Tego lata wplotłam jaskółki we włosy - wiersz
gdy tak bardzo pragnę zerwać się do lotu
spoglądam ku gwiazdom coś wabi tam w górze
bezkres bez początku końca i powrotu
w niebo się nie wzbiję wszak to wbrew naturze
ogień mnie oczyszcza rękopisy płoną
zagłębiam się w płomień wspomnieniem dalekim
wciąż majaczy miraż za dymu zasłoną
obraz rozedrgany i trochę kaleki
ręce nurzam w trawie by kropelki rosy
studziły gorączkę rozpalonych dłoni
a w świetle miesiąca cień twój tańczy bosy
niedościgłą postać wzrok próbuje gonić
sny niezagojone eteryczne duchy
okryte przez wierszy spalonych popioły
unoszą nad głową nadziei okruchy
jak ważki – zaklęte przez Boga anioły
