Okładka książki - Piraci z naszej ulicy

Piraci z naszej ulicy

Wydawnictwo: Mamania
Data wydania: 2017-05-10
Kategoria: Dla dzieci
ISBN: 978-83-65796-00-4
Liczba stron: 48
Tytuł oryginału: The Pirates Next Door
Język oryginału:
Tłumaczenie: Agnieszka Frączek
Ilustracje:
Dodał/a recenzje: Damian Kopeć

Ocena: 5.67 (3 głosów)

Spełnienie marzeń lądowego szczura

Każdy w dzieciństwie chciał być... strażakiem, odkrywcą, kosmonautą, lekarzem, żołnierzem? Oczywiście, że nie. Nie każdy pragnął być fachowcem w którejś z wymienionych specjalizacji zawodowych. Raczej niewielu chciało też być groźnymi piratami, łupiącymi statki handlowe czy Wikingami, znanymi bardziej z grabieży niż z umiejętności handlowych. Częściej chłopcy i dziewczynki chcieli być piratami, przeżywającym niesamowite przygody i zwiedzającymi ogromny kawał świata. Na szczęście w książce Piraci z naszej ulicy nie chodzi o tych prawdziwych piratów - morskich rozbójników, z wielką wprawą wysyłających innych na tamten świat i kradnących cudze dobra. Chodzi o wymarzonych, wymyślonych piratów, którzy pewnego dnia zjawili się w Nudzie Morskiej na czas remontu swojego steranego sztormami statku. Jak się zjawili? Tego dokładnie nie wiadomo - prawdopodobnie na życzenie nie całkiem maciupkiej Matyldy, dziewczynki stęsknionej za jakąś odmianą w zasolonej nadmorskiej monotonii. W każdym razie piracki statek stanął vis-a-vis jej domu przy ulicy Stu Czarnych Pereł. Zamieszkały był przez familię piratów, rodzinę Jolley-Rogers: mamę, tatę, dziadka, pirackiego smyka Jima i jego młodszą siostrę. Matylda była zachwycona, mieszkańcy Nudy - trochę mniej. Plotka do plotki i z małego ziarenka niepewności wyrosła spora niechęć. Piraci byli inni i wnosili swoją wyróżniającą się inność w uporządkowany świat małego miasteczka. Jak twierdzili: Bo nam nie trzeba lądowych wygód, tylko ryzyka, sztormów i przygód, i walk na miecze, i dziur w ubraniach, i... i... olejku do opalania. I, jak to w życiu nie tylko marzeń sennych bywa, cała ta wrogość znikła dość nagle, jak za dotknięciem złotej monety. Kiedy? Gdy piraci, odpływając na sobie tylko znane morskie akweny, pozostawili coś mieszkańcom. Co? Odpowiedź kryje się w książce.

Czasami ktoś może się nam wydawać okropny, bo jest inny. Czasami możemy bać się tego, co zaburza spokój może i nudnej, ale za to bezpiecznej monotonii. Czasami mogą istnieć całkiem solidne podstawy takich zachowań. Ale przecież nie zawsze. Piraci z naszej ulicy są bajką - bajką z morałem. Bajką zabawnie napisaną i świetnie zilustrowaną przez rdzennego Walijczyka, Jonny’ego Duddle`a. Tekstu jest w książce proporcjonalnie niewiele. Hasa w strofach po rysunkach lub ściska się w komiksowych dymkach. Uwagę przykuwają przede wszystkim duże, całostronicowe barwne ilustracje. Użyte kolory są mocno nasycone, detale - dopracowane, na ilustracjach grają światło i cienie. Można mówić o przerysowaniu sytuacji i postaci, okraszonym jednakże łagodnym, trochę ironicznym humorem. Lekturę urozmaicają nie tylko ilustracje, ale też kilka sprytnych pomysłów na układ książki. Autor chętnie korzysta z pomysłów stosowanych w komiksach, które nadają całości dynamikę. Opowieść jest zgrabnie zrymowana, w czym duża zasługa polskiej tłumaczki. Książka wydana została z dużą dbałością o jakość, o szczegóły. To propozycja w sam raz dla małych - ahoj! - piratów.

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - luimig
luimig
Przeczytane:2017-08-15, Ocena: 6, Przeczytałem, Książki dla dzieci 2017,

Jako mała dziewczynka marzyłam by zostać prawdziwą księżniczką albo baletnicą... ale do tańca miałam dwie lewe nogi a za sąsiadów samych chłopców. Nigdy nie bawiłam się więc w zabawy typowe dla dziewczynek i często marzyłam, że będę piratką jak Pippi albo będę uprawiać skoki narciarskie ;) 

Moja 5letnia Emilka także lubi zabawy dla dziewczynek, ale jeżeli chodzi o książki zdecydowanie bardziej gustuje w takich w których dużo się dzieje. Zawsze wybiera te o piratach, wikingach, detektywach, czarodziejkach, a chętnie poznałaby pewnie i łowców smoków ;) Chętnie sięgnęłam więc po Piratów z naszej ulicy i nie zawiodłam się (w tym miejscu serdecznie dziękuję redakcji granice.pl za nagrodę w plebiscycie :D

Aktualnie po 2 dniach książeczkę przeczytałyśmy już może 5-6 razy i za każdym razem jest ona równie zabawna. Przede wszystkim gratulacje dla Pani Agnieszki Frączek za doskonałe tłumaczenie co przy wierszach nie jest takie proste. Rymowanka zaś brzmi doskonale, płynnie i zachowany został oryginalny humor tekstu :) zwłaszcza Pani P. Dantka ( czytaj pedantka ;) mnie urzekła przy okazji oceny brudnych zębów piratów. 

Bardzo żałuję, że spod pióra i kreski Johnnego Duddle wyszła tylko jedna książeczka dla młodszych - kolorowa i pisana wierszem. To pozycja obowiązkowa na półkach dziewczynek i chłopców. Taki dobry humor i ilustracje nie zdarzają się często. Także by nie zdradzać fabuły polecam wszystkim przygodę Matyldy z ulicy Stu Czarnych Pereł w miejscowości Nuda Morska :D  

My będziemy do niej wracać stale, a już na półce mamy kolejne części tym razem pisane prozą ( także od granice.pl :D 

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - velvety77
velvety77
Przeczytane:2017-05-26, Ocena: 6, Przeczytałem,
Avatar użytkownika - speedi
speedi
Przeczytane:2017-05-24, Przeczytałem,

Spełnienie marzeń lądowego szczura

Każdy w dzieciństwie chciał być... strażakiem, odkrywcą, kosmonautą, lekarzem, żołnierzem. Oczywiście, że nie. Nie każdy i do tego niekoniecznie fachowcem w którejś z wymienionych specjalizacji zawodowych. Niekoniecznie też groźnym piratem łupiącym statki handlowe czy Wikingiem znanym bardziej z grabieży niż z umiejętności handlowych. Częściej piratem przeżywającym niesamowite przygody i zwiedzającym ogromny kawał świata. Na szczęście w książce Piraci z naszej ulicy nie chodzi o tych prawdziwych piratów, morskich rozbójników z wielką wprawą wysyłających innych na tamten świat i kradnących cudze dobra. Chodzi o wymarzonych, wymyślonych piratów, którzy pewnego dnia zjawili się w Nudzie Morskiej, na czas remontu swojego steranego sztormami statku. Jak się zjawili tego dokładnie nie wiadomo, prawdopodobnie na życzenie nie całkiej maciupkiej Matyldy, dziewczynki stęsknionej jakiejś odmiany w zasolonej nadmorskiej monotonii. Wydumanym faktem stał się ich statek stojący vis-a-vis jej domu przy ulicy Stu Czarnych Pereł. Statek zamieszkały przez rodzinę piratów, rodzinę Jolley-Rogers: mamę, tatę, dziadka, pirackiego smyka Jima i jego młodszą siostrę. Matylda była zachwycona, mieszkańcy Nudy trochę mniej. Plotka do plotki i z małego ziarenka niepewności wyrosła spora niechęć. Piraci byli inni i wnosili swoją wyróżniającą się inność w uporządkowany świat małego miasteczka. Jak twierdzili: Bo nam nie trzeba lądowych wygód, tylko ryzyka, sztormów i przygód, i walk na miecze, i dziur w ubraniach, i... i... olejku do opalania. I jak to w życiu nie tylko marzeń sennych bywa, cała owa wrogość znikła dość nagle, jak za dotknięciem złotej monety. Kiedy?! Wtedy, kiedy piraci odpływając na sobie znane morskie akweny pozostawili coś mieszkańcom. Co?! Odpowiedź kryje się w książce.

Czasami ktoś może się nam wydawać okropny, bo jest inny. Czasami możemy bać się tego, co zaburza spokój może i nudnej ale za to bezpiecznej monotonii. Czasami mogą być podstawy do takich zachowań. Ale przecież nie zawsze. Piraci z naszej ulicy są bajką, bajką z morałem. Bajką zabawnie napisaną i świetnie zilustrowaną przez rdzennego Walijczyka, Jonny’ego Duddle`a. Tekstu jest w książce proporcjonalnie niewiele. Hasa w strofach po rysunkach lub ściska się w komiksowych dymkach. Uwagę przykuwają przede wszystkim duże całostronicowe barwne ilustracje. Użyte kolory są mocno nasycone, detale dopracowane, na ilustracjach gra światło i cienie. Można mówić o przerysowaniu sytuacji i postaci, okraszonym jednakże łagodnym trochę ironicznym humorem. Lekturę urozmaicają nie tylko ilustracje, ale i kilka sprytnych pomysłów na układ książki. Autor chętnie korzysta z pomysłów stosowanych w komiksach, które nadają całości dynamikę. Opowieść jest zgrabnie zrymowana, w czym duża zasługa polskiej tłumaczki. Książka jest wydana z dużą dbałością o jakość, o szczegóły. To coś w sam raz dla małych - ahoj! - piratów.


Inne książki autora
Jolley-Rogers. Statek widmo
Jonny Duddle0
Okładka ksiązki - Jolley-Rogers. Statek widmo

Uwaga, szczury lądowe, nadciąga piracka rodzina Jolley-Rogers! Jonny Duddle, znakomity rysownik i autor książek, zaprasza do pełnego humoru i zabawnych...

Jolley-Rogers. Jaskinia przeznaczenia
Jonny Duddle0
Okładka ksiązki - Jolley-Rogers. Jaskinia przeznaczenia

Uwaga, szczury lądowe, nadciąga piracka rodzina Jolley-Rogers! Jonny Duddle, znakomity rysownik i autor książek, zaprasza do pełnego humoru i zabawnych...

Reklamy