Recenzja czytelnika granice.pl

Kup Teraz

Londonistan

Malkani Gautam

Ocena ( 0 osoby )
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2007
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN: 978-83-74-14205-2
Liczba stron: 436
Dodał/a książkę:
Dodał/a recenzję: kalina

Znajdujemy się na przedmieściach Londynu. Żyje tu prawdziwa mieszanka rasowa i kulturowa. Znajdujemy oczywiście osoby o białej i ciemnej skórze (ogniwem pośrednim są tzw. kokosy- ludzie "czarni na zewnątrz, ale w środku biali" udający przynależność do innej rasy). Ludzi różni nie tylko kolor skóry, ale i wyznawana wiara. Nie wiemy z książki, jakie religie wyznają biali. Ciemnoskórzy są podzieleni na sikhów, hinduistów i muzułmanów. Sikhowie i hinduiści potrafią od biedy znaleźć wspólny język (tak jest w ulicznym gangu, o którym będzie mowa za chwilę- przywódca Hardjit jest sikhem, natomiast członek bandy Amit hinduistą). Wspólnie nie znoszą mahometan oraz białych. Za szczególną obelgę uznają słowo: "Pakistańcy". Na sam dźwięk tego słowa dostają szału. Żeby jeszcze skomplikować sprawę- wszyscy bez względu na rasę i religię posługują się na co dzień jednym językiem- łaciną. Oczywiście kuchenną, a nie szlachetnym językiem Homera... Głównym bohaterem jest Jas- do niedawna typowy szkolny kozioł ofiarny. Nic dziwnego, jeśli przyjrzeć mu się dokładnie. Uczy się dobrze, co oczywiście jest nie do przyjęcia (po co komu taki kujon?). Nosi na zębach aparat. Ma chuderlawe ciało zamiast potężnej klaty i mięśni wyrzeźbionych na siłowni. Nie potrafi się bronić. W stresie jąka się lub mówi kompletne głupoty. Wydaje się więc, że jego los w szkole jest przesądzony- zawsze będzie przemykać się przy ścianach modląc się, żeby nikt silniejszy go nie zaczepił. Jednak staje się cud. W jego obronie staje Hardjit- przywódca jednego z gangów. Zdobywa powoli zaufanie pozostałych członków grupy. Jeździ z nimi po mieście szpanerskimi BMW, uczestniczy w bójkach (często bardzo brutalnych), podrywa (bardzo nieśmiało jeszcze) dziewczyny. Po prostu- żyć, nie umierać. Jednak właśnie przez dziewczynę wpędził się w poważne problemy. Zakochał się bowiem w uroczej Samirze. Problem w tym, że jest ona muzułmanką, a członkowie gangu to sikhowie i hinduiści (czyli nienawidzący mahometan). Jas musi więc wybierać między głosem serca a lojalnością wobec grupy. Co wybierze? Jak skończą się jego perypetie? Przeczytacie Państwo sami. To, co do tej pory napisałam, byłoby materiałem na bardzo inteligentną, fascynującą książkę o konfliktach rasowych i religijnych. No właśnie- byłoby... Niestety jednak autor takiej książki nie napisał. Poszedł na skróty- uznał, że najłatwiej przedstawić świat ulicznych gangów posługując się ich rynsztokowym słownictwem. Wiem, że młodzi chuligani nie mówią jak profesorowie, ale po co to pokazywać w tak przejaskrawiony sposób? Jas i jego koledzy używają wulgaryzmów jako przecinków albo zamienników wyrazów. Przyjrzyjmy się zresztą króciuteńkiemu fragmentowi rozmowy na temat brudnych ubrań (wulgaryzmy wykropkowałam ze względu na wrażliwość czytelników "Granic"): - Nie moja wina, koleś. Ch...j strzelił pralkę, nie? Ojciec majstrował coś przy rurach, hydraulice i tak dalej, i nagle za jednym zamachem wyj...ała pralka, zmywarka i nawet, k...wa, czajnik elektryczny. - Ja pie...lę! A co twój samowar ma wspólnego z hydrauliką? - Nie wiem. Może i nic. Nie jestem Bob Budowniczy, k...a jego mać." Życie bohaterów jest przeraźliwie puste i prymitywne. Szukają słabszych, żeby dać w zęby. Szpanują samochodami. Uprawiają seks (choć źle się wyraziłam- dla nich jest to ruchanie, a dziewczyny są sukami- nie wykropkowałam, bo to w porównaniu z innym słownictwem bardzo łagodne wyrażenia). Druga rzecz oczywiście łączy się z trzecią- nie ma przecież lepszego miejsca na szybki numerek jak tylne siedzenia samochodu. Jeden z członków gangu, do którego należy Jas, poszedł w tych zależnościach jeszcze dalej. Ponieważ podniecała go liliowa bielizna, pomalował auto właśnie na liliowo, ponieważ chciał, "żeby lakier bryczki pasował do majtek, które ściągają w niej dziewczyny". Całość jest przeraźliwie prymitywna. Gdyby odjąć wszystkie wulgaryzmy, miałaby o połowę mniejszą objętość. Rynsztokowy język wychodzi na pierwszy plan i powoduje, że trudno skupić się na treści. Jak już wcześniej mówiłam- pomysł mógłby doprowadzić do powstania szalenie interesującej, inteligentnej książki. Niestety wyszedł bełkot... Kalina Beluch

szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
andr Linia koment
Przeczytane:, Na półkach:
Sumire Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
ja_rus Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Linia koment
Przeczytane:, Na półkach:
ja_rus Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
ptasioreczek Linia koment
Przeczytane:, Na półkach:
break
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów