Recenzja czytelnika granice.pl

Kup Teraz

Projekt: matka

Małgorzata Łukowiak

Ocena ( 6 osób )
5.3
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 2013-01-11
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788327302915
Liczba stron: 384
Dodał/a książkę:
Dodał/a recenzję: alison2

Autorka Projektu matka, Małgorzata Łukowiak, wydaje się być kobietą najzupełniej normalną. I - co w przypadku tej oceny będzie szczególnie ważne - dosyć podobną do mnie. Pod nią również nie uginały się kolana na widok miniaturowych skarpetek, a dziecko jako synonim sensu życia wzbudzało w niej przede wszystkim wzburzenie. W swoich rozważaniach posunęła się zdecydowanie dalej, protestując przeciwko postrzeganiu kobiety jako, uwaga, przedłużenia macicy lub obudowy narządów rozrodczych. Mocne słowa. Kobieta, prowadząca całkiem udane życie, obok kochającego męża i spełniająca się zawodowo, któregoś zaczyna się zastanawiać, czy chciałaby zostać matką, ile będzie miała lat, gdy dziecko osiągnie pełnoletność, czy to już ostatni moment, by się na nie zdecydować? Nietrudno się domyślić, że wcześniej czy później autorka faktycznie się na to decyduje, inaczej zapewne nie mielibyśmy do czynienia z Projektem matka Jednak co innego "chcieć", a co innego - "móc". Prześledzimy z nią trudne chwile, gdy starania zdają się nie przynosić skutków, a z czasem pierwszą, drugą i trzecią ciążę. Jednak nie na samych ciążach się zatrzymamy, bo przecież życie toczy się dalej, a moment, w którym dziecko samodzielnie stanie na nogach, to dopiero początek przygody. 

Zastanawiam się, czy jest sposób na to, by opisać wszystkie wrażenia, jakie towarzyszą podczas lektury książki Łukowiak. Zaczynając lekturę, byłam praktycznie na tym samym etapie, co autorka, z czasem dotarłam z nią do stanu rzeczy, który trudno mi sobie wyobrazić. Jednak pomyli się ten, kto pomyśli, że zatwardziała przeciwniczka macierzyństwa stała się przykładną Matką Polką, która surowo spogląda na kobiety, których jeszcze "nie oświeciło”. Małgorzata Łukowiak pisze zarówno o blaskach, jak i o cieniach posiadania dzieci. Nie jest to słodka do bólu historia. Bywa ciężko, bywa boleśnie, bywa dramatycznie. Towarzysząc autorce na kolejnych etapach, można odnieść wrażenie, że bardzo zależy jej na tym, by opowiedzieć o macierzyństwie takim, jakim faktycznie dla niej było. Bez upiekszeń, ale i bez niepotrzebnego straszenia. Momentami bardzo rzeczowo, w innych przypadkach niesłychanie emocjonalnie. Autorka jest tylko człowiekiem, więc raz po raz popełnia drobne błędy. Czasem dopada ją zniechęcenie, nie brakuje tu też refleksji na temat innych matek. Wraz z rosnącą liczbą dzieci autorka zwraca coraz większą uwagę na poruszaną w mediach tematykę macierzyństwa, dlatego będziemy również mieli okazję poznać jej, często dość ironicznie przedstawione, opinie.

To, co w Projekcie matka ujmuje najbardziej... Przede wszystkim autorka ani nie odstrasza, ani nie skłania do możliwie szybkiego decydowania się na posiadanie dzieci. Już z perspektywy matki przyznaje, że wiele zmieniło się w jej życiu, jest z tego zadowolona, choć nie żałuje, że nie podjęła decyzji wcześniej. Mówienie o macierzyństwie w sposób otwarty wydaje się bardzo ważne. Zamiast wynurzeń o błogosławionym stanie i niezwykłej więzi z potomkiem, poczytamy raczej o zakazach i nakazach odnośnie do diety, o szybkim męczeniu się czy bolesności piersi. Mamy tu zdrowe podejście do wielu życiowych sytuacji. Matka naprawdę nie musi uznawać, że jest wyrodną tylko dlatego, że od czasu do czasu marzy, by dzieci po prostu nie było lub gdy w nadmiarze obowiązków zapomni spakować farbki do tornistra. Udowadnia, że bycie matką nie musi automatycznie oznaczać zaprzestania bycia kobietą. I choć łączenie różnych ról, mimo dużego postępu, nadal jest dla kobiety bardzo trudne, to okazuje się możliwe, o ile faktycznie jej na tym zależy. Całość opisana jest inteligentnym i błyskotliwym językiem, który przykuwa uwagę. Tym bardziej zaskakuje fakt, że w wielu opiniach na temat Projektu matka odnaleźć można stwierdzenie, że język jest zbyt skomplikowany i nie nadaje się dla przeciętnego czytelnika... To zarzut zupełnie nieprawdziwy.

Projekt matka to chyba pierwszy raz, gdy sama sięgnęłam po książkę dotyczącą cieni i blasków macierzyństwa, więc nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy faktycznie publikacja ta tak mocno odróżnia się na tle innych. Jednak z całą pewnością to lektura szalenie interesująca. I z całą pewnością bardziej przybliża ona do myśli o posiadaniu potomstwa niż liczne rozmowy z rodziną czy z bliskimi, którzy dzieci już mają. Zdrowy rozsądek i szczere podejście do tematu - świetna książka na naprawdę ważny temat. 

szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
magda690 plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-07-06, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,Wakajszyn,
łancuch metamorfoz
joakrz1983 plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-08-25, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 książki - 2015,
Książka zainteresowała mnie swoim tytułem. Gdyż sama jestem mamą,
byłam bardzo ciekawa postrzegania macierzyństwa okiem kogoś zupełnie mi obcego.
Cóż dostałam...bezosobowe brzdękanie czy robimy dziecko czy nie... a jak już zrobiliśmy to co. Miałam wrażenie, że jest to książka jakiś nastolatków, a niżeli osób dorosłych. Para młodych ludzi pracuje w korporacji. Pewnej nocy kobiecie śni się trzyletnia dziewczynka, która wkrótce staje się marzeniem. I o ile wcześniej ,,pani - jeszcze nie matka" nie odczuwała potrzeby/konieczności macierzyństwa, o tyle po tym śnie wszystko wywraca się do góry nogami. Książka prezentuje ewolucję kobiety od bezdzietności do wielodzietności z wszelkimi tego konsekwencjami. Otrzymujemy ciekawy obraz świata w ciągłym biegu.
kingaz86 plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-07-12, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 w 2015 :),
Para trzydziestolatków prowadzi życie zapracowanych żołnierzy korporacji. Dzielą czas między pracę a przyjemności, do pewnej lipcowej nocy, której kobiecie śni się dziecko. Trzyletnia dziewczynka z fazy REM
niespodziewanie się staje nie cierpiącą zwłoki potrzebą. Konieczność dziecka, niemożność poczęcia dziecka, ciąża, która się dzieje w zgoła niespodziewanych kierunkach, wczesne macierzyństwo, podwójne macierzyństwo, potrójne macierzyństwo - ,,Zmierzch (i poranek) Supermatki" jest zapisem (r)ewolucji od bezdzietności do wielodzietności, rejestracją stanów ducha i ciała kobiety, z której
wykluwa się matka. Ze wzrostem liczby dzieci w gospodarstwie rośnie nie tylko zmęczenie narratorki, ale i jej samoświadomość, ewoluuje postrzeganie świata. Monolog bywa oniryczną opowieścią o śródnocnych
epifaniach i mięsistą gawędą o opętańczym biegu między pracą, szkołą, przedszkolem, niemowlęciem, praniem a zakupami. Nie ma supermatek.
Sardegna plusminus Linia koment
Przeczytane:2013-02-20, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2013,
Obowiązkowa lektura dla wszystkich Matek i Nie matek więcej: http://ksiazki-sardegny.blogspot.com/2013/02/projekt-matka-magorzata-ukowiak.html
blebelebe plusminus Linia koment
Ocena: 5, Na półkach: Chcę przeczytać,
Może być ciekawie.
kiniak Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Justyna891 Linia koment
Przeczytane:2014-01-15, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,Mam,
ja_rus Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
ajrin Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
takahe Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Linia koment
Przeczytane:, Na półkach:
break
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów