Recenzja redakcji granice.pl

Kup Teraz

Warszawa skamandrytów

Lidia Sadkowska-Mokkas

Ocena ( 1 osoba )
5.0
Wydawnictwo: Bellona
Data wydania: 2016-05-19
Kategoria: Historyczne
ISBN: 9788311141742
Liczba stron: 400
Dodał/a książkę:
Dodał/a recenzję: Beata Bednarz

[…] Pewnego dnia miałem godzinną przerwę w zajęciach uniwersyteckich i wybrałem się na spacer Nowym Światem. Było południe. Słoneczne, wiosenne. Dwóch panów. Zatrzymali się. Jeden szczupły, młodzieńczy. Żywo gestykulował. Drugi nieduży, korpulentny, z siwą, starannie przystrzyżoną bródką. Śmiał się i potakiwał. Poznałem ich natychmiast. Julian Tuwim i Leopold Staff. […] Julian Tuwim otworzył drzwi Kuchcika. Pokłoniwszy się nisko, zapraszał Leopolda Staffa. Staff opierał się. Długą chwilę celebrowali wejście. Staff cofał się wstydliwie, niewysoki jegomość o rumianej twarzy gimnazjalnego belfra. Tuwim pochylony w uniżonym pokłonie napierał. Gibki, ruchliwy, ostry, jastrzębi profil i ciemne, diabelskie znamię na policzku. Staff wreszcie wszedł wreszcie, wyraźnie zażenowany teatralną ceremonią odprawianą przez młodszego kolegę po piórze. To było pierwsze dotknięcie żywej literatury. Ci dwaj luminarze literatury tak blisko; głowy, gesty, twarze. Tuż! Stałem i patrzyłem na zamknięte drzwi baru Pod Kuchcikiem. Tym razem nie wszedłem. Idąc dalej, zobaczyłem na ulicy Foksal olbrzyma w kapeluszu.  To Jarosław Iwaszkiewicz. W słońcu wyglądał jak olimpijczyk. […]

 (Marek Nowakowski, Nekropolis 2, Świat Książki, Warszawa 2008, s. 19-20)

  

Książka Lidii Sadkowskiej-Mokkas jest właśnie taką próbą dotknięcia żywej literatury. I to próbą bardzo udaną. Autorka z wyczuciem opisała na tle niegdysiejszej Warszawy Skamandrytów, którzy przywołują czasy niedawne i bezpowrotnie minione. Niejako jeszcze bardziej sprzęgła ze sobą losy wielkiej piątki - wybrańców bogów, którzy w ciemnym chaosie poszukiwali światła, porządku i piękna. Piórem dawali temu wyraz. Wygrywali lub przegrywali w walce z sobą lub światem. Ukazując blaski i cienie najsławniejszego przed drugą wojną parnasu poetyckiego, stworzyła jakby mimochodem poruszającą opowieść o mocy literatury, wartości przyjaźni, złożoności ludzkiej natury i skomplikowanej historii naszego kraju.

 

Antoni Słonimski, Jan Lechoń, Julian Tuwim, Kazimierz Wierzyński i Jarosław Iwaszkiewicz przeszli do historii literatury jako „piękna plejada”. Różnili się pochodzeniem, temperamentem, cechami charakteru i poglądami politycznymi, ale potrafili się bezinteresownie przyjaźnić. Nawet po kłótniach Antoni Słonimski wspomagał finansowo biedniejszego kolegę po piórze, Jana Lechonia. Autorka, obficie cytując materiały źródłowe, przedstawia koleje losy nie tylko poetów, ale także ich muz - przyjaciółek, czarodziejek i skandalistek, co jest dodatkowym walorem publikacji. Przyglądamy się ich dzieciństwu i okresowi edukacji. Z przymrużeniem oka patrzymy na wybryki młodości, spędzanej w kawiarni „Ziemiańskiej” oraz „Pod Picadorem”. Jesteśmy świadkami pierwszych miłosnych uniesień i narodzin talentów poetyckich. Śledzimy okres wojennej tułaczki oraz późniejsze lata trudnego lawirowania i prób odnalezienia się albo na emigracji, albo w komunistycznej rzeczywistości.

 

Nie żałuj snów. Pal opium życia i czekaj na nowe marzenia - napisała Maria Morska w jednym z listów do swojej przyjaciółki Marii Pawlikowskiej. Maria Morska była deklamatorką poezji Skamandrytów, publicystką, kobietą nietuzinkową. Zacytowane w książce jej słowa znakomicie odzwierciedlają postawę pikadorczyków wobec życia: afirmatywną, ambitną i dynamiczną. Należeli do pokolenia, które jako pierwsze po nocy rozbiorów zachłystywało się wolnością. Skamandryci oddychali nią więc pełną piersią. Niezwykle kreatywnie przeżywali swobodę i odzyskaną niepodległość. Byli zadziornymi i samorodnymi artystami. Taki właśnie wizerunek tej grupy poetyckiej wyłania się z publikacji Bellony.

 

Autorka nie podaje nowych faktów biograficznych na temat Skamandrytów, ale chyba jako pierwsza tak dobrze odtworzyła meandry ich wzajemnych osobistych stosunków (przyjaźni) oraz poetyckie, intelektualne i emocjonalne związki z Warszawą. Pokazała, że mimo różnic światopoglądowych, które z największą siły ujawniły się w czasie wojennej zawieruchy, a przede wszystkim w powojennych realiach, do końca życia łączyło ich pokrewieństwo dusz. Chociaż po wojnie byli skłóceni i oddalili się od siebie (nie tylko geograficznie), stale o sobie nawzajem myśleli, a nawet śnili - tak jak przebywającemu na emigracji Janowi Lechoniowi ukazywał się często w snach Julian Tuwim. Bardzo przeżywali swoje rozstanie, spory, oddalenie. Młodzieńcze, przedwojenne braterstwo dusz odcisnęło na całej piątce trwałe piętno. Nieustannie wracali wspomnieniami do szalonych pikadorskich czasów, gdy święcili triumfy jako oryginalni poeci, spacerowali po Warszawie lub biesiadowali w kawiarniach. Po wojnie zżerająca serce tęsknota za Warszawą była głównym powodem decyzji Juliana Tuwima i Antoniego Słonimskiego o powrocie do kraju, który po Jałcie znalazł się pod sowiecką okupacją. Tak samo dokuczała nostalgia Janowi Lechoniowi i Kazimierzowi Wierzyńskiemu, jednak dla nich inne sprawy były ważniejsze niż uczucie do Warszawy i po prostu nie wyobrażali sobie powrotu do zniewolonej przez komunistów ojczyzny.

 

Barwnie i z czułością sportretowała autorka każdego ze Skamandrytów, ocenę ich wyborów i decyzji pozostawiając czytelnikowi, choć miejscami widać, że staje w ich obronie. Z łatwością czytelnik zauważy, że dla każdej opisywanej przez siebie postaci autorka żywi niekłamany szacunek. Trzeba podkreślić, że Lidia Sadkowska-Mokkas dużo uwagi poświęciła również sylwetce Mieczysława Grydzewskiego, o którym wspomina się zazwyczaj krótko przy okazji pisania o tych poetach, ale nie przygląda się mu bliżej i szerzej - a przecież bez jego przedsiębiorczości i ogromnej pracy redakcyjnej ich talenty nie rozkwitnęłyby w pełni, tak jak na to zasługiwały, i nie ujrzałyby światła dziennego. Redaktor naczelny „Pro Arte et Studio, „Skamandra” i „Wiadomości Literackich” stał się dla „wielkiej piątki” prawdziwym menedżerem i aniołem opiekuńczym. Przede wszystkim jednak dowiadujemy się, że Mieczysław Grydzewski był tak samo jak pikadorczycy barwną i interesującą osobowością. Nie mogło zabraknąć także charakterystyki związków światka artystycznej bohemy międzywojnia z politycznymi kręgami, w szczególności portretu Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego, który był „bratankiem” prawie wszystkich Skamandrytów.

 

Stałym motywem wszystkich rozdziałów jest oczywiście życie kawiarniane. Autorka zaprasza również na wyprawę w świat przedwojennych, a także powojennych, lokali kawiarnianych, w których rezydowali ludzie pióra i ich akolici, aby przy pół czarnej poczytać wiersze, poplotkować, poflirtować lub popracować.

 

Wielowątkowość, świetne zespolenie warstwy historyczno-literackiej z anegdotyczną, żywy język, umiejętne odtworzenie klimatu międzywojennej atmosfery oraz do głębi poruszające sylwetki bohaterów (najbardziej ujmujące są chyba portrety Jana Lechonia i Kazimierza Wierzyńskiego - poetów pomijanych przez biografów, choćby Mariusza Urbanka, bo są najbardziej antykomunistyczni z całej piątki) to atuty, które sprawiają, że Warszawę Skamandrytów czyta się jednym tchem, jak najlepszą powieść. Książka zawiera niesamowicie malowniczą panoramę Warszawy - nie tylko międzywojennej, ale także współczesnej. Autorka opracowała i zamieściła na końcu znakomity i obszerny przewodnik po miejscach związanych z pikadorczykami. Wzbogaciła publikację także o kalendarium wydarzeń dotyczących historii Skamandra. Za główny cel obrała sobie ukazanie osobistych i - jak się okazuje - bardzo silnych związków Antoniego Słonimskiego, Jana Lechonia, Juliana Tuwima, Kazimierza Wierzyńskiego i Jarosława Iwaszkiewicza z Warszawą. Ta sztuka udała się jej znakomicie. Spacerując z poetami po najważniejszych dla nich punktach na artystycznej mapie stolicy w dwudziestoleciu międzywojennym, czytelnik spojrzy na to miasto na nowo i obdarzy jeszcze większym uczuciem.

 

Warszawa Skamandrytów to pasjonująca publikacja z dziedziny socjologii literatury. Autorka prowadzi bowiem ciekawe rozważania na temat kulturotwórczej roli Warszawy. Pokazuje, jak duży wpływ wywarła na każdego ze Skamandrytów jej tkanka historyczna, architektoniczna i społeczna. Pod tym względem w rodzimej literaturze nie było wcześniej i potem „najbardziej warszawskiej” grupy poetyckiej, tak ściśle zespolonej z tym miastem.

szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
majkanew plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-07-02, Na półkach: Przeczytałem,26 książek - 2016,


O fenomenie Skamandra świadczy choćby fakt, że do dziś pozostaje najpopularniejszym ugrupowaniem poetyckim. To wiersze poetów z tego kręgu, ich skecze i piosenki są najbardziej znane i lubiane. Stworzyli oni silną grupę, ale i indywidualnie osiągali niemałe sukcesy. Lidia Sadkowska-Mokkas powraca do międzywojnia, by kolejny raz podejrzeć działalność Wielkiej Piątki, tym razem pod kątem przestrzeni, w której jej przedstawiciele żyli i tworzyli.

 

Można – uogólniając – przyjąć, że dopiero poeci Skamandra zwrócili uwagę nie tyle na poezję samą w sobie, co relację poeta – tekst – odbiorca. Wzięli pod uwagę potencjalnego czytelnika – i to dla niego zaczęli pisać. Stąd w owej poezji tak wiele codzienności czy prostoty. Jak można się domyślić, była to mała rewolucja w dotychczasowym postrzeganiu poezji i poetów w ogóle. Na ich entuzjastyczne przyjęcie niemały wpływ miały również inteligencja i błyskotliwość autorów. Nie dość, że ich żarty czy fragmenty utworów weszły do języka, to zakorzeniły się tak mocno, że do dziś niektórym zdarza się (często nieświadomie nawet) ich cytować.


„Warszawie Skamandrytów” autorka obrała kierunek chronologiczny. Najpierw pokazała środowisko rodzinne przyszłych poetów (ich relacje z rodzicami jako ważny aspekt w kształtowaniu się osobowości), pierwsze fascynacje poezją i młodzieńcze próby. Prześledziła ich artystyczną drogę, której wielkim finałem było spotkanie – najpierw w kamienicy przy Nowym Świecie 57 i powołanie kawiarni artystycznej „Pod Picadorem”, a potem już na Mazowieckiej 12, gdzie na Olimpie polskiej poezji zasiedli założyciele grupy Skamander. Te minibiografie nie kończą się jednak w 1938 r., kiedy to ugrupowanie przestało istnieć. Pisarka bacznie przyjrzała się również postawom (metamorfozom) poetów i zmianie samej Warszawy, także w okresie powojennym.


Szczególny nacisk Sadkowska-Mokkas położyła na związki literatów z Warszawą, dając czytelnikom swoistą mapę lirycznych punktów. Razem z autorką zajrzymy m.in. na półpiętro do Ziemiańskiej, pośmiejemy się w piwnicach Hotelu Europejskiego, zagościmy w Stawisku, podejrzymy intymny świat poetów w ich prywatnych domach i relacje tychże z otoczeniem na artystycznych salonach. Warszawa została ukazana przede wszystkim jako miejsce inspiracji i twórczej realizacji oraz nieograniczonych możliwości dla zdolnych artystów.


Julian Tuwim, Antoni Słonimski, Jan Lechoń, Jarosław Iwaszkiewicz i Kazimierz Wierzyński – bohaterowie „Warszawy Skamandrytów” przestawieni zostali z jednej strony jako niezwykłe osobistości świata sztuki, z drugiej zaś – jako normalni mężczyźni, borykający się z przyziemnymi kłopotami (jak np. brak pieniędzy, ciągłe przeprowadzki itp.). Jednak nie byłoby Skamandra ani tak wielkiej jego popularności, gdyby nie osoby blisko z nim związane. Wspomina się tu – poświęcając stosowną przestrzeń – m.in. Mieczysława Grydzewskiego, Bolesława Wieniawę-Długoszowskiego, Irenę Krzywicką czy nawet Bellę Szwarc.


Sadkowska-Mokkas zadbała o przywołanie niebywałej atmosfery artystycznego uniesienia oraz przyjacielskiej swobody i wzajemnego szacunku poetów. Rzetelna praca z imponującą bibliografią stanowi źródło cennych informacji oraz wiedzę w pigułce – dzięki umieszczonemu kalendarium oraz liście ważnych miejsc dla Skamandrytów (i ówczesnej kultury w ogóle) w Warszawie i okolicach.


„Warszawa Skamandrytów” jest jak album ze starymi zdjęciami oraz liryczny przewodnik po dawnej stolicy, tętniącej życiem artystów. Sadkowska-Mokkas przywołuje anegdoty, mniej lub bardziej znane, ciekawostki z życia bohaterów publikacji. Dla fanów Wielkiej Piątki ta książka to raczej usystematyzowanie wiedzy i kolejne spotkanie ze swoimi idolami, dla pozostałych może okazać się iskrą zapalną, wzniecającą wielką fascynację niezwykłymi osobowościami i wspaniałą literaturą.

mskm13 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
gosia45 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Beata Linia koment
Przeczytane:2016-09-04, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,Mam,
gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
ja_rus Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
break
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów