Recenzja czytelnika granice.pl

Okładka - Państwo Boże osiemnastowiecznych filozofów
Kup Teraz

Państwo Boże osiemnastowiecznych filozofów

Becker Carl

Ocena ( 0 osoby )
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2009-09-08
Kategoria: Socjologia, filozofia
ISBN: 9788375063240
Liczba stron: 164
Dodał/a książkę:
Dodał/a recenzję: MichalWieniec

Cały urok nauk krytycznych czy to z dziedziny socjologii, psychologii czy literatury polega na tym, że co jakiś czas pojawia się w ich ogrodzie jaskółka postępu, nowości, która natychmiast po swoim zachwycającym wystąpieniu zostaje zapomniana. Tak właśnie stało się z książką Carla L. Beckera zatytułowaną „Państwo Boże osiemnastowiecznych filozofów”. Z takich a nie innych powodów po swym pierwszym wydaniu w 1932 roku popadła w zapomnienie aż na, bagatela 71 lat. Niestety, jak nam wiadomo z pozycjami krytycznymi, synkretycznymi nie zachodzi proces fermentacyjny jak w przypadku wina. Wręcz odwrotnie, z każdym rokiem rozwoju myśli humanistycznej i nauki tezy w nich zawarte tracą na sile, stając się opiniami ogółu. O wszystkim decyduje pierwszeństwo. Dlatego dodatkowe sześć lat opóźnienia, jakie upłynęły od amerykańskiego wznowienia do wydania w polskim przekładzie Janusza Ruszkowskiego nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka, w przypadku książki Beckera niczego już nie zmieniają. Dlaczego? Powód jest bardzo prosty: wszystkie genialne tezy amerykańskiego filozofa historii utraciły status pierwszeństwa i dziś mało kto zna jego nazwisko, zaś powtórzone tezy przypisuje się autorstwu innych myślicieli.

 

„Państwo…” koresponduje z artykułem „Każdy swym własnym historykiem” wygłoszonym przez Beckera na zjeździe American Historical Association w 1931 roku, w którym raz na zawsze odżegnał się od formułowanej przez Rankego idei historii jako nauki, postulując tezę, że wszelka wiedza historyczna jest zależna od egzystencjalnych potrzeb oraz politycznych sympatii historyka i jego czytelników. Tym samym „Państwo…” powstało jako podstawa bardzo dobrze przyjętych czterech wykładów, które autor wygłosił w kwietniu 1931 roku na Yale School of Law. W pierwszym wykładzie, nawiązując do Whiteheada, przeciwstawił sobie dwie opinie: średniowieczną, w myśl której wszechświat stanowił uporządkowaną i hierarchiczną całość, mającą kres w „Państwie Bożym”, ze współczesnym mu przekonaniem, iż wszechświat jest całością zimną, niezgłębioną, ogołoconą z porządku i sensu przez naukę. A dalej dowodził, że oświecenie nie było bynajmniej, jak się najczęściej uważa, źródłem wizji współczesnej, lecz w istocie stanowiło ostatni akt średniowiecza.

 

Z perspektywy czasu wiara oświecenia w „postęp” okazała się po prostu zeświecczoną wersją tych samych chimerycznych nadziei, za które filozofowie wyśmiewali chrześcijaństwo. Konsekwencją tego w drugim wykładzie jest porównanie średniowiecznych teologów z osiemnastowiecznymi filozofami, którym wspólny był zasadniczy naturalizm, z tą różnicą, że ci drudzy za sprawą Newtona i Locka byli mniej uduchowieni. Dlatego, jak czytamy w trzecim wykładzie, stojąc wobec takiego samego, jak u św. Augustyna i św. Tomasza problemu teodycei, postulowali nastanie świeckiego odpowiednika „państwa bożego”. Realizacja, pisze Becker w ostatnim wykładzie, nastąpiła niemal natychmiast w postaci rewolucji francuskiej, która miała być ludzkim rajem wolności, równości i braterstwa, powstałym na ziemi, a której religijny charakter został rozpoznany między innymi przez Tocqueville’a.

 

Istotnym składnikiem filozoficznych przekonań autora „Państwa Bożego osiemnastowiecznych filozofów” był pragmatyzm Pierce’a i Jamesa, jak również Henry’ego Adamsa, do którego czarnej wizji entropii cywilizacyjnej często nawiązywał. Podobne poglądy odnajdujemy u Freuda w pracy pt. „Kultura jako źródło cierpień” napisanej, dodajmy, w 1930 roku. Jak zauważa Johnson Kent Wright w przedmowie do amerykańskiego wydania z 2003 roku Becker na długo przed Richardem Rortym i Jean-Francoisem Lyotardem zdiagnozował tradycjonalizm oświecenia, za najistotniejsze przejawy jego intelektualnej archaiczności uznając skłonność do naturalizmu oraz wiarę w "wielkie narracje". A to przecież nic innego jak postmodernistyczny punkt widzenia tamtej właśnie epoki.

 

Niestety zaraz po, jak i jeszcze przed wybuchem II wojny światowej, obudziły się tendencje do obrony epoki, jak pisał Cassirer, która czciła rozum i naukę jako najwyższe władze człowieka. W ten oto sposób wyśmienite dzieło Carla L. Beckera odeszło w zapomnienie.

szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Sumire Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Linia koment
Przeczytane:, Na półkach:
break
Okładka - Państwo Boże osiemnastowiecznych filozofów Elfia krew
Norton Andre, Lackey Mercedes
Okładka - Państwo Boże osiemnastowiecznych filozofów Marsjanie i Wenusjanki. Zawsze Razem
John Gray
Okładka - Państwo Boże osiemnastowiecznych filozofów Na zawsze razem. Ella i Micha
Jessica Sorensen
Okładka - Państwo Boże osiemnastowiecznych filozofów Krew nie wysycha nigdy
Bohdan Urbankowski
Okładka - Państwo Boże osiemnastowiecznych filozofów Dlaczego tyjemy od diet
Sandra Aamodt
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów