koslawe pociechy - wiersz

Autor: malik
Czy podobał Ci się ten wiersz? 0

koslawo sle sie jedno przez drugie, szum , chrypienie i wrzask niekompletny,

nim jedno skonczy , tak w drugim sie kotluje szlam jaki z lekka elokwentny,

a przynajmniej za takiego checi w nim wiruja, co by swiat mial go w mniemaniu.

lepiej czasem nie zyc, niz sie tlamsic w tych szarpanych bredni czytaniu.

Taki watek i kasztelanowe slowiczeta, niemozne partycje uzurpacji wdziekow,

legla juz piesn pod stopy o wilczetach, teraz szloch juz jeno pozostal w tem wieku.

Dlibodaj urakliwych gestow braty winne sfory, grdyki zacisniete w imie czczej przekory.

Nienawistne cuda z barbakanu syca puste glowy, weszyc trza, to pora na wieczorne lowy.

W tem ostatnim wezle slow spowitych w pieprze, wiedziec jeno moga cudzoloznic wieprze.

Zaklejonych poslog w nawias kroku wpietych, noga, choc drewniana , tak to z niej kopnietych.

Byc tu tylko lekiem? Tluczkiem i trucizna? lepiej kwawa rana, albo tega blizna.

Czy to jest czytelne co wam tu prawimy, kasem slowa wtorym, takoz sie modlimy.

I odeszly glosy, poskromniale cisza, znow w powietrzu plocho jak te zmory wisza...

Najpopularniejsze wiersze
Inne wiersze tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeśeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy
O autorze
malik
Użytkownik - malik

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2009-05-05 06:02:15

Top 10 wierszy