22 - wiersz
I znowu starej katarynki słyszę jęk,
ze mną wciąż brnie w niepewność zmierzchu,
ojcem jestem wszelkich przeszkód,
we własnym piekle mam swe mieszkanie,
króluję tu w samotności,
przestrzeń wokół mnie nie istnieje, a czas?
Czas jeszcze mniej.
Sama rozmowa o tym przeszywa mnie dreszczem,
uciekłem w samotność z przymusu,
i żeby nie żyć w skrajnym opuszczeniu,
musiałem w końcu diabłu się powieżyć.
Najpopularniejsze wiersze
