Niepokój przychodzi o zmierzchu

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2021-05-05
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788308073773
Liczba stron: 272
Tytuł oryginału: De avond is ongemak
Tłumaczenie: Jerzy Koch
Dodał/a opinię: jeke5

Ocena: 5.33 (6 głosów)

Mała wioska w Holandii. Rodzina Mulderów doświadcza serii nieszczęść, a wszystko zaczyna się od wypadku i śmierci najstarszego syna Matthiesa. Rodzice, Obbe, Budrysówka i Hanna zamierają w bólu, nie są w stanie rozmawiać o tym co się wydarzyło, o tym co czują, nie są w stanie płakać i pocieszać się nawzajem. Rozmowy o sprzątaniu, o cielakach, o prognozie pogody, o zacinających się drzwiach do sypialni, o zaschniętej paście do zębów w kącikach ust przestają mieć jakiekolwiek znaczenie w obliczu informacji, że Matthies już nigdy nie wróci do domu.

Marieke Lucas Rijneveld (ur. 1991r. w Holandii) – tworzy prozę i poezję, a ,,Niepokój przychodzi o zmierzchu" jest debiutem literackim, za który otrzymała wiele wyróżnień m.in. była nominowana do prestiżowej nagrody Libris Literatuur Prijs oraz zdobyła nagrodę ANV przyznawaną za debiut. Ukoronowaniem dotychczasowej kariery literackiej Rijneveld jest Międzynarodowa Nagroda Bookera za 2020 rok i ta właśnie informacja sprawiła, że sięgnęłam po książkę.

Historię rodziny Mulderów poznajemy z perspektywy dziesięcioletniej dziewczynki, która nazywana jest Budrysówką ze względu na to, że ciągle chodzi ubrana w czerwoną kurtkę. Kurtka jest symbolem i pancerzem ochronnym. Dziewczynka ma wyrzuty sumienia, bo prosiła Boga, aby zamiast ulubionego królika zabrał brata, który nie chciał wziąć jej na łyżwy. Matthies pomagał ojcu w gospodarstwie, grał na puzonie, przekomarzał się z rodzeństwem, ale już nigdy nie wróci. Dzieci próbują zrozumieć śmierć, tęsknią za bratem, wyobrażają sobie co czuł kiedy umierał. Rodzice zatopieni w bólu po stracie syna nie poświęcają uwagi pozostałym dzieciom. Poza jedzeniem i ubraniem nie zaspokajają żadnych innych potrzeb. Nie zauważają tików, tłuczenia głową o łóżko wraz z wydawaniem monotonnych dźwięków, samookaleczania, palenia papierosów, prowokowania bójek... Dzieci obserwują rodziców i widzą, że matka chudnie w oczach, bo nie je, a ojciec ciągle powtarza, że wyjedzie i nie wróci do domu. Widzą łzy w kącikach oczu rodziców i boją się, że zostaną sierotami. Marzeniem Budrysówki jest to, aby rodzice znów byli radośni i pewnego dnia znów zaczęli się parzyć, żeby matka znów zaczęła jeść i żeby nie umarli. Kiedy wypełni tę misję, będzie mogła ze spokojnym sumieniem udać się na drugą stronę. Będzie mogła uciec ze wsi, od krów holenderek, od śmierci i dawnego życia. Rodzina Mulderów jest bardzo religijna i dziękuje Bogu za życie w biedzie i znoju, modli się o nieprzyzwyczajanie się do doczesnego życia. W niedzielę słuchają Słowa Bożego i jedzą zupę jarzynową. Muzyka na CD i w radiu jest dla nich bezbożna, a z prasy dopuszczalne jest czytanie gazety protestanckiej, dwutygodnika dla rodzin i farmerów. Choć rodzina jest bogobojna to doświadcza nieszczęść i nie rozumie dlaczego...

Z tej opowieści wylewa się morze smutku, tęsknoty, nieobecności i braku miłości. Rodzice nie rozmawiają z dziećmi o tym czego doświadcza ich rodzina. Nie pytają jak im poszło w szkole, jak się czują. Każdy żyje osobno, a kiedy gaśnie telewizor, w domu panuje obezwładniająca cisza. Budrysówka tęskni za delikatnymi rodzicami, którzy tuliliby ją w czasie napadu smutku, strachu czy radości; którzy przeganialiby strachy spod łóżka i z głowy; którzy w weekend zrobiliby przegląd całego tygodnia, aby podsumować, co się w danym tygodniu osiągnęło, co sprawiło trudność i jak udało się pozbierać po tym wszystkim. Tęskni za rodzicami, którzy patrzą w oczy podczas rozmowy; którzy mówią przepraszam, kiedy coś źle zrobią, którzy wspólnie piją ulubioną herbatę. Zamiast tego wszystkiego prowadzi rozmowy w swojej głowie z Żydami w piwnicy i ropuchami trzymanymi w wiaderku pod łóżkiem. Żaby są przyjaciółkami i powierniczkami, znają wszystkie jej lęki i spostrzeżenia. Smutek i samotność wyziera z każdej strony książki.

,,Niepokój przychodzi o zmierzchu" to wstrząsająca powieść o bólu po śmierci bliskiej osoby, który obezwładnia całą rodzinę, pokrywa ich codzienność szarością i warstewkami smutku. To także opowieść o trudnym dojrzewaniu, braku dotyku, ciepła i smutku czającym się w zakamarkach duszy. Marieke Lucas Rijneveld szokuje naturalistycznymi, a nawet od czasu do czasu obrzydliwymi opisami, które zapadają w pamięć... Niezwykle oryginalny, mocny, nieprzeciętny debiut. Polecam.

Tagi: Holandia

Zobacz opinie o książce Niepokój przychodzi o zmierzchu

Kup książkę Niepokój przychodzi o zmierzchu

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Recenzje miesiąca
Szpetnicy
Maciej Kapuściński
Szpetnicy
Przyjdę, gdy zaśniesz
Agnieszka Lingas-Łoniewska
Przyjdę, gdy zaśniesz
Dopaść Leona Waganta
Wiktor Hajdenrajch
Dopaść Leona Waganta
Tango
Ewa Cielesz
Tango
Na zawsze w lodzie
Owen Beattie; John Geiger
Na zawsze w lodzie
Cień Debory
Magdalena Mosiężna
Cień Debory
Każde twoje słowo
Marta Reich
Każde twoje słowo
Pani Cisza
Arkady Saulski
Pani Cisza
Pocztówki z Portugalii
Jolanta Kosowska
Pocztówki z Portugalii
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy