Karambol z piegowatą - wiersz
koń - nazywał się karambol
żadna sił nie utrzymała go
jedynie tarantka
piegowata
siedzę po męsku
nie gryzę
paznokci
w plecy nie wbijam
wiatrakom
uwierzyła przez chwilę
mieliły
tak przekonywująco
kontaktował się ze mną
od czasu do czasu
treściwe wypowiedzi
złościły
cieszyły
nawet pojedyncze słowa
jak kosze kwiatów
plotłam
bez sensu
skroplił się czas
wydestylowane minuty
wyparowały
aromatyczne chwile
nabite w butelkę
pozostały na później
przewidywalne poniedziałki
do piątku
może usłyszę ciepło
Najpopularniejsze wiersze
Inne wiersze tego autora
