Okładka - Wiedźma naczelna

zoom

Kup Teraz

Wiedźma naczelna

Olga Gromyko

Ocena ( 2 osoby )
5.0
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2011-10-21
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 978-83-7574-624-2
Ilość stron: 526
Cena : 35,99 zł
Dodał/a książkę: speedi
Dodał/a recenzję: Damian Kopeć
wrzuć na facebook
Recenzja redakcji granice.pl

Nie ucz wiedźmy naczelnej jak się czaruje

Na dobry początek powinna wystarczyć wiosna: szczebiotanie ptaków, dywany z kwiatów i wredna wiedźma na czarnej kobyle. Nie ma co wybrzydzać. Mogłaby być jesienna szaruga, dywany z błota, skrzeczenie poirytowanych gawronów i bezzębna, niemodnie odziana Baba Jaga na zdezelowanej miotle z demobilu. Jednak prawdę powiedziawszy wiosna wcale nie wystarczy. Przynajmniej nie w dzisiejszych czasach taniej i dobrej literatury. Przydałaby się jeszcze jakaś intryga, jakaś akcja solidnie zakręcona, liczne czarne charaktery (a nie tylko uparta czarna kobyłka) i trochę negatywnego myślenia, tak uwielbianego przez sytych, zadowolonych, szczęśliwych mieszkańców współczesnej globalnej wiochy. Realistycznie radosna wiosna, naturalistyczne opisy kwiecistych łąk - to już było, a liczy się przede wszystkim zapach nowości. Wolha Redna na swojej kobyłce Smołce w sumie żadną nowością nie jest, ale jeśli chodzi o przygody, to nie każe nam długo na nie czekać. I dobrze. Fantazja Olgi Gromyko, autorki Wiedźmy naczelnej i wcześniejszych opowieści o przygodach rudowłosej W.Rednej, nie zawodzi, oczarowuje i nie rozczarowuje.

Trafiamy zatem do Mael-ine-kioren czyli Krwawych Szponów. Największego zamku w Belorii. Zamku nawiedzonego podobno przez upiora. Nie żeby upiór był w ówczesnych (i aktualnych) czasach czymś nadzwyczajnym. Straszą nas w telewizji każdego dnia chociażby chude upiory demokracji ludowej czy mściwe upiory sprawiedliwości społecznej. Upiór zamkowy jednak nie tylko straszy, ale i honorowo pozbawia życia, zatrutą klingę wbijając prosto w serce, ale rycerskim inaczej ciosem prosto w plecy. I to głównie unikających jakoby magii mistrzów i rycerzy Zakonu Białego Kruka, giermków i czeladź wszelaką dobrotliwie oszczędziwszy. Wolha bada nawiedzony zamek, nie znajdując fizycznych śladów upiora szuka magicznych. A tych jest w murach prawdziwe zatrzęsienie: od pozostawionych przez budowniczych twierdzy złośliwych krasnoludów (nie mylić z krasnoludkami i krasnoarmijcami), po drobne, osobiste zaklęcia ochronne. Cóż, zamek i jego mieszkańcy to dopiero zapowiedź serii niezwykłych przypadków rudowłosej wiedźmy.

Wciągają nas przygody Wrednej, jak zwykle zresztą, i to od samego początku. Olga Gromyko stosuje sprawdzoną receptę na boleści czytelnicze, nie dbając o to, czy jakiś oddział NFZ łaskawie nie zechce jej nie refundować z przyczyn formalnych lub w ramach stałego poszerzania oferty dla chorych na słowo pisane. Mamy więc od groma (i jeszcze trochę) ironii, często podszytej wesołą, życzliwą złośliwością. Mamy postaci grubymi mazakami wymalowane, w jaskrawych kolorach, jednoznaczne tak, jak żaden doświadczony polityk. Trudno się pomylić kto dobry, a kto zły, kto nudny, a kto wart ciekawości. Mamy również wierność sprawdzonym schematom, semper fidelis opatentowanym i wielokrotnie nagradzanym rozwiązaniom fabularnym. Olga zdecydowanie stawia na solidną rozrywkę.

Ważne jest nie tylko, że w Wiedźmie naczelnej kontynuowane są stare, dobre wątki (wszak najbardziej z nowości lubimy to, co już dobrze znamy), ale i to, że pojawiają się nowe, urozmaicające magiczny krajobraz. Na przykład wątek pracy naukowej: Wolha pisze pracę w celu uzyskania tytułu bakałarza trzeciego już stopnia. Wątek miłości wiedźmy i wampira rozkwita niebywale, zwłaszcza w kontekście szybko zbliżającego się ślubu zainteresowanych i dziwnej nerwowości towarzyszącej niedawno zaręczonym.

Literatura stricte rozrywkowa do której należy powieść jest drugim znaczącym nurtem wyjątkowo popularnym wśród współczesnych czytelników. Naturalnym uzupełnieniem literatury pesymistycznej, poszukującej ciemnej strony rzeczywistości, z radością pełną smutku odkrywającej wszechobecne zło, nieszczęścia, pozory. Z zadowoleniem wsłuchującej się w jakże mrocznie pogodne i pełne optymizmu słowa: homo homini lupus est (w wersji niekanonicznej: homo homini kawał świni). Mówiąc szczerze, zdecydowanie preferuję literaturę rozrywkową podobną powieściom Olgi Gromyki. Zabawną, z inteligentnym humorem, ironiczną, pozbawioną wulgarności i torturowania czytelnika bólami egzystencjalnymi rodem z telenoweli. Wiedźmę naczelną czyta się szybko i z przyjemnością, z uśmiechem na twarzy lub przynajmniej pogodnym obliczem. Jest znakomitą, prawie darmową (poniżej cytat dotyczący darmowości) odtrutką na codzienną porcję faktów i wiadomości z życia wziętych.

„(...) nieodpłatne dobre uczynki szkodzą zdrowiu! (...) Ludzie nie cenią darmowych przysług.”

U wydawcy
b.d.
Selkar
36,00 zł
KUP TERAZ
Nokaut
24,78 zł
KUP TERAZ
Stereo
35,99 zł
KUP TERAZ
Skąpiec
24,78 zł
KUP TERAZ
Nexto
b.d.
KUP TERAZ
Lideria
24,78 zł
Czytay.pl
33,82 zł
KUP TERAZ
Ocena 1 2 3 4 5 6
Dodaj do biblioteczki
Treści
Miłość bandyty
Tomasz Ford. Bez powrotu
Złość
Granice na Facebooku
Linki reklamowe:
prawnik kraków   apteka internetowa   restauracja Kraków   podręczniki szkolne   biuro nieruchomości Kraków   Tanie ciuchy   Pozycjonowanie stron Kraków | osób online: