Recenzja redakcji granice.pl

Kup Teraz

Karbala

Marcin Górka, Piotr Głuchowski

Ocena ( 5 osób )
5.4
Wydawnictwo: Agora
Data wydania: 2015-08-20
Kategoria: Literatura faktu
ISBN: 9788326822674
Liczba stron: 384
Dodał/a książkę:
Dodał/a recenzję: Damian Kopeć

Wytrzymamy, wodzu, ile będzie trzeba  

Obraz pierwszy. Noc z 4 na 5 kwietnia 2004 roku. Ponad 500-tysięczne miasto Karbala w środkowym Iraku. Trwa zacięta walka. Z jednej strony polscy i bułgarscy żołnierze, z drugiej - atakujący ich powstańcy, załóżmy oględnie, że głównie iraccy. Jazgot kałasznikowów, pocisków trafiających w mury. Poszarpane ciała leżące we krwi. Coraz więcej ciał. Umierają w męczarniach: rozerwane klatki piersiowe, odstrzelone dłonie i fragmenty twarzy, krew tryskająca z tętnic. Tylko na filmach trafiony kulą człowieka rozrzuca ręce, wzdycha i umiera. Twórcy filmowi zachowują się bowiem tak, jakby lubili koloryzować rzeczywistość. Upiększają ją tak, by śmierć na ekranie wyglądała estetyczniej, bardziej widowiskowo, niemal atrakcyjnie. Prawda zaś jest taka, że większość opisów czy obrazów filmowych nie jest w stanie oddać atmosfery walki, strzelania do ludzi, cierpienia i umierania. Nawet, kiedy są naturalistyczne do bólu, dramatyczne, szczegółowe. Są tylko słowami, są tylko wyreżyserowanymi scenami. Te same słowa, te same obrazy na każdego działają trochę inaczej, zależnie od zebranych doświadczeń.

Obraz drugi. Połowa maja 2004. Gospodarska wizyta generała Bieńka w Karbali. Zdjęcia, ujęcia, wywiady, gesty. Jak uczy historia ludzkości, to się nigdy nie zmienia. Ważni dowódcy, wielcy dowódcy - nawet naprawdę wybitni dowódcy lubią pozować w miejscu zwycięstwa swoich żołnierzy. Lubią mówić: „zwyciężyliśmy”, a porażki kwitować słowami: „nie udało się im”, „nie dali rady”, „zawiedli”.

Dobra armia to ta, która szkoli się na wojnie, a nie na poligonie, taka jest gorzka prawda. Dobry żołnierz to żołnierz, który sprawdził się w warunkach bojowych, a nie na symulatorze pola bitwy czy testach teoretycznych. Czy dobrymi żołnierzami są zatem niemieccy komandosi, którzy na ćwiczeniach nad Jeziorem Żywieckim nie mogli skakać na spadochronach, bowiem normy bezpieczeństwa w ich kraju zakazują skoków przy trochę silniejszym wietrze? Z pewnością są żołnierzami ładnie się prezentującymi i świetnie wyszkolonymi teoretycznie. Przygotowanymi do ofiarnej (czytaj: bezpiecznej) służby w czasie pokoju. Ci żołnierze, którzy wzięli udział w misjach w Iraku czy Afganistanie, szkolili się na wojnie. Pokazali swoje umiejętności i wartość w praktyce.

Wzięliśmy - my, Polacy - udział w amerykańskiej misji stabilizacyjnej (być może po prostu w swoistej okupacji) Iraku. Nadal bierzemy udział w misji w Afganistanie. Różne są oceny tych faktów. Różne ich widzenie. Wszędzie tam mamy do czynienia z wojną. Od lat braliśmy udział w misjach pokojowych, które określane były przez samych zainteresowanych jako wojskowe ośrodki wypoczynkowe (np. Syria 1974, Etiopia 1985, Pakistan od 1988, Namibia). Były atrakcyjne, jechało się tam, by zarabiać niezłe pieniądze. To był główny, choć niekoniecznie jedyny motyw wyjazdu w takie miejsce. Nie narobić się zbytnio, nie ryzykować, zarobić, wrócić. Na czyj koszt? Po co pytać? W Iraku i Afganistanie było - i jest - inaczej. To już nie są wczasy. To nie dziwna bierność, jak w czasie niedawnej wojny w byłej Jugosławii, gdzie żołnierze sił międzynarodowych tylko przyglądali się czystkom etnicznym (przykład Srebrenicy) i mieli zakaz ingerowania w konflikt z użyciem broni. Być może kwestią zasadniczą było to, że tam żołnierze stali pomiędzy zwaśnionymi narodami, jak niezależni arbitrzy rozdzielając je - przynajmniej teoretycznie. W Iraku i Afganistanie tak nie było i nie jest. To walka na cudzym terenie z częścią mieszkańców i z mnóstwem najemników z innych krajów. Walka z rozczarowanymi, na coś liczącymi ludźmi, z fanatykami, z ambitnymi politykami i zwykłymi zabijakami, dla których czas niestabilności to czas obfitych łowów. Nie ma tu wyraźnych granic, jasno określonych pozycji wroga. Jest wojna partyzancka, zasadzki, zdrady, chowanie się w dobrze sobie znanym terenie, za plecami cywilów. Do tego zamachy samobójcze, krwawe porachunki wśród miejscowych, walki pomiędzy frakcjami. Jest globalna propaganda, zawsze działająca na korzyść tych, którzy potrafią szybko operować informacją, manipulować faktami i wzbudzać emocje za wszelką cenę, nawet za pomocą kłamstw. Dla tych, którzy mocno cenią sobie cynizm i potrafią wykorzystać nawet śmierć swoich współbratymców, filmując ją zamiast udzielać pomocy.

Karbala w zdecydowanej swojej części pokazuje obraz wojny w Iraku przede wszystkim z punktu widzenia polskich żołnierzy. Może nie z punktu widzenia każdego z nich, bo - jak zaznaczają sami autorzy książki - pamięć ludzka jest zawodna, oceny się różnią i zmieniają z upływem czasu. Na pewno jest to okres widziany oczami tych, którzy tam byli, lecz twórczo przetworzony przez dziennikarzy, których tam wtedy nie było. Przez autorów, którzy dokładają co nieco ze swojego punktu widzenia. Którzy nie zawsze nachalnie, ale jednak oceniają i komentują.

Karbala to przede wszystkim emocje. Im mają służyć opisy, które nie są typowymi elementami pracy historyka. Ten ostatni koncentruje się na suchych faktach, liczbach, datach, nazwach miejsc, zdarzeniach. Na analizie, interpretacji, osdzeniu w szerszym kontekście. Tu emocje wywołują opisy zagrożenia, potyczek, walk. Opisy dynamiczne, barwne, niemal filmowe. Dużo szczegółów, krwawych detali pobudzających wyobraźnię. Często używany język potoczny, choć z pewnością ocenzurowany pod względem wulgarności. Napastnicy zostają rozmienieni na drobne.

Karbala to opis broni używanej przez obie strony. Momentami odczuwa się nawet nutkę podziwu dla zabójczej skuteczności różnych jej rodzajów - zarówno tych starych, posocjalistycznych, tych amatorskich, tworzonych przez irackich bojowników i ich sprzymierzeńców, jak również tych najnowocześniejszych, pełnych elektroniki. Jest trochę narzekania na słabszy polski sprzęt, ale zarazem podziw dla tak dobrze radzących sobie z nim żołnierzy.

Karbala to szczegółowy opis bitwy o City Hall w tym mieście. Opis stanowiący serce książki i wydaje się, że podkolorowany (atakujący giną i giną przez kilkanaście godzin na kilkunastu stronach, a ofiar śmiertelnych jest zaledwie około stu), uzupełniony o późniejsze walki z rebeliantami o miasto. To udział Polaków w operacji Żelazna Szabla na przełomie kwietnia i maja 2004 roku. To również krótki przegląd kolejnych misji w Iraku i poniesionych strat osobowych. To szkic z udziału w wojnie w Afganistanie, również ukazanie życia w bazach, codzienności żołnierskiej, potyczek, zmieniającej się atmosfery. Zderzenia marzeń, wyobrażeń i rzeczywistości. Także dodatkowe wątki, takie jak opis śmierci w maju 2007 roku Waldemara Milewicza, znanego korespondenta wojennego, zabitego wraz z kolegą w zasadzce.

Książka jest próbą całościowej oceny udziału Polaków w międzynarodowej misji w Iraku. Omówieniem postawy Amerykanów, Irakijczyków, innych nacji. Zmieniających się warunków, uwarunkowań zewnętrznych. Do pełnego obrazu jednak wiele jej brakuje. Stosunkowo niewiele i delikatnie mówi o roli polityków, który wysłali żołnierzy na wojnę w Iraku. O tych rządzących, którzy pozwolili na amerykańskie tajne więzienie w Polsce (można to jakoś zrozumieć), ale potem szli przez lata "w zaparte", jak wszyscy wrażliwi społecznie „uczciwi” politycy kłamiąc bez zmrużenia oczu. To - wydaje się, że trochę mimochodem - ukazanie agresywnego oblicza wojującego islamu, który staje u bram zachodniego świata i solidnie wali w nie pięściami. Oblicza zbyt często pełnego fanatyzmu, przemocy i nienawiści wobec innych, nawet braci w wierze, ale należących do innego odłamu. Pogardy dla życia cudzego, a czasami i własnego. To - chyba trochę wbrew intencjom - ukazanie ponurej twarzy Saddama Husajna. Czy to przy okazji ekshumacji masowych grobów rzezi urządzonej szyitom, czy w opisach więzień wybudowanych dla przeciwników dyktatora. Nieśmiało wspomina się w Karbali o dobrej współpracy PRL-u z dyktatorem używającym gazu (swoją drogą ciekawe, czyjej produkcji) wobec ludności kurdyjskiej. Przemoc, która w książce jest w centrum uwagi, zdaje się towarzyszyć Irakijczykom od lat. O ile tortury stosowane wobec więźniów przez żołnierzy amerykańskich budzą naturalny sprzeciw i zdziwienie, o tyle podejście do podejrzanych i więźniów samych Irakijczyków jest po prostu szokujące. Dotyczy to zarówno członków bojówek, jak i irackich policjantów. Wymyślne tortury, podpalanie ludzi, zwyczajne okrucieństwo, poczucie bezkarności i braku szacunku dla innych, nie dbanie o jakiekolwiek pozory działania zgodnie z prawem (prawo to ludzie mający aktualnie władzę). Oto jeden z ilustrujących to zjawisko fragmentów: Przesłuchują go Irakijczycy - w jaki sposób, można się jedynie domyślać. Polscy żołnierze z obozu słyszeli potworne krzyki dochodzące z budynku zwanego ironicznie „pokojem zwierzeń”.

Sformułowanie, jakim jest m.in. na okładce reklamowana Karbala, nie jest do końca prawdziwe: Pierwsza książka i pierwszy film fabularny o utajnionej wojnie Polaków. Pierwszy film fabularny - oczywiście. Pierwsza książka? Czym były zatem wydane w 2006 roku Zapiski Irackie. Relacje i wspomnienia uczestników IV zmiany PKW Irak? Czym w takim razie były wydane w 2009 roku Psy z Karbali autorstwa Marcina Górki i Adama Zadwornego, reklamowane wtedy jako książka, jakiej dotąd jeszcze nie było? Ciekawe, skądinąd, jest nawet pobieżne porównanie obu pozycji, w których powstaniu brał udział Marcin Górka. W Psach z Karbali zdecydowanie mocniej poruszono temat polskiej armii, jej słabej organizacji, ogólnego nieprzygotowania do udziału w wojnie, starego wyposażenia, ogólnej bylejakości i niedbałości o żywot żołnierza, typowego dla socjalistycznej armii stosunku wyższych stopni do podwładnych. W Karbali ten motyw został mocno ograniczony. Owszem, jest przestarzały sprzęt, ale żołnierze nieźle sobie z nim radzą. Nie wspomina się o zacinających się polskim żołnierzom pistoletach, o magazynkach wypadających w biegu i mocowanych do broni taśmą klejącą. O pękających butach, nie wytrzymujących gorąca. O topornych kamizelkach kuloodpornych, dzięki którym na pustyni można było się odwodnić, wykończyć ze zmęczenia. Co nieco niby zostaje wspomniane, ale trochę mimochodem, w tle. Nacisk położono na dzielność naszych zwykłych żołnierzy, wady wyższego dowództwa polskiego i, oczywiście, amerykańskiego, na charakter okupacyjny misji stabilizacyjnej w Iraku oraz ukazywanie detali nowoczesnej wojny. Wojny prowadzonej głównie w terenie miejskim, w której regularna armia, stosująca rozbudowane zbiory zasad (m.in. chronić cywilów, nie niszczyć meczetów, dbać o zabytki), walczy z lubującym się w przemocy przeciwnikiem, którego żadne konwencje nie obowiązują (np. chronienie się za cywilami, ostrzeliwanie z miejsc kultu religijnego, podstęp, stosowanie broni zakazanych konwencjami).

Książkę, mimo spotykanych w niej rusycyzmów i nie zawsze poprawnej polszczyzny, czyta się ogólnie nieźle, zwłaszcza fragmenty dynamiczne, opisujące walki. Kłopotliwy dla niektórych może być bałagan czasowy, przeskoki w czasie i przestrzeni, brak jednolitej osi wydarzeń. Ciekawe są zamieszczone w niej, choć trochę w zbyt małej ilości, fotografie. Nie do końca do zdjęć autentycznych pasują fotki z planu filmowego, ale takie są chyba zasady biznesu. Książka mocno służy promowaniu filmu, o czym świadczyć może zwłaszcza jej okładka.

Karbala jest ważna z różnych względów. Przede wszystkim - pokazuje udział Polaków w wojnie w Iraku, kładąc nacisk na różne aspekty i konsekwencje tej dalekosiężnej decyzji politycznej. Mówi o udziale w misji niekoniecznie takiej, jaką ją sobie wyobrażamy, jaką poznawaliśmy i poznajemy z mediów. Pokazuje nowoczesną wojnę, prowadzoną pod presją wszechobecnych mediów w nietypowy sposób (przynajmniej z jednej strony) - tak, by jak najmniej ucierpieli cywile czy zabytki. Pokazuje swoistą bezradność armii w walce z dobrze wyszkoloną, wyposażoną i solidnie finansowaną partyzantką. Z jednej strony - różne zasady, ograniczenia, media czekające na jakiekolwiek potknięcie, z drugiej - bezwzględność, okrucieństwo, pogarda dla życia innych, granie na najniższych instynktach. Pokazuje to, co niby wszyscy wiemy - że zabijanie i umieranie jest straszne dla każdego normalnego człowieka. Także dla tego w XXI wieku. Karbala jest w końcu swoistym hołdem oddanym ludziom, którzy pełnili niełatwą służbę, ponosząc tego konsekwencje w postaci utraty zdrowia, a nawet życia.

szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
Daisy plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-11-05, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,26 ksiazek,Mam,
Wspaniała opowieść o odwadze naszych żołnierzy,takie Westerplatte w Iraku.
sw3112 plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-10-26, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,56 książek w 2015,
książka ox, film średni, chociaż Tołpa zagrał bardzo dobrze
Kominek plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-09-09, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,Mam,
(...) O akcji w Mogadiszu wspominam nie bez powodu. Przede wszystkim, dlatego, że żołnierz dostając określone zadanie wykonuje je, bo taki dostaje rozkaz. Bez zastanawiania się nad tym, co jest słuszne, a co nie. To wszystko ma istotne znaczenie, kiedy przyjrzymy się bliżej temu, co działo się w Iraku i co tak naprawdę robiła tam polska armia w pierwszej dekadzie XXI wieku. Temat Afganistanu nie jest bez znaczenia, ale nie jest myślą przewodnią tej książki, stąd pozostanie na marginesie wydarzeń.

Piotr Głuchowski i Marcin Górka, autorzy ,,Karbali", podarowali nam dzieło niezwykłe, niesamowite, odważne i szczere do bólu. Bez pójścia na skróty opisali stopniowo, krok po kroku tamte realia przełamując tabu, jakie nad Irakiem zawisło przez wiele długich lat.

Czternasta rocznica tragedii WTC przypadająca za trzy dni w istotny sposób zbiega się z premierą filmu, ,,Karbala", którego powstanie jest konsekwencją upartego przełamywania tabu i tego wszystkiego, co działu się w Iraku w trakcie stacjonowania tam polskiego kontyngentu, którego zakres działań zmieniał się z każdą kolejną zmianą. O ile film skupia się w dużej mierze na obronie City Hall w pierwszych dniach kwietnia 2004 roku, to sama książka dzięki doskonałemu opracowaniu autorów pokazuje temat misji stabilizacyjnych znacznie szerzej.

Ich celem jest wspieranie działań lokalnych władz w transformacjach ustrojowych, tworzeniu się prawowitego rządu, pomocy przy odbudowaniu i podnoszeniu państwa z ruin. Jednak, o czym się nie mówiło w polskich mediach w pierwszej dekadzie XXI wieku poza informacjami o ofiarach w polskim kontyngencie, misje stabilizacyjne miały swój zupełnie odrębny wymiar.

11 września, późniejsza seria zamachów w Hiszpanii, Londynie i inne działania terrorystyczne były zarzewiem tego, co zaczęło dziać się na Bliskim Wschodzie, a co kapitan Kaliciak i jego ludzie odczuwali każdego dnia atakowani i prowokowani przez różne grupy, które pod sztandarem wiary niosły nieustający terror bez zważania na okoliczności. Szybko się okazało w trakcie drugiej zmiany, a także kolejnych, że z całą pewnością nie będą to wojskowe ośrodki wypoczynkowe, jak żartobliwie nazywano wcześniejsze misje stabilizacyjne, gdzie zupełnie nic się nie działo.

Pełny tekst recenzji dostępny w poniższym linku:
http://koominek.blogspot.com/2015/09/piotr-guchowski-marcin-gorka-karbala.html
Dizzy Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
dayna15 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
zebon75 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
angeliczka_1201 Linia koment
Przeczytane:2015-12-14, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,
Sadu Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
ajrin Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Sumire Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
speedi Linia koment
Przeczytane:2015-09-13, Na półkach: Przeczytałem,
Nektrus Linia koment
Przeczytane:2015-10-25, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,Mam,
onlyyou Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
iwona-w Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
GosiaK Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Inka Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
mskm13 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
IzaaK Linia koment
Przeczytane:2015-10-08, Na półkach: Przeczytałem,2015,Mam,
break
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów