Wojna światów

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2004 (data przybliżona)
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 83-7079-989-2
Liczba stron: 224
Dodał/a opinię: slpablos

Ocena: 4.89 (9 głosów)
Inne wydania:

Po odłożonym na bok Pielewinie i Andym Weirze, by wyciągnąć się z kryzysu czytelniczego sięgnąłem po klasykę, czyli "Wojnę światów" Wellsa. Czy okazała się dobrą odtrutką? Nie do końca.


Piękne wydanie Vespera, ilustrowane niesamowitą kreską Alvima Correi, to jedna z wielu klasycznych pozycji, które czekały niecierpliwie na półce. Podszedłem do dzieła świeżo i z entuzjazmem, nie psułem sobie też nastawienia oglądaniem jakiejkolwiek ekranizacji, nawet jeżeli z grubsza tematyka była mi znana.
Na Ziemię spadają tajemnicze cylindry wystrzelone z Marsa. Wydobywają się z nich istoty, które przy pomocy ogromnych maszyn kroczących sieją terror i zniszczenie. Jak poradzą sobie ludzie? Czy upadniemy do poziomu zwierząt i roli pożywienia dla najeźdźców?
W miarę lektury przestawałem się dziwić panicznym reakcjom ludzi, którzy zetknęli się ze słuchowiskiem opartym na powieści, emitowanym przez radio. Rzeczowy, chronologiczny opis wydarzeń, zderzenie naszej technologii z przedziwnymi broniami (Autor przewidział LASER!) mogły uchodzić za relację z prawdziwych zajść.
Z każdą kolejną stroną to właśnie był najsilniejszy punkt historii. Powieść, która - może nie samodzielnie - ale złożyła podwaliny pod fantastykę naukową, dając punkt wyjścia dla wielu zjawisk i nurtów w literaturze i filmie. Mamy tu zalążki post-apo, survival horroru, opowieści drogi (Cormac McCarthy!), motyw inwazji, ba, nawet korzenie "Metro 2033" (we fragmencie, do którego jeszcze wrócę). Dzień po dniu, krok po kroku autor opisuje z pierwszej ręki (sam bądź relacja brata - to rozdwojenie na pisarza i biologa daje nam dwa alter ego Wellsa) wydarzenia, potęgując efekt realizmu. Nie tylko to jednak wywołuje taki efekt, ale przede wszystkim perspektywa pojedynczego człowieka zamiast znanego nam spojrzenia całościowego. Przecież pierwsze, co mamy tu w warstwie ponad fizycznym przetrwaniem, jest brak informacji i komunikacji. Ludzie nie wiedzą z czym się mierzą i muszą walczyć na poziomie swoich wioseczek i dróg o dalsze życie - trochę jak w tolkienowskim Shire. Tak precyzyjnie i bezpośrednio dotyka ich inwazja, nie w centrum Nowego Jorku, gdzie zaraz wjeżdża kawaleria na swoich stalowych rumakach z długimi lufami, tylko w małych angielskich wioskach, blokując przejazdy wiejskimi drogami! To nie ruchy dywizji, a pojedynczych załóg armat, które giną w piekielnym gorącu promienia. To przedzieranie się kilka mil w terenie, w ciemności, w oddaleniu od bliskich, wśród ruin, w cieniu kroczących maszyn.
Ówczesne technologie z pewnością do pięt nie dorastały marsjańskim, ale nie w tym rzecz. Przepływ informacji padł, gdy przestały działać telegrafy, a gazety przestały się ukazywać. Czy dziś byłoby inaczej? Moim zdaniem z pewnością o wiele gorzej. Współczesny człowiek odcięty od sieci komórkowej i internetu - nie mówiąc o prądzie elektrycznym - byłby chyba bardziej bezradny; przyzwyczajony do wygody natychmiastowej informacji, rozleniwiony jej oczywistością, wymoszczony w swojej strefie komfortu przeżyłby dużo większy szok.
Podróż przez mroczne okolice (odmalowane w niesamowitych grafikach Brazylijczyka) kończy się w dość zaskakujący sposób. Co przyniesie klęska najeźdźców? Dla ludzkości jest nadzieja.
Dlaczego zatem nie była to do końca dobra odtrutka? Przez wyłażące niczym nici ze szwów poglądy autora. Nie chodzi tu już nawet o słabego i bezwolnego wikarego, tu bym jeszcze nie upatrywał jakiejś przemożnej krytyki kleru. Dzwonki alarmowe odpalił taki oto fragment:

EUGENIKA. Czysta, ludożercza, rasistowska eugenika. Totalitaryzm w pełnej krasie i prawo silniejszego.
Kawałek dalej protagonista i artylerzysta grają w karty, a stawką są... parafie Londynu. Autor mógł tam wstawić COKOLWIEK jako stawkę, więc nie jest to przypadek, a wstrząsająca celowość. Rzut oka w biografię potwierdza socjalistyczne sympatie, uznanie Lenina za marzyciela, wywiad ze Stalinem... no cóż, mógł błądzić, ale tak wyraźne i celowe przemycanie treści w twórczości to czysta agitka. Jednak ta łyżka dziegciu w beczce miodu nie spowodowała, że całkowicie odrzuciłem tą, jak by nie patrzeć, klasyczną pozycję. Smutne tylko, że uciekając od pustego postmodernistycznego bleblania (Pielewin) i bohaterki której jednak da się nie lubić: "nie chciała pracować. Marzyła o tym by być bogatą" (Weir), od całego tego spaczonego myślenia w klasykę - trafiam znów na ludożercze, antykulturowe wynaturzenia.

Zobacz opinie o książce Wojna światów

Kup książkę Wojna światów

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Inne książki autora
Gdy śpiący się budzi
Herbert George Wells 0
Okładka ksiązki - Gdy śpiący się budzi

Herbert George Wells powró­cił problematyki podróży. Autor przenosi nas w bliższą przyszłość, w XXII wiek, ale nie mniej przera­żającą...

Ludzie jak bogowie
Herbert George Wells 0
Okładka ksiązki - Ludzie jak bogowie

Herbert George Wells był wybitnym angielskim pisarzem, znanym przede wszystkim jako autor znakomitych powieści, które weszły do kanonu science fiction...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Kudłata
Hwang Sun-mi
Kudłata
Hania Baletnica
Jolanta Symonowicz, Lila Symonowicz
Hania Baletnica
Już, już!
Katarzyna Wasilkowska
Już, już!
Zaginiona apteka
Sarah Penner
Zaginiona apteka
Kartoteka Pitera P.
Jacek Wiśnicki
Kartoteka Pitera P.
Skręcona historia
Jakub Ostromęcki
Skręcona historia
Maja Orety i skarb Szkocji
Eliza Sarnacka-Mahoney
Maja Orety i skarb Szkocji
Na zawsze
Karolina Winiarska
Na zawsze
Kuba na tropie
Kuba i Filip Majewscy
Kuba na tropie
Lwowska kołysanka. Dwa miasta
Monika Kowalska (I)
Lwowska kołysanka. Dwa miasta
Pokaż wszystkie recenzje