Kraków - wiersz
Tu gołębie na rynku
od rana gruchają
o jedzenie się dopominają
blisko ludzi podchodzić się nie boją.
Tu z samego rana
można zjeść obwarzanki
świeże, z chrupiącą skórką
posypane solą, makiem lub sezamem.
Tu słońce zagląda
na wieżę Mariacką
i słucha hejnału
granego na trąbce.
Tu Wisła swą
szeroką, błękitną wstęgą
oplata stare
mury Wawelu.
Tu wieczorem
uliczki lśnią magicznym
blaskiem ulicznych latarni
odbitym w bruku.
Najpopularniejsze wiersze
Inne wiersze tego autora
