Blog - faraboveclouds

logo

Out of borders - in the middle of no-where?
Notatkę dodano:2015-06-30 00:39:27

Są rzeczy, których nie przystoi damie.

Są sprawy, o które gentleman nie powinen prosić.

Przywoitość i maniery odeszły do lamusa zlizując po drodze okruchy wstydu, poprzez bezwstydne obnażenie się ze skóry stając przed. Naga do szpiku kości dzikość. Puszka pandory, tuzin niewiadomych reakcji, zachowań. Mieszanka żywiołów i kocioł, w którym miesza się wszystko. Zwierzę, które łapczywie zaciąga się świeżym powietrzem po latach trzymania w niewoli, karmiona toksynami obłudy, fałszerstwa, kłamstwa i ciągłego ściągania kajdanów. 

Wychylam głowę poza klatkę i z obłędem w oczach staram się nie atakować tego, co nowe.

Atak nigdy nie jest nieuzasadniony. Reakcja łańcuchowa lub mechanizm obronny. Kwestia odniesienia się do punktu siedzenia i perspektywy, która wtedy jest głównym puntem odniesienia.

Brakuje obiektywizmu wokół. Skupianie się na sobie i dążenie do określonych przez siebie ściśle celów jest poprawne, jeśli nie zapomnimy o świecie zewnętrznym. Zdolność empatii? Żeby móc być otwartym na innych i wyzbyć się obojętności należy zmierzyć się z godnym do tego przeciwnikiem. Bijatyka, w której toczenie sporu aka ja vs reszta świata będze niezmiennie na poziomie beginner. Masz na tyle odwagi, by wskoczyć na level expert/nightmare/insane i zaserwować K.O. swojemu odbiciu?

Łatwiej iść tam, gdzie idzie tłum. Prościej jest nucić z chórem i wznosić modltwy do Nieznanego o pomoc w ucieczce od własnej bezsilności. Wiara jest kwestią indywidualną, natomiast z byciem tchórzem można walczyć, lub przywdziać jego atrybuty.

Zmierz się z sobą. Potem mozemy porozmawiać o tym, co Cię ukształtowało i pchnęło do zachowań, jakimi karmisz napotkanych ludzi.  Nie zapominaj jednak, że cudze piekło jest Twoim rajem, a cudzy raj, jest niczym kraj dla potępionych. Twoja słabość jest atutem drugiego, a jego siła jest Twoją słabością.

Równowaga.

Zajmij się sobą, potem pomyśl o reszcie świata. Zdrowy egoizm nikomu nie zaszkodził. Łatwo jest pogubić się i przedawkować ignorując płynnie przepływające skutki uboczne.

Za dużo myśli, a wątki do poruszenia leżą w każdym z możliwych kątów labiryntu w bezkresie niewypowiedzianych słów i nieokiełznanej podświadomości. 

Tkam nić przeznaczenia i udaję się na spotkanie z tym, co w samym centrum.

Uciekam.

Gonię.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Otóż owiec nie ma.
Notatkę dodano:2014-01-30 00:35:26

Brakuje niewinności w  tych czasach. Niewinność ta jest odbierana zazwyczaj przy pierwszym kontakcie dziecka z mlekiem matki, kiedy zdąży ono posmakować balastu i smaku goryczy zmieszaną ze słodką, matczyną miłością. W takim razie – czy niewinność kiedykolwiek istniała?

Podejrzewam, że tak. Ale w sferze ludzi, którzy do ludzi nie byli zaliczani.

Świat gnije, a globalny światopogląd zmienia się wraz z panującymi trendami.

A co jeśli zmienię sobie imię, zmienię nazwisko? Lub po prostu je kupię? Do tego może jakąś historię życia i ludzi, którzy będą potwierdzać zdarzenia, który miały, lecz nigdy nie miały miejsca? Jeszcze znajomych,  przyjaciół, rodzinę, korzenie – doczepienie gałęzi do drzewa genealogicznego dziada pradziada ludzi, których nigdy nie  było. Wszystko leży w kwestii pieniędzy i wszystko ma prawo bytu. Zasobność portfela,  nic więcej. Operacje plastyczne, dokumenty i cała reszta pójdzie już swoim torem… Ale do zwieńczenia tego potrzebna byłaby terapia wstrząsowa – śpiączka,  by obudzić się z zanikiem pamięci, i wracać do życia w innej rzeczywistości.  I tam poznawać wszystko, na nowo.

Człowiek obrzydliwie bogaty nadal jest zbyt ubogi, by pozwolić sobie na swoisty reset.

Męczą mnie dziwne myśli, dziwne rzeczy siedzą mi tam, w głowie. Rozprawiam o niczym i leję wodę z dzbana, który nie ma dna. Tworzę nowe źródło, które staje się wodopojem dla samobójców lub ludzi zbyt szczęśliwych w życiu. 

Tak to chyba wygląda.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Przydałoby się stworzyć przewodnik po charakterach ludzkich XXI w. Aktualny.
Notatkę dodano:2014-01-29 20:25:21

Chęć do życia balansuje z obojętnością wisząc nad otchłanią zapomnienia, nicości lub – jak inni wolą –wybawienia, wolności od cielesnych udręk. Dręczy mnie to, że potrafimy oszukiwać nie tyle co ludzi wokół, ale samych siebie. Na tym polega bycie zawiedzionym. Czy polega to bardziej na niezgraniu się do końca z resztą otoczenia?

Najgorsze jest kreowanie tego, co nie będzie miało odniesienia w rzeczywistości i staranie się przystosowania  otoczenia właśnie do tych realiów. Jaki miałoby to wtedy sens? Czy nie jest to szczyt głupoty?

Aaaah…

Usiądę na drzewo i będę obserwować wszystkich niczym ptak, lecz drapieżnik. Wzniosę się wysoko w góry i wrócę na Ziemię, kiedy sytuacja się „unormuje”. Ale jakie jest pojęcie „normy”? Same wilki w owczej skórze. 

A owce? Czy ktoś wie  gdzie podziały się owce?

971854292c964ee2fd2976abf9cc1f46.jpeg

Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Nie, nie mam zielonego pojęcia o co chodzi.
Notatkę dodano:2014-01-16 02:00:35

Wydaje mi się że czasami sami nie chcemy zrozumieć samych siebie, tylko akceptujemy obecny stan rzeczy, bo to tylko kwestia przyzwyczajenia – a, ciągnąc dalej – przecież łatwiej jest utkwić w czymś takim, niż włożyć starań o zmianę bądź o drobne innowacje. Przecież to kosztuje tyle czasu, tyle wysiłku! I zmian w życiu!

 Są jednak jeszcze ciężkie kalibry, tak zwane ciemne masy, które są utwierdzone, że ich działanie jest niezawodne, wielcy mr-know-all, księżniczki obrażające się o byle co, madmoiselle, madame. Kłaniać nisko i przepraszać za bóg-wie-co, czy skłaniać się w stronę nicości, kiedy boga nie ma?

Ani kiwnąć palcem, ani nie westchnąć. Czapka z głów? Pewnie, już zginam się w pas.

Można mieć niereformowalny charakter, ale bycie niereformowalnym przerasta moje pojęcie.  

 

96c84cc1b537a5053b9b41fe609d9c17.jpeg

Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Fifty fifty, motherfucker?
Notatkę dodano:2014-01-14 21:50:28

Ktoś nieźle poszedł w tango, lub ludzie zaczynają przeobrażać się w formy anatomią przypominające zwierzęta. Nawet kolor włosów i unosząca się „woń” świadczyła o tym, że temu człowiekowi nie daleko do wieprza. Tylko czy doszukiwać się tutaj ukrytego sensu, drugiego dna, wić sieci rozgałęzień czy może zostawić to jako chora imaginacja nie do pojęcia  pozostawiona gdzieś poza granicami norm i  zdrowego rozumowania? Można byłoby stworzyć niezłe zoo. Cyrk już mamy, więc dlaczego nie pomyśleć o czym innym? Nie, więzienia nie są dobrym porównaniem, to już inna kategoria.

Interesujący jest fakt, skąd w miastach popyt na nowe placówki banków, centrów udzielających pożyczki czy kolejne sklepy skierowanie nie na konsumpcję mającą na celu wypromowania czterech liter i bieganie w butach z krokodyla. Żeby zacząć budowę, deweloper musi mieć przed oczami -dziesiąt procent wynajętej powierzchni tego, co jeszcze nie powstało, co jest warunkiem ruszenia i rozpoczęcia prac. Skoro ludzie, którzy mieszkają w danym mieście uważają, że jest to niepotrzebne – ktoś musi dostać „w łapę”, żeby stwierdzić zapotrzebowanie i wystąpić o budowę piątej galerii handlowej. W takim razie do kogo muszę się zwrócić ażeby wydał pozwolenie na eksterminację 70% populacji?  Należy napisać biznesplan, czy jak w przypadku budowania galerii, stwierdzić zapotrzebowanie obywateli na daną usługę bez ich wiedzy?

Płacić gotówką, kartą, czy wyciągnąć bloczek z czekami?


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Zapiski z utraconego raju.
Notatkę dodano:2013-10-23 20:08:09

Tkam nić przeznaczenia tak długo, na ile pozwala mi na to moje wnętrze. Wiesz, czasami zapominam się i żyję w zupełnie innym świecie. Wszystko jest inne. Ekosystem, ludzie. Niebo jest przejrzyste, nie można określić jego koloru. Wiem jaki kolor mają tamtejsze chmury – niczym popielate owce skąpane w krwi całego świata. Wiesz, wtedy siadam na urwisku, wysoko, i spoglądam w dal. Co widzę? Nie widzę pustki, lecz jest to rozległy krajobraz. Góry, lasy, gigantyczne kwiaty, stoki gór otulone szalem białych obłoków.  Nie powiem Ci co widzę pode mną, spytaj o to później. Lubię patrzeć tam, w dal.

Spójrz. Widzisz?

Spokój, to jest mój raj, moja rzeczywistość. Życie od którego odskakuje tak na prawdę jest tą drugą rzeczywistością, fałszywą, koszmarem, w którym odczuwamy ból. Co za kretyn wypowiedział słowa o tym, że życie jest piękne? Od dwudziestu lat tkwię w tym koszmarze, który blokuje moje myśli, wdziera się do mojego świata niczym złośliwy wirus zarażając wszystko tą plugawością.

Rozejrzyj się i zamilknij na chwilę. Słyszysz? To pustka.

Wiesz, szkoda nie mam tyle zdolności ile mam tutaj. Masz ochotę polatać? Ale to może innym razem. Wytłumacz mi jedną rzecz. Skąd tyle zła? Jaki cel ma pustoszenie i dewastowanie każdej napotkanej rzeczy pod pretekstem rzekomej naprawy bądź poprawienia jej zdolności? Dlaczego nie mogę od tak podejść do frajera, który powiedział, że życie jest piękne i pieprznąć go w twarz – bezkarnie? Wszędzie te ograniczenia. Boje się, że w końcu przestanę odróżniać sen i jawę. Wschodnia część zaczyna zanikać, nie jestem w stanie odtworzyć Ci obrazu, opowiedzieć, opisać… 

Czy są tu stworzenia? Tutaj wszystko ma swoje prawa. Nie, nie ujrzysz ich dopóki nie znajdziesz swojego miejsca na ziemi. A Ty, masz swoje miejsce?

Często siedzę z podkulonymi nogami i wpatruję się tam, w ten las. Bezbronny, wieczny, naturalne schronienie, dom. Nie, nie zaproszę Cię tam, nawet mnie nie proś. Innym razem może opowiem Ci to tam jest i dokąd prowadzi. Wiesz, nigdy nie pokazuj drugiemu człowiekowi wszystkiego – i nie pokazuj tego w zawrotnym tempie. Pozostaw coś dla siebie, bo ludzie to najgorsza zwierzyna, bestie, którymi łatwo zmanipulować by stały się chorym nasieniem i to ścierwo pleniły dalej i dalej. To sztuka wpoić masowo głupotę a nie umieć tego leczyć lub wycofać, nie uważasz? Jakie to wszystko jest naiwne.

Mam ochotę na herbatę i chwilę w samotności. Muszę się z Tobą pożegnać. Nie martwię się, bo nic stąd nie pamiętasz. Nie poznasz mojego raju, tak jak ja nigdy nie zobaczę Twojego.

Oprę się o drzewo i podumam chwilę sama ze sobą.

A Ty odwiedź mnie jeszcze kiedyś.

Jutro może będę bardziej rozmowna.

A wiatr niech kołysze mnie do snu.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Dotknij mnie już - bo tak jest po drodze.
Notatkę dodano:2013-10-10 19:25:41

Kompetencje osób względnie niekompetentnych i niekompetencje osób kompetentnych potrafią przysporzyć osoby niekompetente do wykonywania rzeczy, które wymagają do tego ściśle określonych kompetencji.

 

Halo, halo, Ziemia?


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Tak po prostu? Że bez gwiazd?
Notatkę dodano:2013-07-23 23:22:39

Pan Podsiadło w godzinach ładnie wieczornych (prawie że nocnych) śpiewał mi o trójkątach i kwadratach. W ubiegłych tygodniach podczas tego utworu na niebie zawsze był obiekt, który chociaż gwiazdę przypominał. Dzisiaj doznałam małego szoku. Nie żebym nie wiedziała o tym, że nocą też mogą być chmury i rzeczą naturalną i występującą jest że to one są odpowiedzialne za słabą widoczność (albo jej brak) jakichkolwiek gwiazd; gwiazdeczek.

Stanęłam na środku ulicy i rozglądałam się we wszystkich kierunkach świata wciąż patrząc w niebo.

Tamten etap się skończył, coś już nie wróci.

Oj, Karola, Karola...

33ca336bf5b825fbd391e05245dc7c22.jpeg

Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Are you a man?
Notatkę dodano:2013-07-19 17:10:29

Or just a number?

This is the call.

 

Potrzebuję dawki 4-hydroksy-N-metylo-N-etylotryptaminy i kilku godzin w samotności, kartek, kredek i farb; bardzo.

Ostatnio śnię o pokoju, który zacieniony, bez dostępu światła innego prócz płomyka świeczki, wygłuszony, z biurkiem podobnym do tych, na których pisali mnisi - jest moją samotnią. W momencie gdy zasiadam do stołu rozbrzmiewa muzyka. Dłonie starsze o naście lat, zmęczone, szare z powykrzywianymi palcami mozolnie usiłują złapać cokolwiek do kreślenia linii i kształtów. Boli, ta czynność sprawia mi wielkie cierpienie. Zamykam oczy, by przezwyciężyć ból, potem spoglądam w bezkres towarzyszącej mi ciemności. Ręką wzniecam ogień, nagle słyszę muzykę. Ogniki tańczą zapraszając do opowiedzenia ich historii na papierze. Kiedy kreślę pierwszą linię - budze się i znowu jestem wśród żywych.

Żyję.



Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Czerwień wylewam na zewnątrz; w środku czernieje na dobre.
Notatkę dodano:2013-07-14 22:27:44

Chyba nigdy nie chciałabym miec nadmiaru pieniędzy połączonego z brakiem jakichkolwiek obowiazków lub życia w takiej właśnie iluzji. Wszystko opiera się na priorytetach, a każdy człowiek dobiera je do siebie; priorytety nie powielają się; przynajmniej nie pokrywają się w stu procentach. Patrząc wstecz łapie się za głowię, a czerwień oblewa uszy a twarz przybiera kolor purpury. To było kiedyś, teraz jest inaczej.

Polish Poverty, Testoviron, jestem w domu.

Zbyt wulgarnie?

No dobrze.

Dobranoc.

 

 


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Wątki:

Licznik

Odsłon: 47561
Osób: 46772