Recenzja redakcji granice.pl

Okładka - Prowincja pełna marzeńPatronujemy
Kup Teraz

Prowincja pełna marzeń

Katarzyna Enerlich

Ocena ( 16 osób )
4.9
Wydawnictwo: MG
Data wydania: 2009-07-01
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 978-83-61297-25-3
Liczba stron: 368
Dodał/a książkę:
Dodał/a recenzję: Justyna Gul

Nostalgia na Mazurach


Są takie magiczne momenty w życiu każdego z nas, kiedy uświadamiamy sobie, co to znaczy "szczęście", "spełnienie" i "miłość". Są też takie książki, których lektura czyni nas otwartymi, uwrażliwia na świat, pozwala odkryć lepszą cząstkę duszy. Książki takie nierzadko pachną lawendą z babcinej szafy, domowym sernikiem i konfiturami z wiśni, a atmosfera, jaka je otacza kojarzy się nieodmiennie z latami młodości.


Pędząc przed siebie w tych trudnych, komercyjnych czasach, potrzebujemy chwil wytchnienia, złapania oddechu. Chcemy się dać utulić, nacieszyć oczy prostotą i nabrać dystansu do świata. Mimo zaprzeczeń, nieustannie borykamy się z dylematem „mieć czy być”, a jeśli już wybieramy "mieć", to - za jaką cenę. Dlatego też w ostatnich miesiącach tak szybują rankingi sprzedaży książek przywodzących na myśl dzieciństwo, atmosferę sielskości i bezpieczeństwa.


Po triumfie Małgorzaty Kalicińskiej  i jej „rozlewiskowej trylogii” trudno było stworzyć równie wspaniałe i wciągające powieści. Obstawałabym nawet za tym, iż jest to niemożliwe, gdybym nie przeniosła się nad jezioro Czos za sprawą Katarzyny Enerlich. Chciałabym uniknąć porównywania tych dwóch wspaniałych znawczyń ludzkich serc i potrzeb, bo każda z nich ma swój własny, niepowtarzalny styl. Jednak ten czytelnik, który zakochał się w spokoju i nostalgicznym wydźwięku „Domu nad rozlewiskiem”, tę samą miłość do natury, wielkość rzeczy małych i czułość odnajdzie także w „Prowincji pełnej marzeń” Katarzyny Enerlich.


Tytułowa prowincja to mazurskie krajobrazy i wplecione w nie losy Ludki, samotnej dziennikarki, mieszkanki „klimatycznej” kamienicy w Mrągowie i właścicielki przymilnego kocura Mietka. Tę sympatyczną i, można powiedzieć, „niedzisiejszą” kobietę spotykamy w trudnym dla niej momencie życia. Właśnie rozstała się z mechanikiem samochodowym Jackiem, w redakcji nastają rządy nowego szefa, na dodatek tęsknota za rodziną i świadomość bycia sierotą coraz bardziej smuci jej serce. Dobrze, że w pogotowiu czeka grono wspaniałych przyjaciółek (z rodzaju tych sprawdzonych nie tylko w dobrych, ale i złych czasach), a także… przystojny Niemiec Martin poznany na służbowej konferencji.


Jak to w życiu bywa, los potrafi płatać figle i czasami kpi sobie z nas w przedziwny sposób. Bo kto by pomyślał, że nowy szef Ludki to tchórzliwy oszczerca? Albo że Martin, którego ojciec mieszkał przed laty w Mrągowie, jest zainteresowany nie tylko architekturą miasta, ale i Ludką?


„Prowincja pełna marzeń” to nie tylko opowieść o zmianach, które są nieuchronną konsekwencją ludzkich działań i praw przyrody. To także książka pełna rad niczym z podręcznika babuni (w tym przepis na pierogi – palce lizać!), śmiechu, łez, radości, smutków oraz opowieści – jak ta o Prusach Wschodnich i wojennych dziejach ojca Martina. Przede wszystkim jednak Katarzyna Enerlich stworzyła piękne i pełne wdzięku postacie utkane z marzeń, bohaterów, którzy potrafią marzyć i marzenia mają odwagę spełniać. Świat, w którym się znaleźli bohaterowie książki, nie jest wyidealizowany, ale raczej brutalnie szczery i swojski, mimo to jednak zarówno Ludka, jak i bliskie jej sercu osoby znajdują w sobie siłę, by walczyć o swoje miejsce na ziemi i o tytułowe marzenia.

szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
enigma1 plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-07-17, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,26 książek 2016,
Ludmiła Gold jest dziennikarką w swoim rodzinnym mieście, w Mrągowie.
Jest samotna - jej rodzice dość wcześnie umarli, jej związek z Jackiem się rozpadł.
Praca oraz grono przyjaciółek nadaje jej życiu sens.
Kiedy wiosną zmienia się w gazecie szef - Ludmiła jeszcze nie wie, że i jej życie ulegnie zmianie.
Podczas zbierania materiałów do jednego z artykułów, Ludka poznaje pewnego Niemca, fotoreportera, Martina Ritkowskiego. Niewiele później znów się natknie na przystojego Martina, i tak zacznie się ich znajomość (i wielkie uczucie).

W tym czasie w redakcji, pod rządami nowego naczelnego źle się dzieje.
Jedna z dziennikarek, Baśka, nie wytrzymuje zmian i składa wypowiedzenie.
Ludmiła podziwia odwagę koleżanki - sama jednak jest w takiej sytuacji, że nie może (ale też i nie chce) zrezygnować z tej pracy.
Zupełnie przypadkiem dowiaduje się, że naczelny chce ją wyrzucić z pracy i wtedy budzi się w spokojnej dziennikarce lwica.
Zbiera dowody przeciwko naczelnemu i pokazuje je wydawcy - co i tak nic nie zmienia; Ludmiła nie chce pracować w takiej atmosferze i sama rezygnuje z pracy.

Jakby tego było mało, okazuje się, że jej ukochany Martin "zapomniał" jej powiedzieć, że jest żonaty i Ludmiła ma wątpliwą przyjemność poznać panią Ritkowsky...

Na szczęście jedna z przyjaciółek Ludmiły proponuje jej produkcję rękodzieła i jest to strzał w dziesiątkę. Sprzedaż rękodzieła idzie jej tak dobrze, że decyduje się na otwarcie swojego sklepu internetowego.

Ludmiła wikła się z związek ze swoim kolega z redakcji, Piotrem.
I ten wątek w ogóle nie przypadł mi do gustu - dlaczego Ludmiła jest taka bezwolna? Dlaczego taka nieasertywna? Dlaczego pozwala facetom robić to, co chcą? Wprowadzają się do jej mieszkania, niemalże nie pytając właścicielki mieszkania o zgodę.
Ona ciągle się tłumaczy, ciągle kogoś przeprasza...

Wszystkie wątki (no, może poza wątkiem Artura) kończą się happy endem.
Ludmiła wreszcie nie jest samotna; odnalazła siostrę, o której istnieniu nie wiedziała, wytłumaczyła sobie wszystko z Martinem i oczekują na dziecko, zacieśniła też znajomość ze swoimi sąsiadkami.

Mnie najbardziej ujęły opisy Mrągowa. Bo znam i lubię Mrągowo - to miasto o szczególnej magii. I czytając o Jeziorze Czos czy Jeziorku Magistrackim, o ulicy Królewieckiej, którą tyle razy jeździłam, o ratuszu i innych miejscach - ocierałam łezkę z oka, bo tęsknię za Mazurami, za Mrągowem.
Są w tej książce takie zdania, które zrozumieją tylko Mazurzy (jak chociażby to, że dla Niemców Mazurzy byli Polakami, a dla Polaków - Niemcami).
I chociaż Ludmiła nie przekonała mnie do siebie, to cała reszta książki - jak najbardziej.
marta79 plusminus Linia koment
Przeczytane:2011-03-02, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,
Pierwsza część prowincjonalnego życia i według mnie najciekawsza i najlepsza pod każdym względem.Ciekawe opisane życie w prowincjonalnym miasteczku i perypetie młodej dziennikarki Ludmiły która straciła pracę i poznała miłość swego życia Martina,który ma polskie korzenie.Autorka nie tylko przedstawia historię bohaterki ale jednocześnie oprowadza nas po mazurach i części podlasia.
basia02033 plusminus Linia koment
Przeczytane:2014-07-17, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2014,
Mazurska prowincja- Ludka pracownik lokalnej gazety zakochuje się w przypadkowo spotkanym Niemcu,lecz to nie jest wszystko takie proste po drodze do happy endu spotyka ją wiele przygód.Książka napisana w klimacie Domu nad Rozlewiskiem.Polecam:)
monalizka plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-05-15, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,52 książki - 2015,
Główna bohaterka, Ludmiła, osierocona już jedynaczka pracuje w redakcji, ale jej pasja przez nowego (wymagającego i paskudnego) szefa powoli zamienia się w smutną konieczność. Nie brakuje w jej życiu trudnych chwil, ale też wiele jest pozytywnych: pojawia się miłość, przyjaźń z dziewczynami trwa już od wielu lat, sąsiadki z dobrym sercem. Pomaga Martinowi, niemieckiemu fotografowi, który szuka swoich korzeni. Szczególnie warta uwagi i wzruszająca jest historia z dzieciństwa jego ojca, o wypędzeniu z Polski i przetrwaniu.

Ludmiła to kobieta, jakich wiele wśród nas. Poddaje się nastrojom, emocjom i szczypcie magii, cieszy się ,,szczęściem znienacka złapanym w dłonie". Nie każda jej decyzja budzi zrozumienie czy akceptację, ale równocześnie ukazuje, że człowiek jest kowalem własnego losu. Szczerość i rozmowy to podstawa związku, czasami euforia bycia razem może nie wystarczyć. Trzeba zaryzykować, mieć marzenia, ale trzeba też być gotowym na porażkę. Gdy bohaterka zawikłała się w sprawy uczuciowe, fabuła jest trochę monotematyczna. I jeszcze mam zastrzeżenia co do nawiązania pewnej relacji (z osobą na literę H)- szybko i bez żadnych wątpliwości i już dzieli się z tą osobą swoim życiem Ludmiła.

Opis mazurskiej prowincji jakoś specjalnie mnie nie zachwycił, ale autorka pokusiła się o dużo szczegółów: opisu ,,szepczącej" kamienicy, mieszanej narodowości polsko- niemieckiej, która różni się, ale ma ze sobą też wiele wspólnego. Przeczy stereotypom, że Niemcy są zawsze źli, że chcą zagrabić polskie ziemie i majątki. Zdarzały się momenty przestoju, fragmenty o niczym, ale na szczęście nie było ich tak dużo.

Komu polecam ,,Prowincję pełną marzeń"? Dla sympatyków obyczajówek, z wątkiem romansowym, codziennych perypetii bohaterki w średnim wieku, której los płata figle i komplikuje życie. Nie wie czy postępuje dobrze, ale chce by jej marzenia się spełniły. Może jakaś czytelniczka odnajdzie w Ludmile cząstkę siebie, kto wie? I doda jej otuchy pozytywne zakończenie?

,,I myślę sobie, że w zgiełku tego świata można jednak znaleźć to, co najprostsze. Najlepsze. Co zdaje egzamin."
ROptymista plusminus Linia koment
Przeczytane:2014-12-14, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,
Ludmiła Gold jest trzydziestokilkuletnią kobietą po uszy zakochaną w swojej prowincji na Mazurach. Jest dziennikarką, która z pasją oddaje się relacjonowaniu zdarzeń ze swojego ukochanego Mrągowa. Pewnego dnia poznaje Niemca, przystojnego Martina, który wraz ze swoim przybyciem wplątał Ludmiłę w historię sprzed lat, sięgającą pierwszych chwil II Wojny Światowej. Nikt nie spodziewał się, że ta niepozorna wizyta obróci życie młodej kobiety do góry nogami...

Nie sięgam zbyt często po powieści obyczajowe, a kiedy takowa opisuje związek pomiędzy dwojgiem ludzi, tym bardziej nie mam ochoty na zapoznanie się z nią. Cóż ciekawego może znajdować się w takiej książce? Głupi, myślałem, że nic. Ale Katarzyna Enerlich utarła mi nosa i pokazała, że pozycja z tego gatunku wcale nie musi być nudna. Autorce oczywiście jestem niezmiernie wdzięczny, a Was postaram się zachęcić do przeczytania jej literackiego debiutu.

Jak trafnie określiła to Małgorzata Kalicińska, "pachnie ta powieść ziołami, łąkami, potrawami". Nie mogę się nie zgodzić z tą pisarką, gdyż Prowincja pełna marzeń przesiąknięta jest intensywnym zapachem wcześniej wymienionych rzeczy. To wspaniałe uczucie, przenoszenia się w inne miejsce, o innej porze roku, towarzyszyło mi przez całą lekturą. Gdy tylko zamykam oczy, a moje myśli wędrują ku tej pozycji, w mojej głowie natychmiast pojawia się obraz mazurskich łąk kołyszących się na wietrze. Bardzo dziękuję autorce za tę przemiłą podróż.

Kolejnym fascynującym przeżyciem, był sposób, w jaki autorka zatrzymywała dookoła czas. Czytelnik się stopniowo rozluźniał, bo pani Katarzyna opisywała krajobrazy Mrągowskie. Przydatnym materiałem, dzięki któremu o wiele łatwiej przychodziło mi wyobrażenie sobie przedstawionych miejsc, były widokówki zamieszczone przy każdym rozdziale. Ale, wracając do tego zatrzymującego się czasu. Wspaniałe uczucie. Chociaż nie wiadomo jak szybko byśmy czytali tę powieść, stajemy się rozluźnieni, a galopująca rzeczywistość opuszcza nas, byśmy się rozkoszowali chwilami spędzonymi na tytułowej prowincji. Za to uczucie również jestem autorce niezmiernie wdzięczny.

Ludzie z jakimi spotykamy się na stronicach powieści, są przesympatyczni. Przynajmniej niektórzy, bo takowego Artura do postaci mile przeze mnie wspominanych, nie zaliczam. Ale kim jest ta osoba i w jaki sposób mi się naraziła, dowiecie się podczas czytania. Bohaterowie, których darzę sympatią, to naprawdę liczne grono i trochę zajęłoby opisanie ich wszystkich zalet. Te ich uśmiechy, przeżycia, a nawet sposób bycia, sprawiają, że i po mojej twarzy błąka się uśmiech. Nie często spotyka się bohaterów, tak bliskich naszemu sercu.

Doszliśmy do tematu, na którego poruszeniu zależało mi najbardziej. Mowa tu o wątku miłosnym. Lubię, kiedy gdzieś w tle, podczas szybko biegnącej akcji, rozwijają się czyjeś uczucia względem siebie. Nie toleruję jednak, kiedy ta miłość wchodzi na pierwszy plan. Po prostu nudzą mnie takie powieści. A w przypadku Prowincji pełnej marzeń jestem mile zaskoczony, bo nie dość, że wątek miłosny wcale mi nie przeszkadzał, to naprawdę wczułem się w jego przebieg. Z całych sił kibicowałem w rozwijającym się uczuciu, chociaż nie było łatwo i razem z bohaterami przeżywałem trudne momenty.

Warto przeczytać tę powieść. Naprawdę. Niesamowitym przeżyciem dla każdego czytelnika będzie znalezienie się na prowincji, podczas gdy dookoła świat budzi się do życia. Aż zapachniało wiosną, podczas tej pełnej przyjemnej atmosfery, lektury. Musicie uwierzyć mi na słowo i jak najszybciej wybrać się do biblioteki po tę właśnie książkę. Obiecuję, że się rozluźnicie, przeżyjecie niesamowite chwile i spędzicie mile czas. Gorąco polecam!
helena610 plusminus Linia koment
Klimatyczna i "pachnąca", ale główna bohaterka nieco naiwna i chyba nie mogłaby zostać moją przyjaciółką ;)
KsiazkowoLC plusminus Linia koment
Przeczytane:2013-04-25, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,♥♥♥,2013,Mam,
Na wstępie pragnę podziękować autorce, Pani Kasi Enerlich oraz Wydawnictwu MG za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Na tytułową Prowincję przeniosłam się już po raz drugi; tym razem mając dzięki temu okazję zapoznać się z początkowymi losami głównej bohaterki niniejszego cyklu, którą jest Ludmiła, dziennikarka lokalnego tygodnika...

Kobieta jest trzydziestokilkulatką lubiącą swoją pracę dziennikarki oraz zauroczoną swoim rodzinnym miasteczkiem... Praca jednakże sprawia jej coraz mniej przyjemności i satysfakcji gdy redaktorem naczelnym redakcji zostaje apodyktyczny karierowicz i "fałszywiec" Artur...

Jakby tego było mało pewnego dnia na naszą samotną bohaterkę spada jak grom z jasnego nieba ogromna fascynacja przypadkowo poznanym Niemcem o imieniu Martin, który wraz z delegacją przyjechał do Polski nie tylko ze względu na swoją pracę fotoreportera lecz także w poszukiwaniu swoich korzeni...

Niesamowitym splotem wydarzeń między tymi dwojgiem choć znają się bardzo krótko wybucha płomienna i nieokiełznana miłość... (Na skutek pewnych wydarzeń, o których dowiecie się sami sięgając po tę książkę ;) ) zostaje ona jednak wystawiona na ciężką próbę... Wtedy także ujawnia się drzemiące od dłuższego czasu w Piotrze tj. redakcyjnym koledze uczucie do Ludmiły... Kobieta czując się dość mocno zagubiona w sytuacji, w jakiej się znalazła początkowo pozwala Piotrowi się do siebie zbliżyć, lecz czy stworzą trwały związek?? Odpowiedź znajdziecie w powieści... Dowiecie się również kim jest młoda kobieta, która na zawsze zupełnie odmieni życie bohaterki...

Jest to opowieść o miłości, przyjaźni, patriotyzmie lokalnym, o tym że to, co wydaje się końcem tak naprawdę często staje się swego rodzaju nowym początkiem oraz o ogromnej sile marzeń, które mogą odmienić nasze jutro jeśli tylko odważymy się zamarzyć...

Jeśli chcecie wraz z Ludmiłą odkrywać Mazury, koleje losu naszej bohaterki oraz wiele różnych tajemnic zapraszam Was do lektury "Prowincji pełnej marzeń"... Ja osobiście na pewno jeszcze wrócę na tę uroczą "Prowincję..." pełną uczuć, pozytywnych emocji i piękna rodzimego krajobrazu...

Gorąco polecam! :)
iwona-w plusminus Linia koment
Przeczytane:2011-11-07, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,Książki na długi wieczór,Mam,
Książka - hołd dla uroków polskiej prowincji. Autorka umiejętnie splata opis teraźniejszości i przeszłości Mrągowa, kreśli ciekawe wizerunki bohaterów - zwyczajnych ludzi, których spotykają niezwykłe wydarzenia.
kropka27 plusminus Linia koment
Przeczytane:2011-07-11, Ocena: 3, Na półkach: Przeczytałem,
Jak ktoś pokochal "Dom nad rozlewiskiem" pokocha rowniez ta pozycje,gdyz jest napisana w podobnym klimacie. Dobra na urlop pod drzewkiem:)
gaja30 plusminus Linia koment
Ocena: 6, Na półkach: Czytam,
Ociepliło mi się na sercu po tej lekturze, rozpromieniło w duszy... I zatęskniłam za tą mazurską prowincją...
gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
jolantasatko Linia koment
Przeczytane:2016-01-09, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,2016,
Linia koment
Przeczytane:, Ocena: 5, Na półkach: 52 książki w 2015 roku,
kinol Linia koment
Ocena: 5, Na półkach: Chcę przeczytać,
lusiast Linia koment
Przeczytane:2015-01-28, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,2015,52 książki - 2015,Obyczajowe,
Inka Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
ja_rus Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
MonikaP Linia koment
Przeczytane:2014-02-13, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,x przeczytane 2013,
archer81 Linia koment
Przeczytane:2013-05-10, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,czytam regularnie w 2013 roku,Mam,
Linia koment
Przeczytane:, Na półkach:
break
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów