Okładka książki - Projekt Breslau

Projekt Breslau

Wydawnictwo: Bis
Data wydania: 2016-04-20
Kategoria: Dla młodzieży
ISBN: 978-83-7551-470-4
Liczba stron: 316
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a recenzje: Klaudia Nadolna

Ocena: 5.14 (7 głosów)

Nauka języka niemieckiego oraz historii wcale nie musi być przykrym obowiązkiem. Dowodzą tego bohaterowie powieści pani Magdaleny Zarębskiej, autorki książek między innymi dla dzieci czy młodzieży. Okazuje się, że mury gimnazjum kryją w sobie pewną tajemnicę, a mianowicie magiczną skrzynię w zamurowanym wieki temu przedsionku. To właśnie ona daje początek ich wielkiej przygody, w której to odkrywają historię swojego miasta, kroczą wojennymi ścieżkami i poszukują odpowiedzi na dręczące ich pytanie- co się stało z właścicielem pamiętników, który w powojennym Wrocławiu również odkrył to zaklęte miejsce i tak samo jak oni przemieszczał się w czasie do ważnych momentów w historii Breslau. Jest to powieść skierowana do młodzieży, lecz myślę, iż niejeden dorosły mógłby z niej czerpać wiele przyjemności. Zwłaszcza jeśli jest to mieszkaniec pięknego miasta w Polsce, Wrocławia. Autorka przybliża historię tego miejsca, jednak nie podaje suchych faktów, idealnie wciera je w przygody grupki nastolatków, tworząc ciekawą opowieść, z której można wynieść sporą wiedzę. Akcja powieści jest żwawa, bohaterowie barwni, a język prosty przez co odbiorca, do którego jest skierowany tekst nie ma problemów z dynamicznym czytaniem i zrozumieniem. Czytelnik zatraca się w książce i tak jak głosi napis na okładce- wciąga w miasto i jego historię. Ukłon w stronę autorki, że ujęła naukę w piękne opakowanie, przez co osoba czytająca nawet nie zdaje sobie sprawy, że poznając opowiadanie wysuwa nowe wnioski i jednocześnie sama odczuwa chęć poznania historii swojego miasta.Jednym co mnie całkowicie zauroczyło to pierwsza strona, na której widnieje mapa historycznego Breslau wraz ze zdjęciami, które mają swój urok i klimat. Musicie mi również przyznać, że i okładka jest ciekawa! Wiecie, że gdy z daleka na nią patrzyłam, to nie dostrzegałam, że na niej jest twarz! Ha! Pomysłowe zdjęcie, zdecydowanie.Podsumowując, powieść polecam nie tylko młodym ludziom, chociaż przede wszystkim im! Myślę, że mogliby naprawdę dużo z niej wynieść, nie tylko poznając historię, ale i się do niej przekonując! Przerażające sytuacje wojenne, a także uroki zabytków, to wszystko tworzy właśnie książkę "Projekt Breslau". A nastolatkowie jako bohaterowie pozwalają spojrzeć na świat swoimi oczami, przez co i nas, dorosłych to coś uczy!Recenzja znajduje się również na www.zksiazkadolozka.blogspot.com

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Współczesny Wrocław. Parę miesięcy z życia grupki nastoletnich szkolnych znajomych. Codzienna szkolna rutyna, lekcje, zadania domowe, przyjaźnie i kłótnie, zajęcia popołudniowe i krótkie chwile wolnego. I wydarzenie, które zupełnie zmienia spojrzenie na miasto, w którym się mieszka. Otwarcie nieużywanego szkolnego przedsionka oraz znalezienie pamiętnika niemieckiego chłopca żyjącego w dawnym Breslau to początek wielkich przygód. To dzięki nim Ada, Olga, Natalia, Adam, Leon i Maks zainteresują się historią miasta. To dzięki nim przekonają się do nauki języka niemieckiego. To dzięki nim - wreszcie - przeniosą się w czasie.

 
Tyle wystarczy powiedzieć o fabule kierowanej do nastolatków powieści Magdaleny Zarębskiej Projekt Breslau, by nie odebrać czytelnikom przyjemności płynącej z lektury. Gimnazjaliści, będący bohaterami powieści, to z pozoru najzwyczajniejsi nastolatkowie. Niektórzy lubią przedmioty ścisłe, inni są typowymi humanistami. Jedni są raczej dobrze zorganizowani, bywają pedantyczni, inni z kolei robią wszystko na ostatnią chwilę i gdy tylko wkraczają do jakiegoś pomieszczenia, natychmiast powodują pojawienie się bałaganu. Przyjaźnią się i kłócą, odkrywają blaski i cienie pierwszej miłości, rozmawiają ze sobą, bawią się i odkrywają najbliższe otoczenie. Każda z postaci jest inna - dzięki temu wydaje się niemal pewne, że nastoletni czytelnik będzie miał się z kim identyfikować. 

 

I to jest właśnie pierwsza ważna zaleta książki Magdaleny Zarębskiej. Interesujący, choć z pozoru zupełnie zwyczajni bohaterowie. Raczej wywodzący się z dobrych rodzin, raczej grzeczni i nieźle wychowani, ale funkcjonujący w świecie, który współcześni gimnazjaliści doskonale znają i rozumieją. Do dawnego Breslau przenoszą się jedynie na kilka chwil w prawdziwie „magiczny” sposób. Ten element fantastyczny z pewnością ubarwia lekturę. Magdalena Zarębska nie sili się na paranaukowe rozważania, nie próbuje wyjaśniać przyczyn przeniesienia się w czasie ani uzasadniać, dlaczego do tych podróży zwykle dochodzi nieoczekiwanie, najczęściej w najmniej odpowiednim momencie. Czytelnik musi zaakceptować, że tak się dzieje - i już. Być może tego wyjaśnienia trochę brakuje, a może pretekst do przybliżenia najważniejszych wydarzeń z historii miasta mógłby być zupełnie inny, jeśli jednak czytelnik obok tego zabiegu autorki przejdzie do początku dziennego, to wraz z bohaterami powieści z pewnością przeżyje pasjonującą przygodę.

 
Bo Ada, Olga, Natalia, Adam, Leon i Maks za sprawą magicznego kufra są świadkami najważniejszych dla mieszkańców Breslau wydarzeń. Więcej - oni w tych wydarzeniach w pełni uczestniczą. Boją się bomb i żołnierzy podczas wojny światowej, podziwiają piękne kamienice i niezwykłe stroje przedwojennych wrocławian. Czują to samo, co ludzie dawniej żyjący w tym mieście. 


Magdalena Zarębska uczy więc swoich bohaterów - a wraz z nimi i czytelników - empatii. Nie może tu być mowy o jednoznacznie „złych” Niemcach. Dla Niemców żyjących w dawnym Breslau miasto to było domem, a konieczność opuszczenia go - prawdziwą tragedią. To oni tworzyli historię Breslau, to oni wpływali na kształt tutejszej przestrzeni i ulic. To im w dużej mierze współcześni mieszkańcy Wrocławia zawdzięczają niezwykły urok miasta, w którym żyją. A Wrocław bez tych, których tak często nazywa się „obcymi”, wydaje się w pewnym sensie pusty, a z pewnością - niepełny.

 
Zarębska przekonuje, że znajomość historii miejsca, w którym żyjemy, jest konieczna, by w pełni docenić jego piękno. Ale też przełamuje częstą u uczniów niechęć do nauki języka niemieckiego. Znowu - niemiecki nie jest tu „językiem wroga”. Jest językiem naszych sąsiadów, ludzi, których w każdej chwili możemy spotkać. Językiem, którego znajomość może się przydać w najbardziej nieoczekiwanych momentach. Mamy więc prawdziwą lekcję historii, mamy lekcję empatii i - wreszcie - zajęcia z zakresu tolerancji.

 
Można wysunąć niewielkie zastrzeżenia do dość pobieżnie potraktowanej koncepcji podróży w czasie. Można dostrzec pewne niedoskonałości jeśli chodzi o rytm fabularny. Mimo tego jednak Projekt Breslau to mądra, ciepła, ale też autentycznie wciągająca lektura, z której wiele nauczyć się mogą nastoletni mieszkańcy Wrocławia, jak również ich rodzice i bliscy. Magdalena Zarębska wskazuje na znaczenie historii lokalnej, skłania do dalszego zgłębiania historii miasta i uważnego przyglądania się miejscu, w którym się żyje. Nawołuje do tolerancji, by w miejsce wykluczenia kogokowiek silić się na próbę zrozumienia go. I - wreszcie - udowadnia, że nawet najbardziej nielubiane szkolne zajęcia mogą się w życiu przydać.      

 

Link do recenzji

Nauka języka niemieckiego oraz historii wcale nie musi być przykrym obowiązkiem. Dowodzą tego bohaterowie powieści pani Magdaleny Zarębskiej, autorki książek między innymi dla dzieci czy młodzieży. Okazuje się, że mury gimnazjum kryją w sobie pewną tajemnicę, a mianowicie magiczną skrzynię w zamurowanym wieki temu przedsionku. To właśnie ona daje początek ich wielkiej przygody, w której to odkrywają historię swojego miasta, kroczą wojennymi ścieżkami i poszukują odpowiedzi na dręczące ich pytanie- co się stało z właścicielem pamiętników, który w powojennym Wrocławiu również odkrył to zaklęte miejsce i tak samo jak oni przemieszczał się w czasie do ważnych momentów w historii Breslau. Jest to powieść skierowana do młodzieży, lecz myślę, iż niejeden dorosły mógłby z niej czerpać wiele przyjemności. Zwłaszcza jeśli jest to mieszkaniec pięknego miasta w Polsce, Wrocławia. Autorka przybliża historię tego miejsca, jednak nie podaje suchych faktów, idealnie wciera je w przygody grupki nastolatków, tworząc ciekawą opowieść, z której można wynieść sporą wiedzę. Akcja powieści jest żwawa, bohaterowie barwni, a język prosty przez co odbiorca, do którego jest skierowany tekst nie ma problemów z dynamicznym czytaniem i zrozumieniem. Czytelnik zatraca się w książce i tak jak głosi napis na okładce- wciąga w miasto i jego historię. Ukłon w stronę autorki, że ujęła naukę w piękne opakowanie, przez co osoba czytająca nawet nie zdaje sobie sprawy, że poznając opowiadanie wysuwa nowe wnioski i jednocześnie sama odczuwa chęć poznania historii swojego miasta.Jednym co mnie całkowicie zauroczyło to pierwsza strona, na której widnieje mapa historycznego Breslau wraz ze zdjęciami, które mają swój urok i klimat. Musicie mi również przyznać, że i okładka jest ciekawa! Wiecie, że gdy z daleka na nią patrzyłam, to nie dostrzegałam, że na niej jest twarz! Ha! Pomysłowe zdjęcie, zdecydowanie.Podsumowując, powieść polecam nie tylko młodym ludziom, chociaż przede wszystkim im! Myślę, że mogliby naprawdę dużo z niej wynieść, nie tylko poznając historię, ale i się do niej przekonując! Przerażające sytuacje wojenne, a także uroki zabytków, to wszystko tworzy właśnie książkę "Projekt Breslau". A nastolatkowie jako bohaterowie pozwalają spojrzeć na świat swoimi oczami, przez co i nas, dorosłych to coś uczy!
Recenzja znajduje się również na www.zksiazkadolozka.blogspot.com

Link do recenzji
Rzecz dzieje się współcześnie, we Wrocławiu. Grupka przyjaciół: Ada, Olga, Natalia, Adam, Leon i Max rozpoczęli właśnie naukę w gimnazjum. Mają typowe dla młodzieży w tym wieku zainteresowania: szkoła, zajęcia pozalekcyjne, pierwsze miłości. Młodzi ludzie chcieliby spędzać więcej czasu razem, dlatego bardzo się cieszą, gdy jeden z chłopców znajduje zapomniane pomieszczenie w szkole. Natalia (która jest narratorką) dorabia klucze do przedsionka i rozdaje swoim znajomym. Najpierw pomieszczenie trzeba posprzątać, bo wygląda na to, że nie było używane od bardzo dawna. W czasie sprzątania młodzież odnajduje notes - zeszyt, w którym są zapiski, niestety - po niemiecku. A ten język to zmora naszych bohaterów... Jednak młodzi ludzie są tak ciekawi zapisków, że postanawiają je przetłumaczyć. I tak powoli poznają powojenne losy Hugo Harnischa, Niemca, który tuż po wojnie wraz z mamą i siostrą czekają na przesiedlenie do Niemiec. Okazuje się, że Hugo sporo czasu spędzał w przedsionku, w którym obecnie grupa przyjaciół urządziła swoje miejsce spotkań. I że pomieszczenie to pomagało Hugonowi podróżować w czasie... Niedługo i grupka przyjaciół przekona się, że stojący w przedsionku kufer ma niesamowite właściwości. Dzięki niemu przenoszą się w czasie i poznają przeszłość miasta, w którym mieszkają. Pragnąc dowiedzieć się, o czym pisał Hugo w pamiętniku, muszą poznać mnóstwo słówek z niemieckiego, co wprawi w zdumienie ich nauczycielkę tego języka (nawet będzie podejrzewać, że wcześniejsze złe oceny z tego przedmiotu to było coś w rodzaju sabotażu ;) Natalia, Olga, Ada, Leon, Adam i Max poznają też fascynującą historię Wrocławia (z niemieckiego: Breslau) i pod koniec roku szkolnego sami zgłoszą się do projektu o tej właśnie nazwie. Do tego mamy okazję obserwować pierwszą miłość Natalii i Leona - jak rozwija się to zauroczenie w coś poważniejszego. "Projekt Breslau" to urocza książka, którą naprawdę świetnie się czyta. Wątek fantastyczny (podróże w czasie, indywidualne i zbiorowe) sprawiają, że fabuła jeszcze bardziej wciąga. Książka spodoba się i gimnazjalistom, i starszym czytelnikom. A przy czytaniu można przyswoić naprawdę dużo informacji o dzisiejszym i dawnym Wrocławiu.
Link do opinii
Avatar użytkownika - slk
slk
Przeczytane:2016-09-05, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2016, Czytam z Legimi ,

Współczesny Wrocław. Parę miesięcy z życia grupki nastoletnich szkolnych znajomych. Codzienna szkolna rutyna, lekcje, zadania domowe, przyjaźnie i kłótnie, zajęcia popołudniowe i krótkie chwile wolnego. I wydarzenie, które zupełnie zmienia spojrzenie na miasto, w którym się mieszka. Otwarcie nieużywanego szkolnego przedsionka oraz znalezienie pamiętnika niemieckiego chłopca żyjącego w dawnym Breslau to początek wielkich przygód. To dzięki nim Ada, Olga, Natalia, Adam, Leon i Maks zainteresują się historią miasta. To dzięki nim przekonają się do nauki języka niemieckiego. To dzięki nim - wreszcie - przeniosą się w czasie.

 
Tyle wystarczy powiedzieć o fabule kierowanej do nastolatków powieści Magdaleny Zarębskiej Projekt Breslau, by nie odebrać czytelnikom przyjemności płynącej z lektury. Gimnazjaliści, będący bohaterami powieści, to z pozoru najzwyczajniejsi nastolatkowie. Niektórzy lubią przedmioty ścisłe, inni są typowymi humanistami. Jedni są raczej dobrze zorganizowani, bywają pedantyczni, inni z kolei robią wszystko na ostatnią chwilę i gdy tylko wkraczają do jakiegoś pomieszczenia, natychmiast powodują pojawienie się bałaganu. Przyjaźnią się i kłócą, odkrywają blaski i cienie pierwszej miłości, rozmawiają ze sobą, bawią się i odkrywają najbliższe otoczenie. Każda z postaci jest inna - dzięki temu wydaje się niemal pewne, że nastoletni czytelnik będzie miał się z kim identyfikować. 

 

I to jest właśnie pierwsza ważna zaleta książki Magdaleny Zarębskiej. Interesujący, choć z pozoru zupełnie zwyczajni bohaterowie. Raczej wywodzący się z dobrych rodzin, raczej grzeczni i nieźle wychowani, ale funkcjonujący w świecie, który współcześni gimnazjaliści doskonale znają i rozumieją. Do dawnego Breslau przenoszą się jedynie na kilka chwil w prawdziwie ,,magiczny" sposób. Ten element fantastyczny z pewnością ubarwia lekturę. Magdalena Zarębska nie sili się na paranaukowe rozważania, nie próbuje wyjaśniać przyczyn przeniesienia się w czasie ani uzasadniać, dlaczego do tych podróży zwykle dochodzi nieoczekiwanie, najczęściej w najmniej odpowiednim momencie. Czytelnik musi zaakceptować, że tak się dzieje - i już. Być może tego wyjaśnienia trochę brakuje, a może pretekst do przybliżenia najważniejszych wydarzeń z historii miasta mógłby być zupełnie inny, jeśli jednak czytelnik obok tego zabiegu autorki przejdzie do początku dziennego, to wraz z bohaterami powieści z pewnością przeżyje pasjonującą przygodę.

 
Bo Ada, Olga, Natalia, Adam, Leon i Maks za sprawą magicznego kufra są świadkami najważniejszych dla mieszkańców Breslau wydarzeń. Więcej - oni w tych wydarzeniach w pełni uczestniczą. Boją się bomb i żołnierzy podczas wojny światowej, podziwiają piękne kamienice i niezwykłe stroje przedwojennych wrocławian. Czują to samo, co ludzie dawniej żyjący w tym mieście. 


Magdalena Zarębska uczy więc swoich bohaterów - a wraz z nimi i czytelników - empatii. Nie może tu być mowy o jednoznacznie ,,złych" Niemcach. Dla Niemców żyjących w dawnym Breslau miasto to było domem, a konieczność opuszczenia go - prawdziwą tragedią. To oni tworzyli historię Breslau, to oni wpływali na kształt tutejszej przestrzeni i ulic. To im w dużej mierze współcześni mieszkańcy Wrocławia zawdzięczają niezwykły urok miasta, w którym żyją. A Wrocław bez tych, których tak często nazywa się ,,obcymi", wydaje się w pewnym sensie pusty, a z pewnością - niepełny.

 
Zarębska przekonuje, że znajomość historii miejsca, w którym żyjemy, jest konieczna, by w pełni docenić jego piękno. Ale też przełamuje częstą u uczniów niechęć do nauki języka niemieckiego. Znowu - niemiecki nie jest tu ,,językiem wroga". Jest językiem naszych sąsiadów, ludzi, których w każdej chwili możemy spotkać. Językiem, którego znajomość może się przydać w najbardziej nieoczekiwanych momentach. Mamy więc prawdziwą lekcję historii, mamy lekcję empatii i - wreszcie - zajęcia z zakresu tolerancji.

 
Można wysunąć niewielkie zastrzeżenia do dość pobieżnie potraktowanej koncepcji podróży w czasie. Można dostrzec pewne niedoskonałości jeśli chodzi o rytm fabularny. Mimo tego jednak Projekt Breslau to mądra, ciepła, ale też autentycznie wciągająca lektura, z której wiele nauczyć się mogą nastoletni mieszkańcy Wrocławia, jak również ich rodzice i bliscy. Magdalena Zarębska wskazuje na znaczenie historii lokalnej, skłania do dalszego zgłębiania historii miasta i uważnego przyglądania się miejscu, w którym się żyje. Nawołuje do tolerancji, by w miejsce wykluczenia kogokowiek silić się na próbę zrozumienia go. I - wreszcie - udowadnia, że nawet najbardziej nielubiane szkolne zajęcia mogą się w życiu przydać.      

 

Link do opinii
Całkiem sympatyczna powieść dla młodzieży w wieku gimnazjalnym. Grupa przyjaciół szukając odosobnionego miejsca na spotkania natrafia na zapomniany szkolny przedsionek. Tam za sprawą magicznego kufra cofa się w czasie do niemieckiego Wrocławia, który zwał się wtedy Breslau. Książkę tę czyta się szybko i przyjemnie, chociaż dla mnie, jako starszego czytelnika, jest ciut za dziecinna. Ale myślę, że dla nastolatków jest w sam raz i zachęcić do poznania jeśli nie tylko historii Wrocławia, ale moze i innych miast polskich. Bo przez niejedno mozemy odbyć taką podróż w czasie, choćby oglądając stare fotografie. No i mamy tu też motywację do czego może nam się przydać nauka języków obcych.
Link do opinii
Nauka języka niemieckiego oraz historii wcale nie musi być przykrym obowiązkiem. Dowodzą tego bohaterowie powieści pani Magdaleny Zarębskiej, autorki książek między innymi dla dzieci czy młodzieży. Okazuje się, że mury gimnazjum kryją w sobie pewną tajemnicę, a mianowicie magiczną skrzynię w zamurowanym wieki temu przedsionku. To właśnie ona daje początek ich wielkiej przygody, w której to odkrywają historię swojego miasta, kroczą wojennymi ścieżkami i poszukują odpowiedzi na dręczące ich pytanie- co się stało z właścicielem pamiętników, który w powojennym Wrocławiu również odkrył to zaklęte miejsce i tak samo jak oni przemieszczał się w czasie do ważnych momentów w historii Breslau. Jest to powieść skierowana do młodzieży, lecz myślę, iż niejeden dorosły mógłby z niej czerpać wiele przyjemności. Zwłaszcza jeśli jest to mieszkaniec pięknego miasta w Polsce, Wrocławia. Autorka przybliża historię tego miejsca, jednak nie podaje suchych faktów, idealnie wciera je w przygody grupki nastolatków, tworząc ciekawą opowieść, z której można wynieść sporą wiedzę. Akcja powieści jest żwawa, bohaterowie barwni, a język prosty przez co odbiorca, do którego jest skierowany tekst nie ma problemów z dynamicznym czytaniem i zrozumieniem. Czytelnik zatraca się w książce i tak jak głosi napis na okładce- wciąga w miasto i jego historię. Ukłon w stronę autorki, że ujęła naukę w piękne opakowanie, przez co osoba czytająca nawet nie zdaje sobie sprawy, że poznając opowiadanie wysuwa nowe wnioski i jednocześnie sama odczuwa chęć poznania historii swojego miasta. Jednym co mnie całkowicie zauroczyło to pierwsza strona, na której widnieje mapa historycznego Breslau wraz ze zdjęciami, które mają swój urok i klimat. Musicie mi również przyznać, że i okładka jest ciekawa! Wiecie, że gdy z daleka na nią patrzyłam, to nie dostrzegałam, że na niej jest twarz! Ha! Pomysłowe zdjęcie, zdecydowanie. Podsumowując, powieść polecam nie tylko młodym ludziom, chociaż przede wszystkim im! Myślę, że mogliby naprawdę dużo z niej wynieść, nie tylko poznając historię, ale i się do niej przekonując! Przerażające sytuacje wojenne, a także uroki zabytków, to wszystko tworzy właśnie książkę "Projekt Breslau". A nastolatkowie jako bohaterowie pozwalają spojrzeć na świat swoimi oczami, przez co i nas, dorosłych to coś uczy! Recenzja znajduje się również na www.zksiazkadolozka.blogspot.com
Link do opinii
Jest to lektura obowiązkowa dla dzieci i młodszej młodzieży. Autorka w ciekawy sposób pokazuje, jak ważna jest znajomość historii. Zmieniają się pokolenia, następuje rozwój cywilizacji, ale są pewne elementy stałe -- osadzenie tu i teraz. Młodzi gimnazjaliści dostają szansę przenoszenia się w przeszłość. Dzięki temu poznają historię swojego miasta Wrocławia. Odwiedzają znane im miejsca, które niejednokrotnie wyglądały inaczej. Nie tylko widzą, słyszą, czują atmosferę czasów, do których trafili, ale są ich współuczestnikami. Kolejnym walorem tej powieści jest pokazanie młodym czytelnikom, jak ważna jest nauka języków obcych. Wrocław, kiedyś Breslau był miastem niemieckim. Gimnazjaliści tłumaczą pamiętnik niemieckiego chłopca Hugona, a ponadto przenosząc się w czasie, muszą rozmawiać w języku niemieckim. Książka napisana została żywym, barwnym, prostym językiem, dzięki czemu jest przystępna w odbiorze. Wartka akcja sprawia, że powieść czyta się błyskawicznie.
Link do opinii
Avatar użytkownika - wiki911
wiki911
Przeczytane:2016-08-05, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam, Wyzwanie - książki na lato 2016,
Książka o nietuzinkowej okładce, z mapkami i zdjęciami w środku - dla mnie rewelacja! Ale to na nic, jeśli treść jest do niczego. Ale nie tutaj. Powieść opowiada o grupie gimnazjalistów, którzy odkrywają historię. Ich pierwsze miłości, szkolna codzienność - wszystko, co jest mi bliskie. Powieść ze świetną fabułą i wartką akcją. Książka, którą z pewnością polecę swoim rówieśnikom, ale nie tylko!
Link do opinii
Ada, Olga, Natalia, Adam Leon i Maks właśnie rozpoczęli naukę w Gimnazjum nr 13 we Wrocławiu. Szukają miejsca na ich spotkania po lekcjach. Przez przypadek znalazł je Leon, i to w budynku szkolnym. Po lekcjach szóstka gimnazjalistów udaje się do przedsionka swej starej szkoły, znajdującego się przy ulicy Reja. Pomieszczenie nadaje się idealnie na spotkania, ale wpierw trzeba się pozbyć kurzu, śmieci, pająków, bo przedwojenne niemieckie podręczniki, mapy i kufer na pewno zostaną. Pomiędzy książkami znajdują czarny, niepozorny notes. To pamiętnik napisany po niemiecku, a jego właścicielem był Hugo Harnisch. Przyjaciele postanawiają wspólnie przetłumaczyć pamiętnik. Jest w nim 6 wpisów, a na głowę wypada około 4 stron. Pierwszy wpis ma datę 10 września 1945 r. Sęk w tym, że niemiecki nie jest ulubionym językiem obcym gimnazjalistów. W trakcie weekendu dochodzi do niecodziennego zdarzenia. Leon w sobotnie popołudnie przyszedł zabrać rower. Z ciekawości znów zaczął majstrować przy zamkniętym kufrze, gdy raptem on sam się otworzył. W środku była wojskowa czapka niemiecka. Założył ją. Chwilę później chłopak przeniósł się w czasie do 1886 roku... W jego opowieść jedni uwierzyli, inni nie. Z pierwszego przetłumaczonego wpisu Hugona przyjaciele dowiadują się, że on też przenosił się w czasie do Breslau: W przedsionku działa wehikuł czasu. (s. 89) Od tej pory grupka przyjaciół oprócz codziennego życia szkolnego wiedzie drugie życie - życie tropicieli. Gimnazjaliści chcą dowiedzieć się, o czym pisał ich rówieśnik tuż przed wyjazdem do Niemiec, chcą go odnaleźć oraz poznać historię swego rodzinnego miasta. To ich motywacja, siła napędowa. A jeszcze nie wiedzą, że każde z nich czeka przygoda życia... Trafienie na pamiątkową rzecz o wartości historycznej, na trop zagadki sprzed lat zawsze wzbudza w człowieku ogromną ciekawość i motywuje go do działania, a cóż dopiero młodych ludzi ciekawych świata! Uczniowie przezwyciężają nawet niechęć do nauki języka niemieckiego, byle tylko poznać, co przydarzyło się Hugonowi. Pierwsza tłumaczy Natalia, najbardziej zaangażowana i poruszona znaleziskiem oraz jego zawartością. Odkrywa, że jej miasto, polski Wrocław, jeszcze nie tak dawno temu był miastem niemieckim i zostało w nim wiele śladów po jego dawnych mieszkańcach. Odkrywa, że przeszłość miasta ma wpływ na teraźniejszość, na rzeczywistość, w której ona żyje. Jak najszybciej chce przetłumaczyć pierwszy wpis. Korzysta z biblioteki i odkrywa, iż: Niektórych określeń nawet w języku polskim nikt już nie używał. Język się zmieniał z każdym nowym pokoleniem. Trzeba było tylko znaleźć polskie odpowiedniki niemieckich słów... (s. 33) W swoim poszukiwaniach młodzież sięga po dobrodziejstwo internetu, korzysta z różnych publikacji, przeglądają stare mapy, bo mają cel. Niejako przez przypadek uczniowie poszerzają swą wiedzę historyczną, poznają swoją małą ojczyznę i jej wielokulturowość, uczą się języka obcego. Autorka za pomocą swej książki i ciekawej fabuły promuje mądre postawy, życiowe wartości, rozbudza zainteresowania przeszłością i rozwija tożsamość narodową młodych czytelników. Przyjaźń sześciorga gimnazjalistów jest mocna. Jednak i ona przeżywa swe wzloty i upadki. Dobre relacje przyjacielskie może zakłócić choćby rodząca się miłość między dwojgiem z nich. Pierwsza miłość subtelna, niepewna, trochę błądząca i niepewna, za to przyprawiająca o szybsze bicie serca i galop myśli. Narracja prowadzona jest z punktu widzenia Natalii, skrupulatnie i rzetelnie. Akcja toczy się w ciągu roku i ma różny przebieg. Czasami dzieje się dużo i wszystko jest szczegółowo opisane, a czasem są większe przeskoki czasowe, jednak ciekawych podróży w czasie, intrygujących spotkań, ogromu uczuć nie zabraknie. Zarówno bohaterom, jak i czytelnikom niezależnie od wieku. Co do tytułu, to bardziej on pasuje do kontynuacji książki, o ile takowy będzie, a liczę na to, że będzie. Przesłanki są ku temu w epilogu. A ze bohaterowie chodzą do gimnazjum, to w drugiej klasie czeka ich projekt gimnazjalny... Mnie ta książka porwała i zaciekawiła. Przeczytałam jednym tchem i chciałam więcej... wpisów czy podróży w przeszłość. A ta jest barwnie odmalowana w przystępnych słowach i z młodzieżowym spojrzeniem na świat. Nastolatkowie dokładnie opisują rzeczywistość z przeszłości i swe emocje związane z podróżą. Niektórzy bardzo przeżywają te wydarzenia, których stali się świadkami, świadkami historii. I jak zasugerował Leon: A może chodzi tylko o uświadomienie sobie, gdzie tak naprawdę mieszkamy? (s. 111) Książka jest solidnie wydana. Na początku znajduje się mapa Breslau z zaznaczonymi ważnymi budynkami, a wokół niej są ich małe zdjęcia. Zaś na końcu to samo, lecz w polskiej wersji. Osobiście wolałabym, żeby zdjęcia budynków i miejsc były zamieszczone w większym formacie i w treści - wtedy byłyby lepiej widoczne i jeszcze bardziej oddały klimat powieści. Bardzo dobrze, że wpisy Hugona i opowieści przyjaciół o ich podróży w czasie zostały wyróżnione od zwykłego tekstu. Do tego duża czcionka. ,,Projekt Breslau" to spojrzenie na historię rodzinnego miasta i historię II wojny światowej z innej perspektywy, bardziej ludzkiej, bardziej osobistej, nie zaś militarnej. Dzięki tej powieści młodzi czytelnicy przekonają się, że historia jest pasjonująca, a nauka języka obcego nie pójdzie na marne. Zostaną też pośredni zaproszeni, do zapoznania się z historią swojej miejscowości.
Link do opinii
Inne książki autora
Top 5 książek
Złodziejka książek
Markus Zusak
Okładka książki - Złodziejka książek
Ostatnia królowa
Gortner C.W.
Okładka książki - Ostatnia królowa
Dziewczyny z Syberii
Anna Herbich
Okładka książki - Dziewczyny z Syberii
Reklamy