyczaić się do każdych warunków, by po wszystkim, obudzić się jak z koszmarnego snu i żyć dalej, dążąc mimo wszystko do szczęścia. To bardzo trudne zagadnienia, rzucające także światło na współczesne wydarzenia. Milena jest blisko wojny, próbuje ją opisać, zachować od zapomnienia. Wojna przecież ciągle trwa…

Inne książki autora
Nic oprócz milczenia
Magdalena Knedler0
Okładka ksiązki - Nic oprócz milczenia

Śmierć w wenecji, mieście karnawału Komisarz Anna Lindholm wyjeżdża na południe Europy, porzucając rodzinę i przyjaciół. Chce uciec od wspomnień wśród...

Winda
Magdalena Knedler0
Okładka ksiązki - Winda

Gospodyni domowa i facet z korporacji, dżentelmen ze Lwowa i dwoje wieśniaków mówiących gwarą, doktorantka i makijażystka, Żyd i Japonka z przeszłością...

Reklamy