Okładka książki - Spadek

Spadek

Wydawnictwo: W drodze
Data wydania: 2008-10-07
Kategoria: Dla młodzieży
ISBN: 978-83-7033-669-1
Liczba stron: 212
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a recenzje: mrowka

Ocena: 4 (1 głosów)

Naturalne dla młodych ludzi jest poszukiwanie własnej drogi, sprawdzanie życiowych prawd i podważanie kolejnych teorii, dotyczących recepty na udaną egzystencję. W „Spadku” Jima Stovalla, powieści przeznaczonej dla nastolatków, ten motyw powraca w radykalnej formie.

 

Umera Red Stevens, przeszło osiemdziesięcioletni bogacz. Pozostawia po sobie fortunę oraz niezwykle precyzyjne wskazówki, dotyczące jej rozdysponowania: testament Reda nie należy jednak do typowych, to jakby głos zza grobu; poza oficjalnymi uwagami, które odczytuje przyjaciel Reda i prawnik, Theodore Hamilton, Red przemyca dodatkowe komentarze do zachowań kolejnych członków rodziny. Pozwala sobie na okrutną szczerość, zdradzając słabości krewnych, bo zdaje sobie sprawę, że jedynie przez taki substytut publicznego napiętnowania skłoni bliskich do zmiany niedobrych przyzwyczajeń. Dwudziestoczteroletniego aroganckiego Jasona, wnuka Reda i egoistę czeka najtrudniejsze zadanie. Przez najbliższy rok będzie musiał postępować zgodnie z wytycznymi dziadka, który za życia przygotował potajemnie filmiki z odpowiednimi instrukcjami. Niezastosowanie się do reguł gry oznaczać będzie rzecz jasna utratę najwspanialszego daru, który czeka na końcu wędrówki. Jason będzie próbował sprostać wymaganiom dziadka i nieświadomie zmieni swój charakter.

 

Książka Stovalla, mimo ciekawego tematu, wydaje się jednak dość schematyczna, przynajmniej dorosłym czytelnikom. Dla młodzieży będzie ciekawym i oryginalnym przewodnikiem, próbą pokazania istotnych w życiu i nieprzemijalnych wartości. Mimo tego szkoda, że poszczególne rozdziały są zbudowane jako raport Jasona, przedstawiany na koniec miesiąca, a czytelnicy nie mogą towarzyszyć postaci w kolejnych doświadczeniach, nie przeżywają więc razem z Jasonem odmieniających jego charakter i egzystencję przygód, a po fakcie zapoznają się z przejściami mężczyzny. Takie rozwiązanie wymusza wręcz błyskawiczne tempo akcji i prawdą jest, że jeśli nie chciał Stovall wyjść na producenta tasiemcowo długiej książki, musiał się na nie zdecydować. W efekcie jednak zamienia się miejscami w moralizatora.

 

Na plus trzeba mu policzyć, że rzadko przewidywalnego. „Spadek” to powieść ważna dla młodzieży. Odskocznia od głośnych tytułów, walczących o czytelnika (chociaż przecież zgodnie z regułami rynku stworzona, według schematów, które nie wnoszą nic nowego do samego gatunku), wzruszająca i podpowiadająca wprost jak żyć. To, co w codziennej krzątaninie zwykle umyka, staje się esencją powieści Stovalla. Mamy tu do czynienia z jedną z tych pozycji, w których język literacki czy estetyczne wartości nie należą do specjalnie poszukiwanych, przekaz zajmuje pierwsze miejsce i odwraca uwagę od przeciętnej formy. Nastolatkom się on spodoba, starsi czytelnicy poczują natomiast raczej, że mają do czynienia nie z odkrywczą historią, ułatwiającą kształtowanie własnego charakteru, ale z dobrze wypełnionym szablonem, ukształtowanym zgodnie z oczekiwaniami i potrzebami grupy docelowej.

 

Po „Spadek” sięgnąć powinni ci odbiorcy, którzy nie mają ochoty na skomplikowaną fabułę i gwałtowne zwroty akcji, a poszukują za to wyciszenia i wskazówek, co zrobić, żeby życie było szczęśliwe. Tylko tyle czy aż tyle oferuje młodzieży Jim Stovall? Myślę jednak, że ciekawszy byłby udział w projekcie Ultimate Gift Institute, „który daje […] zmierzyć się z doświadczeniami przedstawionymi w książce”.

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - mrowka
mrowka
Przeczytane:,

Naturalne dla młodych ludzi jest poszukiwanie własnej drogi, sprawdzanie życiowych prawd i podważanie kolejnych teorii, dotyczących recepty na udaną egzystencję. W „Spadku” Jima Stovalla, powieści przeznaczonej dla nastolatków, ten motyw powraca w radykalnej formie.

 

Umera Red Stevens, przeszło osiemdziesięcioletni bogacz. Pozostawia po sobie fortunę oraz niezwykle precyzyjne wskazówki, dotyczące jej rozdysponowania: testament Reda nie należy jednak do typowych, to jakby głos zza grobu; poza oficjalnymi uwagami, które odczytuje przyjaciel Reda i prawnik, Theodore Hamilton, Red przemyca dodatkowe komentarze do zachowań kolejnych członków rodziny. Pozwala sobie na okrutną szczerość, zdradzając słabości krewnych, bo zdaje sobie sprawę, że jedynie przez taki substytut publicznego napiętnowania skłoni bliskich do zmiany niedobrych przyzwyczajeń. Dwudziestoczteroletniego aroganckiego Jasona, wnuka Reda i egoistę czeka najtrudniejsze zadanie. Przez najbliższy rok będzie musiał postępować zgodnie z wytycznymi dziadka, który za życia przygotował potajemnie filmiki z odpowiednimi instrukcjami. Niezastosowanie się do reguł gry oznaczać będzie rzecz jasna utratę najwspanialszego daru, który czeka na końcu wędrówki. Jason będzie próbował sprostać wymaganiom dziadka i nieświadomie zmieni swój charakter.

 

Książka Stovalla, mimo ciekawego tematu, wydaje się jednak dość schematyczna, przynajmniej dorosłym czytelnikom. Dla młodzieży będzie ciekawym i oryginalnym przewodnikiem, próbą pokazania istotnych w życiu i nieprzemijalnych wartości. Mimo tego szkoda, że poszczególne rozdziały są zbudowane jako raport Jasona, przedstawiany na koniec miesiąca, a czytelnicy nie mogą towarzyszyć postaci w kolejnych doświadczeniach, nie przeżywają więc razem z Jasonem odmieniających jego charakter i egzystencję przygód, a po fakcie zapoznają się z przejściami mężczyzny. Takie rozwiązanie wymusza wręcz błyskawiczne tempo akcji i prawdą jest, że jeśli nie chciał Stovall wyjść na producenta tasiemcowo długiej książki, musiał się na nie zdecydować. W efekcie jednak zamienia się miejscami w moralizatora.

 

Na plus trzeba mu policzyć, że rzadko przewidywalnego. „Spadek” to powieść ważna dla młodzieży. Odskocznia od głośnych tytułów, walczących o czytelnika (chociaż przecież zgodnie z regułami rynku stworzona, według schematów, które nie wnoszą nic nowego do samego gatunku), wzruszająca i podpowiadająca wprost jak żyć. To, co w codziennej krzątaninie zwykle umyka, staje się esencją powieści Stovalla. Mamy tu do czynienia z jedną z tych pozycji, w których język literacki czy estetyczne wartości nie należą do specjalnie poszukiwanych, przekaz zajmuje pierwsze miejsce i odwraca uwagę od przeciętnej formy. Nastolatkom się on spodoba, starsi czytelnicy poczują natomiast raczej, że mają do czynienia nie z odkrywczą historią, ułatwiającą kształtowanie własnego charakteru, ale z dobrze wypełnionym szablonem, ukształtowanym zgodnie z oczekiwaniami i potrzebami grupy docelowej.

 

Po „Spadek” sięgnąć powinni ci odbiorcy, którzy nie mają ochoty na skomplikowaną fabułę i gwałtowne zwroty akcji, a poszukują za to wyciszenia i wskazówek, co zrobić, żeby życie było szczęśliwe. Tylko tyle czy aż tyle oferuje młodzieży Jim Stovall? Myślę jednak, że ciekawszy byłby udział w projekcie Ultimate Gift Institute, „który daje […] zmierzyć się z doświadczeniami przedstawionymi w książce”.

Link do recenzji
Avatar użytkownika - speedi
speedi
Przeczytane:,

Akcja ratunkowa pod hasłem "Jason"


Praca, pieniądze, przyjaciele, nauka, problemy, rodzina, poczucie humoru, marzenia, ofiarność, wdzięczność, dzień dzisiejszy, miłość. Słowa, które mogą, choć wcale nie muszą mieć dla nas znaczenia. Za którymi dla każdego z nas potrafi kryć się coś innego. Dla jednych najważniejsze są pieniądze i to, co za nie mogą kupić. Kiedy jest się młodym, zdrowym, a życie dopiero przed nami, tak właśnie może się wydawać. Mieć pełne konto, a świat będzie nasz. Reklamy przekonują nas, że za pieniądze możemy kupić prawie wszystko. No właśnie, owo małe słówko prawie czyni tak naprawdę wielką różnicę. Praca? Dla większości praca to tak naprawdę kara, nieszczęście, które nie wiadomo dlaczego spotkało ich w życiu. To mordęga, którą osładza zbliżająca się weekend, wakacje, święto, perspektywa emerytury. Nauka? Toż to wysiłek, rzecz męcząca i niewdzięczna. Lenistwo jest o wiele bardziej atrakcyjne i malownicze. I tak naprawdę należy się człowiekowi. Praca i nauka nawet w mediach są pokazywane jako coś gorszego niż pełny luz i beztroska zabawa. Problemy? To czyste zło. Jaki świat byłby piękny bez problemów! Przyjaźń, wdzięczność, miłość - brzmią nieźle. Najlepiej w dziełach literackich czy filmowych.

Autor tej książki, Jim Stovall, konfrontuje nas z wieloma pojęciami, z ich obiegowymi ocenami. Z postawami, które choć mogą się chwilami wydawać nasze, są tylko umiejętnie wykreowanym, uśrednionym zachowaniem przeciętnego statystycznego konsumenta. Stworzonym przez nieformalną grupę nacisku, głównych beneficjentów konsumpcyjnego stylu życia współczesnego społeczeństwa.

Na początku jest śmierć i jej konsekwencje. Umiera Howard "Red" Stevens. Człowiek sukcesu. Na jego ostatnie słowo czeka, jak stado głodnych sępów, tak zwana rodzina. Spadkobiercy, a raczej spadkobiorcy. Liczą na to, że jak zwykle dotąd bywało, coś im skapnie z tortu-fortuny Reda. Bo przecież to ich miał, choć dalekich i obojętnych, ale przecież będących jego rodziną. Wykonawcą testamentu jest przyjaciel zmarłego Theodore J.Hamilton, współwłaściciel prestiżowej kancelarii prawnej mieszczącej się w Bostonie. Osiemdziesięcioletni, doświadczony prawnik i zrównoważony, spokojny człowiek. Wraz ze swoją długoletnią asystentką, panią Hastings, przystępują do realizacji ostatniej woli zmarłego. "Kawałki tortu" przypadają niecierpliwym krewnym zgodnie z planem zmarłego.

Ostatnią osobą na liście spadkobierców jest dwudziestoczteroletni wnuczek jedynego brata Stevensa, Jason. Pewny siebie, arogancki, egoistyczny bufon. Red nie pozostawia dla niego pieniędzy czy nieruchomości. Chce mu coś dać, ale nie tak jak innym. Chce, żeby ten młody, mogący się jeszcze zmienić człowiek podjął się trudu zdobycia swojej części spadku. Dlaczego? Bo Red ma nadzieję, że chłopak może stać się inny, że błędy, które on popełnił względem Jasona są jeszcze do naprawienia. Chłopak dostaje zadania do wykonania i poznaje ostre, ścisłe reguły gry. Arbitrami są Hamilton i pani Hastings, zleceniodawcą sam Red, który przed śmiercią nagrał swoje życzenia na kasety wideo. Jaki jest cel tych zadań tak do końca nie wiemy. Podobno wielki dar, ale czy na pewno materialny? Żeby go zdobyć Jason musi mimo braku jasno określonego celu wytrwać do końca, poświęcić rok swojego młodego życia na narzucony mu z góry niebanalny wysiłek. Ma wybór, zawsze może zrezygnować ze spadku Reda.

I tak zaczyna się podróż Jasona ścieżkami sprytnego planu jaki zostawił dla niego stryjeczny dziadek. Podróż po świecie zewnętrznym, jak i w głąb siebie. Red chce by poznał on wartość tego kim jest i tego, co go otacza. Wartość pracy i uczuć, ludzi i pieniędzy. Żeby poznał to, co szczególnie cenił jego dziadek. Mało to i wiele zarazem.

Tekst jest prosty i bezpośredni. Niespecjalnie wyrafinowany. W tym zresztą zdaje się tkwić jego siła. Nie wnika głębokimi analizami w postawy, opisuje je bez rozmywania odpowiedzialności, powoływania się na skomplikowanie życia i złożoność świata. Prostota tekstu jest uzasadniona. Jest nią główny cel. Podobnie jak w baśniach, ważne są nie tyle szczegóły, ale cel do którego zmierzamy. Drobiazgi mogą go rozmywać, odwracać uwagę. Baśnie mają nas uczyć, pomagać radzić sobie z realnym życiem. Nie odpowiadają jednak na każde konkretne pytanie, są ogólną wskazówką, swoistym drogowskazem na rozstajach dróg.

"Pieniędzy nie można zastąpić niczym innym w zastosowaniach którym służą, lecz we wszystkich innych funkcjach są one zupełnie bezużyteczne."

Autor idzie wbrew obiegowym opiniom i modnym trendom. Wie, że wiele z nich nie jest tworzonych po to, by służyć ludziom, ale wąskiej grupie beneficjentów bogactwa świata. Garstce wybranych, którzy chcą być współczesnymi bogami, nieustannie się bogacić, mieć pełnię władzy. Którzy tak kreują świat wartości by im jak najlepiej służył.

Zwraca uwagę lekki niewymuszony humor książki, żartobliwe spojrzenie na pewne sytuacje. Zwraca uwagę pogoda ducha i moc pozytywnego przesłania, która płynie tu silnym nurtem. Autor korzysta ze schematu, który jest może trochę nużący, ale ponieważ powieść jest napisana bardzo oszczędnie, to nie zamęcza. Dodatkowego smaku tej książce dodaje fakt, że Jim Stovall jest człowiekiem sukcesu i to niewidomym. Kimś, kto pomimo trudności stara się żyć pełnią życia, nie tylko zresztą dla siebie, ale i dla innych. Ludziom doświadczonym przez los o wiele łatwiej jest zrozumieć innego człowieka. O ile tylko nie zamykają się w pułapce użalania się nad samym sobą.

Możemy rzec, że to takie banalne przekonywać nas, że należy czerpać z cudzych doświadczeń, dbać o miłość i przyjaźń, rozsądnie gospodarować czasem i pieniędzmi, nie ulegać emocjom, mieć poczucie humoru i zdrowy dystans do świata. Cóż z tego, że to takie oczywiste i proste skoro ciągle od nowa trzeba o tym mówić?! Czyżby zatem rzeczy oczywiste wymagały nieustannego przypominania?!

"Wielu ludzi jest niezadowolonych ze swojego życia, ponieważ traktują wszystko zbyt serio."

Link do recenzji
Avatar użytkownika - maddziaa
maddziaa
Przeczytane:2010-07-24, Ocena: 4, Przeczytałem, Mam,
Przyjemnie się czytało. Taka książeczka dla młodzieży. Zawiera sporo życiowych mądrości. Ogólna ocena: dobra.
Link do opinii
Z radością poznam
Inne książki autora
Top 5 książek
Złodziejka książek
Markus Zusak
Okładka książki - Złodziejka książek
Ostatnia królowa
Gortner C.W.
Okładka książki - Ostatnia królowa
Dziewczyny z Syberii
Anna Herbich
Okładka książki - Dziewczyny z Syberii
Reklamy