Białe myśli zza szyb - wiersz
Spojrzałem przez ramię swojej duszy
I ujrzałem posmutniałe twarze przechodniów;
Otaczały ich bezszelestne cienie przeszłości
Myśli co były białe jak kartka papieru,
Którą ja próbuje wypełnić swoją duszą.
Odpowiedziało mi jedno spojrzenie
Choć gubiło się gdzieś między cienkimi gałęziami wyobraźni...
Dzieliła nas tylko zimna szyba
Choć wydawała się gruba jak sweter co otulał moje myśli.
Niebo było jakieś obce mając zdziwienie na ustach
Dławiąc swój zachwyt wśród zardzewiałych liści.
A ja zdrętwiały na tle nadchodzącej nocy
Zgubiłem chyba ten kres co się zwie rzeczywistością...
Chyba dostałem gorączki
Bo jakoś rozpaliło mnie to spojrzenie zimne w prostocie
A w duszy swej rozpalone jak węgle.
Gwiazdy otulały moje ramiona jak najczulszy dotyk
Zamykając w szkatule zapomnienia moją łzę,
Ciężką jak ołów choć jej wcale nie czułem.
Obudziły się wspomnienia ze złocistych plaży
Bo przecież oprócz życia może się wiele wydarzyć...
