Okładka książki - Broadchurch. Na podstawie serialu autorstwa Chrisa Chibnalla

Broadchurch. Na podstawie serialu autorstwa Chrisa Chibnalla

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2015-06-18
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788308055885
Liczba stron: 428
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a recenzje: speedi

Ocena: 4.67 (9 głosów)

Kto zabił Danny’ego Latimera?  Pierwsze akapity książki są jak pierwsze spotkanie z jakąś osobą. Jak doświadczenie pierwszego wrażenia, kiedy posługujemy się bardziej intuicją niż wiedzą i racjonalnym myśleniem. Pierwsze akapity rzutują na podejście do całej książki. Czasami powodują, że nie chcemy, nie mamy ochoty zanurzyć się w lekturę. Czasami mamią złudzeniami, które rozwiewa wiatr kolejno czytanych stron. Czasami nie robią dobrego wrażenia, ale i nie zniechęcają, pozostawiając nas w niepewności. Bywa, że są obietnicą dobrze spędzonego czasu, która się po prostu spełnia. I wtedy jest najlepiej. A jak jest z powieścią Broadchurch? Pierwsze strony, z ich klimatem, swoistą poetyckością opisów są mocno wciągające. Narracja - nietypowo - prowadzona jest w czasie teraźniejszym. Tak, jakbyśmy stali tuż obok, przyglądali się postaciom i jakimś sposobem poznawali nie tylko ich zachowanie, ale również myśli i emocje. Czy taki zabieg sprawdzi się tym razem?Na plaży małego nadmorskiego miasteczka Broadchurch zostają znalezione zwłoki chłopca. Okazuje się, że jest to jedenastoletni Danny Latimer. Pozornie wygląda to na tragiczny wypadek, ewentualnie - samobójstwo. Tak można by pomyśleć, patrząc na pobliski klif. Sekcja zwłok mówi jednak co innego: śmierć przez uduszenie, brak śladów seksualnego wykorzystania. Do akcji wkraczają organy ścigania. Sprawą kieruje komisarz Alec Hardy, nowa postać w miejscowej policji. Pomagać ma mu sierżant Ellie Miller, ale współpraca od początku nie jest łatwa. Po pierwsze: Alec zajął stanowisko obiecane Miller przez nadinspektor Jenkins, szefową Ellie. Wróciła ona z wakacji, pełna radości i nadziei, które zniknęły w jednej chwili, kiedy poznała decyzję przełożonej. Po drugie: Hardy nie jest łatwy w kontaktach. Ma wyjątkowo trudny charakter, jest opryskliwy, oschły, ironiczny, zamknięty w sobie. Jest też człowiekiem z zewnątrz, nie mającym względu na miejscowe układy i przyjaźnie. Po trzecie: w rozwiązywaniu zagadki śmierci Danny’ego Alec nie kieruje się wyraźnymi emocjami. Wydaje się, że dla niego to tylko kolejna sprawa do rozwiązania. Dla Ellie to cząstka jej własnego życia. Danny był przyjacielem Toma, jej syna, ona zaś i jej mąż Joe od lat przyjaźnią się z rodziną Latimerów. Wydaje się nawet, że Ellie być może nie powinna z tego powodu w ogóle zajmować się tą sprawą. Po czwarte: szybko okazuje się, że Alec ma pewien szczególny epizod w swojej pracy zawodowej, który może negatywnie rzutować na ocenę jego osoby i kompetencji.Mała, spokojna, turystyczna miejscowość. Mieszkańcy znający się nawzajem. Nie tyle może specjalnie zżyci ze sobą, co uwikłani w różnorakie wzajemne relacje. Śledztwo nie jest łatwe. Nie wszyscy mówią prawdę, co wychodzi na jaw dopiero dzięki kolejnym dowodom i zbiegom okoliczności. Wielu ma tajemnice, które z różnych powodów, czasami obiektywnie błahych, woleliby zachować dla siebie. Policja szuka trochę po omacku, nie mogąc znaleźć wyraźnego punktu zaczepienia. W małej społeczności zaczyna narastać naturalny lęk, zwłaszcza wśród rodziców mniejszych dzieci. W to, jak zwykle, włączają się wścibskie, wszędobylskie, szukające taniej sensacji media. Czas płynie, co nie działa na korzyść policji i rodziny. Atmosfera się zagęszcza, a spokojni ludzie zaczynają na własną rękę typować podejrzanych i próbować wymierzyć sprawiedliwość.Od początku zwraca uwagę forma narracji zastosowana w powieści. Przypomina ona produkcję filmową, co skądinąd jest naturalne, jako że fabułę powieści oparto o treść telewizyjnego serialu. Opisy są jak ujęcia filmowe, jak sceny widziane okiem dynamicznie prowadzonej kamery. Dodatkowo wzmacniane są one introspekcjami poszczególnych postaci. Natłokiem kotłujących się w ich głowach myśli i targających nimi emocji. Oczywiście nie wszystkich, bo wtedy wiedzielibyśmy kto co zrobił i dlaczego. Świetnie oddana jest atmosfera towarzysząca zbrodni zabójstwa dziecka. Zagubienie ludzi, zwłaszcza najbliższych, stopniowo narastająca podejrzliwość i poczucie zagrożenia, wzajemne obwinianie się bliskich ofiary. Erin Kelly, autorka Broadchurch, pokazuje gonitwę myśli i towarzyszących im sprzecznych emocji kilku postaci. Pokazuje, jak tragedia zmienia wszystko, nie tylko ludzi w nią wciągniętych, ale całą społeczność, w której zbrodnia miała miejsce. Jak wpływa na wzajemne relacje, erozję zaufania i poczucia bezpieczeństwa. Jak nieopatrznie rzucone słowo, nie poparte niczym konkretnym oskarżenie, pozornie słuszne spostrzeżenie może powodować lawinę zdarzeń wymykających się spod jakiejkolwiek kontroli.Ukazanie w książce atmosfery wydarzeń i postaw ludzi wobec tragedii robi wrażenie. Tak jak galeria ludzkich typów przewijająca się przed naszymi oczami. Tu nie ma postaci płaskich, wyciętych z gazetowego papieru. Ludzie są prawdziwi, zmienni, nie do końca panujący nad własnymi emocjami. Żyjący w swoich własnych mikroświatach. Kierujący się złożonymi motywacjami, względami, które trudno zrozumieć komuś pozbawionemu całościowej wiedzy. Jak w przypadku prozy Agathy Christie: rozwiązywanie zagadki kryminalnej powoduje ujawnienie mniejszych i większych ludzkich tajemnic. Czyjejś niejasnej przeszłości, błędów młodości, zdrady, mętnych interesów. Wielu świadków nie mówi całej prawdy nie dlatego, że są winnymi, ale by chronić siebie i własne, nie przynoszące im chwały bądź w jakiś sposób bolesne "grzeszki". Policja zagląda w cudze życie, ingeruje w prywatność. Media wyciągają na wierzch „brudy”, które mają zwiększyć zainteresowanie sprawą, oglądalność, poczytność artykułów. Niewielu ostrożnie stawia kroki i zarzuty, większość feruje szybkie wyroki. Ciekawym zabiegiem Erin Kelly jest podrzucanie czytelnikowi co pewien czas nowych faktów, które zmieniają spojrzenie na sprawę. Lista osób podejrzanych jest długa - od bliskich po przyjaciół, znajomych, sąsiadów. Obserwujemy, jak atmosfera niepokoju i podejrzliwości skutecznie zatruwa życie społeczności.To jeden z najlepszych kryminałów, jakie ostatnio czytałem. Odpowiednio dojrzały, złożony, chwilami przygnębiający. Dynamiczny, pozbawiony niepotrzebnych płytkich analiz psychologiczno-socjologicznych. Ciekawie napisany, z niezłymi zwrotami akcji i niebanalnymi postaciami. Może trochę przerysowany w ukazywaniu społeczeństwa, zwłaszcza jego mniejszych grup jako zbiorowiska cwaniaków, kłamców i manipulatorów, ale jest to jakiś wymóg naszych czasów. Potwierdzają to chociażby wypowiedzi twórców znanego serialu Morderstwa z Midsomer, których liczni widzowie namawiali do zwiększania w każdym odcinku ilości krwawych przestępstw, perwersji, seksu, uważając je za miernik dobrego kryminału. Do ukazywania niewielkich społeczności jako siedliska zbrodni i nieopanowanych namiętności kryjących się pod pozorem małomiasteczkowej nudy. W takim ujęciu mało kto okazuje się całkiem niewinnym, dobrym, uczciwym, godnym zaufania.W odpowiednich okolicznościach każdy jest zdolny do morderstwa.

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - speedi
speedi
Przeczytane:2015-06-11, Przeczytałem,

Kto zabił Danny’ego Latimera?  

Pierwsze akapity książki są jak pierwsze spotkanie z jakąś osobą. Jak doświadczenie pierwszego wrażenia, kiedy posługujemy się bardziej intuicją niż wiedzą i racjonalnym myśleniem. Pierwsze akapity rzutują na podejście do całej książki. Czasami powodują, że nie chcemy, nie mamy ochoty zanurzyć się w lekturę. Czasami mamią złudzeniami, które rozwiewa wiatr kolejno czytanych stron. Czasami nie robią dobrego wrażenia, ale i nie zniechęcają, pozostawiając nas w niepewności. Bywa, że są obietnicą dobrze spędzonego czasu, która się po prostu spełnia. I wtedy jest najlepiej. A jak jest z powieścią Broadchurch?
 
Pierwsze strony, z ich klimatem, swoistą poetyckością opisów są mocno wciągające. Narracja - nietypowo - prowadzona jest w czasie teraźniejszym. Tak, jakbyśmy stali tuż obok, przyglądali się postaciom i jakimś sposobem poznawali nie tylko ich zachowanie, ale również myśli i emocje. Czy taki zabieg sprawdzi się tym razem?

Na plaży małego nadmorskiego miasteczka Broadchurch zostają znalezione zwłoki chłopca. Okazuje się, że jest to jedenastoletni Danny Latimer. Pozornie wygląda to na tragiczny wypadek, ewentualnie - samobójstwo. Tak można by pomyśleć, patrząc na pobliski klif. Sekcja zwłok mówi jednak co innego: śmierć przez uduszenie, brak śladów seksualnego wykorzystania. Do akcji wkraczają organy ścigania. Sprawą kieruje komisarz Alec Hardy, nowa postać w miejscowej policji. Pomagać ma mu sierżant Ellie Miller, ale współpraca od początku nie jest łatwa. Po pierwsze: Alec zajął stanowisko obiecane Miller przez nadinspektor Jenkins, szefową Ellie. Wróciła ona z wakacji, pełna radości i nadziei, które zniknęły w jednej chwili, kiedy poznała decyzję przełożonej. Po drugie: Hardy nie jest łatwy w kontaktach. Ma wyjątkowo trudny charakter, jest opryskliwy, oschły, ironiczny, zamknięty w sobie. Jest też człowiekiem z zewnątrz, nie mającym względu na miejscowe układy i przyjaźnie. Po trzecie: w rozwiązywaniu zagadki śmierci Danny’ego Alec nie kieruje się wyraźnymi emocjami. Wydaje się, że dla niego to tylko kolejna sprawa do rozwiązania. Dla Ellie to cząstka jej własnego życia. Danny był przyjacielem Toma, jej syna, ona zaś i jej mąż Joe od lat przyjaźnią się z rodziną Latimerów. Wydaje się nawet, że Ellie być może nie powinna z tego powodu w ogóle zajmować się tą sprawą. Po czwarte: szybko okazuje się, że Alec ma pewien szczególny epizod w swojej pracy zawodowej, który może negatywnie rzutować na ocenę jego osoby i kompetencji.

Mała, spokojna, turystyczna miejscowość. Mieszkańcy znający się nawzajem. Nie tyle może specjalnie zżyci ze sobą, co uwikłani w różnorakie wzajemne relacje. Śledztwo nie jest łatwe. Nie wszyscy mówią prawdę, co wychodzi na jaw dopiero dzięki kolejnym dowodom i zbiegom okoliczności. Wielu ma tajemnice, które z różnych powodów, czasami obiektywnie błahych, woleliby zachować dla siebie. Policja szuka trochę po omacku, nie mogąc znaleźć wyraźnego punktu zaczepienia. W małej społeczności zaczyna narastać naturalny lęk, zwłaszcza wśród rodziców mniejszych dzieci. W to, jak zwykle, włączają się wścibskie, wszędobylskie, szukające taniej sensacji media. Czas płynie, co nie działa na korzyść policji i rodziny. Atmosfera się zagęszcza, a spokojni ludzie zaczynają na własną rękę typować podejrzanych i próbować wymierzyć sprawiedliwość.

Od początku zwraca uwagę forma narracji zastosowana w powieści. Przypomina ona produkcję filmową, co skądinąd jest naturalne, jako że fabułę powieści oparto o treść telewizyjnego serialu. Opisy są jak ujęcia filmowe, jak sceny widziane okiem dynamicznie prowadzonej kamery. Dodatkowo wzmacniane są one introspekcjami poszczególnych postaci. Natłokiem kotłujących się w ich głowach myśli i targających nimi emocji. Oczywiście nie wszystkich, bo wtedy wiedzielibyśmy kto co zrobił i dlaczego. Świetnie oddana jest atmosfera towarzysząca zbrodni zabójstwa dziecka. Zagubienie ludzi, zwłaszcza najbliższych, stopniowo narastająca podejrzliwość i poczucie zagrożenia, wzajemne obwinianie się bliskich ofiary. Erin Kelly, autorka Broadchurch, pokazuje gonitwę myśli i towarzyszących im sprzecznych emocji kilku postaci. Pokazuje, jak tragedia zmienia wszystko, nie tylko ludzi w nią wciągniętych, ale całą społeczność, w której zbrodnia miała miejsce. Jak wpływa na wzajemne relacje, erozję zaufania i poczucia bezpieczeństwa. Jak nieopatrznie rzucone słowo, nie poparte niczym konkretnym oskarżenie, pozornie słuszne spostrzeżenie może powodować lawinę zdarzeń wymykających się spod jakiejkolwiek kontroli.

Ukazanie w książce atmosfery wydarzeń i postaw ludzi wobec tragedii robi wrażenie. Tak jak galeria ludzkich typów przewijająca się przed naszymi oczami. Tu nie ma postaci płaskich, wyciętych z gazetowego papieru. Ludzie są prawdziwi, zmienni, nie do końca panujący nad własnymi emocjami. Żyjący w swoich własnych mikroświatach. Kierujący się złożonymi motywacjami, względami, które trudno zrozumieć komuś pozbawionemu całościowej wiedzy. Jak w przypadku prozy Agathy Christie: rozwiązywanie zagadki kryminalnej powoduje ujawnienie mniejszych i większych ludzkich tajemnic. Czyjejś niejasnej przeszłości, błędów młodości, zdrady, mętnych interesów. Wielu świadków nie mówi całej prawdy nie dlatego, że są winnymi, ale by chronić siebie i własne, nie przynoszące im chwały bądź w jakiś sposób bolesne "grzeszki".

Policja zagląda w cudze życie, ingeruje w prywatność. Media wyciągają na wierzch „brudy”, które mają zwiększyć zainteresowanie sprawą, oglądalność, poczytność artykułów. Niewielu ostrożnie stawia kroki i zarzuty, większość feruje szybkie wyroki. Ciekawym zabiegiem Erin Kelly jest podrzucanie czytelnikowi co pewien czas nowych faktów, które zmieniają spojrzenie na sprawę. Lista osób podejrzanych jest długa - od bliskich po przyjaciół, znajomych, sąsiadów. Obserwujemy, jak atmosfera niepokoju i podejrzliwości skutecznie zatruwa życie społeczności.

To jeden z najlepszych kryminałów, jakie ostatnio czytałem. Odpowiednio dojrzały, złożony, chwilami przygnębiający. Dynamiczny, pozbawiony niepotrzebnych płytkich analiz psychologiczno-socjologicznych. Ciekawie napisany, z niezłymi zwrotami akcji i niebanalnymi postaciami. Może trochę przerysowany w ukazywaniu społeczeństwa, zwłaszcza jego mniejszych grup jako zbiorowiska cwaniaków, kłamców i manipulatorów, ale jest to jakiś wymóg naszych czasów. Potwierdzają to chociażby wypowiedzi twórców znanego serialu Morderstwa z Midsomer, których liczni widzowie namawiali do zwiększania w każdym odcinku ilości krwawych przestępstw, perwersji, seksu, uważając je za miernik dobrego kryminału. Do ukazywania niewielkich społeczności jako siedliska zbrodni i nieopanowanych namiętności kryjących się pod pozorem małomiasteczkowej nudy. W takim ujęciu mało kto okazuje się całkiem niewinnym, dobrym, uczciwym, godnym zaufania.

W odpowiednich okolicznościach każdy jest zdolny do morderstwa.

Link do recenzji
Avatar użytkownika - Azzmon
Azzmon
Przeczytane:2016-01-15, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książek 2016, Przeczytane,
Bardzo dobry kryminał. I choć jest on n podstawie serialu (a nie odwrotnie) czyta się go bardzo dobrze. Zaczyna się jak w wielu tego typu książkach. Morderstwo chłopca, mała społeczność. Sami podejrzani. Może nim być każdy. Sprzedawca w kiosku z prasą, z mroczną przeszłością, opiekunka domku letniskowego, sąsiedzi, a nawet najbliższa rodzina. Wątek rozrasta się do ogromnych rozmiarów, po to by w końcu ująć mordercę. Polecam.
Link do opinii
Avatar użytkownika - slpablos
slpablos
Przeczytane:2015-09-30, Ocena: 6, Przeczytałem, 26 książek 2015, Mam,
Kryminał na podstawie serialu - twarze aktorów spoglądają z okładki, niejako narzucając nam wyobrażenie postaci. Czy powieść adaptująca produkcję telewizyjną nie będzie brzmiała jak scenariusz? Specjalnie powstrzymałem się od oglądania, żeby sięgnąć po obszerny tom. Lektura wciągnęła niczym lotny piasek plaży pod klifem. Małe miasteczko, szokująca zbrodnia i dwójka niedoskonałych śledczych w powieści opartej na fabule bijącego rekordy popularności i wyróżnionego Nagrodą BAFTA brytyjskiego serialu. Broadchurch... Nikt tutaj nie zagląda przypadkiem. To senne nadmorskie miasteczko, które budzi się tylko w sezonie letnim, niespodziewanie staje się sceną brutalnego morderstwa. Nad brzegiem morza, nieopodal stromego klifu, znaleziono ciało jedenastoletniego Danny'ego Latimera. Społeczność jest wstrząśnięta i oczekuje szybkiego wykrycia sprawcy. Śledztwo prowadzą miejscowa sierżant Ellie Miller oraz nowo przybyły komisarz Alec Hardy przyjęty na stanowisko, na które miała awansować Ellie. Jednakże nie tylko jej urażona ambicja będzie zgrzytem w dochodzeniu. Obaj śledczy mają zupełnie odmienne podejście do sprawy. Ciepła i uczuciowa Ellie odbiera tę zbrodnię bardzo osobiście: zamordowany chłopiec był synem jej najlepszej przyjaciółki. Związana blisko z miejscową społecznością nie wierzy, by mordercą był ktoś z miasteczka. Szorstki i nieuprzejmy Alec podejrzewa każdego, nawet rodziców Danny'ego, i bez skutku powtarza Ellie, że nikomu nie można ufać. Największą nieufność w miasteczku budzi jednak on sam - owiany złą legendą nieudolnie poprowadzonego śledztwa w sprawie równie wstrząsającej zbrodni w Sandbrook. Małe, turystyczne miasteczko w Wielkiej Brytanii - wymarzone miejsce na gęstą intrygę. Gdy ginie dziecko i każdy jest podejrzany, nieufność szybko zatacza kręgi w niewielkiej społeczności. Mieszkańców nadmorskiej miejscowości poznajemy przez pryzmat przesłuchań, poszukiwań sprawcy, ustalania alibi. Taką optykę uzupełnia specyficzny styl - czy to wynikający z pisania na podstawie serialu, czy zwyczajnie angielski - opisujący wydarzenia w uporczywym czasie teraźniejszym, co nadaje dużą dynamikę fabule. Podskórne napięcie każe nam zwracać uwagę na każdy szczegół, zachowanie, ślad. Mocnym elementem powieści są bohaterowie - para detektywów, połączona w niełatwy sposób okropnym dochodzeniem. Ona - miejscowa, on - Szkot owiany sławą. Trudne początki z czasem przechodzą w docieranie różnic i większą tolerancję zachowań - jest dla mnie bardzo ciekawy duet. Początkowo bowiem instynktownie akceptujemy Ellie, która chciałaby bronić ziomków, zaś Hardy'ego lubić się po prostu nie da, z jego oschłością, dziwactwami, brutalną szczerością i brakiem empatii - i oczywiście ta stara, źle poprowadzona sprawa. W miarę rozwoju fabuły widzimy, że ludzkie uczucia u Ellie są mało profesjonalne, Hardy jest świetnym gliną - a specyficzne zachowania nie są dziwactwami, kryją dużo tragiczniejsze tajemnice. Sekrety i grzeszki odnajdujemy nie tylko u stróżów prawa - dramat matki chłopca widzimy oczami różnych postaci, a trupy skrywane w szafach zaczynają coraz silniej napierać na ich drzwi. Żmudne śledztwo rzuca coraz to nowe podejrzenia, tropy nie zawsze prowadzą w dobrym kierunku, prasa nieomal rywalizuje z policją - a w tak napiętej sytuacji ludzie mogą łatwo przekroczyć granicę. Czytając nie znamy motywu - ciągle go szukamy, próbują domyślić się sprawcy. Jedyne co dostajemy, to kolejne tropy, komplikacje i emocje. Emocje grają pierwsze skrzypce zwłaszcza w przypadku matki Danny'ego, Beth Latimer. Przeżycia kobiety towarzyszą nam niczym wyrzut sumienia przez całą książkę, przechodząc od czarnej rozpaczy, przez desperację, podejrzliwość, aż do strachu o przyszłość. Trudne chwile dodatkowo wzmacniają napięcia wewnątrz udręczonej rodziny, gdzie każdy przeżywa zagadkową śmierć na swój sposób. Nie tylko rodzina przechodzi z trudem przez to trzęsienie ziemi - w niewielkiej społeczności wbrew pozorom nie wiadomo wszystkiego o wszystkich, a podejrzliwy inspektor zwraca uwagę nawet na nietypowego pastora. Fabuła wydaje się bardzo szczera i realistyczna - choćby ze względu na spostrzeżenia, które rzadko pojawiają się czy to w filmach, czy serialach. Takim elementem był dla mnie zbliżający się termin odwołania wezwanych posiłków, wyczerpywani się budżetu operacji i zakłopotanie kierownictwa brakiem postępów śledztwa. Zwyczajowo detektywi czy inspektorzy drążą śledztwo i wpadają na trop nagle, albo też snują błyskotliwą teorię i próbują ją udowodnić, czekając w międzyczasie na przeciągające się w czasie wyniki badań. Tu nie ma takiej dowolności - cierpliwość wyczerpuje się zarówno po stronie zwierzchników (wraz ze wspomnianym budżetem i zasobami ludzkimi), jak i po stronie mieszkańców, coraz bardziej niezadowolonych z opieszałości stróżów prawa i zmęczonych atmosferą podejrzliwości. Postępująca entropia coraz silniej wpływa też na policjantów - Hardy z trudem sobie radzi, zmuszając organizm do działania, Ellie nieco porzuca sentymenty i działa bardziej profesjonalnie, ale nieliczne obiecujące tropy nie dają rozstrzygnięcia. Zatracamy się na tym niewielkim terenie wokół klifu, przeżywamy dramaty mieszkańców, obraz odbija się przez pryzmat wielu ludzi - a gdzieś tam jest potencjalny sprawca. Przejścia w opisach są płynne, naturalne, nie rażą sztucznością czy nadmiernym nagromadzeniem wątków. Musiało to być sporym wyzwaniem dla tłumaczki, ale nie mogłem się do niczego przyczepić - nic dziwnego, skoro była nią, jak zauważyłem pod koniec lektury, Ałtorka "Dożywocia", Marta Kisiel - Małecka. Każdy kryminał ma swoje zakończenie i rozwiązanie zagadki. Tutaj ujęcie osoby, która zamordowała Danny'ego nie jest takim teatralnym, poirotowskim zebraniem wszystkich w pokoju i wyjaśnieniu motywów. Odpowiedź zostawia nas w okrutnej, głuchej próżni, a gdy zaczynamy się koncentrować na pytanie "dlaczego?" - dostajemy dokładny, tragiczny opis. To jednak nie koniec, bo przecież życie toczy się dalej, a ludzie na ta wiadomość reagują w najróżniejszy sposób - i tego też się dowiadujemy, aż do reakcji fizjologicznych włącznie. Czy wyrwa w społeczności jej nie zniszczy? Czy Beth znajdzie ukojenie? Warto się tego dowiedzieć i sięgnąć po klimatyczną powieść pełną napięcia i nieufności.
Link do opinii
Avatar użytkownika - addictedtobooks
addictedtobooks
Przeczytane:2015-09-06, Ocena: 5, Przeczytałem, Egzemplarze recenzenckie, Mam,
Broadchurch jest małym nadmorskim miasteczkiem, w którym nie dzieje się zazwyczaj nic ciekawego. Wszyscy mieszkańcy znają się bardzo dobrze i tworzą jedną wspólnotę, która zawsze pomaga sobie nawzajem. Malownicze morze oraz zapierające dech w piesi klify zwabiają wielu turystów w okresie letnim, a atmosfera panująca w miasteczku jest naprawdę wyjątkowa. Mogłoby się wydawać, że w takim miejscu nie może się stać nic złego. Jednak takie stwierdzenie jest kompletną obłudą, o czym dowiedziała się sierżant Ellie Miller. Nowe odkrycie powoduje, że żaden z mieszkańców już nigdy nie poczuje się bezpiecznie. Pewnego dnia odkryto nad brzegiem morza ciało jedenastoletniego Danny'ego Latimera. Ellie Miller nigdy nie spodziewała się, że w jej rodzinnym miasteczku będzie musiała kiedyś prowadzić śledztwo w sprawie morderstwa. Kobieta zawsze lubiła swoją pracę, mimo iż przez nią rzadko przebywała w domu wraz z mężem oraz swoim jedenastoletnim synem Tomem. Ellie miała właśnie otrzymać awans, dzięki któremu mogłaby dokończyć remont domu. Niestety to czego nie przewidziała kobieta, to arogancki i okryty złą sławą komisarz Alec Hardy. To właśnie on otrzymuje jej stanowisko, ku wielkiej rozpaczy kobiety. Obydwoje znacznie różnią się charakterami oraz metodami pracy, co jest przyczyną ich ciągłych konfliktów. Jednak zarówno Ellie jak i Alec muszą jak najszybciej dojść do porozumienia, ponieważ morderca jest wciąż znajduje się na wolności ... ,,[...] ta sprawa to jego pokuta, a na tym właśnie polega kara. Musi boleć." Kto mógłby chcieć zamordować niewinnego jedenastoletniego chłopca? Jaki mógłby być motyw takiego działania? Ellie łamie sobie głowę nad tą sprawą, a fakt że zamordowany chłopak był najlepszym przyjacielem jej syna Toma wcale nie ułatwia jej sprawy. Jednak to co najbardziej intryguje kobietę, to odkrycie, że mordercą jest prawdopodobnie mieszkaniec Broadchurch. Czy Ellie mija go codziennie na ulicy? A może jest to bardzo bliska osoba? Podejrzeniom nie ma końca, a sprawa nadal nie jest zamknięta. Czy Ellie oraz Alecowi uda się rozwikłać zagadkę tego morderstwa? A jeśli tak, to czy będą w stanie zaakceptować prawdę? ,,W odpowiednich okolicznościach każdy jest zdolny do morderstwa." Przyznam szczerze, że nigdy nie spotkałam się jeszcze z książką, która została napisana na podstawie serialu. Sama go nie oglądałam, więc zupełnie nie wiedziałam, czego spodziewać się po tej pozycji. Bardzo spodobał mi się styl autorki, która bez wątpienia ma dobry warsztat. Sama zagadka jest niezwykle ciekawa i intrygująca, i muszę przyznać, że kompletnie nie spodziewałam się, że cała ta sprawa tak się zakończy. Z kolei bohaterowie stanowią niezwykle intrygującą grupę, która zdecydowanie umila czytanie tej książki. Minusem tej książki jest bardzo słaba relacja pomiędzy głównymi bohaterami. Spodziewałam się, że ten element będzie bardziej dopracowany, a Ellie oraz Alec bardziej zadziorni. Niestety nie wiem, jak zostało to pokazane w serialu, ale być może tam bohaterowie zostali pokazani trochę inaczej. Bardzo podobało mi się zakończenie tej książki, które być może nie wbija w fotel, ale z pewnością jest zaskakujące. Samo śledztwo wywołuje wiele emocji u czytelnika i nie mogłam przestać czytać tej książki, dopóki nie poznam tożsamości mordercy. Podsumowując ,,Broadchurch" okazał się bardzo dobrym kryminałem, chociaż główni bohaterowie mogli zostać trochę bardziej dopracowani. Lekturę tej książki na pewno będę bardzo miło wspominać. Polecam! :))
Link do opinii
Avatar użytkownika - ROptymista
ROptymista
Przeczytane:2015-07-29, Ocena: 4, Przeczytałem,
Zaraz po priorytetowym splataniu intryg, autorka za najmocniejszy filar powieści stawia wykreowanie bohaterów z wyraźnymi portretami psychologicznymi. Oprócz tego, że mieszkańcy tego nadmorskiego miasteczka natychmiast malują się w naszej wyobraźni jako pełnokrwiści ludzie, udaje nam się również wejrzeć głębiej w ich myśli, tym samym zagłębiając się w ciekawe portrety psychologiczne. Szczególną wagę przyłożono do nakreślenia głównego duetu śledczych. Niedoświadczona w sprawach morderstw Ellie przedstawiana jest jako kobieta lekko speszona obecnością Hardy'ego, czuła matka, kochająca żona. Z kolei jej wspólnik jest jej chodzącym przeciwieństwem. Oschły samotnik, nieufny wobec wszystkich mieszkańców, mocno potraktowany przez życie mężczyzna. Jednakże pod tą maską nieczułości kryje się coś więcej, czego czytelnik może doświadczyć pod koniec lektury. Inni bohaterowie również zostali bardzo dobrze wykreowani, jednakże Ellie i Alec to najciekawsze postaci z Broadchurch. Więcej: http://recenzjeoptymisty.blogspot.com/
Link do opinii
Avatar użytkownika - SophieSalvatore
SophieSalvatore
Przeczytane:2015-07-02, Ocena: 3, Przeczytałem, Mam,
Broadchurch ... Nikt tutaj nie zagląda przypadkiem. To senne nadmorskie miasteczko, które budzi się tylko w sezonie letnim, niespodziewanie staje się sceną brutalnego morderstwa. Nad brzegiem morza, nieopodal stromego klifu, znaleziono ciało jedenastoletniego Danny'ego Latimera. Śledztwo prowadzą miejscowa sierżant Ellie Miller oraz komisarz Alec Hardy, który właśnie przybył do Broadchurch. Mają oni zupełnie odmienne podejście do sprawy. (...) Książka Erin Kelly nie zachwyciła mnie w zupełności. Nie będę czepiać się aż tak samej fabuły, ponieważ jak wiadomo jest to książka pisana na podstawie serialu więc w tej materii autorka nie miała pola do popisu. Uwagę mogę zwrócić natomiast na styl pisania, który nie przypadł mi do gustu. (...) Wydaje mi się, że pozytywną stroną w "Broadchurch" był jeden bohater, którego bardzo polubiłam. Mówię tu o komisarzu Hardym. Polubiłam go za jego taki specyficzny sposób bycia, za to, że tak mało o sobie mówił. Alec Hardy po prostu skupiał się na swojej pracy i starał się rozwikłać zagadkę śmierci Danny'ego. (...) Zapraszam na bloga : recenzje-sophie.blogspot.com
Link do opinii
Miałam nadzieję, że odnajdę w tym tytule to ,,coś", tak jak znalazłam w serialu. Jednak nie udało się i strasznie czuję się zawiedziona. ,,Broadchurch" to taka prosta historia, w której dzieje się akcja bez zbędnych udziwnień, bez żadnych rozmyślań i spekulacji. Suche fakty, mówiąc w skrócie. Bo co to za historia, w której praktycznie nic się nie dzieje? A dziać się powinno, w końcu to kryminał - pytania ,,kto zabił?" i ,,dlaczego?" powinny wisieć w powietrzu przez cały czas. Dlatego z pewnością nie jest to dobra pozycja dla tych, którzy widzieli serial - pozbawiona zaskoczeń historia doprowadzi ich do tych samych wniosków. Mimo wszystko jednak nie warto jej od razu skreślać. Czyta się płynnie, szybko, można się wciągnąć. A jeśli zaczynamy naszą przygodę z kryminałem - też można przeczytać. Zdecydowanie polecam ją takim osobom - mało skomplikowana, ciekawa, być może i zaskakująca. Na dobry start z kryminalną lekturą w sam raz.
Link do opinii
Avatar użytkownika - bambi12
bambi12
Przeczytane:2015-06-21, Przeczytałem, Mam,

Brytyjskie, nadmorskie miasteczko Broadchurch. Detektyw Ellie Miller właśnie wróciła z urlopu i dowiedziała się, że niestety nie została awansowana. Posadę na którą liczyła objął Alec Hardy, nie mogący pozbyć się złej sławy w związku z porażką w ostatnio prowadzonym śledztwie. Na dodatek jako nowy w mieścinie ma problemy z odnalezieniem wspólnego języka z tubylcami. A do rozwiązania przydzielono im niełatwą sprawę - morderstwa 11-letniego Danny’ego Latimera...

Trochę dziwnie się czuję gdy muszę się przyznać, że nie oglądam serialu na podstawie którego powstała ta powieść. Nawet o nim nie słyszałam. Szczególnie w obliczu faktu, że zdobył on tak liczną rzeszę fanów. Ciekawi mnie ile osób, które oglądają serial będą chciały przeczytać tę książkę. Może ktoś z nich skusi  się zważywszy na fakt, że w wersji papierowej można dużo dowiedzieć się o motywach postępowania bohaterów i poznać myśli poszczególnych postaci. Może niektórzy sięgną po wersję papierową "Broadchurch" ze względu na autorkę. Czy w ogóle jest sens tworzenia takich powieści?

Obraz zamkniętej małej społeczności, w której prawie każdy coś ukrywa nie jest niczym nowym. Ten element prawie zawsze sprawdza się w momencie tworzenia powieści kryminalnej. Bo przecież właśnie w gronie znanych nam ludzi nie spodziewamy się zabójcy. W omawianej tu książce umiejscowienie akcji zdało egzamin. Nie czułam się zaskoczona również tym, że śmierć okazała się dopiero początkiem dość skomplikowanej historii. Warto wspomnieć tu szczególnie o relacjach międzyludzkich, które urozmaicają lekturę. Cieszy fakt, że nikt tu nie jest święty. Sprawia to, że postaci wydają się autentyczne. Dominuje tu rozpacz i trwoga. Wszyscy zaczynają podejrzewać się nawzajem. Historia rozpoczyna się dość powoli. Jednak nieco później przyspiesza i tworzy się oczekiwane od początku napięcie. I tak już pozostaje do końca. Dodatkowo kolejne strony odsłaniają coraz nowe dowody w sprawie. Czegóż chcieć więcej?

Dzięki ukazanej tu współpracy dwojga detektywów o jakże różnej osobowości mogłam ujrzeć realia dotyczące toczącego się tu śledztwa z odmiennych punktów widzenia. Mężczyzny, który nie jest w żaden sposób powiązany uczuciowo ze sprawą i kobiety, która mocno zaangażowała się w nią emocjonalnie. To spowodowało, że każde z nich inaczej analizowało fakty i wysnuwało wnioski. Także ich kręgi podejrzanych wyglądały całkowicie inaczej. Nic dziwnego. Gdy zna się każdego mieszkańca, co więcej z niektórymi z nich łączą nas bliższe kontakty to trudno nie popełnić pewnych błędów związanych z nieprofesjonalnymi zachowaniami. Na szczęście trzeźwy osąd kogoś z zewnątrz okazał się tu wybawieniem.

Całość sprawia wrażenie udanej próby pisarskiej, jednak nie mogłam w nią zagłębić na dłużej. Coś mi ciągle przeszkadzało. Niby książka napisana jest czytelnie, rozdziały są krótkie i nieprzeładowane faktami, mało jest także opisów w stylu Elizy Orzeszkowej. Mimo to autorka nie potrafiła utrzymać mojej uwagi. Niekiedy lektura wydawała mi się wręcz sensacyjna, w innych momentach jakby posklejana z przypadkowo dobranych elementów. Zdarzają się tu także dialogi naszpikowane zbyt wieloma, zbitymi w jednym miejscu informacjami. Jak wiadomo - co za dużo to nie zdrowo. Zdziwiło mnie również to, że historia została napisana w czasie teraźniejszym, skoro już się wydarzyła. Dość niecodziennie to brzmi. Kończąc nie mogę nie wspomnieć jeszcze o jednym. Pomysł z mapą na początku może byłby dobry, gdyby nie fakt, że informacje pojawiające się podczas lektury tej książki nijak nie pokrywają się z tym co na niej widziałam. To było bardzo irytujące. Czy polecam? Hmm. Sami zadecydujcie czy macie ochotę poznać tę historię...

Link do opinii
Wyobraźcie sobie spokojne, ciche miasteczko na wybrzeżu... Tutaj wszyscy się znają, witają się radosnym "dzień dobry", spędzają wspólnie czas, patrząc jak dzieci radośnie szaleją na kolorowych deskorolkach i rowerach. Miasto jak ze snów. Jednak pewnego dnia ten sen zamienia się w koszmar. U stóp klifu zostaje znalezione ciało 11-letniego chłopca. Mieszkańcy Broadchurch nie chcą wierzyć, że Danny'ego zabił ktoś z ich otoczenia, jednak stopniowo stają się wobec siebie coraz bardziej podejrzliwi... Śledztwo prowadzą miejscowa sierżant Ellie Miller oraz przybyły do miasteczka komisarz Alec Hardy. Policjanci od początku prezentują odmienne poglądy w kwestii dochodzenia, dodatkowo napięcia powoduje fakt, że Alec zajął stanowisko, na które miała awansować Ellie. Komisarz Hardy podejrzewa o dokonanie zabójstwa wszystkich, łącznie z rodzicami chłopca i uczy Ellie, że nikomu nie należy ufać... Często spotykamy się z sytuacją ekranizacji powieści, jednak pisanie książek na podstawie filmu bądź serialu jest zjawiskiem stosunkowo nieczęstym. Twórcy serialu Broadchurch zdecydowali się na ten manewr, licząc na to, że książka osiągnie równie wysoką popularność, co obraz, który tygodniami wzbudzał emocje dziesięciu milionów Brytyjczyków. Zadanie napisania książki na podstawie hitowego serialu powierzono Erin Kelly, autorce thrillerów psychologicznych i dziennikarce. Nie miałam (jeszcze) przyjemności zapoznać się z serialową wersją Broadchurch, ale niezmiernie cieszę się, że to właśnie książka trafiła w moje ręce jako pierwsza. Jeśli serial jest choć w połowie tak emocjonujący i trzymający w napięciu, jak powieść, pewnie musiałabym za jednym podejściem obejrzeć wszystkie odcinki. Właśnie tak wyglądała moja lektura Broadchurch: nie byłam w stanie odłożyć tej książki, dopóki nie poznałam rozwiązania ostatniej tajemnicy. Ktoś mógłby powiedzieć, że Broadchurch nie może niczym zaskoczyć, ponieważ wszystko zostało już opowiedziane w serialu, a jednak jest zupełnie inaczej. Naturalnie fabuła książki musiała ściśle opierać się na wydarzeniach z poszczególnych odcinków, jednak wersja książkowa jest osobnym dziełem, świetnym i bardzo nastrojowym kryminałem. Myślę, że trzeba niemałego talentu, by tak świetnie ukazać klimat małego miasteczka i mentalność mieszkających w nim ludzi. Mam nadzieję, że będę miała okazję poznać kiedyś inne książki Erin Kelly. Broadchurch jest takim kryminałem, jakie najbardziej cenię: klimatycznym, pełnym tajemnic a zarazem bardzo dynamicznym. Tutaj akcja nie ustaje ani na moment, przez cały czas coś się dzieje, coś się wyjaśnia lub jeszcze bardziej gmatwa. Czy czytelnik, który nie zna serialu, może odkryć, kim jest zabójca małego Danny'ego? Być może, mnie się to nie zupełnie nie udało. Według mnie jest to kolejnym argumentem przemawiającym na korzyść Broadchurch: książka jest zaskakująca i nieprzewidywalna. Na koniec pozostaje mi zachęcić Was do lektury... i jednak poszukać serialu. Mimo, że znam już tożsamość zabójcy i poznałam wszystkie tajemnice małego miasteczka, chcę sprawdzić, czy książka kolejny raz okaże się lepsza :)
Link do opinii
Avatar użytkownika - speedi
speedi
Przeczytane:2015-06-11, Ocena: 6, Przeczytałem,

Kto zabił Danny’ego Latimera?  

Pierwsze akapity książki są jak pierwsze spotkanie z jakąś osobą. Jak doświadczenie pierwszego wrażenia, kiedy posługujemy się bardziej intuicją niż wiedzą i racjonalnym myśleniem. Pierwsze akapity rzutują na podejście do całej książki. Czasami powodują, że nie chcemy, nie mamy ochoty zanurzyć się w lekturę. Czasami mamią złudzeniami, które rozwiewa wiatr kolejno czytanych stron. Czasami nie robią dobrego wrażenia, ale i nie zniechęcają, pozostawiając nas w niepewności. Bywa, że są obietnicą dobrze spędzonego czasu, która się po prostu spełnia. I wtedy jest najlepiej. A jak jest z powieścią Broadchurch?
 
Pierwsze strony, z ich klimatem, swoistą poetyckością opisów są mocno wciągające. Narracja nie jest typowa czyli w trzeciej osobie w czasie przeszłym. Nie, owszem jest trzecia osoba, ale w czasie teraźniejszym. Tak jakbyśmy stali tuż obok, przyglądali się postaciom i jakimś sposobem poznawali nie tylko ich zachowanie ale również myśli i emocje. Czy taka narracja sprawdzi się tym razem?

Na plaży małego nadmorskiego miasteczka Broadchurch zostają znalezione zwłoki chłopca. Okazuje się, że jest to jedenastoletni Danny Latimer. Pozornie wygląda to na tragiczny wypadek, ewentualnie samobójstwo. Tak można by pomyśleć patrząc na pobliski klif. Sekcja zwłok mówi jednak co innego: śmierć przez uduszenie, brak śladów seksualnego wykorzystania. Do akcji wkraczają organy ścigania. Sprawą kieruje komisarz Alec Hardy, nowa postać miejscowej policji. Pomagać ma mu sierżant Ellie Miller, ale współpraca od początku nie jest łatwa. Po pierwsze, Alec zajął stanowisko obiecane Miller przez nadinspektor Jenkins, szefową Ellie. Wróciła ona z wakacji pełna radości i nadziei, które zniknęły w jednej chwili, kiedy poznała decyzję swojej przełożonej. Po drugie, Hardy nie jest łatwy w kontaktach. Ma wyjątkowo trudny charakter, jest opryskliwy, oschły, ironiczny, zamknięty w sobie. Jest też człowiekiem z zewnątrz nie mającym względu na miejscowe układy i przyjaźnie. Po trzecie, w rozwiązywaniu zagadki śmierci Danny’ego Alec nie kieruje się wyraźnymi emocjami. Wydaje się, że dla niego to kolejna sprawa do rozwiązania. Dla Ellie to cząstka jej własnego życia. Danny był przyjacielem Toma, jej syna. Ona zaś i jej mąż Joe od lat przyjaźnią się z rodziną Latimerów. Wydaje się nawet, że Ellie być może nie powinna z tego powodu w ogóle zajmować się tą sprawą. Po czwarte, szybko okazuje się, że Alec ma pewien szczególny epizod w swojej pracy zawodowej, który może negatywnie rzutować na ocenę jego osoby i kompetencji.

Mała, spokojna, turystyczna miejscowość. Mieszkańcy znający się nawzajem. Nie tyle może specjalnie zżyci ze sobą, co uwikłani w różnorakie wzajemne relacje. Śledztwo nie jest łatwe. Nie wszyscy mówią prawdę, co wychodzi na jaw dopiero dzięki kolejnym dowodom i różnym zbiegom okoliczności. Wielu ma tajemnice, które z różnych powodów, czasami obiektywnie błahych, woleliby zachować dla siebie. Policja szuka trochę po omacku, nie mogąc znaleźć wyraźnego punktu zaczepienia. W małej społeczności zaczyna narastać naturalny lęk, zwłaszcza wśród rodziców mniejszych dzieci. W to jak zwykle włączają się wścibskie, wszędobylskie, szukające taniej sensacji media, które chcą przy okazji upiec własną pieczeń. Czas płynie, co nie działa na korzyść policji i rodziny. Atmosfera się zagęszcza, a spokojni ludzie zaczynają na własną rękę typować podejrzanych i próbować wymierzyć sprawiedliwość.

Od początku zwraca uwagę forma narracji zastosowana w powieści. Przypomina ona produkcję filmową, co skądinąd jest naturalne jako, że książka oparta jest o telewizyjny serial. Opisy są jak ujęcia filmowe, jak sceny widziane okiem dynamicznie prowadzonej kamery. Dodatkowo wzmacniane są one introspekcją poszczególnych postaci. Natłokiem kotłujących się w ich głowach myśli i targających nimi emocji. Oczywiście nie wszystkich, bo wtedy wiedzielibyśmy kto co zrobił i dlaczego. Świetnie oddana jest atmosfera towarzysząca zbrodni zabójstwa dziecka. Zagubienie ludzi, zwłaszcza najbliższych, stopniowo narastająca podejrzliwość i poczucie zagrożenia, wzajemne obwinianie się bliskich ofiary. Erin Kelly, autorka Broadchurch, pokazuje gonitwę myśli i towarzyszących im sprzecznych emocji kilku postaci. Pokazuje jak tragedia zmienia wszystko, nie tylko ludzi w nią wciągniętych, ale całą społeczność w której się to wydarzyło. Jak wpływa na wzajemne relacje, erozję zaufania i poczucia bezpieczeństwa. Jak nieopatrznie rzucone słowo, niepoparte niczym konkretnym oskarżenie, pozornie słuszne spostrzeżenie może powodować lawinę zdarzeń wymykających się spod jakiejkolwiek kontroli.

Ukazanie w książce klimatu wydarzeń i postaw ludzi wobec tragedii robi wrażenie. Tak jak galeria ludzkich typów przewijająca się przed naszymi oczami. Tu nie ma postaci płaskich, wyciętych z gazetowego papieru. Ludzie są prawdziwi, zmienni, nie do końca panujący nad własnymi emocjami. Żyjący w swoich własnych mikroświatach. Kierujący się złożonymi motywacjami, względami, które trudno zrozumieć komuś pozbawionemu całościowej wiedzy. Jak w przypadku prozy Agathy Christie rozwiązywanie zagadki kryminalnej powoduje ujawnienie mniejszych i większych ludzkich tajemnic. Czyjejś niejasnej przeszłości, błędów młodości, zdrady, mętnych interesów. Wielu świadków nie mówi całej prawdy nie dlatego, że są winni, ale by chronić siebie i własne nie przynoszące im chwały, bądź w jakiś sposób bolesne grzeszki.

Policja zagląda w cudze życie, ingeruje w prywatność. Media wyciągają na wierzch „brudy”, które mają zwiększyć zainteresowanie sprawą, oglądalność, czytelnictwo. Niewielu ostrożnie stawia kroki i zarzuty, większość feruje szybkie wyroki. Ciekawym zabiegiem Erin Kelly jest podrzucanie czytelnikowi co pewien czas nowych faktów, które zmieniają spojrzenie na całość. Lista osób podejrzanych jest długa, od bliskich po przyjaciół, znajomych, sąsiadów. Obserwujemy jak atmosfera niepokoju i podejrzliwości skutecznie zatruwa życie społeczności.

To jeden z najlepszych kryminałów jakie ostatnio czytałem. Odpowiednio dojrzały, złożony, chwilami przygnębiający. Dynamiczny, pozbawiony niepotrzebnych płytkich analiz psychologiczno-socjologicznych. Ciekawie napisany, z niezłymi zwrotami akcji i niebanalnymi postaciami. Może trochę przerysowany w ukazywaniu społeczeństwa, zwłaszcza jego mniejszych grup jako zbiorowiska cwaniaków, kłamców i manipulatorów, ale jest to jakiś wymóg naszych czasów. Potwierdzają to chociażby wypowiedzi twórców znanego serialu Morderstwa z Midsomer, których liczni widzowie namawiali do zwiększania w każdym odcinku ilości krwawych przestępstw, perwersji, seksu uważając je za miernik dobrego kryminału. Do ukazywania niewielkich społeczności jako siedliska zbrodni i nieopanowanych namiętności kryjących się pod pozorem małomiasteczkowej nudy. W takim ujęciu mało kto okazuje się całkiem niewinnym, dobrym, uczciwym, godnym zaufania.

W odpowiednich okolicznościach każdy jest zdolny do morderstwa.

Inne książki autora
Top 5 książek
Złodziejka książek
Markus Zusak
Okładka książki - Złodziejka książek
Ostatnia królowa
Gortner C.W.
Okładka książki - Ostatnia królowa
Dziewczyny z Syberii
Anna Herbich
Okładka książki - Dziewczyny z Syberii
Reklamy