logo

bo złą kobietą jestem ...
Każdy jest kowalem własnego losu. Szkoda tylko, że tak późno zaczynamy to rozumieć.

Tak jakoś słabo ...
Notatkę dodano:2016-09-03 16:43:44

ostatnio. W sumie sama jestem sobie winna. Męczy mnie to wszystko coraz bardziej. Jak można być taką idiotką? Miałam jakiś swój własny, spokojny, poukładany świat. Zniszczyłam go całkowicie. Teraz niszczę resztki mojego życia.Chwila nieuwagi i konsekwencje są opłakane. Wpuściłąm obcych do domu. Sama dobrowolnie, a oni? Jak to obcy, inna cywilizacja, inna kultura. Jestem zmęczona, i czuję się jak intruz we własnym M. To trzeba być idiotką. Wiedziaam,że będzie do d... bo już kiedyś mieszkaliśmy razem. Teraz jest chyba gorzej. Ogólny bałagan, brud w łazience. itp. Moim największym marzeniem jest uwolnić się od tego. Ale jak to zrobić?


Brak komentarzy
Notatkę dodano:2016-07-17 18:48:06

Małolatą jesteś, tata cię dołuje
I powera ci odbiera w zarodku
Sprawdza notes i kieszenie, kontroluje
Żeby zgasić to co pali się w środku
Gdy w sobotę na imprezę ostrzysz sobie smak
Tata z piwkiem sobie leżąc mówi tak

Ech mała, nie szalej
Bo masz 16 lat
Za wcześnie na bale
Na kluby przyjdzie czas
Ty się nie baw zapałkami
Bo cię sparzy żar
Siedź w chałupie wieczorami
Kiedy kusi bal
Ech mała, nie szalej
Za testem goni test
Takie życie mała
Takie jest

Gdy mężatką jesteś lat dwadzieścia parę
A twój mąż pocztówki zbiera albo znaczki
Czasem przyśni ci się knajpa czy kabaret
Z jakimś tangiem argentyńskim po kolacji
Gdy na mały koniak z kawą chcesz się wyrwać vis a vis
Mąż, którego łamie w stawach
Znad gazety powie ci

Ech mała, nie szalej
Bo masz 50 lat
Za późno na bale
Co miał to dał ci świat
Ty się nie baw zapałkami
Bo cię sparzy żar
Siedź w chałupie wieczorami
Kiedy kusi bal
Ech mała, nie szalej
Sprzątaj, gotuj, pierz
Takie życie mała
Takie jest

Dziś w kąciku swoim siedzisz po cichutku
I uśmieszek dobrotliwy masz na twarzy
Nad sernikiem, konfiturą, nad robótką
Kiedy ci się już kompletnie nic nie marzy
Tylko gdy zapachnie różą
Nagle ci się wyda, że, że pan Bozia tam na górze
Cicho szepnął ci: Ole!!

Ech mała, poszalej
Masz 80 lat
Coś zapal i nalej
Tak mało dał ci świat
Baw się wreszcie zapałkami
Niech cię sparzy żar
Nie siedź w domu wieczorami kiedy kusi bal
Ech mała, poszalej
Garściami bierz co chcesz

Takie życie mała
Takie jest


Samo życie. A właściwie jego brak. Najpierw szkoła,rodzice,czasem młodsze rodzeństwo. Obowiązki, obowiązki,obowiązki. Potem dorosłe życie też jest ich pełne. A wreszcie starość. O ile oczywiście jej dożyjemy.
Powiało optymizmem? Miało powiać! A najgorsze jest to,że wiekszość z nas powiela zachowania naszych
rodziców i dziadków. To ciągłe "ucz się", "co masz zadane?","lekcje odrobione?".
Wiem, tak trzeba! Ale trzeba też zachować rozsądek. Pamietam sytuacje z mojego liceum. nieco komiczną,chociaż przerażającą. Matka jednej z uczennic klas pierwszych przyszła do wychowawcy klasy z pytaniem, czy jej córka ma szansę dostać się na medycynę. Wrzesień, I kl lo. A powód tych aspiracji, nie do końca zdrowych? Ta właśnie mama pracowała jako sztniarka w szpitalu. I to przeraża. Dzieci mają być spełnieniem naszych niespełnionych marzeń, planów, ambicji? Przecież to chore. Niszczymy im życie, zatruwamy swoje bo ciągle jesteśmy niezadowoleni z naszych potomków, a w konsekwencji jesteśmy z nimi w stanie wojny.
Trzeba pozwolić naszym dzieciom na dokonywanie wyborów. Nie nauczy się nikt jeździć na rowerze bez
potłuczonych kolan. Nie przeżyjemy za nasze dzieci życia.
Chcemy je chronić. Ok! To rola rodzica, ale ...
Miałam kiedyś, jako nastolatka, koleżankę, która miała bardzo surową matkę. Nigdzie nie mogła wychodzić. Matka zabraniała jej wszystkiego.Kiedy się przychodziło po nią, żeby wyszła z domu, jej matka mówiła:
"A ty gdzie? Będziesz latać po mieście jak zerówka"(zerówka to numer tramwaju, który okrążał Wrocław).
I zawsze zostawała  w domu. Efekt końcowy był taki, że kiedy została pełnoletnia wyniosła się z domu
iz tego co wiem, została prostytutką.
Dorosłe życie jest wystarczająco trudne i stresujace. Dzieciństwo i młodość to jedyny czas beztroski
w życiu człowieka. I takim powinien zostać. Wiadomo trzeba się uczyć, aletrzeba też używać życia .
Nikt nie mapewności, że dożyje starości w zdrowiu, które pozwoli cieszyć się "jesienią życia".


Brak komentarzy
... jest ciężko ...
Notatkę dodano:2016-07-12 17:31:24

A tak już całkiem poważnie to wszystkie rozstania bolą. Niezależnie od tego jak długo jest się razem.
Każdy związek opiera się na przekonaniu, że będzie trwał wiecznie. Fajnie jest starzeć się razem.
Dzień za dniem mija. Łączą nas radości i troski. Wspólnie wychowujemy dzieci. Piękne, ale mało realne.
Pamiętam,że w czasch kiedy chodziłam do podstawówki dzieci,których rodzice się rozwiedli należały
do mniejszości. Dookoła były normalne rodziny, z mniej czy bardziej szczęśliwymi rodzicami i dziećmi.
Ale były. A już w następnym pokoleniu, mojej córki, pełnych rodzin było tyle samo co rozwiedzionych.
Nikogo nie dziwiło, że ktoś ma więcej babć i dziadków, a mieszka z jednym z rodziców, do drugiego 
jeździ na weekendy itd.
Czasy się zmieniają, ale pragnienie bycia kochanym jest niezmienne. Każdy potrzebuje kogoś kto
będzie się o niego troszczył,kto przytuli, pocieszy, z kim można pogadać o wszystkim.
Znajdujemy kogoś o kim myślimy,że przetrwa przy nas wszystkie burze,a potem okazuje się,że byle
zefirek wywiał go z naszego życia.
Ciężko się pogodzić z porażką. Ale czas płynie i trzeba "z żywymi naprzód iść" ...  jakkolwiek trudna byłaby ta droga.


Brak komentarzy
jednak jestem złą kobietą
Notatkę dodano:2016-07-10 14:01:29
Ktoś dowcipny zapytał"Jak to jest,że żenią się koteczki z misiami,a rozwodzą się krowy z barnami?" I coś w tym jest, bo rozstać się w przyjaźni jest czasem bardzo trudno. Doświadczyłam tego na własnej skórze. W idealnym świecie rozstają się bez wzajemnych upodleń, on przynosi jej piękne kwiaty,zaprasza na pożegnalną kolację, dziękuje jej za wspólnie przeżyte lata i oboje zapewniają,że mogą na siebie liczyć. Potem spotykają się, często już ze swoimi nowymi partnerami na uroczystościach rodzinnych. Są dla siebie mili,prawią sobie komplementy... Ale prawdziwe życie jest zazwyczaj dalekie od ideału. W prawdziwym życiu on mówi do córki,że matka jest podła, a ona mówi do syna,że ojciec jest ostatnim chamem. I tak właśnie prawią sobie "anty-koplementy". Na ulicy udają, że się nie znają. Mój eks na przykład twierdził,że nie chce rozwodu i że bardzo mnie kocha,chce mieć nadal normalną rodzinę,a kiedy rozwód został orzeczony zwolnił się z pracy, po to,żeby nie płacić alimentów. Co to za miłość? Jednego dnia zapewniasz o wielkim uczuciu, a drugiego dnia robisz wszystko,żeby zniszczyć "kochane" osoby. Pewnie gdzieś tam na świecie żyją faceci idealni, ale jakoś trudno w to uwierzyć mając takie doświadczenia. Tylko bohaterowie z książek i filmów spełniają te kryteria. Szarmanccy,odpowiedzialni,uczciwi, kochający do końca życia tę jedyną,wybraną kobietę. Osobiście nie czytuję romansów bo krew mi się gotuje kiedy czytam o tych cudownych facetach. To w przyrodzie nie występuje. W przyrodzie faceci są tacy jacy są: zadufani w sobie, egoistyczni, zniewieściali...

Brak komentarzy
Notatkę dodano:2016-07-03 23:01:53

Chyba na to jacy jesteśmy w dorosłym życiu największy wpływ ma nasza
rodzina. Atmosfera w jakiej doratamy, ludzie, którzy nas otaczają.
No tak,czyli z normalnej rodziny powinny wychodzićw świat "normalne
dzieci", a z patologii - patologia? I co? To prawda?
Pamiętacie takie "zreformowane przysłowie: "Szewc bez butów chodzi
a nauczycielskie dzieci najgorzej wychowane!"?
Jestem dzieckiem nauczycielskim! Wiem co to oznacza i głęboko
współczuję wszystkim takim dzieciom. Chociaż, może teraz czasy są
nieco inne. Nie mam pojecia ile nauczycielskich dzieci przeczyta
ten wpis, może żadne? Ciekawa jestem ich wspomnień. Może były
zupełnie inne niż moje?
Moje dziecińsywo było super, z kochającymi rodzicami, dziadkami
i cudowną prababcią. To właśnie ona nauczyła mnie czytać kiedy
miałam pięć lat.
Mój dom rodzinny był poukładany, odpowiedzialni rodzice, spokój,
można powiedzieć, że dobrobyt (mimo tego, że to lata 70-te). I pewnie
tak by było, gdyby nie śmierć mojego taty. To zmieniło wszystko.
Czułam się kochana,nawet za bardzo.Biedne dziecko,bez ojca...
Wolno było mi wszystko. I to właśnie zniszczyło mi życie.
Nauka "przychodziła" mi z dużą łatwością. Kwitło więc życie
towarzyskie. Jako dziecko z nauczycielskiego domu musiałam być
zawsze o jeden krok wyprzedzać moich rówieśników. Oni jedno piwo
ja dwa. Oni na imprezach do północy -ja do rana itd
Potem znalazłam "miłość mojego zycia",która do tej pory odbija
mi się czkawką. Zostawiłam studia,przyjaciół i wszystko inne
i wyszłam sobie za mąż. Nie wiedziałam tylko, że będzie tak
jak w tej piosence Ewy Bem:
"Wyszłam za mąż, zaraz wracam
Może nawet jeszcze prędzej
Bo w małżeństwie ja się raczej
Nie zagnieżdżę

Wyszłam za mąż wcześnie rano
Wyszłam za mąż niedaleko
Wyszłam za mąż - tak wypadło
Wyszłam za mąż, ty poczekaj

Z tobą było nieźle całkiem
Tylko nudno, nudniej wciąż
No więc wyszłam, jak wychodzi ktoś
Kto ma już dość

Stało się to dzisiaj rano
Wstałam i nie mówiąc nic
Po angielsku wyszłam za mąż
Kartkę ci włożyłam w drzwi (...)"


Komentuj(2)
Notatkę dodano:2016-06-29 21:08:29

Jestem czarownicą. Wiem co się wydarzy. Potrafię przewidzieć ludzkie zachowania. Wiem czego można sie po kim spodziewać. I co? Myślicie sobie pewnie - zwariowała? Nie! Jestem w takim wieku, że pewne rzeczy się już wyczuwa na odległość. Aaaa, pomyślicie, jest stara, przeżyła całe życie! Ale dlaczego pisze
o sobie - CZAROWNICA? To się nazywa przecież intuicja.
Ok, intuicja. Ale jak to brzmi. Nudno i zwyczajnie. A tak? Jaka satysfakcja. Potrafię zmienić bieg wydarzeń.
Przewidzieć sytuacje. Nie wierzycie?
Tak, teraz to potrafię.
Nie zawsze tak było.
Przeżyłam dużo sytuacji trudnych i niemiłych,ale większość z nich na własną prośbę. Dlatego teraz kiedy już bliżejmi do 50-tki niż do 40-tki postanowiłam być szczęśliwą. W sumie teraz to nic trudnego. Nie mam małych dzieci, jestem szczęśliwie rozwiedziona ... Aaaaa i już widzę te zdziwione miny. Jak mozna być szczęśliwie rozwiedzioną? Zasatnówmy się. Z jakich powodów ludzie się rozwodzą? Przemoc, alkoholizm, pracoholizm, zdrady i inne takie. Ale czasem dzieje się tak dlatego, że ludzie poznają swoje prawdziwe oblicza, albo przestają zabiegać o siebie i starać się wzajemnie. Niezależnie od powodów rozwód powinien być ulgą, a nie traumą. Nie można podchodzić do niego jak do największej katastrofy w życiu. Jesteśmy nadal zdrowi, i mamy możliwość uzdrowić nasze życie uczuciowe. Jeśli nas ktoś zostawia to oczywiście mamy prawo czuć żal i rozczarowanie
alez drugiej strony ... Zostawia nas, czyli nic do nas nie czuje. Odchodzi i zwalnia miejsce nie tylko w szafie ale przede wszystkim przy naszym boku i w naszym łóżku. A być może gdzieś w cieniu stoi ktoś dla kogo jesteśmy ważne, komu na nas zależy, ale czeka bo ciagle ten pierwszy jest obok.
Czyli rozwód to nowy etap w naszym życiu. Wracamy do gry. Ale wracamy mądrzejsze, pewniejsze siebie, znamy swoją wartość. Wiemy co lubimy a czego nie jesteśmy w stanie ścierpieć.
Wykorzystajmy wiek dojrzały.
Zróbmy to czego do tej pory nie mogłyśmy bo nie wypada, bo trzeba oszczędzać, bo co ludzie powiedzą ...


Komentuj(2)
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2017