Z ambrozją w tle poraz drugi - wiersz
nasze głosy spotkały się w gwarza ulicy bicie w dzwony narzucało tempo wyznania siędziały przy stolikach na rynku w godzinach szczytu tonów dialog wyższe i niższe lodowate płomienie pod skórą rosły jak ambrozje ze wspólnego pnia dzieciństwa cały rok puszczały gałązki szafranu razem gotując kir zlizywailśmy z siebie królewską słodycz
