Okładka książki - Ostatni list od kochanka

Ostatni list od kochanka

Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 2014-10-16
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788379434190
Liczba stron: 495
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a recenzje: Justyna Gul

Ocena: 5 (9 głosów)

Ludzie listy piszą

 

W historii ludzkości listy odegrały ogromną rolę, również te, które pozostały bez odpowiedzi – pisał William Wharton. Niestety, dziś, w dobie komunikatorów elektronicznych, sztuka pisania listów zanika, wyparta przez wiadomości tekstowe czy serwisy społecznościowe. Tyle tylko, że żaden sms nie odda prawdziwego uczucia, żaden mail nie będzie wyrażał osobistego zaangażowania w takim stopniu, jak to ma miejsce w przypadku listów.

 

Bardzo często nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, jak wiele tracimy, zaprzestając pisania listów. Pozbawiamy siebie i kogoś tego radosnego oczekiwania na przyjście listonosza, drżenia serca w momencie otwierania koperty. Ograniczając się do stosowania różnych technik skrótowych czy emotikonów, odbieramy sobie przyjemność obcowania ze słowami, które najpiękniej wyrażają uczucie, które obiecują, które wzbudzają pożądanie. Przekonuje się o tym Ellie Haworth, dziennikarka zatrudniona w poczytnym angielskim magazynie „Nation”, bohaterka powieści Jojo Moyes Ostatni list od kochanka. Książka jest już kolejną publikacją z serii Leniwa Niedziela wydawnictwa Świat Książki. Wydawane w niej powieści najczęściej poruszają tematy obyczajowe, zazwyczaj koncentrując się na problemach związanych z życiowymi wyborami. Tym razem mamy do czynienia z moralnym dylematem, jakim jest zdrada oraz różnymi obliczami romansów.

 

Autorka zdecydowała się osadzić akcję w teraźniejszości, a także w przeszłości – historie te są jednak powiązane za sprawą bohaterów oraz pewnych listów, które tak naprawdę uruchamiają wspomnienia i nadają wydarzeniom bieg. Choć nie jest to najlepsza książka autorki, to bez wątpienia już samo posłużenie się prywatną korespondencją oraz tajemnicami wymagającymi rozwiązania sprawia, że angażujemy się w pełni w życie bohaterów, a nawet się z nimi utożsamiamy.

 

Poznajemy Ellie w trudnym dla niej momencie – sukcesom w pracy nie towarzyszy sukces w życiu osobistym. Od roku zaangażowana jest w związek z Johnem, żonatym mężczyzną, który dzieli się z nią tylko niewielką cząstką swojego serca i myśli. Priorytetem jest dla niego praca oraz utrzymanie poprawnych relacji z żoną, dlatego zarówno spotkania, jak i komunikacja pomiędzy kochankami jest sporadyczna. Bezosobowe, dające wiele do myślenia wiadomości tekstowe świadczą nie tylko o braku zaangażowania, ale nawet szacunku w stosunku do Ellie. Niestety, ona pozostaje głucha na rady przyjaciół i próby uzmysłowienia, jak wiele traci, pozostając u jego boku. Dopiero zlecenie, które ma wykonać – reportaż dotyczący problemów z przeszłości przez pryzmat obecnych czasów - zmienia jej sposób postrzegania związku oraz zdobywania serca kobiety, otwierania się przed nią. Poszukując materiałów do artykułu w archiwum redakcji, pomiędzy różnymi dokumentami nasza bohaterka znajduje listy pisane przez niejakiego B. Ich lektura ogrzewa serce i duszę, a także rozbudza ciekawość. Kim był nadawca? Do kogo listy były adresowane? Jak rozwinęła się ta miłosna historia i czy znalazła szczęśliwy finał?

 

Powyższe pytania skłaniają Ellie do rozpoczęcia dziennikarskiego śledztwa, które przenosi ją do 1960 roku. Również i my jesteśmy świadkami romansu Jennifer Stirling, żony poważnego biznesmena, właściciela fabryki azbestu z wziętym korespondentem zagranicznym, Anthonym O`Hare. W purytańskiej Anglii, w czasach, kiedy kobiety były tylko ozdobą bogatego męża i nie miały prawa do własnego zdania, zdrada wykluczała ją z towarzystwa, skazywała na społeczny ostracyzm. Czy zatem pani Stirling zdecyduje się opuścić męża? Dlaczego zapada na amnezję? Jak potoczą się burzliwe losy kochanków? Tę historię próbuje poznać Ellie, my zaś jesteśmy bezpośrednimi świadkami wydarzeń, losy pary poznajemy również za sprawą pięknych, wręcz poetyckich listów, pisanych przez mężczyznę, nazwanego przez Jennifer od imienia bohatera jednej z książek Evelyna Waugh „Bootem”. Lektura prywatnej korespondencji wpływa też na sposób postrzegania przez Ellie własnej sytuacji i boleśnie uświadamia jej ułomność związku z Johnem. Czy jednak będzie miała w sobie tyle odwagi, by zakończyć ten romans? Czy jest gotowa na ponowne poszukiwania partnera? A może… wcale nie będzie musiała go szukać?

 

Lektura powieści Ostatni list od kochanka wzbudza tęsknotę za miłością prawdziwą, za zatraceniem się w uczuciu, za mężczyzną, który będzie partnerem, powiernikiem, przyjacielem. Jennifer, mówiąc o swoim kochanku, używa takich słów: Przez długi czas czułam, że tkwię w niewłaściwym miejscu… a wtedy pojawił się Anthony i doznałam tego uczucia (…), że jestem na miejscu. Że to on. Jojo Moyes doskonale wie, jak poruszać kobiece serca, jak prowokować do zastanowienia się nad jakością swojego związku, jak zmusić do weryfikacji podjętych decyzji. Poetycki język listów kierowanych do Jennifer obnaża miałkość wiadomości Johna, pozwala na odpowiedź na pytanie dotyczące przyszłości romansu Ellie. I mimo iż są chwile, kiedy autorka nadużywa fragmentów korespondencji, choć można mieć zastrzeżenia co do sposobu portretowania kobiet żyjących w latach 60. i 70., powieść na długo pozostaje zarówno w sercu, jak i duszy. Jest bowiem pisana językiem emocji i dotyka jednej z najważniejszych ludzkich potrzeb – potrzeby bliskości, miłości i bezwarunkowej akceptacji.

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - justa21
justa21
Przeczytane:2015-09-18, Przeczytałem,

Ludzie listy piszą

 

W historii ludzkości listy odegrały ogromną rolę, również te, które pozostały bez odpowiedzi – pisał William Wharton. Niestety, dziś, w dobie komunikatorów elektronicznych, sztuka pisania listów zanika, wyparta przez wiadomości tekstowe czy serwisy społecznościowe. Tyle tylko, że żaden sms nie odda prawdziwego uczucia, żaden mail nie będzie wyrażał osobistego zaangażowania w takim stopniu, jak to ma miejsce w przypadku listów.

 

Bardzo często nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, jak wiele tracimy, zaprzestając pisania listów. Pozbawiamy siebie i kogoś tego radosnego oczekiwania na przyjście listonosza, drżenia serca w momencie otwierania koperty. Ograniczając się do stosowania różnych technik skrótowych czy emotikonów, odbieramy sobie przyjemność obcowania ze słowami, które najpiękniej wyrażają uczucie, które obiecują, które wzbudzają pożądanie. Przekonuje się o tym Ellie Haworth, dziennikarka zatrudniona w poczytnym angielskim magazynie „Nation”, bohaterka powieści Jojo Moyes Ostatni list od kochanka. Książka jest już kolejną publikacją z serii Leniwa Niedziela wydawnictwa Świat Książki. Wydawane w niej powieści najczęściej poruszają tematy obyczajowe, zazwyczaj koncentrując się na problemach związanych z życiowymi wyborami. Tym razem mamy do czynienia z moralnym dylematem, jakim jest zdrada oraz różnymi obliczami romansów.

 

Autorka zdecydowała się osadzić akcję w teraźniejszości, a także w przeszłości – historie te są jednak powiązane za sprawą bohaterów oraz pewnych listów, które tak naprawdę uruchamiają wspomnienia i nadają wydarzeniom bieg. Choć nie jest to najlepsza książka autorki, to bez wątpienia już samo posłużenie się prywatną korespondencją oraz tajemnicami wymagającymi rozwiązania sprawia, że angażujemy się w pełni w życie bohaterów, a nawet się z nimi utożsamiamy.

 

Poznajemy Ellie w trudnym dla niej momencie – sukcesom w pracy nie towarzyszy sukces w życiu osobistym. Od roku zaangażowana jest w związek z Johnem, żonatym mężczyzną, który dzieli się z nią tylko niewielką cząstką swojego serca i myśli. Priorytetem jest dla niego praca oraz utrzymanie poprawnych relacji z żoną, dlatego zarówno spotkania, jak i komunikacja pomiędzy kochankami jest sporadyczna. Bezosobowe, dające wiele do myślenia wiadomości tekstowe świadczą nie tylko o braku zaangażowania, ale nawet szacunku w stosunku do Ellie. Niestety, ona pozostaje głucha na rady przyjaciół i próby uzmysłowienia, jak wiele traci, pozostając u jego boku. Dopiero zlecenie, które ma wykonać – reportaż dotyczący problemów z przeszłości przez pryzmat obecnych czasów - zmienia jej sposób postrzegania związku oraz zdobywania serca kobiety, otwierania się przed nią. Poszukując materiałów do artykułu w archiwum redakcji, pomiędzy różnymi dokumentami nasza bohaterka znajduje listy pisane przez niejakiego B. Ich lektura ogrzewa serce i duszę, a także rozbudza ciekawość. Kim był nadawca? Do kogo listy były adresowane? Jak rozwinęła się ta miłosna historia i czy znalazła szczęśliwy finał?

 

Powyższe pytania skłaniają Ellie do rozpoczęcia dziennikarskiego śledztwa, które przenosi ją do 1960 roku. Również i my jesteśmy świadkami romansu Jennifer Stirling, żony poważnego biznesmena, właściciela fabryki azbestu z wziętym korespondentem zagranicznym, Anthonym O`Hare. W purytańskiej Anglii, w czasach, kiedy kobiety były tylko ozdobą bogatego męża i nie miały prawa do własnego zdania, zdrada wykluczała ją z towarzystwa, skazywała na społeczny ostracyzm. Czy zatem pani Stirling zdecyduje się opuścić męża? Dlaczego zapada na amnezję? Jak potoczą się burzliwe losy kochanków? Tę historię próbuje poznać Ellie, my zaś jesteśmy bezpośrednimi świadkami wydarzeń, losy pary poznajemy również za sprawą pięknych, wręcz poetyckich listów, pisanych przez mężczyznę, nazwanego przez Jennifer od imienia bohatera jednej z książek Evelyna Waugh „Bootem”. Lektura prywatnej korespondencji wpływa też na sposób postrzegania przez Ellie własnej sytuacji i boleśnie uświadamia jej ułomność związku z Johnem. Czy jednak będzie miała w sobie tyle odwagi, by zakończyć ten romans? Czy jest gotowa na ponowne poszukiwania partnera? A może… wcale nie będzie musiała go szukać?

 

Lektura powieści Ostatni list od kochanka wzbudza tęsknotę za miłością prawdziwą, za zatraceniem się w uczuciu, za mężczyzną, który będzie partnerem, powiernikiem, przyjacielem. Jennifer, mówiąc o swoim kochanku, używa takich słów: Przez długi czas czułam, że tkwię w niewłaściwym miejscu… a wtedy pojawił się Anthony i doznałam tego uczucia (…), że jestem na miejscu. Że to on. Jojo Moyes doskonale wie, jak poruszać kobiece serca, jak prowokować do zastanowienia się nad jakością swojego związku, jak zmusić do weryfikacji podjętych decyzji. Poetycki język listów kierowanych do Jennifer obnaża miałkość wiadomości Johna, pozwala na odpowiedź na pytanie dotyczące przyszłości romansu Ellie. I mimo iż są chwile, kiedy autorka nadużywa fragmentów korespondencji, choć można mieć zastrzeżenia co do sposobu portretowania kobiet żyjących w latach 60. i 70., powieść na długo pozostaje zarówno w sercu, jak i duszy. Jest bowiem pisana językiem emocji i dotyka jednej z najważniejszych ludzkich potrzeb – potrzeby bliskości, miłości i bezwarunkowej akceptacji.

Link do recenzji
Avatar użytkownika - weronikka1
weronikka1
Przeczytane:2017-04-04, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2017, Mam,
Byłam bardzo zawiedziona, gdy w żadnej księgarni nie mogłam znaleźć tej książki. Zamawiam online i to tylko w księgarniach, które wysyłają do UK. Mam zatem mniejsze możliwości. W jednej z nich zaznaczyłam opcję, by powiadomili mnie jak dostaną tę pozycję. I w sumie już się poddałam, byłam pewna, że nakład się skończył i mogę już tylko liczyć na znalezienie jakiejś używanej, o ile ktoś zdecyduje się odsprzedać. A tu pewnego dnia czeka na mnie wiadomość, że książka się pojawiła. Od razu zamówiłam i niecierpliwie czekałam. Z dnia na dzień zaczęły we mnie narastać obawy, że będzie to moje podwójne rozczarowanie, gdy książka okaże się słaba. Na szczęście autorka mnie nie zawiodła. Kolejny raz podarowała mi mnóstwo emocji, a najwięcej wzruszeń. Przeczytałam przepiękną historię miłosną. Ponownie się utwierdziłam w przekonaniu, że listy są czymś cudownym. O czym jest książka? Elli jest dziennikarką i ma przygotować dobry artykuł. Trafia do archiwum gazety i w jej ręce trafiają listy miłosne. Kobieta mocno angażuje się w historię tych listów. Zależy jej na poznaniu zakończenia romansu, którego fragmenty ma spisane w listach. Dlaczego aż tak bardzo ją to interesuje? Otóż sama ma romans z żonatym mężczyzną i stara się doszukać sensu tego związku, choć iskierki na pozytywną przyszłość. Czy uda jej się dojść tak daleko, by odkryć jak potoczyły się losy kochanków? Koniecznie przeczytajcie tę powieść, a się dowiecie. Ja nie zdradzam za wiele, by nie zepsuć wrażeń. Jak dla mnie powieść ta jest tak samo dobra jak poprzednie. Również ma w sobie tę magiczną moc, że chce się sięgnąć po kolejną książkę autorki. Jojo Moyes jest niesamowitą i wspaniałą pisarką. Czekam z niecierpliwością na coś nowego tej autorki. Opinia pochodzi z mojego bloga.
Link do opinii
Specyficzna opowieść. Teraźniejszość pomieszana z przeszłością, a wszystko połączone listami. Ciekawie skonstruowana i wciągająca. Niesamowita opowieść o miłości, która przetrwała czterdzieści lat. A wszystko za przyczyną młodej dziennikarki, która postanawia odnaleźć autora listów i jego adresatkę, by dowiedzieć się jak potoczyło się ich życie. Choć początkowo dość chaotyczna, potem tym bardziej wciągająca. Warta przeczytania.
Link do opinii
Avatar użytkownika - ania87
ania87
Przeczytane:2015-01-18, Ocena: 5, Przeczytałem, 26 książęk w 2015r., Mam,
Książka, która skłania do refleksji i zapada w pamięć. Nie jest to typowy romans czy powieść obyczajowa. W zasadzie bardzo trudno tą książkę sklasyfikować,a to dobrze, bo jest w niej pełno różnorodności. Postaram się zachęcić do przeczytania niczego nie zdradzając ( a losy obu bohaterek są bardzo zawiłe/skomplikowane, pełne życiowych rozterek, trudnych wyborów i namiętności). Ellie jest dziennikarką i w trakcie poszukiwań do następnego artykułu do gazety trafia na list napisany aż 40 lat temu!, który zaczyna się od słów:" Moja największa i jedyna miłości" pięknie prawda? W dodatku jest to długi list ręcznie pisany nie jakiś krótki e-mail czy sms jakie od swojego, żonatego ukochanego dostaje Ellie. A jeszcze lepiej się kończy " Będę czekać na peronie za kwadrans siódma.Wiedz,że w swoich rękach trzymasz moje serce i moje nadzieje.B." Chyba nie dziwi was,że Ellie chce się dowiedzieć jak potoczyła się ta historia i kim jest B. oraz autorka listu. I czy przyszła na peron i uciekła z ukochanym? Jeśli i wy jesteście ciekawi sięgnijcie po książkę, bo warto!
Link do opinii
Avatar użytkownika - justa21
justa21
Przeczytane:2015-09-18, Ocena: 6, Przeczytałem,

Ludzie listy piszą

„W historii ludzkości listy odegrały ogromną rolę, również te, które pozostały bez odpowiedzi” – pisał William Wharton. Niestety dziś, w dobie komunikatorów elektronicznych, sztuka pisania listów zanika, wyparta przez wiadomości tekstowe czy serwisy społecznościowe. Tyle tylko, że żaden sms nie odda prawdziwego uczucia, żaden mail nie będzie wyrażał osobistego zaangażowania w takim stopniu, jak to ma miejsce w przypadku listów.

Bardzo często nie zdajemy sobie nawet sprawy, jak wiele tracimy, zaprzestając pisania listów. Pozbawiamy siebie i kogoś tego radosnego oczekiwania na przyjście listonosza, drżenia serca w momencie otwierania koperty. Ograniczając się do stosowania różnych technik skrótowych czy emotikonów, odbieramy sobie przyjemność obcowania ze słowami, które najpiękniej wyrażają uczucie, które obiecują, które wzbudzają pożądanie. Przekonuje się o tym Ellie Haworth, dziennikarka zatrudniona w poczytnym angielskim magazynie „Nation”, bohaterka powieści Jojo Moyes „Ostatni list od kochanka”. Książka jest już kolejną publikacją z serii „Leniwa Niedziela”, wydawnictwa Świat Książki, poruszającą tematy obyczajowe, zazwyczaj koncentrującą się na problemach związanych z życiowymi wyborami. Tym razem mamy do czynienia z moralnym dylematem, jakim jest zdrada oraz różnymi obliczami romansów.

Autorka zdecydowała się osadzić akcję w teraźniejszości, a także w przeszłości – historie te są jednak powiązane za sprawą bohaterów oraz pewnych listów, które tak naprawdę uruchamiają wspomnienia i nadają wydarzeniom bieg. Choć nie jest to najlepsza książka autorki, to bez wątpienia już samo posłużenie się prywatną korespondencją oraz tajemnicami wymagającymi rozwiązania sprawia, że angażujemy się w pełni w życie bohaterów, a być może nawet się z nimi utożsamiamy.

Poznajemy Ellie w trudnym dla niej momencie – sukcesom w pracy nie towarzyszy sukces w życiu osobistym. Od roku zaangażowania jest w związek z Johnem, żonatym mężczyzną, który dzieli się z nią tylko niewielką cząstką swojego serca i swoich myśli. Priorytetem jest dla niego praca oraz utrzymanie poprawnych relacji z żoną, dlatego zarówno spotkania, jak i komunikacja pomiędzy kochankami jest sporadyczna. Bezosobowe, dające wiele do myślenia wiadomości tekstowe świadczą nie tylko o braku zaangażowania, ale nawet szacunku w stosunku do Ellie. Niestety ona pozostaje głucha na rady przyjaciół i próby uzmysłowienia, jak wiele traci pozostając u jego boku. Dopiero zlecenie, które ma wykonać – reportaż dotyczący problemów z przeszłości przez pryzmat obecnych czasów, zmienia jej sposób postrzegania związku oraz zdobywania serca kobiety, otwierania się przed nią. Poszukując materiałów do artykułu w archiwum redakcji, pomiędzy różnymi dokumentami, znajduje listy, pisane przez niejakiego B. Ich lektura ogrzewa serce i dusze, a także rozbudza ciekawość. Kim był nadawca? Do kogo listy były adresowane? Jak rozwinęła się ta miłosna historia czy znalazła szczęśliwy finał?

Powyższe pytania skłaniają Ellie do rozpoczęcia dziennikarskiego śledztwa, które przenosi ją do 1960 roku. Również i my jesteśmy świadkami romansu Jennifer Stirling, żony poważnego biznesmena, właściciela fabryki azbestu, z wziętym korespondentem zagranicznym, Anthonym O`Hare. W purytańskiej Anglii, w czasach kiedy kobiety były tylko ozdobą bogatego męża, nie miały prawa do własnego zdania, zdrada wykluczała ją z towarzystwa, skazywała na społeczny ostracyzm. Czy zatem pani Stirling zdecyduje się opuścić męża? Dlaczego zapada na amnezję? Jak potoczą się burzliwe losy kochanków?  Tę historię próbuje poznać Ellie, my zaś jesteśmy bezpośrednimi świadkami wydarzeń, losy pary poznajemy również poprzez piękne, wręcz poetyckie listy pisane przez mężczyznę, nazwanego przez Jennifer od imienia bohatera jednej z książek Evelyna Waugh „Bootem”. Lektura prywatnej korespondencji wpływa też na sposób postrzegania przez Ellie własnej sytuacji i boleśnie uświadamia jej ułomność związku z Johnem. Czy jednak będzie miała w sobie tyle odwagi, by zakończyć ten romans? Czy jest gotowa na ponowne poszukiwania partnera? A może … wcale nie będzie musiała go szukać?

Lektura powieści „Ostatni list od kochanka” wzbudza w nas tęsknotę za miłością prawdziwą, za zatraceniem się w uczuciu, za mężczyzną, który będzie naszym partnerem, powiernikiem, przyjacielem. Jennifer mówiąc o swoim kochanku używa takich słów: „Przez długi czas czułam, że tkwię w niewłaściwym miejscu… a wtedy pojawił się Anthony i doznałam tego uczucia (…), że jestem na miejscu. Że to on”. Jojo Moyes doskonale wie, jak poruszać kobiece serca, jak prowokować do zastanowienia się nad jakością swojego związku, jak zmusić do weryfikacji podjętych decyzji. Poetycki język listów kierowanych do Jennifer obnaża miałkość wiadomości Johna, pozwala na odpowiedź na pytanie dotyczące przyszłości romansu Ellie. I mimo iż są chwile, kiedy autorka nadużywa fragmentów korespondencji, mimo iż można mieć zastrzeżenia co do sposobu nakreślenia kobiet żyjących w latach 60. i 70., to książka na długo pozostaje zarówno w sercu, jak i duszy. Jest bowiem pisana językiem emocji i dotyka jednej z najważniejszych ludzkich potrzeb – potrzeby bliskości, miłości i bezwarunkowej akceptacji.

 

 

Inne książki autora
Top 5 książek
Złodziejka książek
Markus Zusak
Okładka książki - Złodziejka książek
Ostatnia królowa
Gortner C.W.
Okładka książki - Ostatnia królowa
Dziewczyny z Syberii
Anna Herbich
Okładka książki - Dziewczyny z Syberii
Reklamy