Recenzja redakcji granice.pl

Kup Teraz

Wszystko, co lśni

Eleanor Catton

Ocena ( 15 osób )
4.4
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2014-10-09
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788308054185
Liczba stron: 832
Dodał/a książkę:
Dodał/a recenzję: Katarzyna Krzan

Kiedy niespełna 29-letnia autorka z drugiego końca świata (Nowej Zelandii) pisze powieść, która zdobywa nagrodę Bookera, świat literacki wpada w zdumienie. Wszystko, co lśni jest dopiero jej drugą powieścią, a już obrosło legendą na całym świecie. Jak to możliwe?

 

Powieść liczy blisko tysiąc stron. W polskim wydaniu zastosowano mniejszy niż zazwyczaj font i interlinię, co zmniejsza objętość. Ale nie to jest zdumiewające (tak, to najlepsze słowo określające tą książkę). Najbardziej zadziwiające jest to, że tak młoda dziewczyna pisze jak stary wyjadacz. Dosłownie. Czytając, mamy wrażenie, że siedzimy w ciemnym zadymionym pokoju, gdzie w tle pali się w kominku, stary pisarz snuje swoją opowieść i stopniowo dołączają kolejni "opowiadacze", każdy ze swoją wersją tych samych wydarzeń. Powstaje efekt powieści w powieści, i w jeszcze jednej powieści. Wszystko spaja, niemodny już dziś, narrator wszechwiedzący, auktorialny, który lubi wtrącać się do opowieści swoich postaci, przerywać je w decydujących momentach. Streszczenie tej powieści mija się z celem. Liczy się bowiem jej specyficzny klimat, zawiłość ludzkich losów, a zarazem wzajemne powiązania między ludźmi.

 

Wszystko zaczyna się w Hokitika w hotelu Korona, gdzie spotyka się na tajnym zebraniu dwunastu mężczyzn, próbujących rozwikłać zagadkę, czy też spisek, w który zostali wszyscy zaplątani. Każdy z nich reprezentuje inny znak zodiaku, a zarazem cechy go charakteryzujące. Do grupy - z pozoru przypadkowo - dołącza młody prawnik, który właśnie przybył do miasteczka z myślą o wzbogaceniu się na złocie. To jemu mężczyźni opowiadają niesamowitą historię, która im się przydarzyła. Narracja cofa się w czasie, kluczy, zawraca, przenosi się do innych postaci, by pokazać, że nic nie jest takie, jakim się wydaje. Biedny samotnik okazuje się oszukanym bogaczem, próbująca popełnić samobójstwo prostytutka jest dziedziczką fortuny, wróg jest tak naprawdę bratem, martwy bogacz okazuje się zakochanym po uszy naiwniakiem, któremu los sprzyja.

 

W jaki sposób udało się tak liczne i wykluczające się nawzajem wątki powiązać w logiczną, spójną całość? To pozostaje tajemnicą Eleanor Catton. Pewne jest tylko to, że taki talent zdarza się nad wyraz rzadko. Catton splotła losy swoich bohaterów z astrologią jako jedynym wyjaśnieniem dla tak niezwykłych zbiegów okoliczności i splotów wydarzeń. Prawda nie istnieje jednak inaczej niż relatywnie, a na stosunki niebieskie składają się ruchome koła, pochylone osie i wirujące tarcze – jest to mechaniczna orkiestracja, która zmienia się z każdą chwilą, nigdy się nie powtarza i nie stoi w bezruchu. (…) widzimy świat tak, jak mógłby wyglądać, gdyby udało nam się go udoskonalić, i wyobrażamy sobie, że go zamieszkujemy. Można się w gąszczu licznych wątków zagubić. Do tego dochodzą pogłębione charakterystyki postaci, czyniące z bohaterów pełnowymiarowe osoby, potrafiące kłamać, zwodzić, spiskować. Każdy nagina rzeczywistość do własnych potrzeb, dążąc tylko do jednego w zasadzie celu – złota. Wszystko, co lśni jest celem samym w sobie. Bohaterowie są gotowi na wiele, co bardzo komplikuje fabułę.

 

Na końcu autorka dziękuje licznym osobom, które pomagały jej przy tworzeniu, udzielając porad z dziedziny astrologii, historii gorączki złota w Nowej Zelandii, morskiej nawigacji. Dzięki temu powieść zyskała na realności. Catton wsparła się nawet wycinkami prasowymi z końca XIX wieku. Ale nie to powinno dać do myślenia wszystkim debiutującym autorom. Catton uczyła się pisarstwa. Ukończyła Master's degree in Creative Writing w The Institute of Modern Letters na Victoria University of Wellington. Uczestniczyła też w innych kursach pisarskich, dopracowując swój styl do perfekcji. Bo jest to perfekcyjnie napisana książka. Łączy w sobie kunszt literacki najlepszych szkół i oczywiście niewątpliwy talent autorki. Catton bardzo wysoko podniosła poprzeczkę, powracając do starych, dawno już zapomnianych sposobów opowiadania, uznawanych za trudne i bardzo pracochłonne.

szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
Azzmon plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-04-02, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 książek 2016,Przeczytane,
Miałem mieszane uczucia zanim sięgnąłem po tę książkę. Jednak szybko się rozwiały. Powieść mimo ponad 900 stron wciąga niesamowicie. Początkowa intryga rozwija się niczym pajęczyna. Z pewnością trzeba nie lada uwagi, żeby wskoczyć na odpowiedni tor czytania, ale jest warto!!Znakomita, to zdecydowanie za delikatne określenie!
mag-maggie plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-01-21, Ocena: 3, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2016,
Zgadzam się z niektórymi przedmówcami . Ksiązka długa, monotonna. Mnóstwo opisów bardzo drobiazgowych, wiele powtórzeń, dygresji. Wątek kryminalny nic szczególnego. Czytanie się dłuży.
plusminus Linia koment
Przeczytane:, Ocena: 3, Na półkach:
Zgadzam sie z niektórymi przedmówcami . Ksiazka długa, monotonna. Mnóstwo opisów bardzo drobiazgowych, wiele powtórzeń, dygresji. Wątek kryminalny nic szczególnego. Czytanie się dłuży.
zuzankawes plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-12-06, Na półkach: Przeczytałem,26 książek - 2015 rok,Mam,

Gorączka złota w Hokitika. Właśnie tu, świeżo przybyły statkiem Walter Moody przypadkowo staje się świadkiem pewnego męskiego spotkania w hotelu. Mężczyzna mimowolnie uwikłany zostaje w tajemniczą sprawę łączącą dwunastu członków zebrania i kilka wpływowych osób z miasteczka ogarniętego gorączką złota. Jak na miasto, w którym złoto odgrywa jedną z kluczowych ról przystało, sprawa dotyczyć musi siłą rzeczy złota, pięknej kobiety (a nawet dwóch) oraz niezbyt odległych wydarzeń o kryminalnym podłożu. Takie ogólne podłoże ma powieść młodej, nowozelandzkiej pisarki Eleanor Catton, Wszystko, co lśni.


Wspomniana historia to zaledwie zarys i wycinek całości tej wielowątkowej i niesamowitej pod wieloma względami historii, w której oprócz ciekawego wątku fabularnego czytelnik będzie miał okazję obserwować wiele innych, szalenie istotnych kwestii. Zarysowana przez autorkę intryga obudzi w niejednym czytelniku żyłkę detektywa, bowiem zarysowana została ona na miarę wielkich kryminałów. Wszystko, co lśni choć nie jest typowym kryminałem, jednak w niejednym autorze książek tego gatunku obudzi zazdrość. Powieść ta jest przede wszystkim powieścią obyczajową, gdzie olbrzymią atencję przywiązano do warstwy historycznej, odzwierciedlając znakomicie te szalone czasy oraz intrygujący wycinek z historii i życia ludzi. Dzięki dość specyficznie poprowadzonej powieści, książka zdobywa na równi serca czytelników, jak i krytyków, którzy poszukują w literaturze treści, które pobudzą nas do myślenia i targać będą emocjami. A tych jest tu naprawdę wiele. To historia, która zauracza prostotą i ciekawą relacją dotyczącą poszukiwaczy złota.


                Książka Catton w ciekawy sposób oddaje charakter tej skomplikowanej epoki. Dodatkowo dzięki świetnie zarysowanym postaciom książka ta nie nudzi ani przez chwilę, zaś czytelnik z pasją obserwować może przedstawicieli różnych sfer i klas społecznych. Postacie te to reprezentanci poszczególnych warstw społecznych i zawodów, które są reprezentantami poszczególnych warstw i grup społecznych oraz ich dążeń, czy ogólnego charakteru.


                Dzięki książce tej można zauważyć, iż wszystko kręci się wokół złota, władzy i pożądania co jest niestety prawidłowością ponadczasową, nie tracącą na aktualności w zasadzie od zarania dziejów. I właśnie dlatego, mimo monstrualnych rozmiarów, powieść czyta się szybko, lekko i przyjemnie.


 

mircia plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-06-30, Ocena: 3, Na półkach: Przeczytałem,12 książek 2015,Mam,przeczytane,
Jest tu wszystko, co powinno wciągnąć: intryga, gorączka złota, tajemnicza śmierć, klimat XIX wieku, który tak lubię, bogactwo bohaterów. Książka mnie jednak nie wciągnęła zupełnie. Może przyczynił się do tego mój tryb czytania. Odkładałam ją, po to, żeby po jakimś czasie wrócić i znów ją odłożyć.
Nie dałam sobie też czasu i brakowało mi siły zaparcia, żeby rozszyfrować o co chodzi z układami planet i gwiazd stosowanym w powieści.
Książka miała mnie powalić na kolana, a nie powaliła.
martucha180 plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-06-23, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki w 2015,Wyzwanie - Z historią w tle,
Jak się dorwałam, to... długo czytałam, bo i było co czytać... 931 stron!

AUTORKA: Eleanor Catton urodziła się w 1985 roku w Kanadzie, ale wychowała się i mieszka do dziś w Nowej Zelandii. Studiowała filologię angielską na University of Canterbury, uzupełniając ją kursem Master's in Creative Writing w The Institute of Modern Letters, na Victoria University w Wellington. Jej pierwsza powieść The Rehearsal to praca dyplomowa. Druga to The Luminaries, czyli tomiszcze. Elanor zaczęła ją pisać jako 25-latka. Trwało to dwa lata.

NAGRODA: książka ta otrzymała w 2013 roku nagrodę The Man Booker Prize, czyli Nagrodę Bookera. To najdłuższa w historii książka nagrodzona Bookerem i najmłodsza laureatka tej nagrody!

TYTUŁ: jest wieloznaczny. I złoto lśni, i gwiazdy, i księżyc. Ludzie też mogą lśnić...

BUDOWA POWIEŚCI: muszę tu nadmienić, iż autorka pisząc powieść, zgłębiała tajniki astronomii i astrologii, korzystała z portalu astrologicznego, interaktywnej mapy nieba do wyznaczania pozycji planet i gwiazd, bowiem te ciała niebieskie i ich ułożenie miały duży wpływ na losy bohaterów i wydarzenia. Budowa powieści zależy od faz księżyca (okładka książki!), a ma to ewidentny wpływ na długość rozdziałów i ich tytułów. Powieść składa się z 12 części, a każda rozpoczyna się rysunkiem ascendentu w konkretnym dniu opisywanych wydarzeń. W przypadku czwartej części są dwa ascendenty w odstępie roku.

TYTUŁY ROZDZIAŁÓW: W każdej części są rozdziały różnej długości, za to specyficznie zatytułowane, np.: Jowisz w Koziorożcu, Pierwszy punkt w Baranie, Baran rządzony przez Marsa, Częściowe zaćmienie Słońca itd. A po tytule jest dopowiedzenie, o czym ten rozdział będzie, np.:
PÓŁNOC W SKORPIONIE: Rozdział, w którym aptekarz wyrusza na poszukiwanie opium, czytelnik poznaje w końcu Annę Wetherell, a Pritchard traci cierpliwość i padają dwa strzały.
Ostatnie ok. 100 stron - omówienia rozdziałów stają się coraz dłuższe, właściwie w skrócie przedstawiają akcję, a ich zawartość to1-2 strony, a potem 1/2 czy nawet 1/3 jakby treść rozdziału była dopowiedzeniem tytułu, ale to wszystko przez fazy księżyca.

MIEJSCE AKCJI: egzotyczne, bowiem to miasteczko Hokitika i jego najbliższe okolice na zachodnim wybrzeżu Nowej Zelandii. W poruszaniu się pomocna jest mapa okolicy zamieszczona na początku powieści oraz rysunek miasteczka na wklejkach. W retrospekcji jesteśmy też na wschodnim wybrzeżu w Dunedin.
? I jak się panu podoba w Hokitika, panie Staines?
? Bardzo - odparł chłopak. - To istny tygiel sprzeczności! Macie lokalną gazetę, ale nie macie kawiarni, gdzie można by ją przeczytać. Macie aptekarza, który realizuje recepty, ale nigdy nie można znaleźć doktora, a wasz szpital właściwie nie zasługuje na tę nazwę. W sklepie ciągle brakuje butów albo skarpet, chociaż nigdy jednych i drugich jednocześnie, a hotele przy ulicy Revella serwują wyłącznie śniadania, tyle że przez cały dzień! (s. 883)

CZAS AKCJI: Generalnie lata 60. XIX wieku, czyli czasy gorączki złota w Nowej Zelandii. Akcja zaczyna się 27 stycznia 1866 roku a kończy się 27 kwietnia 1866, po drodze wyraźnie zbaczając na wydarzenia od 27 kwietnia 1865 roku do 14 stycznia 1866. W wypowiedziach bohaterów jest mowa o czasach wcześniejszych, ale to ich wspomnienia. W powieści są dwa przełomowe dni, kiedy to akcja się zawiązuje, a potem rozwiązuje.

GATUNEK: misz i masz, bowiem w powieści odnajdziemy wiele gatunków: powieść przygodowa rodem z Dzikiego Zachodu, powieść historyczna, obyczajówka, romans, kryminał, sensacja

NARRACJA: rzadko spotykana - w pierwszej osobie liczby mnogiej! Początkowo miałam wrażenie, że MY to czytelnik i narrator, ale potem zmieniłam zdanie. Nie wiem do końca, kto opowiada tę historię, kim są narratorzy. Być może jakaś grupka mieszkańców Hokitiki. Narratorzy stopniowo przekazują czytelnikowi coraz więcej informacji, w ten sposób budując napięcie i podnosząc poziom zaciekawienia. Ujawniają się oni wielokrotnie i po części ingerują w wydarzenia przedstawiane przez poszczególnych bohaterów, poprzez ugładzanie ich opowieści, porządkowanie czy uzupełnianie np.:
Dlatego wytniemy w tym miejscu niedoskonałości i nadamy wojskowy porządek. Zastosujemy własne, specjalne spoiwo do załatania szpar i dziur jego przyziemnych wspomnień i przywrócimy je do życia w postaci nowej konstrukcji, która w pamięci jednostki istnieje jako ruina. (s. 61)

My pozostawimy jednak zebranych w czasie teraźniejszym i ruszymy dalej naprzód w przeszłość. (s. 246)

Z tej przyczyny musimy się tu wtrącić i streścić opowieść Sooka Yongshera w taki sposób, aby dochować raczej wierności wydarzeniom, nie zaś stylowi jego opowieści. (s. 310)
Widać tu wyraźnie stosunek narratorów do bohaterów - pełen zrozumienia i empatii, realnego podejścia, bez idealizowania. Wydarzenia przedstawiane, opowiadane są przez poszczególnych bohaterów, z ich punktu widzenia. Zdarza się, że jedno zdarzenie ukazane jest co najmniej z dwóch perspektyw, dzięki temu czytelnik ma cały ogląd sytuacji.

BOHATEROWIE: Anglicy, Szkot, Irlandczyk, Żyd, Chińczycy, Francuz, Maorys, Nowozelandczyk. Kapelan, polityk, urzędnik sądowy, prawnik, dziennikarz wydawca, bankowiec, poszukiwacze złota, prostytutka, naczelnik więzienia, agent handlowy, agent spedycyjny, aptekarz, bogacz i inni pomniejsi. Istny tygiel! Ale to bardzo ciekawa mieszanka narodowościowa, zawodowa, finansowa, także religijna.
Autorka dzieli postaci na gwiezdne i planetarne. Nie ma tu jednego głównego bohatera. Jest kilku bardzo ważnych, kilku ważnych, kilku miej ważnych, a epizodycznych mało. Jednak każdy z nich po coś jest, ma swoje miejsce w powieści i tajemnice, a w związku z tym zadanie do wykonania. Aha, dominują mężczyźni. Kobiet jak na lekarstwo, tylko dwie, ale za to jakie! Jednak najciekawsze są powiązania między postaciami. Wszyscy mają tajemnice, wszyscy popełniają błędy, ale tylko niektórzy próbują je naprawić. Jedni chcą władzy, inni zemsty, jeszcze inni bogactwa.
Każdy bohater, nawet ten mniej ważny, jest bardzo, ale to bardzo dobrze scharakteryzowany i wyrazisty. Tylko postacie epizodyczne nie są opisane, pozostałe za to skrupulatnie i drobiazgowo przedstawione. Mogłabym rzec, że autorka jest mistrzynią w stwarzaniu i powoływaniu do życia postaci na kartach powieści. Tak szczegółowych i rozbudowanych charakterystyk nigdzie nie spotkałam, tak wiarygodnych i zdawałoby się, że żywcem przeniesionych ze świata realnego do literackiego też nie. Realni z krwi i kości, aż do bólu. Nawet gdy bohater już wcześniej został przedstawiony na 2-4 stronach, to przy różnych nowych wydarzeniach, jego charakterystyka jest uzupełniana. Owe charakterystyki poszczególnych osób wywołują zniecierpliwienie u czytelnika, bo ten chce się dowiedzieć, co tak naprawdę wydarzyło się w Hokitika, a tymczasem pozostaje w zawieszeniu...

FABUŁA, AKCJA: 27 stycznia 1866 roku jest pełnia księżyca. W najmniej popularnym hotelu w mieście, czyli w hotelu Korona, w najmniej atrakcyjnym pokoju, czyli w palarni, na tajnej naradzie spotkało się dwunastu mieszkańców Hokitika, dwunastu niewinnych (12 części, 12 miesięcy, 12 apostołów itd.), którzy próbują rozwikłać zagadkę. Ich wspólne zastanawianie się nad tym, co się wydarzyło 14 stycznia przerywa wejście mężczyzny - 28-leniego Szkota, Waltera Moody'ego, nowy poszukiwacz złota, który dopiero co przypłynął z Dunedin i który to też ma swoje tajemnice. Po wstępnym przesłuchaniu go przez Balfoura, wciągnięciu w gierki interpersonalne i zaakceptowaniu przez pozostałych mężczyźni po kolei opowiadają swoją wersję wydarzeń, by rzucić światło na tajemnicze wydarzenia. A udział w nich brali wszyscy! Każdy opowiada swoją wersję i ujawnia swoje grzeszki i tajemnice, a te są ze sobą powiązane. Nie wiadomo też, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. Narrator cały czas przypomina czytelnikowi, że to tylko opowieści, że nie każdy bohater musi być szczery lub wiedzieć, co się dookoła niego dzieje, no i nie każdy dobrze rozumie po angielsku.
Jeden człowiek nigdy nie powinien ufać drugiemu w ocenie skłonności
i dyspozycji trzeciego. (s. 457)
Jak Walter wszedł do palarni na początku książki, tak wyjdzie z niej w połowie! Opowiadanie wydarzeń sprzed 2 tygodni trwa kilka godzin. A co takiego wydarzyło się 14 stycznia? Otóż samotny, starszy poszukiwacz złota, Crosbie Wells, zapił się na śmierć w domku na swojej działce, ot tak, bez przyczyny. Potem w jego domu znaleziono kilka rzeczy nie pasujących do niego - fiolkę laudanum, złoto, niby nieważny dokument. Miejscowa prostytutka lubiana przez wszystkich, a uzależniona od opium, Anna Wetherell, została znaleziona na wpół martwa na drodze, gdzie w ogóle nie powinno jej być. A na domiar złego tej samej nocy zniknął Emery Staines, złoty chłopak.
To dopiero czubek góry tajemnic! A można się w nich pogubić, zaplątać, zapętlić! Tak jak w ilości wątków można się zagubić. Zwłaszcza na początku... Autorka w najmniejszych szczegółach przemyślała fabułę i do cna ją skomplikowała, co intryguje, ale i irytuje przy takiej ilości stron, no bo kiedy czytelnik pozna prawdę? Tajemnice, zagadki, sekrety sprzed lat, domysły, niedomówienia, niezrozumienia to podstawa tej ekscytującej powieści. Jednak ta pozornie chaotyczna całość stopniowo zmierza do spójnego i logicznego celu. Tok akcji jest nierównomierny - raz ona zwalnia, a po chwili przyspiesza, przy czym obfituje w nagłe zwroty akcji. Tu niczego nie można być pewnym. Autorka myli tropy, wodzi za nos, zmusza do bardzo uważnego czytania, co przy tej ilości bohaterów i tajemnic jest naprawdę utrudnione.

HISTORIA: niejako w tle, a z drugiej strony na pierwszym planie. A wszystko przez gorączkę złota! Do Hokitika przybywają kolejni mężczyźni żądni wzbogacenia się. przedstawione są warunki mieszkalne mieszkańców, ich codzienne życie i relacji, ubiory (moleskinowe spodnie frapują mnie do tej pory!), codzienne menu, powszechne stosowanie i działanie opium i laudanum na ludzi, laudanum. Wspomniane są także wojny opiumowe. Ale ja najbardziej lubię smaczki, a do takich zaliczyłam: sposób wypłukiwania złota i jego skup, składanie gazety i zamieszczanie w niej ogłoszeń, zawartość ówczesnych gazet (!), kodeks etyczny poszukiwaczy złota, przebieg rozpraw sądowych, nie mówiąc już o formułowaniu oskarżeń (!), przebieg seansu spirytystycznego.

STYL, JĘZYK: a z tym różnie. Rozwlekłe charakterystyki wszystkich bohaterów trochę mnie przytłaczały ową długością, na szczęście akapity łamały tekst, który był już bardziej przyjazny dla oka. W nawiasach dość często pojawiały się dopowiedzenia, zwłaszcza na początku. W pierwszej części powieści wychwytywałam więcej literackości - ciekawe metafory, niezwykłe porównania, język bardzo plastyczny i obrazowy, aż niektóre fragmenty czytałam po dwa razy i się nimi delektowałam:
Shepard umilkł, zastanawiając się, jak ma przedstawić sprawę, z którą przyszedł. Blade światło dnia, padające na biurko Nilssena pod kątem, unieruchamiało kłęby fajkowego dymu, który wisiał nad jego głową, zatrzymując wszystkie wijące się serpentynami nitki w powietrzu, tak jak kamień kwarcu przechowuje i eksponuje kręte żyłki złota. (s. 162)

Nie był winowajcą - nie uczynił nic złego - a jednak miał poczucie winy. Czuł się w coś wplątany, jak gdyby dopuścił się jakiegoś strasznego zła przez sen i stwierdził po przebudzeniu, że jego materac jest umazany krwią. (s. 174)

...a mężczyźni z hotelu Korona, których wzajemny związek został właśnie zszyty jasną nitką czasu i ruchu, nie są przecież odporni na wpływy zewnętrzne, podobnie jak wszyscy ludzie. (s.426-427)
W drugiej części nie ma zbyt wielu tego typu środków poetyckich, prawdopodobnie dlatego, że akcja się zagęszcza i dużo się dzieje, dominują dialogi. Z rzadka tyko da się wyczuć, że akcja nie dzieje się współcześnie. Znalazłam kilka nowych dla mnie słów np. kalfataż. Czasem zabrakło mi tłumaczenia jakiegoś chińskiego czy maoryskiego zdania. Generalnie styl bardzo dobry, język lekki, czasem jest lekko wystylizowany (wypowiedzi Chińczyków, którzy słabo znają język angielski). Przyjemnie się książkę czyta.

WRAŻENIA: epicki rozmach jest! Bogactwo szczegółów i wiarygodność tamtych czasów też! Mnóstwo tajemnic! Świetny pomysł na fabułę! Początek trochę mnie nudził przez te rozwlekłe charakterystyki. Potem się czułam lekko zagubiona, co spowodował natłok bohaterów i skrywanych tajemnic, zapętlenie akcji, mnogość wątków i koligacji, powiązań. Na szczęście spis bohaterów zamieszczony na początku powieści ratował mnie w takich sytuacjach. Na 401 stronie Moody porządkuje zasłyszane w palarni wydarzenia i wtedy już miałam pewność, co i jak. Później akcja przyspiesza - jedne tajemnice są odkrywane, ale inne dopiero się uchylają rąbka. Pod koniec czytania czułam się lekko poirytowana i znudzona (patrz tytuły rozdziałów, budowa). Właściwe zakończenie powieści znajduje się dobre 100 stron wcześniej i pozostaje otwarte. A końcówka to po prostu wyjaśnianie wcześniejszych wydarzeń. Tylko im bliżej końca, tym mocniej odnosiłam wrażenie, że coraz bardziej po macoszemu rozdziały były pisane. Uczucia mam mieszane i skrajne.

PODSUMOWANIE: Wszystko, co lśni to wielowątkowa, intrygująca tajemnicami powieść historyczna z akcją sprzed 150 lat i domieszką innych gatunków. To wciągająca i niebanalna powieść o poszukiwaczach złota w Nowej Zelandii, o poszukiwaniu szczęścia i miłości, o nienawiści i chęci zemsty po latach za doznane krzywdy, o realizowaniu marzeń i pasji, o stosunku do złota i pieniędzy, a także przeznaczeniu zapisanym w gwiazdach, które wpływa na życie człowieka. Przedstawione tu prawdy o człowieku ukazują jego autentyczne oblicze

Pieniądze to tylko pieniądze, a bieda dobrze robi człowiekowi,
jeśli dotyka go od czasu do czasu. (s. 727)

Isgenaroth plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-01-11, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,Mam,
Będąc już po lekturze powieści ,,Wszystko, co lśni" śmiem stwierdzić, że w przypadku tego utworu swoją doskonała robotę zrobiła reklama. Książka szumnie zapowiadana już wiele miesięcy przed wydaniem, nawet jeszcze pod innym tytułem, jako stylizowana na wiktoriańską epopeję, nagrodzona Bookerem, dopieszczona w najmniejszych szczegółach fascynująca intryga, podszyta astrologią, seksem, złotem i przygodą.

Ja, oczywiście dałem się złapać na ten lep. Właściwie to wystarczyło mi samo stwierdzenie, że to czasy wiktoriańskie, choć akcja rozgrywana jest poza Anglią. Nie mogłem sobie darować tak wspaniale zapowiadającej sobie pozycji i zabrałem się do niej wręcz z namaszczeniem. Początek, owszem zafascynował mnie i mężnie przedzierałem się przez te ponad dziewięćset stron w poszukiwaniu tej wspaniałej przygody. I tak się przedzierałem, że zamknąłem ostatnią stronę a tej wyczekiwanej przygody niestety nie zaznałem. Dostałem za to nudnawą powieść, faktycznie stylizowaną na czasy epoki wiktoriańskiej, z zawartością dość zawiłej intrygi i listą bohaterów zawierającą dużą ilość nazwisk. Poczułem się troszkę oszukany, ale cóż, sam sobie przecież byłem winny, bo jestem widocznie podatny na reklamę.
Pomyślałem, że autorka wzięła sobie może za wzór niezapomnianą dla mnie książkę pt. Kwinkunks" autorstwa Charlesa Pallisera i wpadła na pomysł, że skomplikuje swoją intrygę na podobieństwo tejże właśnie powieści. Być może tak było, tyle że w żaden sposób nie dorównała ustanowionemu i niedoścignionemu wzorowi. A może się mylę i nie umiem poznać tego co dobre? W końcu, jak wcześniej wspomniałem, powieść ,,Wszystko co lśni" w 2013 roku została nagrodzona prestiżową nagrodą Bookera. Ja niestety nie potrafię znaleźć w niej tego piękna i dostrzec tych plusów, które wpłynęły na decyzję komisji przyznającej nagrodę. Nie dyskutuję też z gustami innych czytelników, których książka ta urzekła. Każdemu przecież może spodobać się coś innego.

Mając w pamięci oryginalny język, pomysł i tytaniczna pracę, jaka potrzebna była do stworzenia tej powieści, ale także chwile, podczas których było dość nudno, jestem skłonny stwierdzić, że oceniam ,,Wszystko co lśni" jako powieść dobrą. Nie będzie ona jednak należała do tych, które jak wspomniany wcześniej ,,Kwinkunks", czy nawet ,,Szkarłatny płatek i biały" pozostaną ze mną do końca mych dni.
wdowa86 plusminus Linia koment
Przeczytane:2014-12-25, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,52 książki - 2014,
Nie rozumiem fenomenu tej książki. Naprawdę dobrze czytało mi się około 300 stron przed końcem. Od listów Crosbiego historii nabiera tempa, wreszcie zaciekawia i wciąga. Gdyby tak streścić początek tzn.dobre 500 str to nie miałabym tak mieszanych uczuć. Przecież o jakość tu idzie a nie o ilość.
MonikaP plusminus Linia koment
Przeczytane:2014-12-06, Ocena: 2, Na półkach: Przeczytałem,x 52 ksiażki 2014,
Książa napisana pięknym językiem - i to jedyne, co wg mnie, można o niej powiedzieć dobrego. Rozciągnięte wątki, zbyt wielu bohaterów, historii i historyjek, które do całej opowieści niewiele wnoszą. Nie podobało mi się. Gdyby była skrócona o połowę, mogłaby być dużo lepsza, sam pomysł i temat na opowieść - bardzo dobry. Wykonania nie kupuję.
Amarisa plusminus Linia koment
Przeczytane:2014-11-23, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2014,Mam,
Miłość i seks, bogactwo i niedola, spisek i intryga, oszustwo i zadośćuczynienie, nienawiść i zemsta, morderstwo i..., a wszystko to w jednej powieści - "Wszystko, co lśni"!

Historia opowiedziana w powieści "Wszystko, co lśni" Eleanor Catton rozgrywa się w latach sześćdziesiątych XIX wieku w Nowej Zelandii, która wówczas była ogarnięta gorączką złota. Na wyspę przybywały całe zastępy poszukiwaczy tego drogocennego kruszcu upatrujący w nim szansę na wzbogacenie się, a tym samym poprawę własnego życia. Jednym z nich jest Szkot - Walter Moody, młody adwokat, który w miasteczku Hokitika zjawia się pod koniec stycznia 1866 roku. Po zameldowaniu w jednym z miejscowych hoteli, jest świadkiem dziwnego zgromadzenia obejmującego dwunastu uczestników, których z pozoru nic ze sobą nie łączy, albowiem różnią się pomiędzy sobą zarówno pochodzeniem etnicznym, statusem majątkowym, jak też pozycją społeczną. Okazuje się, że zebrali się tutaj, aby omówić bardzo niepokojące, a zarazem zastanawiające wydarzenia, które w ostatnim czasie miały miejsce w miasteczku - znalezienie na drodze nieprzytomnej prostytutki podejrzanej o próbę popełnienia samobójstwa; zaginięcie młodego człowieka, który jakiś czas temu niemiłosiernie się wzbogacił; oraz śmierć pewnego samotnika, w którego chacie odkryto najprawdziwszy skarb. Czy istnieje pomiędzy nimi jakikolwiek związek? Czy też jest to wynik przypadku, jedynie zrządzenie losu, że wszystkie one miały miejsce w tak krótkim odstępie czasu? Wkrótce okaże się, że każdy z uczestników potajemnej narady ma do opowiedzenia własną, pełną sekretów i grzeszków historię, i że wszystkie one w przedziwny sposób się ze sobą przeplatają i łączą...

Urodzona w Kanadzie, a zamieszkała w Nowej Zelandii, Eleanor Catton w ubiegłym roku za powieść "Wszystko, co lśni" otrzymała Nagrodę Bookera. Pobiła tym samym dwa rekordy - dla najmłodszego laureata w dziejach oraz najdłuższego dzieła nagrodzonego Bookerem. Prace nad powieścią zajęły Catton pięć lat. Nie był to jednak jej debiut. Prędzej wydała książkę pt "The Rehearsal", która choć nie osiągnęła tak spektakularnego sukcesu jak "Wszystko, co lśni", również spotkała się z pozytywnym przyjęciem ze strony czytelników oraz krytyków zdobywając liczne nagrody.

Początek historii opowiedzianej w powieści "Wszystko, co lśni" przypadający na dzień 27 stycznia 1866 roku w żadnym wypadku nie jest dziełem przypadku. Kiedy Eleanor Catton zbierała materiały do książki, zwróciła uwagę na to, iż zarówno ten rok jak i dzień były bardzo wyjątkowe z punktu widzenia astrologii. W 1866 roku wystąpiło bardzo rzadkie zjawisko - tzw miesiąc synodyczny. Oznacza to, że nie było wówczas pełni Księżyca. Z kolei dzień 27 stycznia wiąże się z tzw domem horoskopowym - dokładnie tego dnia w zasięgu konstelacji Strzelca znajdowały się na niebie aż trzy planety: Mars, Jowisz i Merkury, co nie jest bez znaczenia dla fabuły powieści. W ogóle astrologia odgrywa bardzo dużą rolę w dziele Catton i to zarówno dla poszczególnych jego bohaterów często spoglądających w niebo w poszukiwaniu odpowiedzi na dręczące ich pytania czy też po prostu rozmyślających o ich własnym miejscu na Ziemi, jak też dla konstrukcji samej powieści. Autorce zależało bowiem na tym, aby każdy następny jej rozdział był odzwierciedleniem kolejno następujących po sobie faz Księżyca, rozpoczynając od jego pełni. Dlatego też pierwsza część jest najdłuższa, bardzo obszerna, a każda kolejna dokładnie o połowę krótsza od poprzedniej.

"Wszystko, co lśni" to prawdziwie epicka opowieść napisana z rozmachem i z niezwykłym kunsztem. To historia rozgrywająca się w ogarniętej gorączką złota Nowej Zelandii, w której losy jej bohaterów ściśle powiązane są oraz pozostają pod ogromnym wpływem zarówno poszczególnych znaków zodiaku, jak też zmieniających się faz Księżyca. W warstwie fabularnej to kryminał osadzony w czasach wiktoriańskich - mamy trupa, zaginięcie jednego z najbogatszych mieszkańców Hokitika, niewyjaśnioną próbę samobójczą prostytutki oraz uczestników tajemnej narady starających się rozwikłać zagadkowe wydarzenia mające miejsce w ostatnim czasie w miasteczku. Eleanor Catton powołała do życia pełnowymiarowych, niezwykle barwnych, mocno zróżnicowanych bohaterów mających własne historie, sekrety, grzechy i motywy działania. W swym dziele w bardzo obrazowy i przekonujący sposób odwzorowała ówczesną gospodarkę, politykę, obraz społeczeństwa, kwestię traktowania cudzoziemców (zwłaszcza Chińczyków), jak też to, jak wyglądało życie typowego poszukiwacza złota.

"Wszystko, co lśni" to niesamowita literacka uczta, istny majstersztyk i prawdziwa perełka na długo zapadająca w pamięci czytelnika. To powieść, do której można wielokrotnie powracać, by za każdym razem odkrywać w niej coś nowego. To historia, którą zachwycać się można dosłownie na każdym kroku. Powieść godna najwyższej nagrody, którą zdobyła - Bookera.

Moja ocena: 6/6
http://magicznyswiatksiazki.pl/wszystko-co-lsni-eleanor-catton-recenzja-580/
gocha plusminus Linia koment
Przeczytane:2014-11-22, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,Czytam regularnie w 2014,Mam,
Monumentalna powieść Eleanor Catton jest jednym z najgłośniejszych tytułów ostatnich kilku lat, ale też bez wątpienia ta wspaniała proza- przecząca każdą stroną pogłoskom o końcu tradycyjnie pojmowanej powieści- jest tego warta.
Nad wszystkim czuwa wszechwiedzący narrator, rodem z powieści wiktoriańskich, stanowiący jeden z elementów nawiązujących do tradycji wielkiej powieści XIX-wiecznej. Catton niezwykle sprawnie połączyła w całość kryminał, powieść realistyczną, historię z dreszczykiem, a także opowieść o duchach. Na każdym kroku napotykamy liczne tropy, odniesienia i aluzje, połączone niezwykłym piórem autorki. Kolejne strony zmuszają do uważnej lektury, zatrzymania się i pochylenia z uwagą nad każdym szczegółem. Pisarka nie tylko stworzyła monumentalną opowieść z pełnokrwistymi bohaterami, jakich nie powstydziłby się Dickens, ale zadbała o sprawdzenie wszystkich szczegółów. Kolejne strony przynoszą informację o handlu opium traktowaniu rdzennych mieszkańców Nowej Zelandii , czy też seansach spirytystycznych, a wszystko to ma podłoże w rzetelnym badaniu źródeł.
Powieść Catton jest lekturą pełną niespodzianek, wciągającą i stanowiącą doskonały hołd złożonej wielkiej literaturze. To powieść wymagająca nie lada koncentracji i uwagi, ale w zamian oferująca przyjemność obcowania z prawdziwie stylową lekturą.
bambi12 plusminus Linia koment
Przeczytane:2014-10-13, Na półkach: Przeczytałem,Mam,

Hokitika. Nowa Zelandia. Rok 1866. Młody Walter Moody przybywa tu, aby szukać złota. Zaraz po zejściu na ląd natyka się na zgromadzenie 12 mężczyzn, którzy spotkali się w tajemnicy, aby omówić szereg niewyjaśnionych zdarzeń: zniknięcie bogacza, próbę samobójstwa prostytutki i fakt odkrycia ogromnego majątku w domu nieszczęsnego, zapijaczonego poszukiwacza złota. Wkrótce Moody zostaje wciągnięty w tajemniczą, skomplikowaną sieć uplecioną przez los. Bardziej złożoną niż niejedna konstelacja gwiezdna na nocnym niebie...


Na początku lektura tej książki jest nieco trudna. Zbyt wiele wyrazistych postaci pojawiających się prawie na raz trochę mnie przytłoczyło. Ta bogata zbieranina skojarzyła mi się z niebem pełnym gwiazd. Momentami wydawało się to trudne do wchłonięcia. Ponadto musiałam się nieco uspokoić, aby docenić początkowe powolne tempo tej książki. W miarę zagłębiania się w historię odczułam, że opowieść jak i jej bohaterowie stają się stopniowo na stałe "zainstalowani" w mojej pamięci. Bardzo szczegółowe detale ich wyglądu zewnętrznego i ubioru wnikały do mego wnętrza i głęboko się utrwalały. Cechy bohaterów korespondują tu z przypisanymi im indywidualnymi znakami zodiaku i planetami. Niezapomniane wrażenie.


Nic nie jest tu tak proste, jak się wydaje na pierwszy rzut oka. Wraz z rozwojem powieści zauważyłam coraz więcej połączeń pomiędzy bohaterami. Powoli odkrywałam skomplikowany i nikczemny spisek. Gdy historia wydawała się już przez krótką chwilę bardziej wyraźna wtedy pojawiały się nowe, tajemnicze fakty. Każda z jej dwunastu części jest krótsza niż poprzednia. Sprawia to wrażenie kształtu złotej spirali. Czarnej dziury, pozbawiającej czytelnika pewności co do kształtu dalszych części. Całość urzeczywistnia napięcie pomiędzy otwartą przyszłością i smutnymi faktami, sensem predestynacji i poczuciem wolnej woli.


Czułam ciepło i dreszcz na samą myśl każdego nowego rozdziału. Ukryte złoto, opium, oszustwa, zdrada, polityka, morderstwo, romans, władza i spisek. Poznawałam liczne sekrety bohaterów. Catton postawiła mnie w roli detektywa. Jednak nie ma tu szybkiej akcji i opisów okrutnych zbrodni. To raczej powolne zbieranie, gromadzenie faktów do momentu, aż jest się w stanie utworzyć wstępne teorie.


Układ książki jest niesamowity. Sfery nieba i astrologiczne wykresy. Dodaje to nastroju tajemniczości, a skracające się rozdziały i okładka książki przedstawiająca fazy księżyca, nawiązują do zmian w długości narracji w miarę postępu historii. To opowieść osadzona w czasie / przestrzeni kołowej. Jakby wieczność bez początku i końca. Sprawia wrażenie jakby nie istniała żadna istotna różnica pomiędzy przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Wszystko jest jakby jednością, sprawia wrażenie nierozerwalnej całości.


Catton jest wspaniałą narratorką. Zdołała połączyć styl dziewiętnastowiecznej powieści ze współczesną perspektywą. Zamiast nienaturalnego i przestarzałego brzmienia powstał świeży powiew niuansów, wiktoriańska przeszłość z postmodernistyczną przyszłością. Gdybym miała scharakteryzować jej styl narracji w kilku słowach wybrałabym określenia: zabawny, z czułym usposobieniem wobec czytnika i samej narracji. To niesamowita powieść. Wielowarstwowa, złożona. Niezwykle równa stylistycznie mimo swej objętości.


Pisarka wspaniale odmalowała tu drugą połowę XIX-wiecznego świata transportu, bankowości, boomu gorączki złota, recesji i oczywiście luminarzy. Wszyscy mają tu nadzieję na szybkie wzbogacenie się. To miejsce, gdzie prawie nikomu nie można ufać, gdzie prawie nikt nie mówi całej prawdy. Piekielnie sprytna opowieść. Jestem zdumiona tym, jak dobrze została skonstruowana...

edytka222 Linia koment
Przeczytane:2015-10-30, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,Literatura nowozelandzka,Mam,
Sadu Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
IzaaK Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
GosiaK Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Poema Linia koment
Przeczytane:2014-12-07, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,przeczytane w 2014,
JustynaW Linia koment
Przeczytane:2014-12-01, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2014,Mam,www.owcazksiazka.pl,
iwona-w Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
ja_rus Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Linia koment
Przeczytane:, Na półkach:
jeke5 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Bas1992 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Linia koment
Przeczytane:, Na półkach: Chcę dostać/kupić,
mskm13 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Linia koment
Przeczytane:, Ocena: 6, Na półkach:
drobina Linia koment
Ocena: 6, Na półkach: Chcę przeczytać,
violabu Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Inka Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
ajrin Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Beata Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Linia koment
Przeczytane:, Na półkach: Mam,
break
Okładka - Wszystko, co lśni Nazywam się Czerwień
Orhan Pamuk
Okładka - Wszystko, co lśni Życie i śmierć na Drodze Umarłych
Tomasz Grzywaczewski
Okładka - Wszystko, co lśni Pantałyk
Marian Pilot
Okładka - Wszystko, co lśni W krainie Kota
Dorota Terakowska
Okładka - Wszystko, co lśni Kuchnia na plebanii
Łukasz Modelski
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów