Okładka książki - Jezus z Judenfeldu

Jezus z Judenfeldu

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2012-11-26
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 978-83-7785-129-6
Liczba stron: 256
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a recenzje: Justyna Gul

Ocena: 4.6 (5 głosów)

Groser powraca

 

Jan Grzegorczyk wielokrotnie zrzekał się, że czwartego tomu Przypadków księdza Grosera nie będzie. Dla wielbicieli tego charyzmatycznego księdza była to niepowetowana strata, dlatego też pojawienie się Jezusa z Judenfeldu powitano z należnym zachwytem. Historia, która miała stać się jednym z opowiadań do Dekalogu księdza Grosera, ewaluowała, akcja powieści przeniosła się w Alpy, zachwycając prostotą i poruszając taktownym ujęciem tematu. To triumfalny powrót księdza i –  mam nadzieję – obietnica powstania kolejnych tomów.

 

Przenosimy się do roku 1995, do lat młodości bohatera, choć jego podejście do życia i ludzi świadczy o niezwykłej duchowej mądrości i doświadczeniu. Piętnasta rocznica pierwszej wyprawy rowerowej jest okazją do powtórzenia wyczynu i utwierdzenia się w wysokim mniemaniu co do własnej kondycji. Jest również inny, wyjątkowy powód takiej karkołomnej eskapady – rzymski przyjaciel księdza, Kordian, od lat służący w Kurii Papieskiej, ma zabrać Grosera do Castel Gandolfo na spotkanie z Janem Pawłem II. Droga wiodąca przez Alpy wypełnia jego serce wdzięcznością, bohater syci swoje oczy widokami, ale i na jego drodze nie brakuje przeszkód.

 

Kontuzja sprawia, że Groser trafia do szpitala w miasteczku Judenfeld i wydaje się, że to już koniec jego podróży, zaś szansa zobaczenia zasiadającego na tronie stolicy Piotrowej papieża maleje do zera. Czy można mieć większego pecha? Okazuje się jednak, że wypadek, choć bolesny i prawdopodobnie niweczący wszystkie plany, staje się okazją do zawarcia nowych znajomości i wysłuchania poruszających historii. Co więcej, w trakcie pobytu w miasteczku Groser ma okazję poznać Jezusa! Jezusa z Judenfeldu…

 

Zmęczony pobytem w szpitalu ksiądz szuka nowego lokum, a skoro już ma się gdzieś zadomowić na czas rekonwalescencji, to czemu by nie na plebanii? Tym sposobem Groser poznaje niezwykłe małżeństwo Konopiuków – Mateusza, protestanckiego księdza oraz jego wspaniałą żonę, Agnieszkę. Niezwykła jest również historia ich związku, mężczyzna pochodzi bowiem z Polski, gdzie ukończył seminarium duchowne, a nawet próbował być wzorowym księdzem katolickim. Pobyt w Sokolnikach i zderzenie z brutalną rzeczywistością oraz rozczarowanie kapłaństwem w polskim wydaniu sprawiły, że podjął decyzję o wyjeździe. Wraz z nim na emigrację zdecydowała się też młoda nauczycielka z miejscowej szkoły – Agnieszka. Wspólne życie w Austrii nie było usłane różami, ale za to pełne wiary w drugiego człowieka i poczucia misji.

 

Spotkanie dwóch księży staje się bodźcem do długich dysput zarówno na tematy religijne (chociażby spór ideologiczny dotyczący krzyża), jak i społeczne. Poznajemy niezwykłą opowieść o burzliwej przeszłości miasteczka (Juedn-feld, czyli „żydowskie pole”) oraz historie jego mieszkańców, szczególnie pewnego esesmana, super-Aryjczyka, Jezusa z Judenfeldu. Jezusa, bowiem nazista Josef Gall pozował w 1936 roku do fresku z Jezusem właśnie. Zobacz, Jezus atleta, na krzyżu, ale nie ma żadnej rany. Ręce to właściciele nie wiadomo, czy są przybite do krzyża, czy robią „Heil Hitler” – tak opisuje Mateusz fresk, zdobiący niegdyś ścianę kościoła. W tle Jezusa, który gładzi grzechy świata, znajduje się płonąca synagoga i spadająca, roztrzaskana gwiazda Dawida. Niezwykle wymowny to obraz.

 

Powieść pełna jest historycznych wątków. Spowiedź esesmana, próba jego rehabilitacji, niezwykła opowieść Izaaka Rottenbaum vel Joachimna Schrebera czy postać Manfreda Untertana, kuratora i syna zmarłego już nazistowskiego księdza Rudolfa, poświęcającego kolejne dzieci Hitlerowi i na jego cześć sadzącego brzozy – wszystko to porusza i skłania do refleksji, rozliczenia się z przeszłością. Groser słucha, dyskutuje, ale też stara się unikać oceny. Dobro nieustannie stacza na kartach książki walkę ze złem, a przeszłość - z teraźniejszością.

 

U Grzegorczyka znajdziemy sporo dylematów moralnych, pojawia się kwestia wybaczenia i filozoficzne rozważania. Czy nazista to zawsze potwór? Czy "inny" znaczy "gorszy"? Są też sprawy przyziemne (co nie znaczy, że mniej ważne), jak małżeństwo księży protestanckich i proza życia u boku drugiej osoby oraz kwestia rozwodu, przedstawiona przez pryzmat kłopotów przyjaciela Konopiuków.

 

Jezus z Judenfeldu. Alpejski przypadek księdza Grosera to kolejna już wspaniała i wciągająca książka autorstwa Grzegorczyka. Plastyczny język, giętkość pióra, swoboda, z jaką autor tworzy sprawiają, że to jedna z tych powieści, które czytamy, nie bacząc na upływ czasu. Jednocześnie Grzegorczyk unika banałów, płytkości, każde zdanie i każda postać ma swój głębszy sens i wznosi coś do historii. Każda postać wnosi tu swoją opowieść i samą siebie, dzięki czemu książka żyje życiem swoich bohaterów i przesycona jest wiarą - niezależnie od tego, jak postrzegany jest Bóg. Niecodziennie możemy obcować z takimi tekstami, niecodziennie też możemy wędrować ramię w ramię z Groserem, nie tracąc z oczu celu, ale dostrzegając też ludzi.

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - justa21
justa21
Przeczytane:2013-07-15, Ocena: 5, Przeczytałem,

Groser powraca

 

Jan Grzegorczyk wielokrotnie zrzekał się, że czwartego tomu Przypadków księdza Grosera nie będzie. Dla wielbicieli tego charyzmatycznego księdza była to niepowetowana strata, dlatego też pojawienie się Jezusa z Judenfeldu powitano z należnym zachwytem. Historia, która miała stać się jednym z opowiadań do Dekalogu księdza Grosera, ewaluowała, akcja powieści przeniosła się w Alpy, zachwycając prostotą i poruszając taktownym ujęciem tematu. To triumfalny powrót księdza i –  mam nadzieję – obietnica powstania kolejnych tomów.

 

Przenosimy się do roku 1995, do lat młodości bohatera, choć jego podejście do życia i ludzi świadczy o niezwykłej duchowej mądrości i doświadczeniu. Piętnasta rocznica pierwszej wyprawy rowerowej jest okazją do powtórzenia wyczynu i utwierdzenia się w wysokim mniemaniu co do własnej kondycji. Jest również inny, wyjątkowy powód takiej karkołomnej eskapady – rzymski przyjaciel księdza, Kordian, od lat służący w Kurii Papieskiej, ma zabrać Grosera do Castel Gandolfo na spotkanie z Janem Pawłem II. Droga wiodąca przez Alpy wypełnia jego serce wdzięcznością, bohater syci swoje oczy widokami, ale i na jego drodze nie brakuje przeszkód.

 

Kontuzja sprawia, że Groser trafia do szpitala w miasteczku Judenfeld i wydaje się, że to już koniec jego podróży, zaś szansa zobaczenia zasiadającego na tronie stolicy Piotrowej papieża maleje do zera. Czy można mieć większego pecha? Okazuje się jednak, że wypadek, choć bolesny i prawdopodobnie niweczący wszystkie plany, staje się okazją do zawarcia nowych znajomości i wysłuchania poruszających historii. Co więcej, w trakcie pobytu w miasteczku Groser ma okazję poznać Jezusa! Jezusa z Judenfeldu…

 

Zmęczony pobytem w szpitalu ksiądz szuka nowego lokum, a skoro już ma się gdzieś zadomowić na czas rekonwalescencji, to czemu by nie na plebanii? Tym sposobem Groser poznaje niezwykłe małżeństwo Konopiuków – Mateusza, protestanckiego księdza oraz jego wspaniałą żonę, Agnieszkę. Niezwykła jest również historia ich związku, mężczyzna pochodzi bowiem z Polski, gdzie ukończył seminarium duchowne, a nawet próbował być wzorowym księdzem katolickim. Pobyt w Sokolnikach i zderzenie z brutalną rzeczywistością oraz rozczarowanie kapłaństwem w polskim wydaniu sprawiły, że podjął decyzję o wyjeździe. Wraz z nim na emigrację zdecydowała się też młoda nauczycielka z miejscowej szkoły – Agnieszka. Wspólne życie w Austrii nie było usłane różami, ale za to pełne wiary w drugiego człowieka i poczucia misji.

 

Spotkanie dwóch księży staje się bodźcem do długich dysput zarówno na tematy religijne (chociażby spór ideologiczny dotyczący krzyża), jak i społeczne. Poznajemy niezwykłą opowieść o burzliwej przeszłości miasteczka (Juedn-feld, czyli „żydowskie pole”) oraz historie jego mieszkańców, szczególnie pewnego esesmana, super-Aryjczyka, Jezusa z Judenfeldu. Jezusa, bowiem nazista Josef Gall pozował w 1936 roku do fresku z Jezusem właśnie. Zobacz, Jezus atleta, na krzyżu, ale nie ma żadnej rany. Ręce to właściciele nie wiadomo, czy są przybite do krzyża, czy robią „Heil Hitler” – tak opisuje Mateusz fresk, zdobiący niegdyś ścianę kościoła. W tle Jezusa, który gładzi grzechy świata, znajduje się płonąca synagoga i spadająca, roztrzaskana gwiazda Dawida. Niezwykle wymowny to obraz.

 

Powieść pełna jest historycznych wątków. Spowiedź esesmana, próba jego rehabilitacji, niezwykła opowieść Izaaka Rottenbaum vel Joachimna Schrebera czy postać Manfreda Untertana, kuratora i syna zmarłego już nazistowskiego księdza Rudolfa, poświęcającego kolejne dzieci Hitlerowi i na jego cześć sadzącego brzozy – wszystko to porusza i skłania do refleksji, rozliczenia się z przeszłością. Groser słucha, dyskutuje, ale też stara się unikać oceny. Dobro nieustannie stacza na kartach książki walkę ze złem, a przeszłość - z teraźniejszością.

 

U Grzegorczyka znajdziemy sporo dylematów moralnych, pojawia się kwestia wybaczenia i filozoficzne rozważania. Czy nazista to zawsze potwór? Czy "inny" znaczy "gorszy"? Są też sprawy przyziemne (co nie znaczy, że mniej ważne), jak małżeństwo księży protestanckich i proza życia u boku drugiej osoby oraz kwestia rozwodu, przedstawiona przez pryzmat kłopotów przyjaciela Konopiuków.

 

Jezus z Judenfeldu. Alpejski przypadek księdza Grosera to kolejna już wspaniała i wciągająca książka autorstwa Grzegorczyka. Plastyczny język, giętkość pióra, swoboda, z jaką autor tworzy sprawiają, że to jedna z tych powieści, które czytamy, nie bacząc na upływ czasu. Jednocześnie Grzegorczyk unika banałów, płytkości, każde zdanie i każda postać ma swój głębszy sens i wznosi coś do historii. Każda postać wnosi tu swoją opowieść i samą siebie, dzięki czemu książka żyje życiem swoich bohaterów i przesycona jest wiarą - niezależnie od tego, jak postrzegany jest Bóg. Niecodziennie możemy obcować z takimi tekstami, niecodziennie też możemy wędrować ramię w ramię z Groserem, nie tracąc z oczu celu, ale dostrzegając też ludzi.

Link do recenzji
Avatar użytkownika - zuzankawes
zuzankawes
Przeczytane:2013-03-03, Ocena: 5, Przeczytałem, czytam regularnie w 2013 roku,

Kroniki wstydliwych dziejów

 

Kiedy Jan Grzegorczyk zakończył trylogię o księdzu Groserze (Adieu, Trufle i Cudze pole), nikt, nawet sam autor, nie spodziewał się, że jego bohater powróci. Na szczęście życie, także to literackie, potrafi bardzo zaskoczyć, dzięki czemu ksiądz Groser powrócił. I to w wielkim stylu.

 

Urok, prostolinijność i szczerość. To słowa, którymi w skrócie określić można Jezusa z Judenfeldu. Ta książka to spotkanie z człowiekiem, pochylenie się nad jego troskami i radościami, bez smutku, lecz z refleksją, bez wesołkowatości, ale z optymizmem. Raz jest to spojrzenie gorzkie, prześmiewcze i ironiczne, raz - niewinne i sympatyczne. To opowieść zapadająca w pamięć, bo traktuje o tym, co nas łączy, ale i dzieli.

 

Zapraszam do odkrycia tajemnicy Jezusa z Judenfeldu. Jezusa, który zamienił swe żydowskie korzenie na krew aryjską! Brednie? Nie. Przekonajcie się sami, podążając za Groserem, który w podróży do Watykanu uległ nieszczęśliwemu wypadkowi. Wraz z kontuzją nogi w gruzach legły jego plany dotarcia do papieża, a watykański przepych zamienić musiał na skromne ewangelickie progi. W ten sposób trafił pod dach Mateusza, byłego księdza katolickiego i jego żony Agnieszki. To u nich i dzięki nim uda mu się dostrzec wiele rzeczy, które do tej pory nie stanowiły dla niego tematów godnych uwagi, albo które od siebie odpychał, by uspokoić własne sumienie. Odkryje też, że przeszłość może wywierać wpływ i determinować ludzkie życie, choćby nawet była to przeszłość odległa i nie dotycząca nas samych, lecz danej społeczności.

 

Warto sięgnąć po Jezusa z Judenfeldu, niezależnie od religii, wyznania czy światopoglądu. To wspaniała historia o próbie rozrachunku z przeszłością i jej upiorami, to wstydliwa prawda o nas samych, o naszym pochodzeniu, wadach i kompleksach.

 

To, co przydarzyło się w Judenfeldzie w przeszłości, jak i to, co dzieje się tam współcześnie, mogło i może przydarzyć się właściwie wszędzie. Nie ma tu znaczenia długość ani szerokość geograficzna, bo najważniejsze są toczące się sprawy. Nazizm, niechlubna przeszłość, antysemityzm - to tylko namiastka tego, co znaleźć można w książce Jana Grzegorczyka. Ale będą i inne, trudne do "przełknięcia" kąski: wojna o rząd dusz pomiędzy kościołami katolickim i protestanckim, pierwszeństwo do „zbawiania” świata, wzajemna niechęć i nienawiść czy kompleksy wynikające z uwarunkowań społecznych, ekonomicznych, historycznych...

 

Jezus z Judenfeldu przyciąga uwagę i podbija serca dzięki nostalgicznym chwilom czy zabawnym scenom. Jedne wywołują drżenie serca, inne - ciepły uśmiech, kolejne - kawalkady śmiechu (jak na przykład taniec Karin). Pewnie u wielu czytelników lektura ta spowoduje zrobienie rachunku sumienia i przewartościowanie niektórych spraw. Bo choć akcja nie porywa, to skłania do myślenia. Dlatego warto sięgnąć po tę niezwykłą powieść, która sprawia, że patrzy się na rzeczywistość z innej niż dotychczas perspektywy. Z perspektywy drugiego człowieka, który ma prawo do życia po swojemu. I do popełniania błędów, z których kiedyś zostanie rozliczony.

Link do recenzji
Przyjemnie było spędzić znowu kilka chwil z księdzem Groserem, jednocześnie jednak nie było to spotkanie tak ekscytujące jak przy czytaniu trylogii "przypadków". Sceneria alpejska zachęca do zachwytu nad drobnymi pozytywami, a w tle historii pojawia się ważne dla Judenfeldu i jego mieszkańców dzieło ze specyficzną postacią Jezusa....
Link do opinii
Avatar użytkownika - czaroska
czaroska
Przeczytane:2016-10-23, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam,
Już dawno przeczytałam!
Link do opinii
Inne książki autora
Top 5 książek
Złodziejka książek
Markus Zusak
Okładka książki - Złodziejka książek
Ostatnia królowa
Gortner C.W.
Okładka książki - Ostatnia królowa
Dziewczyny z Syberii
Anna Herbich
Okładka książki - Dziewczyny z Syberii
Reklamy