Okładka książki - Cień

Cień

Wydawnictwo: Videograf
Data wydania: 2016-05-24
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 978-83-7835-486-4
Liczba stron: 320
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a recenzje: Adrianna Michalewska

Ocena: 5 (2 głosów)

Najnowsza powieść Marka Stelara jest z jednej strony historią w rodzaju: znacie, to posłuchajcie, a z drugiej - konsekwentną realizacją popularnego (szczególnie po sprawdzonej koncepcji kryminału skandynawskiego) modelu everymana, który staje wobec problemu porządkowania świata. Robert Krugły jest byłym policjantem, zna wszystkich „z branży”, dzięki czemu może uzyskać informacje zarówno od śledczych, jak i z prokuratury. Potrafi prowadzić przesłuchania, rozumie psychikę przestępców i ma wielu znajomych wśród lokalnych, często podejrzanych, biznesmenów.

 

Krugły jest zwyczajnym mężczyzną. Nie przypomina błyskotliwego Herculesa Poirota, daleko mu do Sherlocka Holmesa, nie ma nawet nietypowej choroby i urody Franza Maurera. Jest mężczyzną w niebezpiecznym wieku, z nadwagą i dużą rezerwą wobec normalnego, pełnego rutyny życia. Tak zwyczajnym, że aż nieinteresującym. Kiedy w jego życiu osobistym zachodzą zmiany, a poszukiwanie zaginionych pudli i niewiernych mężów przestaje wystarczać na pokrycie coraz większych rachunków, postanawia przyjąć nietypowe zlecenie.

 

Daleko mu do supermana, do detektywa kontrolującego każdy element śledztwa. Krugły zbiera fragmenty układanki i powoli stara się je wykorzystać. Szuka, pyta i często ponosi porażkę. To everyman, a raczej pozorny everyman (jak Mikael Blomkvist Stiega Larssona czy Kurt Wallander Henninga Mankella), ktoś, kto zawodowo szuka prawdy. Blomkvist jest dziennikarzem, Wallander - policjantem śledczym. Obaj z racji uprawianych zawodów muszą zmierzyć się z przestępstwami - często takimi, których opinia publiczna nie potrafi mentalnie zaakceptować. Krugły bada sprawy, które policja odkłada do archiwum. Nie mają wydźwięku politycznego, nie dotyczą politycznych rozgrywek ludzi z pierwszych stron gazet.

 

Krugły nie walczy z systemem. Przeciwnie - doskonale się w ten system wpasowuje. Korzysta z nadarzających się okazji, by zdobyć potrzebne informacje. Jest detektywem defensywnym, nie stosuje przemocy - tak długo, jak tylko jest to możliwe. To „szeryf", który trochę wbrew sobie, a trochę z powodu zbiegu okoliczności, staje do walki ze złem. Przy czym zło, z którym się spotyka, jest tym straszniejsze, że banalne.

 

Bohater Cienia nie walczy w świetle fleszy. Prowadzi nudne, żmudne dochodzenie. Szuka śladów, pokazuje czytelnikowi mało spektakularną stronę pracy detektywa. Ten typ bohatera obliczony jest na zdobycie życzliwości czytelnika, ponieważ nie działa we własnym interesie, ale dla obrony społeczeństwa, które samo nie potrafi wprowadzić stosownych paragrafów, by chronić obywateli przed zwykłymi przestępcami.

 

Ta zwyczajność, przypadek, żmudna praca i brak blichtru to największe atuty prozy Marka Stelara. Odrzuca on całą otoczkę, która nie jest związana ze śledztwem. Nie ma tu nic z Hollywood, z sensacji, rozpusty, taniego blasku. Stelar uczynił ze zwyczajności atut, którego nie sposób nie dostrzec. Krugły mógłby być sąsiadem każdego z nas. Nie ma nic ze Spidermana, jest miły, uprzejmy i lubi sobie w nocy podjeść, a jednak fascynuje swoim uporem, szukaniem tam, gdzie pozornie niczego już nie ma i gromadzeniem danych, które dla pozostałych są bez wartości.

 

Dzięki tej analizie rozsypanych niczym paciorki danych trafia na ślad, który prowadzi go do celu. Czeka na błąd ze strony przestępcy, jego potknięcie - często niepotrzebne, wywołane napięciem, pomyłką, zbiegiem okoliczności. Wtedy uderza. Bez satysfakcji, bez moralizowania. Wykonuje swoje zadanie i odbiera zapłatę. Jak wielu.

 

Trudno prognozować, czy ta forma kryminału, odległa od klasyki i od modelu skandynawskiego, jest jego przyszłością. Jest chyba raczej kolejną formą, jaką kryminał może przyjąć. Znajdzie z pewnością swoich zwolenników, lecz innych zawiedzie brakiem sensacji. Atutem prozy Stelara jest rzetelność, która przebija nie tylko z polszczyzny narratora, ale i ze sposobu konstruowania fabuły czy utrzymywania napięcia. Autor stawia na zagadkę, nie wyciąga królika z kapelusza, pozwala czytelnikowi śledzić każdy etap śledztwa, prowadzi do finału poprzez specyficzny dialog. To zaproszenie do zabawy - szczególnie dla tych, którzy lubią dedukcję i snucie możliwych rozwiązań tajemnicy zbrodni. To przyjemność, która pozwala nam z wygodnego fotela przyglądać się przestępstwu i badać jego przyczynę.

 

Czekam na kolejną powieść Marka Stelara. Na pełne fałszywych tropów poszukiwania, które są doskonałą gimnastyką dla umysłu. Podążanie nimi to prawdziwa przyjemność, bo tekst czyta się szybko, a gładki styl powieści nie odciąga uwagi od akcji. Cień to ciekawa propozycja na długie wieczory. Polecam.

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - AdelaMi
AdelaMi
Przeczytane:2016-09-27, Przeczytałem,

Najnowsza powieść Marka Stelara jest z jednej strony historią w rodzaju: znacie, to posłuchajcie, a z drugiej - konsekwentną realizacją popularnego (szczególnie po sprawdzonej koncepcji kryminału skandynawskiego) modelu everymana, który staje wobec problemu porządkowania świata. Robert Krugły jest byłym policjantem, zna wszystkich „z branży”, dzięki czemu może uzyskać informacje zarówno od śledczych, jak i z prokuratury. Potrafi prowadzić przesłuchania, rozumie psychikę przestępców i ma wielu znajomych wśród lokalnych, często podejrzanych, biznesmenów.

 

Krugły jest zwyczajnym mężczyzną. Nie przypomina błyskotliwego Herculesa Poirota, daleko mu do Sherlocka Holmesa, nie ma nawet nietypowej choroby i urody Franza Maurera. Jest mężczyzną w niebezpiecznym wieku, z nadwagą i dużą rezerwą wobec normalnego, pełnego rutyny życia. Tak zwyczajnym, że aż nieinteresującym. Kiedy w jego życiu osobistym zachodzą zmiany, a poszukiwanie zaginionych pudli i niewiernych mężów przestaje wystarczać na pokrycie coraz większych rachunków, postanawia przyjąć nietypowe zlecenie.

 

Daleko mu do supermana, do detektywa kontrolującego każdy element śledztwa. Krugły zbiera fragmenty układanki i powoli stara się je wykorzystać. Szuka, pyta i często ponosi porażkę. To everyman, a raczej pozorny everyman (jak Mikael Blomkvist Stiega Larssona czy Kurt Wallander Henninga Mankella), ktoś, kto zawodowo szuka prawdy. Blomkvist jest dziennikarzem, Wallander - policjantem śledczym. Obaj z racji uprawianych zawodów muszą zmierzyć się z przestępstwami - często takimi, których opinia publiczna nie potrafi mentalnie zaakceptować. Krugły bada sprawy, które policja odkłada do archiwum. Nie mają wydźwięku politycznego, nie dotyczą politycznych rozgrywek ludzi z pierwszych stron gazet.

 

Krugły nie walczy z systemem. Przeciwnie - doskonale się w ten system wpasowuje. Korzysta z nadarzających się okazji, by zdobyć potrzebne informacje. Jest detektywem defensywnym, nie stosuje przemocy - tak długo, jak tylko jest to możliwe. To „szeryf", który trochę wbrew sobie, a trochę z powodu zbiegu okoliczności, staje do walki ze złem. Przy czym zło, z którym się spotyka, jest tym straszniejsze, że banalne.

 

Bohater Cienia nie walczy w świetle fleszy. Prowadzi nudne, żmudne dochodzenie. Szuka śladów, pokazuje czytelnikowi mało spektakularną stronę pracy detektywa. Ten typ bohatera obliczony jest na zdobycie życzliwości czytelnika, ponieważ nie działa we własnym interesie, ale dla obrony społeczeństwa, które samo nie potrafi wprowadzić stosownych paragrafów, by chronić obywateli przed zwykłymi przestępcami.

 

Ta zwyczajność, przypadek, żmudna praca i brak blichtru to największe atuty prozy Marka Stelara. Odrzuca on całą otoczkę, która nie jest związana ze śledztwem. Nie ma tu nic z Hollywood, z sensacji, rozpusty, taniego blasku. Stelar uczynił ze zwyczajności atut, którego nie sposób nie dostrzec. Krugły mógłby być sąsiadem każdego z nas. Nie ma nic ze Spidermana, jest miły, uprzejmy i lubi sobie w nocy podjeść, a jednak fascynuje swoim uporem, szukaniem tam, gdzie pozornie niczego już nie ma i gromadzeniem danych, które dla pozostałych są bez wartości.

 

Dzięki tej analizie rozsypanych niczym paciorki danych trafia na ślad, który prowadzi go do celu. Czeka na błąd ze strony przestępcy, jego potknięcie - często niepotrzebne, wywołane napięciem, pomyłką, zbiegiem okoliczności. Wtedy uderza. Bez satysfakcji, bez moralizowania. Wykonuje swoje zadanie i odbiera zapłatę. Jak wielu.

 

Trudno prognozować, czy ta forma kryminału, odległa od klasyki i od modelu skandynawskiego, jest jego przyszłością. Jest chyba raczej kolejną formą, jaką kryminał może przyjąć. Znajdzie z pewnością swoich zwolenników, lecz innych zawiedzie brakiem sensacji. Atutem prozy Stelara jest rzetelność, która przebija nie tylko z polszczyzny narratora, ale i ze sposobu konstruowania fabuły czy utrzymywania napięcia. Autor stawia na zagadkę, nie wyciąga królika z kapelusza, pozwala czytelnikowi śledzić każdy etap śledztwa, prowadzi do finału poprzez specyficzny dialog. To zaproszenie do zabawy - szczególnie dla tych, którzy lubią dedukcję i snucie możliwych rozwiązań tajemnicy zbrodni. To przyjemność, która pozwala nam z wygodnego fotela przyglądać się przestępstwu i badać jego przyczynę.

 

Czekam na kolejną powieść Marka Stelara. Na pełne fałszywych tropów poszukiwania, które są doskonałą gimnastyką dla umysłu. Podążanie nimi to prawdziwa przyjemność, bo tekst czyta się szybko, a gładki styl powieści nie odciąga uwagi od akcji. Cień to ciekawa propozycja na długie wieczory. Polecam.

Link do recenzji
Avatar użytkownika - Bookendorfina
Bookendorfina
Przeczytane:2016-05-22, Ocena: 5, Przeczytałem,
"Zemsta powinna być przemyślana... Za i przeciw, wady i zalety, zyski i straty, skutki, ale wszystkie możliwe, a nie tylko te, które sobie życzysz. Trzeba ją zaplanować w najdrobniejszych szczegółach!" Świetnie poprowadzona intryga, dynamiczna akcja, sympatyczny duet detektywa i prokuratora. Powieść trzyma w napięciu i niepewności, zaskakuje zakończeniem i pozostawia z uczuciem pełnej satysfakcji czytelniczej. (bookendorfina) Książka posiada wszystko to, co powoduje, że bardzo chętnie wciągamy się w jej mocną kryminalną intrygę, z dreszczykiem śledzimy zawiłości morderstw, próby ich wyjaśnienia przez sympatyczny duet detektywa Roberta Krugłego i prokuratora Mateusza Michalczyka. Krugły decyduje się pracować dla przedstawiciela szczecińskiego półświatka, podejmuje próbę udowodnienia niewinności młodego człowieka oskarżonego o zbrodnie. Trzeba przyznać, że autor prowadzi bardzo ciekawą grę z czytelnikami, świetnie buduje napięcie, podrzuca mylne tropy i fałszywe dowody mające prowadzić do prawdopodobnych wyjaśnień zdarzeń. Z łatwością dajemy się złapać w ślepe zaułki prawdy, nieoczywiste fakty i nieprawdziwe wnioski. Pojawia się coraz więcej pytań i niedomówień, poszerza krąg podejrzanych, włączając w to osoby tylko z pozoru cieszące się szacunkiem i pozytywnym wizerunkiem w oczach innych. Akcja stopniowo nabiera dynamiki, wielokrotnie zostajemy zaskoczeni obrotem spraw, a zakończenie powieści pozostawia nas z uczuciem pełnej satysfakcji czytelniczej. Bardzo ciekawie został poprowadzony wątek prywatnego życia Krugłego, teraz już emerytowanego podinspektora. Z zainteresowaniem obserwujemy jego zmagania z lękami i obawami związanymi z nową sytuacją życiową, w jakiej musi natychmiast odnaleźć się, a także z silną ingerencją w nią następstw prowadzonego przez niego skomplikowanego śledztwa. Doskonale skomponowana mieszanka wad i zalet bohaterów, głównych i drugoplanowych, dzięki czemu stają się mocno przekonywujący i wyraziści. Interesująco śledzi się ich działania i postępowania, wywołujące sporo pozytywnych i negatywnych odczuć. Zastanawiamy się, jak bardzo może zaślepić człowieka uczucie? Czy zemsta może być lekarstwem dla bolącej duszy? Czemu z taką łatwością dajemy uwikłać się w niepożądane sytuacje? Dlaczego tak trudno wyzbyć się demonów przeszłości? Odpowiada mi mocno wciągająca narracja, dobry inteligentny humor, ciekawie wykreowany klimat niepewności i zagadkowości, sprytnie zazębiające się powiązania intrygujących wątków. "Cień", trzeci tom zamykający już niestety cykl przygód Krugłego i Michalczyka, zapewnił mi kilka godzin fascynującego zaczytania. Mam wielką nadzieję, że nie będę musiała długo czekać na kolejną książkę tego autora. bookendorfina.blogspot.com
Link do opinii
Avatar użytkownika - AdelaMi
AdelaMi
Przeczytane:2016-09-27, Ocena: 5, Przeczytałem,

Marek Stelar

Cień

 

Najnowsza powieść Marka Stelara jest z jednej strony historią w stylu: Znacie, to posłuchajcie, a z drugiej konsekwentną realizacją popularnego (szczególnie po sprawdzonej koncepcji kryminału skandynawskiego) modelu everymana, który staje wobec problemu porządkowania świata. Robert Krugły jest byłym policjantem, zna wszystkich „z branży”, dzięki czemu może uzyskać informacje zarówno od śledczych, jak i z prokuratury, potrafi prowadzić przesłuchania, rozumie psychikę przestępców i ma wielu znajomych wśród lokalnych, często podejrzanych, biznesmenów.

Krugły jest zwyczajnym mężczyzną. Nie przypomina błyskotliwego Herculesa Poirot, daleko mu do Sherlocka Holmesa, nie ma nawet nietypowej choroby i urody Franza Maurera. Jest mężczyzną w niebezpiecznym wieku, z nadwagą i dużą rezerwą wobec normalnego, pełnego rutyny życia. Tak zwyczajnym, że aż nieinteresującym. Kiedy w jego życiu osobistym zachodzą zmiany, a poszukiwanie zaginionych pudli i niewiernych mężów przestaje wystarczać na powiększające się rachunki, postanawia przyjąć nietypowe zlecenie.

Daleko mu do supermana, do detektywa kontrolującego każdy element śledztwa. Krugły zbiera fragmenty układanki i powoli stara się je wykorzystać. Szuka, pyta i często ponosi porażkę. To everyman, a raczej pozorny everyman (jak Mikael Blomkvist Stiega Larssona czy Kurt Wallander Henninga Mankella), ktoś, kto zawodowo szuka prawdy. Blomkvist jest dziennikarzem, Wallander policjantem śledczym. Obaj z racji uprawianych zawodów muszą zmierzyć się z przestępstwami, często takimi, których opinia publiczna nie potrafi mentalnie zaakceptować. Krugły bada sprawy, które policja odkłada do archiwum. Nie mają wydźwięku politycznego, nie dotyczą politycznych rozgrywek ludzi z pierwszych stron gazet.

Krugły nie walczy z systemem, nawet przeciwnie, doskonale się w ten system wpasowuje. Korzysta z nadarzających się okazji, by zdobyć potrzebne do śledztwa informacje. Jest detektywem defensywnym, nie stosuje przemocy tak długo, jak tylko jest to możliwe. To szeryf, który trochę wbrew sobie, a trochę z powodu zbiegu okoliczności, staje do walki ze złem. Przy czym zło, z którym się spotyka, jest tym straszniejsze, że banalne.

Bohater „Cienia” nie walczy w świetle fleszy. Prowadzi nudne, żmudne dochodzenie. Szuka śladów, pokazuje czytelnikowi mało spektakularną stronę pracy detektywa. Ten typ bohatera obliczony jest na popularność i życzliwość czytelnika, ponieważ nie działa we własnym interesie, ale dla obrony społeczeństwa, które samo nie potrafi wprowadzić stosownych paragrafów na ochronę obywateli przed zwykłymi przestępcami.

Ta zwyczajność, przypadek, żmudna praca i brak blichtru to największe atuty prozy Marka Stelara. Odrzuca on całą otoczkę, która nie jest związana ze śledztwem. Nic tu z Hollywood, nic z sensacji, rozpusty, taniego blasku. Stelar uczynił ze zwyczajności atut, którego nie sposób nie dostrzec. Krugły mógłby być sąsiadem każdego z nas. Nie ma nic ze Spidermana, jest miły, uprzejmy i lubi sobie w nocy podjeść, a jednak fascynuje swoim uporem, szukaniem tam, gdzie pozornie niczego już nie ma i gromadzeniem danych, które dla pozostałych są bez wartości.

Dzięki tej analizie rozsypanych niczym paciorki danych, trafia na ślad, który prowadzi go do celu. Czeka na błąd ze strony przestępcy, jego potknięcie, często niepotrzebne, wywołane napięciem, pomyłką, zbiegiem okoliczności. Wtedy uderza. Bez satysfakcji, bez moralizowania. Wykonuje swoje zadanie i odbiera zapłatę. Jak wielu z nas.

Trudno prognozować, czy ta forma kryminału, odległa od klasyki i od modelu skandynawskiego jest jego przyszłością. Raczej kolejną formą, jaką kryminał przyjmuje. Znajdzie swoich zwolenników, innych zawiedzie brakiem sensacji. Atutem prozy Stelara jest rzetelność, która przebija nie tylko z polszczyzny narratora, ale i ze sposobu konstruowania fabuły i utrzymywania napięcia. Autor stawia na zagadkę, nie wyciąga królika z kapelusza, pozwala czytelnikowi śledzić każdy etap śledztwa, prowadzi do finału, poprzez specyficzny dialog. To zaproszenie do zabawy, szczególnie dla tych, którzy lubią dedukcję i snucie możliwych rozwiązań tajemnicy zbrodni. To przyjemność, która pozwala nam z wygodnego fotela przyglądać się przestępstwu i badać jego przyczynę.

Czekam na kolejną powieść Marka Stelara. Na pełne fałszywych tropów poszukiwania, które są doskonałą gimnastyką dla umysłu. Podążanie nimi to prawdziwa przyjemność, bo tekst czyta się szybko, a gładki i sprawny język lektury nie odciąga uwagi od akcji. „Cień” to ciekawa propozycja na jesienne wieczory. Polecam.

 

 

 

Inne książki autora
Top 5 książek
Złodziejka książek
Markus Zusak
Okładka książki - Złodziejka książek
Ostatnia królowa
Gortner C.W.
Okładka książki - Ostatnia królowa
Dziewczyny z Syberii
Anna Herbich
Okładka książki - Dziewczyny z Syberii
Reklamy