długa poezja szyfrowana ? - wiersz
napięciem wygniatam te myśli. kotłuję je w sobie zbyt ostro.
zgrzytamy w niejasnościach odrębnie, gdy zabijam uczucie zakaźne.
co którąś tam wiosną za wczasu, bo od niej się świat ci zaczynał.
wybaczam tobie bluźnierstwa. obdzieranie ze skóry, obłudę.
człowiekiem bywałam natrętnie, więc teraz cię z grzechu obmywam.
przepraszam, ja Marią nie jestem. krzykiem tylko wyjmuję
żelazo co we mnie kłóciło się w stadzie, bo ty kradłeś mi krwiobieg.
nie czuję się życiodajną, celów nie spełniam już wcale.
wymiotuję garścią niewiedzy i brakiem namiętności z pasjami.
w ciąży jestem z lenistwem, kłopoczę się z nim na siłę.
blednę ostatnio bez pocałunku co zagrałoby cieleśnie
z dreszczykiem. chcę krzyknąć : cała będę ! ileś istnień ci oddam !
lecz lud zniewieściały wyrzyguje błędami, że nie pokochałam go - samotnego.
co mądry, dowcipniś szalony wybija łokcie gdzieniegdzie, popisać się dla mnie
rozważał. jak z lat osiemdziesiątych rzeczowo nadaje o uczucia stałe, włapuje mnie w siebie.
to nie mój amant moje drogie Panie, ja chcę pozyskana się poczuć. objęta wpół z chemią, fizyką.
niech czuje swoją duszą kochanka. on zdejmie mnie całą z utrapień życiowych, ja będę tą jego,
tą małą.
