Recenzja czytelnika granice.pl

Kup Teraz

Warto mimo wszystko

Anna Dymna, Wojciech Szczawiński

Ocena ( 0 osoby )
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2006
Kategoria: Inne
ISBN: 83-240-0674-5
Liczba stron: 256
Dodał/a książkę:
Dodał/a recenzję: Izabela Mikrut

W wywiadzie, jaki ukazał się w jednym z numerów miesięcznika „Śląsk”, Anna Dymna przyznała: „jestem szczęśliwą osobą i nikt mi tego nie zabroni”. Wielu ludzi uznaje takie podejście aktorki za pozę, sztuczność. Wielu drażni niezmącona pogoda ducha Dymnej, jej zaangażowanie w pracy z niepełnosprawnymi umysłowo i pełne miłości podejście do świata. Wojciech Szczawiński, autor wywiadu-rzeki z Anną Dymną oznajmił aktorce: „ja po prostu pani nie wierzę. Dlatego chcę napisać tę książkę. Nie dołączam do tłumu, który zachwyca się Wielką Dymną”. Wyrzekł się zachwytu i uznania. Postanowił podejść do tematu sceptycznie i z dystansem. Często nie ukrywał poirytowania, nie szczędził słów krytyki. Rozmawiając z aktorką, nie zajmował pozycji jej wielbiciela i próbował w ocenach i pytaniach zachować obiektywizm. Sześć części, podrozdziałów, przedstawiających różne oblicza Dymnej. Każda z części rozpoczęta króciutką scenką – opisem wydarzeń, poprzedzających rozmowy. Te scenki znakomicie odzwierciedlają zachowanie aktorki, jej stosunek do świata i relacje z innymi ludźmi. Obrazują to, czego nie da się przekazać podczas wywiadu, albo to, co rozmówczyni mogłaby próbować ukryć. Stanowią dodatkową próbę obiektywizacji postaci – w końcu Szczawiński wyłapuje nie tylko jasne strony życia znanej osoby. Pokazuje w fabularyzowanych odsłonach Dymną zdenerwowaną, niezadowoloną, ale też – szczęśliwą i zapracowaną. Mimochodem ujawnia, w jaki sposób tworzą się mity i plotki o artystach. Szczawiński – bystry obserwator – bezlitośnie rozprawia się z legendą, wykorzystuje najmniejsze szczeliny w pancerzu doskonałości Dymnej, próbuje ukazać prawdziwą twarz aktorki. Ale nie szuka sensacji, relacjonując zachowanie rozmówczyni przedstawia przeważnie fakty, wnioski pozostawiając czytelnikom. Tylko czasami wyrywa mu się nieco trącący kiczem komentarz. Książkę otwiera fragment listu Anny Dymnej (zakończenie zresztą stanowi urywek jej powywiadowych zwierzeń, kierowanych do Szczawińskiego). Już ten tekst zapowiada, jaki będzie temat i nastrój późniejszych wynurzeń i refleksji. Dymna oznajmia w nim „to musi być jednak poważna rozmowa, o szukaniu prawdziwych wartości w tym świecie wartości i bogów pozornych, o miłości, o nadziei”. I do tego dąży – mimo wszystko. Ponadto – list, przesycony autoironią, ciepłym humorem, optymizmem i czymś, co modnie dzisiaj określa się „pozytywną energią” – świetnie odzwierciedla atmosferę późniejszych rozmów ze Szczawińskim. W sześciu rozdziałach przedstawia się różne zawody i role w życiu Dymnej. Są fragmenty poświęcone jej aktorstwu, pojawia się rozmowa o zajmowaniu się niepełnosprawnymi umysłowo i o działaniu fundacji „Mimo wszystko”, o Salonach Poezji. Znalazło się miejsce dla Dymnej jako osoby publicznej (kwestie związane ze sławą, z byciem „kimś znanym”). Szczawiński nie stronił też od przedstawiania aktorki prywatnie – poruszał niejednokrotnie bolesne i przykre tematy, ale też rozmawiał o rodzinie, dzieciństwie czy przyjaźni i miłości. Wśród poruszanych motywów wiele miało wymiar ogólnoludzki – refleksje o przemijaniu, najważniejszych w życiu wartościach, o problemach człowieka, o niepełnosprawności czy śmierci. Dymna mówi o zawodzie aktora, o upokorzeniach i przykrościach, pułapkach, jakie czyhają na młodych i zdolnych studentów PWST, o kondycji współczesnego teatru. Przypomina anegdoty z planów filmowych i opowiada o realizacji marzeń. Daleka od narzekania ukazuje też ludzką obłudę, próby wykorzystywania dobroci innych i żerowania na działalności fundacji charytatywnych. Rozprawia się z pesymizmem, stwierdzając: „narzekanie nas przybija, przygnębia. A przecież tylko od naszego stosunku do życia zależy, jakie ono jest. Zwykły codzienny uśmiech jest sposobem na szczęście”. Z wielu wypowiedzi Dymnej da się wyłuskać receptę na szczęście. Aktorka uczy pogody ducha, niezmąconej radości, pozwalającej poradzić sobie z cierpieniem czy złem. Nawyk zapominania o nieszczęściach może okazać się świetnym sposobem na pokonanie smutku czy odpędzenie trosk. Optymizm Dymnej nie może irytować, bo jest szczery, aktorka nie udaje szczęścia – dzięki temu tylko staje się przekonująca. Obok pogody ducha poczucie humoru wiele razy pozwala jej wybrnąć z „trudnych” czy niewygodnych sytuacji. Warto poznać choćby historię wywiadu z odważnym seksem, lub dowiedzieć się, co oznacza wkładanie mięsa do pralki – historie Dymnej są barwne i zaskakujące, przy tym opowiadane z wdziękiem i dowcipem. Szczawiński oczywiście stara się zachować wierność swoim postanowieniom, nie robić wywiadu „na klęczkach”. Kilkakrotnie Dymna przyznaje się, że pytania są niezwykle trudne, że niełatwo jej mówić o pewnych sprawach. Czasem (choć rzadko) odmawia odpowiedzi, parę razy jej wzburzenie świadczy o przenikliwości Szczawińskiego. Zresztą sama aktorka w zamykającym książkę fragmencie listu pisze „zadał mi Pan setki pytań. Sprytne i celne były niektóre. Zapędzały mnie chwilami w kozi róg, czyniły bezradną, doprowadzały do furii lub rozśmieszały (…) dręczenie niewinnej kobiety to Pana tlen i pasja”. „Warto mimo wszystko” to świetna lektura. Nie tylko dla wielbicieli Anny Dymnej.

szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
Ninbar plusminus Linia koment
Przeczytane:2014-12-28, Na półkach: Przeczytałem,

Codzienność składa się z najprostszych gestów, czynności wykonywanych niemal mechanicznie, niezauważalnych. Powtarzane każdego dnia, bardzo indywidualne rytuały, jak żegnanie bliskiej osoby czułym gestem, delikatnie robionym znakiem krzyża… Ich wagę uświadamia nam nieodwracalna strata lub niepełnosprawność fizyczna czy intelektualna.


Ta ostatnia, tak trudna do zrozumienia w obserwatorze, a nawet w rodzinie, budzi strach, wstyd, chęć izolacji, ale i miłość. Miłość, w której codzienność ma tak wiele drobnych, niemal niedostrzegalnych dla postronnego oka, sukcesów i radości. Każda najprostsza czynność, słowo, gest w tej rzeczywistości stanowi ciężką pracę, dająca tak kruche owoce. Praca podejmowana - mimo wszystko - przez osoby niepełnosprawne, matki, ojców, rodziny, wychowawców. To pokonywanie kolejnych barier o różnorodnej skali, tych najtrudniejszych, bo w sobie. Niedostosowania architektoniczne, stereotypy myślowe i kulturowe spotykanych ludzi zadają ból i złość, ale tylko siła wynikająca z miłości i bliskości z sobą samym daje wiarę, że warto mimo wszystko. Daje potencjał, by w dziecku niepełnosprawnym zobaczyć istotę pełną życia, na miarę indywidualnych możliwości. By wyjść z nim na spacer, pokazywać mu świat, mimo znaczących spojrzeń ludzi pokonywać bariery… w sobie. Przypominam sobie słowa Jana Pawła II: „Kimkolwiek jesteś, jesteś kochany - nie zapomnij, że każde życie, nawet bezsensowne w oczach ludzi, ma wieczną i nieskończoną wartość w oczach Boga”.


Cierpienie fizyczne, którego można dotknąć i zobaczyć przeraża, ale pomijamy milczeniem, nie zauważamy także cierpienia duszy. Zadając je sobie samemu niemal z metodyczną precyzją: nie mam czasu, jeszcze tylko jeden kieliszek, jeszcze tylko kilka godzin pracy bez snu, jeszcze tylko… Jakże często narzekamy na rzeczywistość i izolujemy się w swoich małych światach. Rozejrzyjmy się. Wśród nas żyją ludzie, inni ludzie.


Anna Dymna, aktorka, ambasadorka łamania barier w postrzeganiu ludzi niepełnosprawnych, m. in. poprzez organizowanie Festiwalu Zaczarowanej Piosenki, powiedziała: „Jednak kontakt z ludźmi niepełnosprawnymi uświadomił mi, że wolność i szczęście człowieka polega również na tym, iż potrafi on wznieść się poza ramy codziennych uwarunkowań, zarówno obyczajowych jak i estetycznych. Jest to pewna bariera, którą należy w sobie pokonać. Jeżeli zdołamy ją przekroczyć, dopiero wtedy zaczniemy rozumieć: patrząc na niepełnosprawnego umysłowo, przestaniemy widzieć jego ułomność, inność albo brzydotę, jego zachowanie przestanie nas krępować, niepokoić i dziwić”. W wywiadzie - rzece, udzielonym Wojciechowi Szczawińskiemu, jak też w przejmującej, wydanej niedawno biografii znakomitej aktorki, poprzez konsekwencje w działaniu na wielu płaszczyznach pokazuje ona swoim życiem, że warto mimo wszystko… pomagać mądrze.


 


A. Dymna, W. Szczawiński, Warto mimo wszystko, wyd. Znak, Kraków 2007.


E. Baniewicz, Dymna, wyd. Marginesy, Warszawa 2014.


 

gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Inka Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
ja_rus Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Linia koment
Przeczytane:, Na półkach:
ajrin Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
break
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów