Recenzja czytelnika granice.pl

Kup Teraz

Prawa natury

Ryszard Kapuściński

Ocena ( 1 osoba )
5.0
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2006
Kategoria: Poezja
ISBN: 83-08-03828-X
Liczba stron: 66
Dodał/a książkę:
Dodał/a recenzję: Izabela Mikrut

1. „Poeta cierpi za miliony / od 10 do 13:20” napisał niegdyś sarkastycznie Andrzej Bursa. I właśnie ta refleksja towarzyszyła mi natrętnie podczas lektury tomiku wierszy Ryszarda Kapuścińskiego. Poetą przecież nie można być od czasu do czasu. Albo jest się nim zawsze, albo – wcale. Pozostaje do rozstrzygnięcia problem – jak odnosić się do twórczości poetyckiej tych ludzi, którzy próbują pisać wiersze, choć do grona poetów nie należą? Na jakiej podstawie oceniać utwory nie-poetów? Czy w ogóle taka ocena, niezależnie od przyjętych kryteriów, może być sprawiedliwa? 2. Ryszard Kapuściński jest wybitnym reportażystą. Niezastąpiony w sprawozdaniach literackich, mistrz gatunku – po raz drugi próbuje swoich sił na – używając terminologii agrarnej – polu poezji. W rozmowie z Jarosławem Mikolajewskim („Gazeta Wyborcza”, 20.02.2006) przyznał, że nie czuje się „profesjonalnym” poetą, ale „ważne jest dla niego robienie tego, co robią poeci”. Tomik „Prawa natury” był jednak dużym zaskoczeniem dla wielbicieli Kapuścińskiego. Wydaje się, że porównania z reporterską działalnością będą w wypadku omawianego zbiorku nieuniknione. W wielu miejscach skojarzenia i analogie nasuwają się same. 3. Przenieśmy się w stronę wierszy Kapuścińskiego. Autor „Cesarza” posiada znakomicie rozwinięty zmysł obserwacji i dar malowania czy wręcz fotografowania słowem. Te cechy przyczyniły się na pewno do napisania kilku wierszy z „Praw natury”. Dostrzegam tu dwie serie – teksty krajobrazowe i utwory reporterskie. Do pierwszych należy m.in. tytułowy wiersz tomiku („w tym miejscu ziemia się ugina / tworzy dolinę / dnem płynie rzeka”). Do tej grupy zaliczyć można opisy podróży („za oknem łąki drzewa / rzeki niestrudzone (…) koń potem trzy konie jeden nieruchomy / teraz już w górę i w górę krajobraz / zaczyna się unosić napina grzbiet”, „osobno jedzie pociąg / mija krowy stojące osobno”). Mieszczą się tu zwykłe obrazki („kobaltowy grzbiet rzeki / przesuwa się wolno między zaroślami”) i próby odtworzenia malarskiej gry świateł (wiersz „***(ziemia świeci)”). Znajdzie się też poetycka miniatura, próba zarejestrowania lotu liścia. Trafił się również widoczek miejski („domy siedzą nad kanałem” w utworze „Amsterdam”). Niektóre z tekstów są delikatnie zabarwione aluzjami mitologicznymi („Pochodzenie źródła”). Wszystkie te utwory przedstawiają pejzaże, obrazy przyrody i z rzadka – cywilizacji. To najczęściej natura, zamknięta w klatce wiersza. Do tego zestawu, charakteryzującego się przecież zatrzymywaniem doznań zmysłowych, zaliczyć też można kilka utworów rejestrujących wrażenia słuchowe. To opis ciszy, odlatującej na skrzydłach motocykla, powracającej w niektórych wersach („ta cisza / zdawałoby się zupełna / jak biel – absolutna”). Ciszę mąci czasem szept, czasem – śpiew. Niekiedy zastępuje ją muzyka, która – za sprawą trąbki Armstronga czy saksofonu Charliego Parkera „sprawia że odczuwamy kołysanie w nas i na zewnątrz”. Sielski spokój, kreowany przez stonowane, wyciszone wiersze, mącą poetyckie reportaże. „Żołnierz roku 1975” czy „*** (Historia mówi rzuciła się na nas)” to – moim zdaniem – najciekawsze wiersze tomiku. Na kanwie reporterskiego materiału osnuta została także opowieść „Magellan dopływa do Tierra del Fuego”. Obok tych sprawozdań pojawiają się osobiste wyznania (oniryczny „*** (Śniłem że leżymy na łące)”), opisy sytuacji intymnych i przeżyć prywatnych („Oxford” czy relacja z podróży samolotem – „Po dwóch stronach oceanu”). Zdarzają się też antyreportaże („Dzień, w którym nic nie można zrobić”). I siła tekstów, mieszczących się w tym zestawie przekonuje mnie, że jednak Kapuściński znacznie lepiej wypada w poetyce reportażu. 4. Bardzo interesującą grupę utworów z „Praw natury” stanowią wiersze autotematyczne. To zmagania literata ze słowem („*** (Napisałem kamień)”), to podejrzliwość wobec języka ( słowo / to pozór? / próba uchwycenia / nieuchwyconego?”), to poszukiwanie definicji poezji („poezja to świątynia”), to wreszcie przyznanie się do porażki w językowych potyczkach (wiersz „*** (poezja coś takiego w niektórych ludziach)”) i próba usprawiedliwiania się („odszedłem tak daleko od siebie / że już nie umiem nic powiedzieć / na swój temat”). Kapuściński ujawnia niepewność, towarzyszącą aktowi twórczemu, rejestruje chaos myślowy, jego ars poetica przypomina pole bitwy („coś w wyobraźni poszukuje / wyrazu na razie / to gorączkowe i zdezorientowane armie / słów tłoczą się bezładnie”). Autor „Praw natury” wykorzystuje też technikę, spopularyzowaną przez Różewicza – wiersz „Wystawa fotografii „Polska do 1945”” zbudowany jest z kolażu podpisów pod zdjęciami i wypowiedzi zwiedzających. Z kolei utwór, którego motto tworzy spostrzeżenie Stachury, że „wszystko jest poezją” stanowi kolażowo-recyclingowy żart Kapuścińskiego. 5. Przez poezję Kapuściński niewątpliwie próbuje odkryć siebie. Potwierdza tezę tę wiersz – rozmowa ze swoim sumieniem, mówienie o lękach czy niepokojach („***(mój ból)”), niemożność samookreślenia („nie umiem odnaleźć / samego siebie”). Być może dlatego w tomiku wiele jest utworów egzystencjalnych. „Odkrywasz siebie poprzez / zaprzeczenie siebie”, „życie jest z przenikania w głąb” – tłumaczy Kapuściński. Zastanawia się, ile warta jest twórczość poetycka (elegia „Na odejście poety”). W wierszach Kapuścińskiego bezustanną walkę toczą ze sobą pustka, unicestwienie i – pragnienie przetrwania. Niedoskonała pamięć nie ocala, twórczość nie unieśmiertelnia. Do zagubionego w świecie człowieka powraca jedynie nicość. W pozbawionej sensu przestrzeni miasta i w sobie samym przedstawiciel homo sapiens nie może znaleźć punktu oparcia. Na kartach „Praw natury” pojawia się człowiek pełen bólu, cierpienia, „napiętnowany przez historię”. I człowiek – w obliczu śmierci („ostatnie doświadczenie życia / jest zawsze przykre”). Kapuściński zresztą banalne skojarzenia na temat umierania i „tej z kosą” zestawia w kilku interesujących utworach. Śmierć jest tu „doskonałością pod każdym względem”, „umie być cierpliwa / przychylna wyrozumiała”. Ciekawy może być powracający dość często w literaturze wizerunek milczącego, obojętnego, biernego Boga („Bóg patrzy milczy”). Kapuściński zresztą rzadko odwołuje się do religii, ale kiedy już decyduje się na taki krok, tworzy teksty niebanalne. Czasem z kul różańca buduje drogę do nieba, czasem - skojarzenia biblijne zestawia w spiętrzoną przypowieść. 6. „Prawa natury” to tomik nierówny. Obok błyskotliwych, celnych spostrzeżeń i udanych wierszy są tu utwory przegadane i rozwlekłe, obok wartościowych opinii – wyświechtane frazesy. Czy fakt, że autor zbiorku nie jest poetą, powinien wpłynąć łagodząco na ocenę całego tomiku? Wolę Kapuścińskiego-reportażystę.

szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
maddziaa plusminus Linia koment
Przeczytane:, Ocena: 5, Na półkach:
Proste, refleksyjne, po prostu piękne.
gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
break
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów