Poszukiwania krainy szczęśliwości

logo

Come back;]
Notatkę dodano:2010-06-22 21:13:33

Czy to możliwe?? Okazuje się, że ten Szanowny Pan, ten, którego sie wypatrywało codziennie przez okno nieśmiało odchylając firankę, przybył zupełnie inny, niż ten, którego obraz powstawał przez ten cały długi czas  w naszej głowie. Nie to, ze gorszy. Ale taki...niespodziewany. Na nic marzenia, sny. Upodobania co do charakteru. Te komunały, ze musi lubic to czy owo, byc taki czy taki ,bo ja taka czy inna jestem. A guzik z pentelką:P  Mój rycerz nie czyta poezji, jest zazdrosny, ma inne niż ja poglądy, podejście do życia, jest wrażliwy, a nie twardy i stanowczy.  Mówi co, on mysli, a nie to co ja chcę usłyszeć.. Ale co z tego, skoro to ja jestem dla niego idealna, skoro to mnie lubi podziwiać, skoro to mnie kocha. Czasem nieprawdziwe jest stwierdzenie, że trzeba nadawnać na tych samych falach. Ludzie się poznają, kłócą, uczą kompromisu, porozumienia. Docierają te dwie, nie do końca równe połówki, które sami stanowią . To tak właśnie wygląda życie. Ale to nie znaczy, że jest smutniej, gorzej, że jest nie tak, jak być powinno. Jest po prostu inaczej. fajnie jest iść do kina na film, do którego nie jest się przekonanym , a potem wyjść zachwyconym. Przyjemnie obejrzeć galę boksu, nawet jeśli się tego nigdy nie robiło i stwierdzic, ze to faktycznie interesujące.  I to jest najprzyjemniejsze- poznawać swoje pasje, uczyć sie ich. Takie różnice prowadzą do rozwoju człowieka.

Chyba wracam po długiej przerwie  w rozliczaniu się z samą sobą;]


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Wielkie coś.
Notatkę dodano:2010-03-09 20:41:26

Ojjj dawno mnie nie było tu. Nie mam ostatnio czasu myśleć nad sobą i rozliczać się z życiem. Bo takie z założenia zadanie miało spełniać pisanie tego bloga. No ale najważniejsze, ze znalazłam chwilę. Że odważyłam się po tak długiej nieobecności w tym "innym wymiarze" poczynić jakieś postępy;] Dużo się działo. Pominę przygotowania do matury, w których trakcie się znajduję. Tu nie ma o czym mówić, poza tym- niewarto tego nawet wspominać. Wiem jedynie, ze 20 maja mam ostatni egzamin i to będzie najszczęsliwszy dzien mojego życia. A poza tym chyba znajduję w tym wszystkim coraz więcej dobrych stron. Mam obok siebie takiego dobrego człowieka, który mnie prowadzi... Którego obecnośc daje mi bezpieczęństwo. przy którym czuje się szczęsliwa. Dla którego jestam  tą "naj" , który potrafi mnie docenić, potrafi się mną chwalic innym. Takiego, który jest ciągle bez względu na wszystko. Dobrze jest mieć świadomość, że ma się "szczęście, które się nie trafia" . teraz tylko muszę zadbać o to, co posiadam.Dzięki niemu zapominam o dawnych zdarzeniach. obraz "tamtych" dni się zaciera. Ale to dobrze... Nie myślę o przeszłości. Nie myśle też o tym, co będzie . Nie chcę. ważny jest dla mnie tylko dzień, który właśnie trwa. Wszystko inne nie ma wartości już, bądź jeszcze.

Chyba dojrzewam.

Chyba się zmieniam.


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Notatkę dodano:2009-12-22 21:31:24

Dawno mnie nie było.... A przeciez ja tu piszę, żeby się rozliczać z codziennością. Niestety- ku mojemu zdziwieniu z dnia na dzieć wiekszemu- czas przecieka mi przez palce. Niby to wiedziałam. Niby znałam ten stan, kiedy człowiek patrząc w kalendarz nie wierzy własnym oczom. A jednak. I tak dobrze, jeśli się ktoś  orientuje, jaki jest dzień.Bo ja przykładowo robiąc notatki w zeszycie, zawsze na lekcji muszę zapytac kogoś obok, który dzisiaj jest.... czuję się jak na karuzeli. Może te święta to będą formą jakiegoś oddechu. Nie tyle nawet od pracy, od obowiązków, bo one będą... Tak sobie myślę, że postaram się osiągnąć w najbliższych dniach jakiś stan wyciszenia. Że postaram się przemyśleć kilka spraw, uspokoic. Nabrac energii. Gadam niby takie komunały. Rzucam, hasłami- banałami. Ale okazuje się, ze najprostrze wyjścia sa czasem najlepsze. te tradycyjne wizje faktycznie sie  sprawdzają. zatem- łapę oddech. I śpię dziś spokojnie, bez obaw o przeraźliwy krzyk budzika o 5.40....


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


...
Notatkę dodano:2009-11-26 20:33:37

Mam ochotę coś napisać. Ale myślę, że jakbym zaczęła opisywać wszystko, co mnie spotkało, to musiałabym się śmiać  najgłośniej, jak to możliwe, a za chwile wypłakiwać morze łez.. jak to w życiu. Tak bardzo radość i chwilowe szczęście miesza się , pląta z problemami, bólem, łzami. Źle mi, ale muszę przełknąć to wszystko, wyprostować się, podnieść głowę do góry i udawać, że jestem silna, że na tak wiele mnie stać. Bo może i stać. Tylko muszę ta siłę znależć. Wydobyć. A przede wszystkim - użyć jej... Najlepiej już jutro. I codziennie. I jak najczęsciej.  Mam plan-przede mną nowa epoka. I zamierzam w nią wkroczyć. Rozpocząć ja. I żyć w niej. Nie wiem, czy dam radę. Czy mnie nie złamie szarośc dnia...


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Gorączkowe majaki.
Notatkę dodano:2009-11-14 19:12:15

Dawno mnie tu nie było. Za dużo na głowie mam tego wszytkiego...A może to tylko wymówka, może ja po prostu sie lubię nad sobą użalać. Tak. Trochę lubię. Nic na to nie poradzę. Przeraża mnie ten zabójczy wyścig szczurów, ta klasa maturalna, w której doświadczam więcej stresu niż przez całe 18 lat mojego życia. Nie ogarniam tego wszystkiego. W rękach mam swoją przyszłość rozłożoną na czynniki pierwsze. Łączę je ze sobą, formuje, ale tak naprawdę brak mi siły  by postawić wszystko na jedną kartę, by dać z siebie wszystko. Poza tym, leżę  chora w domu z grypą, skrzeczę jak żaba i boli mnie głowa. Czuję się tak bardzo niepotrzebna i bezwartościowa. Ale ja tak ględzę przez tą chorobę właśnie. Tak na mnie wpływa każdy wirus i bakteria. zaczynam się rozliczać z przeszłością po raz n-ty, płaczę, mam największe pretensje do siebie o wszystko, co się stało w moim życiu. A tak naprawdę nie umiem zrobić nic. Jestem od jakiegos czasu zupełnie bierna, nie chcę , nie umiem grac o własne szczęście. Nawet, jeśli widzę, ze kogoś wartego takiej gry znam. A bo znam właśnie. Tylko ten człowiek wydaje mi się tak odległy, tak nieosiągalny.... jak z innej bajki. Są kobiety, które umieją uwodzić,zdobywać serca męzczyzn. Chyba , że to bzdura.... Bo ja zawsze myślałam, że do uczuć zmusić się nie da... to ja już sama nie wiem.


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Wszystko jest bez sensu? Ale nic bez znaczenia....
Notatkę dodano:2009-10-31 18:35:18

Puchate, ciepłe , migotliwe, pełne blasku. Małe szczęścia. Czasem  to one więcej dają radości niż wielkie, niespodziewane pozytywne wydarzenie. Małymi kroczkami zbliżają nas do pełni euforii- ale takiej czystej, będącej wynikiem ciężkiej pracy. Do takiej, która jest satysfakcją. Małe szczęście daje dużo wiary w każdy kolejny dzień .Małe szczęście ma piękną właściwość- zdarza się każdego dnia. Czasem jest bardzo trudno je zauważyć, ale po prostu trzeba sięgać dalej wzrokiem i dostrzec je w  słonecznym dniu, w tym, że nie musimy moknąć na przystanku. Innego dnia może być bardziej widoczne. Nie możemy jednak zapomnieć , że codziennie na naszej drodze pojawia się coś pozytywnego. Drobnostka, szczegół. Każda minimalna nawet część składowa naszego życia ma sens. To jak z puzzlami- żeby osiągnąć ostateczny wynik trzeba skompletować wiele elementów.Potrzeba do tego cierpliwości, dużo czasu, konsekwencji i uporu. Ale tego wszystkiego uczy nas życie. Uczą nas problemy. Moim największym szczęściem odkrywanym każdego dnia na nowo jest kolejna pobudka- żyję, oddycham, mogę chodzić, mogę mówić i uśmiechać się. Przecież to dar. Po co o tym piszę? Po prosu przypomniało mi sie, ze mam powody do szczęścia mimo wszystko. Każdy je ma.

 


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Mój świat. Mój sens.
Notatkę dodano:2009-10-26 20:10:33

Ostatnio dodałam na wortalu pierwsze opowiadanie. W sumie chyba ostatnie. Postanowiłam zamieścic je też tutaj. czemu? bo jest to zlepek przemyślenń, wspomnień, wyobrażeń. Słowa inspirowane prawdziwymi obserwacjami i doświadczeniami...

Szeroki lub wąski. Kolorowy i czarno- biały. Pełen ludzi albo pusty. Mój świat. Świat najbliższy. Zmienia się  zależności od pory roku, nastroju i wielu innych, czasem niezależnych nawet ode mnie, czynników. Otwieram oczy...Nie. zamykam jeszcze raz. Na dłużej, by więcej dostrzec po ich otworzeniu. Mój pokój- żółto zielony. Wesoły, kolorowy. Ale to tylko ściany, tylko dodatki, tylko obicia mebli. Nieład w półkach, w szafie, w każdej szufladzie. Ukryty w bałaganie wewnętrzny chaos. Na regałach książki. Ale ze względu na mój ogromny dla nich szacunek- stoją ułożone idealnie. Ich treści- wszystkie wiersze, opowiadania, wyrażają mnie. Są mną, są dla mnie, ja jestem dla nich.  Moje łóżko- ostoja, azyl, centrum dowodzenia, marzeń, myśli, zbiornik na łzy,wysłuchiwacz lamentów,śmiechów.                                                                                                              Stolik, który podtrzymuje całe istnienie- telefon budzący mnie rano, kubek z życiodajną herbatą, gazety, książki, ważne myśli zapisane na kartkach. Lampa- rozjaśnia mrok kolejnych dni, ciemne, wczesne poranki, późne , smutne wieczory. Osusza łzy, gładzi swoim sztucznym światłem moją twarz.Chodnik pod łóżkiem- miękki przyjaciel, który z rana izoluje mnie od surowej i wyrachowanej rzeczywistości-zimnej podłogi.

 

To świat najbliższy, zamknięty w czterech ścianach. On dotyka mnie bezpośrednio. Patrzy na mnie w każdej sytuacji. Na ten świat nie mogę się obrazić, nie mogę z nim walczyć,nie mogę go ignorować i izolować się od niego. Jest częścią mnie, a może...to ja jestem jego częścią. Takim światem są jeszcze dwie osoby- Iza i Mama. Obie wraz ze mną tworzą komplet, wypełniają luki mojego istnienia. Są całą rzeczywistością lub inaczej...bez nich mój świat by nie istniał.

 

Kiedy dowiedziałam się, że On nie przyjedzie, a raczej- kiedy się tego domysliłam, byłam załamana. Stanęłam jakby obok siebie. Przecież miałam pewność, że ktoś wreszcie zaczął traktować mnie poważnie. W dniu moich urodzin przestał się do mnie odzywać. Poczułam się , jakby mnie ktoś przez długi czas żuł, a potem po prostu wypluł na najbrudniejszy chodnik świata. I odszedł. Nie, jeszcze przydepnął to, co zostawił na bruku. O tak.Tak się właśnie czułam. Słyszę telefon.Wiem, że to ona nie patrząc nawet  na wyświetlacz. Odbieram i słyszę:" Jadę, nie płacz. Zaraz jestem". Koniec rozmowy, rozłączyła się. Po chwili weszła do pokoju. Nie patrzyłam na nią. Ona po prostu położyła się obok mnie. Leżałyśmy tak w ciszy, zapatrzone w sufit. A potem płakałysmy. Tusz do rzęs spływał nam po policzkach i wyglądało to tak, jakby wychodził, wypływał z nas cały brud tego świata, całe zło, cała ludzka krzywda, wszelki grzech.


Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


"Chciałabym móc zanurzyc głowę w strumieniu twojej świadomości"
Notatkę dodano:2009-10-17 19:04:47

Wymyśliłam. Chciałabym mieć możliwość, chociaż przez jeden dzień- czytania w ludzkich myślach, też na odległość. Wszystko stałoby się łatwe i jasne. I ci, co mi nie chcieli czegoś wyjaśnić i mówić prawdy w oczy, nieświadomie by ją wyjawili... Pozanałabym myśli ważne, myśli mówiące nie tylko o mnie, ale przecież o nich samych. Jestem istotą prostą. Pragnącą tylko szczerości, spojrzeń prosto w oczy, odwagi. Wiele? Nie. To nie jest wiele. Na to stać każdego. Lubię mówić prawdę. Lubię mówić bez ogródek. Przecież gorzka prawda jest zawsze lepsza. Trzeba umieć też krytycznie odnosić się do siebie, umieć mówić o swoich wadach, o swoich błędach, pragnieniach i lękach. Trzeba się umieć z ludźmi porozumiewać w nieskomplikowany sposób. A do tego niestey, potrzebna jest umiejętność bezpośredniego wyrażania myśli. Nie każdy to umie. Ja nad tym też pracuje. Chciałabym napisać tu jeszcze o pewnym opowiadaniu E. Stachury. Przeczytałam  je dzięki ciekawej osobie. Poecie. Bo śmiało go mogę tak nazwać. I boheterka tego opowiadania powinna być w pewnym stopniu wzorem. To kobieta, która naturalnie, bezpretensjonalnie, prosto, ale delikatnie mówi o tym, co ma w sercu. Też chciałabym tak kiedyś umieć. Niestety nadal boimy się odtrącenia. Wyszydzenia. Kpiny. Zdeptania i upodlenia. A tak naprawdę, co my możemy o upodleniu wiedzieć. Upodleni są ci, którzy żyją w klatkach, ci których się pozbawia wolności. Zabiera prawa. Życie. Mamy więc wszystko, by być szczęśliwi. Wszystko...


Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


"Niech się niebo nie kojarzy tylko z deszczem"
Notatkę dodano:2009-10-12 22:28:30

Niby banalnie- zerkam na okno komunikatora gg, na listę swoich kontaktów. Patrzę na opis mojej I. i zachwycam się jak dziecko. Czytam ; " Serca przepełnione miłością nigdy daleko od siebie nie odejdą". Takie słowa to nadzieja, sens życia. Warto w to wierzyć. Ufać, że coś ma nadejść, bo ja te słowa odnoszę do siebie także. Moje serce jest przepełnione miłościa, tylko nie ma jej na kogo przelać. Dlatego wierzę, że jest ten mój Szanowny Pan gdzieś i te nasze serca przepełnione miłoscią zadziałają jak dwa magnesy. Te dwie pisane sobie dusze odnają się w mroku, bez względu na cały świat, na wszystkich ludzi, na to co złe... Jest tam gdzieś ten mój "puzzel", ja to tak sobie nazywam. Bo ludzie są jak układanka. Kązdy gdzieś na świecie ma swoją brakującą część. Część, która pasuje do niego idealnie, uzupełnia go i sprawia, że staję się bardziej okazalszy, bardziej wymowny, ciekawszy.Każdy inny osobno, razem jednak tworzą całość perfekcyjną. A skoro juz o tym piszę... Gdzieś usłyszałam kiedyś takie zdanie, że dwoje pisanych sobie ludzi są niczym rodzeństwo. Może nie dosłownie, ale posiadają jakąś charakterystyczną, wspólną cechę, cokolwiek , co sprawia, że zdają się być podobni fizycznie. Trzeba przyznać, że teoria ciekawa. Czy prawdziwa , nie wiem, ale faktycznie spotkałam juz kilka par, w których "ogniwa" były do siebie podobne:]


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Wchodzę w życie. Narazie z zamkniętymi oczami.
Notatkę dodano:2009-10-05 20:59:34

Czasem dobrze, choć na chwilkę, udać że się nie istnieje.Stanąć  obok własnego życia, obok biegu spraw i tego całego chaosu. Nie słuchać żadnych rad, nie pytać nawet nikogo o zdanie. Po prostu nie patrzeć na to, co ma miejsce wokół nas. Ja tak zrobiłam. Pomyślałam, że co ma być to będzie i przyjęłam postawę biernego obserwatora rzeczywistości. Czy mi to pomogło? Na pewno zobaczyłam więcej. Stwierdziłam, że nie można zakładać z góry, że ktoś jest dobry, tak samo, jak nie można zakładac , że ktoś jest zły. Banał, prawda?? Zawsze starałam się dawać nowo poznanym kredyt zaufania. Bo każdy jest tego wart, przynajmniej na wstępie. Równocześnie wielce dziwiałam się mojej mamie, babci czy innym , kiedy mi mówili: " A skąd Ty, drogie dziecko wiesz, czy to wszystko prawda, co Ci mówią" . Wtedy włączał mi się mój dyskutator i musiałam wyrazić swoją opinię, musiałam pokazać że nie mają racji wszyscy Ci, którzy podchodzą do życia i ludzi z rezerwą. W duchu myślałam: "Starzy wyjadacze, ciągle krytyczni". Tylko teraz widzę, że to nie krytyka ,a życiowa mądrość. Próba uchronienia mnie przed krzywdą ze strony innych. Z dnia na dzień ludzie dają mi coraz bardziej w kość. Zawodzą , rozczarowują. Źle mieć serce na dłoni, bo jak to Jasińska pięknie ujęła, ktoś może je potraktować jak poduszeczkę do wbijania szpilek. Tylko szkoda zamieniać siebie w taką nieczuła bestię. Szkoda innych, od początku szczerych ludzi,  a których po prostu chyba jeszcze nie spotkałam. Poczekam. Ale ubiorę swój "środek" w delikatny pancerzyk....


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Wątki:

Moje książki

Licznik

Odsłon: 48773
Osób: 47643